Pokolenie 30+ jest pokoleniem singli. Bezdzietnych osób mieszkających w jednoosobowych gospodarstwach domowych stale przybywa. Już co trzecia dorosła osoba w Polsce jest samotna. Dlaczego?
nie wiem dlaczego. ja też żyje sama i dla mnie to nie jest problem, wygodnie mi tak, robie co chce. moze to jest odpowiedź – bo można.
Prawie że kubek w taki sam artykuł czytałem z 10 lat temu. Żadna nowość.
Hmmm biorąc pod uwagę wysokie statystyki rozwodów to ośmieliłbym się stwierdzić, że kultura “przed 30 to wypadałoby się pożenić i naprodukować dzieci w mieszkaniu na kredyt” coś niezbyt działa, więc może to i dobrze, że ludzi czekają dłużej i próbują innego podejścia do instytucji małżeństwa.
Jak się jest smutnym i samotnym to można walczyć z problemem szukając hobby, znajomych, pracy podróży, ale jak się na siłę wejdzie w związek by uciec od samotności to wychodzą z tego dwie smutne osoby i to już cięższy do rozwiązania problem.
Ludzie powoli przyzwyczajają się do samotności. Dla kobiet szczególnie związki traca rację bytu. Jeśli kobieta nie chce mieć dzieci nie ma sensu, żeby szukała partnera, bo ogólny koszt ponoszony wtedy przez kobiety jest większy. Kobiety muszą w związkach poświęcać więcej czasu na sprzątanie i gotowanie, i na reprezentacyjny wygląd, statystycznie też częściej poświęcają czas na dbanie o zdrowie partnera.
Szczerze mówiąc, dla mnie problemem nie jest tylko znalezienie partnerki ale czas który trzeba poświęcić. Nie ogarniam jak ludzie mogą mieć kilkunastu znajomych i ciągle utrzymywać z nimi kontakt. Sam mam kilka bliskich osób i najczęściej widujemy się co tydzień/dwa tygodnie na godzinę/dwie i to wszystko. Czasami spotykam kogoś nowego, gadamy sobie i jest fajnie a potem już rzadko się odzywam – nie dlatego, że coś mnie zraziło w danej osobie tylko dlatego że zwyczajnie o tym zapomniałem/nie miałem na to czasu.
Pracuję na pełny etat, po pracy realizuję swój projekt, więc weekendy spędzam na sesjach zdjęciowych, w “terenie” z aparatem albo przed komputerem w Photoshopie. Dodatkowo piszę sobie “książkę” – najpierw robiłem to typowo dla relaksu, teraz coraz bardziej mnie to wciąga. Myślę też nad tym, by zacząć projektować concept arty i własne okładki na płyty. Wszystko to pochłania sporo czasu, a nie wspomniałem jeszcze o wszystkich filmach które chcę oglądnąć, książkach które chcę przeczytać czy grach, które chcę ukończyć. Mimo, że nie mam dzieci ani praktycznie żadnych zobowiązań to i tak parę godzin więcej w tygodniu by się przydało.
Nie mam zamiaru z tego wszystkiego rezygnować, bo dla mnie tryb życia praca-dom-praca-dom powtarzany aż do emerytury to prosty sposób na znudzenie, apatię i depresję. Muszę robić coś jeszcze, zajmować się czymś bo inaczej zwariowałbym. Dlatego obecność dziewczyny, z którą trzeba się spotykać, zabierać na randki, rozmawiać codziennie itp. – musiałbym chyba nie spać, żeby jeszcze mieć na to czas.
A inna sprawa – mam dość niestandardowe podejście do wielu spraw, nie ogarniam wielu współczesnych trendów (bo nie chcę tracić na to czasu) i odstaję od większości ludzi pod tym względem. Trudno byłoby mi więc w ogóle spotkać kogoś podobnego do mnie albo przynajmniej kogoś, kto by te moje dziwactwa akceptował.
I zajebiscie mi samemu. Wystarczy że mnie w robocie wkurzają
I zajebiscie mi samemu. Wystarczy że mnie w robocie wkurzają
Moja osobista diagnoza (z dupy oczywiście): większość osób jest kiepskimi partnerami. A jednocześnie mają coraz wyższe wymagania bo rośnie ich świadomość tego, czego chcą od związku.
