
Czy Polacy rozumieją, że szpitale to nie jest prezent od matki natury? Że my te usługi kupujemy? Płacimy mało, więc dostajemy mało. Ciekawe, że ludzie to rozumieją jak kupują ziemniaki, ale nie rozumieją, jak kupują usługi medyczne
by cieplolubna-kapibara
31 comments
A można prosić świeże dane, a nie 2022?
Bo jeśli dobrze pamiętam, to ostatnie 2 lata przyniosły poprawę jeśli chodzi o udział usług medycznych w budżecie?
To niedobra o tym mówić w kraju w którym podatki to kradzież.
Może by rozumieli, gdyby była odpowiednia narracja mediów i edukacja w tym kierunku. Ludzie rozumieją że ziemniaki dostaniesz takie i ile za nie zapłacisz, bo widzą pieniądze w ręku i sami nimi dysponują. W przypadku budżetówki, nie widzą tych pieniędzy. Wiedzą tylko, że państwo zabiera im pieniądze w formie różnych podatków, ale później nie wiedzą jak dokładnie te pieniądze są dysponowane, ile idzie na co, ani na jakich zasadach.
Polacy mają też dziwny kult prywatnego. Nie wiem jak to działa, bo większość z nas pracuje / pracowała w prywatnej firmie i widziała że to jest zawsze burdel, gdzie klient służy do dojenia.
I ludzie nadal chcą “tego” w służbie zdrowia… Nie rozumiem.
Najlepszy tekst “mój pies ma lepszą opiekę zdrowotną bo prywatną”. No tak, tylko jak pies ” naprawdę” zachoruje to się go uśpi.
Jesteśmy bardzo opodatkowanym krajem, co niby mamy zwiększać minimalne wypłaty by płacić większe podatki i w ten sposób robić lepsze szpitale?
Problemem jest to, że jak ktoś musi pilnie, to i tak robi prywatnie, a za publiczną płaci tak czy siak.
Prywatyzacja medycyny nie jest wcale zła, tylko konkurencja na rynku musi zostać duża a nie tak jak z, np. gazem albo prądem. Internet jest w Polsce dobrze zbalansowanym rynkiem bo mamy dużo dostawców, którzy mają dobrej jakości usługi i biją się ceną o klienta.
Gdyby tak wyglądała medycyna to było by warto.
Ale cicha prywatyzacja służby zdrowia postępuje od 30 lat z pełną zgodą i poparciem każdego środowiska politycznego z wyjątkiem Razemków (którzy są mali i chuja mogą). W mojej opinii w establishmencie politycznym była zgoda na NATO, na UE i na prywatyzację służby zdrowia – ta ostatnia nie została jasno i wprost wypowiedziana, ale wszystkie działania są realizowane z tym domyślnym założeniem.
Boli mnie to, że wydatkami na wojsko tak się na okrągło chwalimy, ale o służbie zdrowia na którą się daje żałosne pieniądze, już mało kto mówi.
Polaczek woli 800+ żeby mógł sobie więcej wódy i papierosów kupić, zamiast mieć pewność że w razie choroby nie umrze w kolejce do lekarza.
https://preview.redd.it/yafze4metdre1.png?width=1034&format=png&auto=webp&s=f7710a81b36f7cad76343e720e89e053def9d1d5
Ale mówię wam, wystarczy, że dolejemy więcej wody do tego wiadra. Jeżeli to jakimś cudem nie pomoże, to oznacza, że dolaliśmy za mało wody.
Sytuacja Poczty Polskiej jest wzorcowym przykładem tego o czym mowi cytat Chomsky’ego. PiS i Sasin nie zdążył zarżnąć do końca tej instytucji. Czas pokaże czy zostanie sprywatyzowana.
To dlaczego płacę co miesiąc na lekarzy 9 procent wynagrodzenia, a jak chcę raz do roku skorzystać (albo raz na kilka lat) to muszę znowu płacić im za wizytę prywatną?
To może czas zmienić sposób finansowania NFZ? Przesunąć środki z patriotycznych ławeczek czy innych sektorów zamiast w nieskończoność zwiększać obciążenie podatnika?
W tym roku dzień wolności podatkowej przypada na 29 czerwca. Ponad pół roku pracy przeznaczamy na opłacenie podatków a niektórym nie przeszkadza to powiedzieć, że płacimy “mało”. Ile to wystarczająco? 75%? 90%? W którym momencie jest granica? Może od razu niech suweren zabiera 100% i decyduje o tym co komu jest potrzebne, przecież politycy lepiej będą zarządzać środkami od poszczególnych ludzi co nie?
