Mieszkańcy podwórek przy ulicach Dąbrowszczaków, Brechta i Ratuszowej stali się zakładnikami pomysłu radnej dzielnicy. Aktywistka Lewicy postanowiła zamienić ich miejsca parkingowe na stojaki rowerowe i niewielki park z ławkami. Wszystko pod oknami budynku. Mieszkańcy szukają porozumienia, ale od radnej słyszą tylko, że „nie ma możliwości zablokowania projektu w budżecie obywatelskim”.

by Szydl0

7 comments
  1. Sąsiad sąsiadowi najgorszym wrogiem – chyba najpopularniejsza historia w Polsce. Współczuję mieszkańcom, jeśli faktycznie zrobiono to bez ich wiedzy i przeciw ich woli.

  2. Standard, nie ma nic gorszego niż odklejeni aktywiści w radzie osiedla, nie zapomnę jak wprowadzano nocną prochobicję na Wildzie (czy słusznie czy nie to inna sprawa) gdzie większość konsultacji projektów rady osiedla odbywa się online, a te jedne zupełnym przypadkiem odbyły się w jeden dzień tylko stacjonarnie, podobnie ,,konsultowane” było wprowadzenie strefy płatnego parkowania, ale cóż ,,mieszkańcy tego chcieli”

  3. *postanowiła zamienić ich miejsca parkingowe*
    W Polsce samochodoza to choroba ponad podziałami.

  4. Ich miejsca parkingowe? Prywatne? Czy komuś po prostu zależy na tym żeby móc zaparkować tuż pod klatką?

  5. Ale stronniczy artykuł. Zobaczymy czy ja też tak potrafię…

    “Pijawki społeczne mogą stracić subsydiowane przez sąsiadów miejsca parkingowe, więc sabotują projekt zielonego parku, oraz placu zabaw który da szczęście dzieciom wśród szarych bloków”.

    Taka sama prawda jak ta z tytułu artykułu. Myślicie że dostanę pracę w Radiu Erwań?

Comments are closed.