Trudno jest zaufać komukolwiek po tym jak członek rodziny cię molestował, niezliczeni faceci dawali seksistowskie komentarze, a jeden cię zgwałcił. I jak tu żyć w świecie gdzie traktowanie kobiety jak przedmiot do r*chania jest normalizowane, bo przecież “chłopcy muszą się wyszaleć, bo to chłopcy”. I kto tu się dziwi że powstaje tyle feministek i lesbijek? Bo jak kobieta może ufać mężczyżnie w tym świecie? Zacznijmy od tego, że wychowamy chłopców na dżentelmenów którzy szanują kobiety, a nie tylko zabraniamy dziewczynkom nosić krótkie spódniczki bo to “ich kusi”. Koniec.
Czytajac komentarze widzę jak niesamowicie mi się poszczęściło, że w wieku 29 lat znalazłam mojego partnera.
Oboje jesteśmy hiper introwertykami i chyba nawet anty społeczni. Dopasowanie się z taką osobowością nie miało prawa się zdarzyć a jednak.
Introwertyk szuka introwertyczki. Jak coś to pisz. M34.
Szczerze mówiąc to również bardzo długo byłem samotny, bo do 26 roku życia. Obecnie mam partnerkę z Tindera. Szczerze mówiąc da się tak żyć i nawet czerpać jakąś satysfakcję, ale trzy rzeczy doskwierały najbardziej:
1. Kiedy znajomi nie mieli dla mnie czasu, czułem się w weekendy bardzo samotny.
2. Nie ma się z kim podzielić swoimi wzlotami i upadkami.
3. Czułem się ‘chory’ nie mając się do kogo przytulić.
Prawdę mówiąc teraz ciężko wyobrazić sobie powrót do dawnego stanu. Człowiek jednak potrzebuje kogoś, inaczej czuje się niezdrowo. Zresztą badania dowiodły, że samotność jest po prostu niezdrowa.Bycie singlem wyobrażam sobie jedynie mieszkając z kimś w mieszkaniu.Wiadomo, każdy jest inny – nie wszyscy tak bardzo potrzebują uczuć, jeśli nie są wrażliwcami.
A jak wy dajecie sobie z tym radę? Pytam singli.
Ciężko mi znaleźć kogoś o zbliżonych do mnie potrzebach. Ja mam ochotę widzenia się raz na tydzień max 2 razy. Nie tylko z braku czasu, po prostu jest to dla mnie optymalna ilość. Tylko jak już wchodzę w relację romantyczną, to one zawsze chcą spędzać więcej czasu albo i planować przyszłość, czego ja raczej nie robię. Zadowoliłbym się relacją FWB, albo przygodnym seksem, ale nie jestem na tyle atrakcyjny aby mieć taką możliwość.
Parę lat temu mi się to podobało, a teraz właśnie wchodzi etap gdzie znajomi biorą śluby i się wykruszają i człowiek się łapie na tej myśli, że fajnie by było z kimś być i coś razem robić, no ale nic na siłę 🙂
Śmieszne tak czytam te komentarze mało kto wspomina o…miłości. Bez miłości i świadomości co to znaczy dla danego człowieka trudno ogarnąć związek
Znam kilka singli blisko 40tki. Zazwyczaj nie mieli nigdy partnera dłużej niż miesiąc.
Sa to ludzie z bardzo wysokimi wymaganiami i z takimi dziwactwami ze nie wiem kto by z nimi wytrzymał. Wyglądają dobrze zazwyczaj ale nie super.