No i co płacimy te zusy a jak trzeba coś załatwić to i tak lepiej iść do prywaciarza. Tak więc niektórzy chcą wyeliminować tu za co płacą a nic im obecnie nie daje. Są też ubezpieczalnie prywatne, ludzie wiedzą o tym kupując samochód, ale nie rozumieją przy usługach medycznych
“Czy Polacy rozumieją” – nie. Ale, żeby nie było, nie jest to jebanie tylko po Polakach bo nie jesteśmy ani głupsi ani mądrzejsi od przeciętnego kogokolwiek. Ludzie są po prostu zjebani i głupi
Pełna prywatyzacja, zamknąć NFZ, staruchy pozdychają i społeczeństwo wróci do normy. Ja nie chodzę do publicznej służby zdrowia, bo jest okupowana przez starcze mendy.
W kraju w którym ludzie mają niskie zaufanie do instytucji państwowych, nadal nie wyszli z mentalności postkomunistycznej i zwyczajnie wolą „posiadać” niż „używać” nie ma prawa to inaczej wyglądać. Polak nie chce mieć dobrej komunikacji publicznej tylko chce mieć dobre auto. Polak nie chce tanio wynajmować mieszkania komunalnego tylko mieć własne, nawet jak będą je spłacały jeszcze jego dzieci. Polak nie chce sie leczyć na nfz (bo kolejki, bo terminy, bo jakośc nie taka, bo lekarz chuj) tylko chce iść, zapłacić i dostać opiekę zdrowotną.
Nie rozumieją. Ludzie widzą następujace:
– lekarzy, którzy pojawią się w mediach w ramach jakichś skandali gdzie lekarz ciągnie [100-200tyś miesięcznie](https://www.rynekzdrowia.pl/Finanse-i-zarzadzanie/200-250-lekarzy-zarabia-powyzej-100-tysiecy-zlotych-Mediana-na-umowe-o-prace-to-okolo-19-tysiecy,264556,1.html)
– słyszy lub miał do czynienia z diagnostyką lub podstawowymi wizytami, które ciągną się w czasie (termin za dwa miesiące, pół roku)
– nie miał poważnej choroby gdzie trafił na oddział lub był operowany
– luxmed gdzie diagnostyka jest szybsza oraz podstawowe zabiegi są dostępniejsze (z tym to coraz gorzej bo więcej ludzi trafia do prywatnej)
Stąd ludzie łykają – płaćmy mniej na służbę zdrowia bo to jej pomoże, a jak nie to będę mieć kasę na leczenie prywatnie.
znaczy wszystko fajnie ale ja np nie płace mało, to ze oni tym ch!@# zarządzają i to co idzie na NFZ tylko w części jest rozdysponowane na szpitale i faktyczną słóżbę zdrowia to nie moja broszka chociaż jak najbardziej mój problem.
Druga sprawa kilka razy miałem potrzebę skorzystać z usług lekarskich i zawsze był to taki problem na NFZ że kończyło sie prywatną wizytą.
Szczerze najbardziej by mi pasował model Singapurski, przynajmniej z tego co na ten temat wyczytałem 😛
Bo w polskiej publicznej służbie zdrowia jest też dużo patologii. Istnieje wiele sposobów żeby ją usprawnić bez sięgania po dodatkowe pieniądze od podatnika, ale są one albo niepopularne politycznie, albo blokuje je lobby lekarskie.
Patrząc jak się rozwijają prywatne przychodnie współpracujące z (pasożytujące na) NFZ, to kasy jest dużo…
Obawiam się że nie rozumieją, biliony muszą głosować na partie obniżające składkę zdrowotną
Może prezent od Matki Natury to nie jest. Wynagrodzenia od lekarzy to też nie jest prezent od Matki Natury. Ktoś idzie studiować dziennie medycynę i zostaje lekarzem. Za czyje pieniądze miał wykształcenie? Za pieniądze wszystkich obywateli, którzy ładują kasę do wspólnego budżetu. Gdybyś zaczął sprzedawać kilogram ziemniaków za 300zł, to może zrozumiałbyś, o co chodzi. Pomijam już fakt, że kupisz ziemniaki i masz. A do lekarza nie chodzisz na 20 wizyt, bo chcesz, tylko dlatego, że najczęściej nie potrafią Cię zdiagnozować poprawnie za pierwszym razem. Gdyby opieka zdrowotna była tylko prywatna, to wielu „lekarzy” zdechło by z głodu, bo opinie szybko by swoje zrobiły.
