
Byłem na antywojennym marszu w Krakowie. Rosyjski konsulat, chroniony przez policję, zgasił światła i pracownicy czekali aż manifestujący sobie pójdą.

Byłem na antywojennym marszu w Krakowie. Rosyjski konsulat, chroniony przez policję, zgasił światła i pracownicy czekali aż manifestujący sobie pójdą.
3 comments
W sumie co mieli zrobic innego?
A co mieli robić? Piec kiełbaski i częstować?
Nie no, mogli wyjść przed budynek i dać sobie spuścić wpierdol.