Problem w tym ze szukają super modeli i osób z takimi samymi zainteresowaniami. A to bez sensu. Nie kocha się kogoś bo tez lubi fotografie. Ja z żona nie mam nic wspólnego zainteresowaniami a najlepiej spędza się nam wspólnie czas
Nie martwcie się, jak tak dalej pójdzie, to nie będzie nas stać na życie samemu 😉
Ta, moje życie. Za brzydki na tinder, zbyt nerwowy na znajomości na żywo. Bycie non stop olewanym przez ludzi zniszczyło mi psychikę jeszcze bardziej. Najgorsze jak mi ludzie którzy są dość ładni na tinder tłumaczą że to w sumie nic wielkiego i oni jakoś dają radę. “Ja byłam samotna przez 3 miesiące i jakoś żyje. Skup się na hobby ziooom”
Zwyczajnie jak patrzę jakie wymagania muszę spełnić, żeby zadowolić kogoś o posturze worka z gruzem, a co dopiero normalnie wyglądającej osoby to mi się zwyczajnie nie chce. Ja się czuję jak jakiś niewolnik na wyprzedaży patrząc wjaki sposób coraz więcej kobiet podchodzi do szukania partnera.
Żyjemy w trudnych pod tym względem czasach.
Raz brakuje nam czasu i sił po pracy.
Dwa – przechodzimy teraz przez zmianę kulturową. Z jednej strony taki ruch “me too” spowodował, że więcej mężczyzn ma obawy przed wykonaniem pierwszego ruchu, z drugiej strony do wiele kobiet o tym nie wie i nie wykona pierwszego ruchu. Czytałem niedawno artykuł który pisał o tym dlaczego kobiety pierwsze nie wysyłają wiadomości na Tinderze. Powód? Obawa przed tym, że ta druga strona nie odpisze albo rozmowa umrze. No okej, ale faceci muszą sobie z tym radzić cały czas a to nie jest łatwe i potrafi naprawdę usiąść na psychice.
Kolejną rzeczą jest to że jest mało jest miejsc, gdzie można kogoś spotkać. Sam nie wiem gdzie mógłbym się pojawić gdzie mógłbym znaleźć drugą połówkę, po części przez moje lęki społeczne. Przez całe życie udało mi się raz (RAZ!) poprosić kogoś o kontakt w miejscu publicznym, ale nie odpisała. A to mimo że generalnie to potrafię zagadywać do ludzi na przykład w sklepie.
Więc no nie wiem. Mi jest strasznie ciężko więc rozumem skąd te statystyki, tym bardziej że, a pewnie nie jestem w tym sam, nie wiem co mogę robić lepiej
21 comments
Pokolenie 30+ jest pokoleniem singli. Bezdzietnych osób mieszkających w jednoosobowych gospodarstwach domowych stale przybywa. Już co trzecia dorosła osoba w Polsce jest samotna. Dlaczego?
nie wiem dlaczego. ja też żyje sama i dla mnie to nie jest problem, wygodnie mi tak, robie co chce. moze to jest odpowiedź – bo można.
Prawie że kubek w taki sam artykuł czytałem z 10 lat temu. Żadna nowość.
Hmmm biorąc pod uwagę wysokie statystyki rozwodów to ośmieliłbym się stwierdzić, że kultura “przed 30 to wypadałoby się pożenić i naprodukować dzieci w mieszkaniu na kredyt” coś niezbyt działa, więc może to i dobrze, że ludzi czekają dłużej i próbują innego podejścia do instytucji małżeństwa.
Jak się jest smutnym i samotnym to można walczyć z problemem szukając hobby, znajomych, pracy podróży, ale jak się na siłę wejdzie w związek by uciec od samotności to wychodzą z tego dwie smutne osoby i to już cięższy do rozwiązania problem.
Ludzie powoli przyzwyczajają się do samotności. Dla kobiet szczególnie związki traca rację bytu. Jeśli kobieta nie chce mieć dzieci nie ma sensu, żeby szukała partnera, bo ogólny koszt ponoszony wtedy przez kobiety jest większy. Kobiety muszą w związkach poświęcać więcej czasu na sprzątanie i gotowanie, i na reprezentacyjny wygląd, statystycznie też częściej poświęcają czas na dbanie o zdrowie partnera.
Szczerze mówiąc, dla mnie problemem nie jest tylko znalezienie partnerki ale czas który trzeba poświęcić. Nie ogarniam jak ludzie mogą mieć kilkunastu znajomych i ciągle utrzymywać z nimi kontakt. Sam mam kilka bliskich osób i najczęściej widujemy się co tydzień/dwa tygodnie na godzinę/dwie i to wszystko. Czasami spotykam kogoś nowego, gadamy sobie i jest fajnie a potem już rzadko się odzywam – nie dlatego, że coś mnie zraziło w danej osobie tylko dlatego że zwyczajnie o tym zapomniałem/nie miałem na to czasu.
