W teorii tak, w praktyce też tak, tak długo jak to wyznawane “sumienie” jest zgodne z sumieniem rodziców/ konserwatywnych dziadków, teściów itp.
Nieraz byłem świadkiem tekstów względem moich kolegów pod tytułem: tak długo jak tu mieszkasz to masz chodzić do kościoła, jak będziesz niezależny to sobie możesz nie chodzić. A co ludzie powiedzą?
Resztę można sobie odpowiedzieć. Niestety rzeczywistość mniejszych miejscowości lub bardziej konserwatywnych regionów naszego kraju jest jaka jest. Sam mieszkałem długo na Podkarpaciu i w tego typu sprawach jest naprawdę przepaść między poszczególnymi częściami kraju.
Jako nie-katolik pamietam doskonale sposob w jaki dyrekcja szkoly traktowala mnie i kilka mi podobnych osob, ktore odmawialy wyraznie udzialu w lekcjach religii. Szkola zbyt ambitna i zadufana, by nam odpuscic, rowniez za mala aby przygotowac lekcje etyki (dla 5 osob? pfff, jak smiecie smiec, smiecie). Czulem sie niczym przerzucany worek ziemniakow. Koncem koncow siedzialem z innymi podczas lekcji religii, podczas ktorych ksiadz omawial zagadnienia teologiczno-filozoficzne. Zadnej katechezy.
Niemniej, czy moje zdanie zostalo uszanowane, podobnie jak uczucia religijne?
Nie.
Jak się w końcu doczłapałem do 18tki i przestałem chodzić na religię to myślałem, że mnie matka wyrzuci z domu.
Dobrze, że mój syn nie będzie miał tego problemu. Może nawet jak się uda to wyplenią w końcu religię całkiem ze szkół zanim podrośnie.
3 comments
W teorii tak, w praktyce też tak, tak długo jak to wyznawane “sumienie” jest zgodne z sumieniem rodziców/ konserwatywnych dziadków, teściów itp.
Nieraz byłem świadkiem tekstów względem moich kolegów pod tytułem: tak długo jak tu mieszkasz to masz chodzić do kościoła, jak będziesz niezależny to sobie możesz nie chodzić. A co ludzie powiedzą?
Resztę można sobie odpowiedzieć. Niestety rzeczywistość mniejszych miejscowości lub bardziej konserwatywnych regionów naszego kraju jest jaka jest. Sam mieszkałem długo na Podkarpaciu i w tego typu sprawach jest naprawdę przepaść między poszczególnymi częściami kraju.
Jako nie-katolik pamietam doskonale sposob w jaki dyrekcja szkoly traktowala mnie i kilka mi podobnych osob, ktore odmawialy wyraznie udzialu w lekcjach religii. Szkola zbyt ambitna i zadufana, by nam odpuscic, rowniez za mala aby przygotowac lekcje etyki (dla 5 osob? pfff, jak smiecie smiec, smiecie). Czulem sie niczym przerzucany worek ziemniakow. Koncem koncow siedzialem z innymi podczas lekcji religii, podczas ktorych ksiadz omawial zagadnienia teologiczno-filozoficzne. Zadnej katechezy.
Niemniej, czy moje zdanie zostalo uszanowane, podobnie jak uczucia religijne?
Nie.
Jak się w końcu doczłapałem do 18tki i przestałem chodzić na religię to myślałem, że mnie matka wyrzuci z domu.
Dobrze, że mój syn nie będzie miał tego problemu. Może nawet jak się uda to wyplenią w końcu religię całkiem ze szkół zanim podrośnie.
Comments are closed.