Prywatyzacja służb zdrowia brzmi dobrze bo: “jak prywatnie to lepiej bo ceny niższe bo konkurencja itd.” Ale w praktyce nie jest to dobrym rozwiązaniem gdy aktualnie panuje prawie że molopol na farmaceutyce na całym świecie, więc jedynie doprowadzi do tego co aktualnie mają stany że ludzie są zmuszani do długów z których już nigdy się nie wydostaną gdy ceny leków i usług medycznych są wywyższone na tysiące procent cen wytworzenia oraz świadczenia.
Generalnie wszystko zarządzane prywatnie ma dużo większą efektywność wydawanych środków. Mniej jest marnowane na biurokrację, zarządzanie, rozdzielaczy pieniędzy i podpisywaczy papierków. Różnica jest gigantyczna bo można śmiało założyć że prywatnie zmarnuje się ok 20-30% środków a publicznie 60-70%. Z tym że trzeba pamiętać że prywatne firmy są zastawione na zysk. Jeśli zrobi się monopol i nie będzie konkurencji to ceny zaczną rosnąć a jakość usług spadać. Tu nie ma limitu będzie coraz drożej i coraz gorzej bo to generuje najwyższy zysk.
Problem polega na tym, że lewicowa narracja jest niespójna. Z jednej strony
1. Opieka lekarska prawem nie towarem. Każdy powinien mieć prawo do darmowej, sprawnej i skutecznej opieki medycznej
Z drugiej strony
2. Opieka medyczna to towar jak każdy inny. Chcesz mieć jakość, musisz zapłacić. Nie możemy obniżać składek zdrowotnych bo spadnie nam standard opieki.
I oczywiście na poziomie intelektualnym ten pozorny dysonans da się zharmonizować: Opieka medyczna jest towarem, do którego dostęp jest prawem człowieka i powinniśmy się uczciwie zrzucać na to, żeby wszyscy mieli do niej dostęp.
Ale w polityce nie chodzi o argumenty, a o narracje. A narracja prawicy jest dużo… klarowniejsza:
1. Dzielimy składki na ilość ludzi, tyle na ile ci starczy tyle masz, za resztę dopłacasz. Docelowo usuwamy składki w ogóle to jeszcze zaoszczędzimy na pensjach urzędniczych.
I znowu. Na poziomie intelektualnym da się argumentować przeciwko temu: Zarówno potrzeby (jeden zachoruje na raka drugi nie z czysto losowych względów) jak i możliwości (jeden zarabia więcej drugi mniej i te różnice są w 70-80% wytłumaczalne czynnikami losowymi) więc mimo pozorów sprawiedliwości (podział po równo), jest to bardzo niesprawiedliwy system.
Ale. zanim ty zaczniesz tłumaczyć argumentami zostajesz zakrzyczany narracją: Koniec z hipochondrycznymi babciami zapychającymi kolejki, koniec z nadużyciami w szpitalach, koniec z marnowaniem pieniędzy przez urzędników
Dlatego w polityce nie używa się argumentów. Bo one zajmują czas. Liczy się narracja.
(dobrej jakości, szybka i skuteczna) OPIEKA LEKARSKA PRAWEM NIE TOWAREM
Ładne, krótkie, czyste, klarowne. Kiedy będą pytać: “A czy jesteś gotowy podnieść składki” odpowiadasz: “Nie jestem gotowy pozwolić na śmierć ludzi tylko dlatego, że zabrakło im pieniędzy na prywatnego chirurga”. Kiedy zada pytanie: “A ile będzie to kosztować” odpowiadasz: “Nieskończenie mniej niż życie choćby jednego dziecka którego rodziców nie było stać na łapówkę żeby przyspieszyć kolejkę w obecnie kulejącym systemie”. Jedną rzecz musimy prawicy oddać: Umieją kontrolować narrację. JD Vance dodaje randomowego dziennikarza do grupy na nieautoryzowanej platformie na której dyskutują plany wojenne. Co na to sekretarz prasowy białego domu: “Powinniście być wdzięczni, że prezydent wyznaczył tak wspaniałych ludzi na te stanowiska”. Głupie? Głupie. Skuteczne? Jak widać tak. Powinniśmy to przejąć.