Pracuję na pełny etat, po pracy realizuję swój projekt, więc weekendy spędzam na sesjach zdjęciowych, w “terenie” z aparatem albo przed komputerem w Photoshopie. Dodatkowo piszę sobie “książkę” – najpierw robiłem to typowo dla relaksu, teraz coraz bardziej mnie to wciąga. Myślę też nad tym, by zacząć projektować concept arty i własne okładki na płyty. Wszystko to pochłania sporo czasu, a nie wspomniałem jeszcze o wszystkich filmach które chcę oglądnąć, książkach które chcę przeczytać czy grach, które chcę ukończyć. Mimo, że nie mam dzieci ani praktycznie żadnych zobowiązań to i tak parę godzin więcej w tygodniu by się przydało.
Nie mam zamiaru z tego wszystkiego rezygnować, bo dla mnie tryb życia praca-dom-praca-dom powtarzany aż do emerytury to prosty sposób na znudzenie, apatię i depresję. Muszę robić coś jeszcze, zajmować się czymś bo inaczej zwariowałbym. Dlatego obecność dziewczyny, z którą trzeba się spotykać, zabierać na randki, rozmawiać codziennie itp. – musiałbym chyba nie spać, żeby jeszcze mieć na to czas.
A inna sprawa – mam dość niestandardowe podejście do wielu spraw, nie ogarniam wielu współczesnych trendów (bo nie chcę tracić na to czasu) i odstaję od większości ludzi pod tym względem. Trudno byłoby mi więc w ogóle spotkać kogoś podobnego do mnie albo przynajmniej kogoś, kto by te moje dziwactwa akceptował.
I zajebiscie mi samemu. Wystarczy że mnie w robocie wkurzają
I zajebiscie mi samemu. Wystarczy że mnie w robocie wkurzają
Moja osobista diagnoza (z dupy oczywiście): większość osób jest kiepskimi partnerami. A jednocześnie mają coraz wyższe wymagania bo rośnie ich świadomość tego, czego chcą od związku.
Trudno jest zaufać komukolwiek po tym jak członek rodziny cię molestował, niezliczeni faceci dawali seksistowskie komentarze, a jeden cię zgwałcił. I jak tu żyć w świecie gdzie traktowanie kobiety jak przedmiot do r*chania jest normalizowane, bo przecież “chłopcy muszą się wyszaleć, bo to chłopcy”. I kto tu się dziwi że powstaje tyle feministek i lesbijek? Bo jak kobieta może ufać mężczyżnie w tym świecie? Zacznijmy od tego, że wychowamy chłopców na dżentelmenów którzy szanują kobiety, a nie tylko zabraniamy dziewczynkom nosić krótkie spódniczki bo to “ich kusi”. Koniec.
Czytajac komentarze widzę jak niesamowicie mi się poszczęściło, że w wieku 29 lat znalazłam mojego partnera.
Oboje jesteśmy hiper introwertykami i chyba nawet anty społeczni. Dopasowanie się z taką osobowością nie miało prawa się zdarzyć a jednak.
Introwertyk szuka introwertyczki. Jak coś to pisz. M34.
Szczerze mówiąc to również bardzo długo byłem samotny, bo do 26 roku życia. Obecnie mam partnerkę z Tindera. Szczerze mówiąc da się tak żyć i nawet czerpać jakąś satysfakcję, ale trzy rzeczy doskwierały najbardziej:
1. Kiedy znajomi nie mieli dla mnie czasu, czułem się w weekendy bardzo samotny.
2. Nie ma się z kim podzielić swoimi wzlotami i upadkami.
3. Czułem się ‘chory’ nie mając się do kogo przytulić.
Prawdę mówiąc teraz ciężko wyobrazić sobie powrót do dawnego stanu. Człowiek jednak potrzebuje kogoś, inaczej czuje się niezdrowo. Zresztą badania dowiodły, że samotność jest po prostu niezdrowa.Bycie singlem wyobrażam sobie jedynie mieszkając z kimś w mieszkaniu.Wiadomo, każdy jest inny – nie wszyscy tak bardzo potrzebują uczuć, jeśli nie są wrażliwcami.