Oczywiście intelektualne argumenty powinny pozostać, tak jak są teraz rdzeniem i kręgosłupem lewicy. Mamy rację więc nie musimy się bać debaty. Należy też uważać, żeby przy uproszczaniu narracji nie uprościć jej do poziomu dezinformacji. Nie musisz kłamać, kiedy masz rację. W spokojnych, długoterminowych debatach, bronisz argumenty argumentami i faktami. Ale w momencie kiedy do ust podchodzi mikrofon, nie czas na statystki, nie czas na wyliczenia, nie czas na dialektykę. Czas na narrację.
NFZ może być i chujowy, ważne że jest. Tworzy konkurencję prywatnym biznesom. Jeśli masz wybór między dostaniem zabiegu za dwa miesiące to ile jesteś gotów zapłacić, żeby był teraz? Na pewno nie tyle, ile się wydaje w Ameryczce
Składkę zrobić “osobową” – bez zważania na formę działalności.
Do tego ustawić jakiś sensowny % i – dla “sprawiedliwości społecznej” – ustawić górny limit taki sam jak w przypadku emerytalnej czyli “30-krotność średniej krajowej”. Każdy zapłaci na tych samych zasadach, zniknie kilka skomplikowanych wzorów (limit 30x jest już i tak liczony) oraz jedna z pokus uciekania na ryczałt czy spółeczki Z.O.O. czy ogólnie w B2B.
Ci bardziej przedsiębiorczy zyskają to, że jak poza etatem założą sobie jakąś małą działalność to nie będą musieli płacić dwa razy (teraz od każdej działalności płaci się osobno), a ci “bogaci” (nawet na UoP) nie będą sfrustrowani gdy przyjdzie im zapłacić np 10000 czy 50000 składki zdrowotnej bo akurat wpadł jakiś kontrakt/premia.
Na moim IKP stoi, że od 2009 “kosztowałem” NFZ 11.99zł … mimo to nie mam problemu, że z moich składek został wyleczony ktoś inny. Sam pewnie też kiedyś mogę potrzebować. Niech to jednak będzie z sensem.
Wszystkim zwolennikom zwiększenia wydatków na NFZ, To skąd wziąć te brakujące 100mld? Może wojsku zabierzemy, albo szkołom? Albo policji, po co oni, tylko ludzi pałują.
Pieniądze nie biorą się z powietrza, chcesz więcej wrzucić, to trzema komuś zabrać.
A jedyna osoba, która chce coś z systemem zrobić, wiec żeby była chociaż minimalna szansą poprawy sytuacji bez radykago zwiększenia kosztów jest tu jebana 24/7. Czy jego pomysł jest dobry, nie wiem. Ale lepszych jak na razie nie ma.
No nie wiem ja płacę 9% za co nie mogę się nawet umówić na badania profilaktyczne w normalnym terminie o zabiegach nie wspomnę. Zmusza mnie to do płacenia nast 120 zł za podstawowa opiekę oraz następne 100 za ubezpieczenie od ciężkich chorób (raki itp). Place dużo czy mało? Bo jak na razie to najbardziej jestem niezadowolony z tych 9% a to zdecydowana większość moich kosztów na zdrowie. I jeszcze zanim ktoś wyskoczy z leczeniem raka za prywatne pieniądze to niech powie to mojej mamie, która płaciła składki całe życie, a raka jajnika NFZ diagnozował jej ponad 6 miesiecy a jak już się okazało że to stadium trzecie to wyznaczył termin leczenia na za 3 miesiące. 9 miesięcy opóźnienia w przypadku taka który zabija w dwa lata większość chorych… Dlatego pytam: ile ma jeszcze oddać na NFZ by to działało jak należy?
Problem jest nie tylko w relacji kasy do PKB ale też w jakości i sposobie jej wydatkowania. Z tym też mamy problem.
fajnie fajnie, ale czemu cytujemy ziomka który dla politycznej ideologii udawał że nie było ludobójstwa w bośni?
Oczywiście, że środków powinno być więcej, ale warto też popracować nad efektywnością wydatkowania, przykładowo ponad milion nieodwołanych wizyt: [https://www.rmf24.pl/fakty/polska/news-zmarnowane-terminy-do-lekarza-to-kosztuje-nas-miliony,nId,7938154](https://www.rmf24.pl/fakty/polska/news-zmarnowane-terminy-do-lekarza-to-kosztuje-nas-miliony,nId,7938154)
Comments are closed.