A jak wy dajecie sobie z tym radę? Pytam singli.
Ciężko mi znaleźć kogoś o zbliżonych do mnie potrzebach. Ja mam ochotę widzenia się raz na tydzień max 2 razy. Nie tylko z braku czasu, po prostu jest to dla mnie optymalna ilość. Tylko jak już wchodzę w relację romantyczną, to one zawsze chcą spędzać więcej czasu albo i planować przyszłość, czego ja raczej nie robię. Zadowoliłbym się relacją FWB, albo przygodnym seksem, ale nie jestem na tyle atrakcyjny aby mieć taką możliwość.
Parę lat temu mi się to podobało, a teraz właśnie wchodzi etap gdzie znajomi biorą śluby i się wykruszają i człowiek się łapie na tej myśli, że fajnie by było z kimś być i coś razem robić, no ale nic na siłę 🙂
Śmieszne tak czytam te komentarze mało kto wspomina o…miłości. Bez miłości i świadomości co to znaczy dla danego człowieka trudno ogarnąć związek
Znam kilka singli blisko 40tki. Zazwyczaj nie mieli nigdy partnera dłużej niż miesiąc.
Sa to ludzie z bardzo wysokimi wymaganiami i z takimi dziwactwami ze nie wiem kto by z nimi wytrzymał. Wyglądają dobrze zazwyczaj ale nie super.
Problem w tym ze szukają super modeli i osób z takimi samymi zainteresowaniami. A to bez sensu. Nie kocha się kogoś bo tez lubi fotografie. Ja z żona nie mam nic wspólnego zainteresowaniami a najlepiej spędza się nam wspólnie czas
Nie martwcie się, jak tak dalej pójdzie, to nie będzie nas stać na życie samemu 😉
Ta, moje życie. Za brzydki na tinder, zbyt nerwowy na znajomości na żywo. Bycie non stop olewanym przez ludzi zniszczyło mi psychikę jeszcze bardziej. Najgorsze jak mi ludzie którzy są dość ładni na tinder tłumaczą że to w sumie nic wielkiego i oni jakoś dają radę. “Ja byłam samotna przez 3 miesiące i jakoś żyje. Skup się na hobby ziooom”
Zwyczajnie jak patrzę jakie wymagania muszę spełnić, żeby zadowolić kogoś o posturze worka z gruzem, a co dopiero normalnie wyglądającej osoby to mi się zwyczajnie nie chce. Ja się czuję jak jakiś niewolnik na wyprzedaży patrząc wjaki sposób coraz więcej kobiet podchodzi do szukania partnera.
Żyjemy w trudnych pod tym względem czasach.
Raz brakuje nam czasu i sił po pracy.
Dwa – przechodzimy teraz przez zmianę kulturową. Z jednej strony taki ruch “me too” spowodował, że więcej mężczyzn ma obawy przed wykonaniem pierwszego ruchu, z drugiej strony do wiele kobiet o tym nie wie i nie wykona pierwszego ruchu. Czytałem niedawno artykuł który pisał o tym dlaczego kobiety pierwsze nie wysyłają wiadomości na Tinderze. Powód? Obawa przed tym, że ta druga strona nie odpisze albo rozmowa umrze. No okej, ale faceci muszą sobie z tym radzić cały czas a to nie jest łatwe i potrafi naprawdę usiąść na psychice.
Kolejną rzeczą jest to że jest mało jest miejsc, gdzie można kogoś spotkać. Sam nie wiem gdzie mógłbym się pojawić gdzie mógłbym znaleźć drugą połówkę, po części przez moje lęki społeczne. Przez całe życie udało mi się raz (RAZ!) poprosić kogoś o kontakt w miejscu publicznym, ale nie odpisała. A to mimo że generalnie to potrafię zagadywać do ludzi na przykład w sklepie.
Więc no nie wiem. Mi jest strasznie ciężko więc rozumem skąd te statystyki, tym bardziej że, a pewnie nie jestem w tym sam, nie wiem co mogę robić lepiej