Minister uderza w banki. “Zarabiają kuriozalnie dużo” i “duszą polski rozwój”

by grot_13

7 comments
  1. Z bankami jest faktycznie coś lewego, bo patrzyłem ostatnio na oferty kont oszczędnościowych i wszystkie na zasadzie “9% ale przez miesiąc i na pierwsze 25k a potem 1,5%”. Ja rozumiem, że to taki marketing dla nowych klientów, ale jednocześnie to wali kamuflowaniem tego gdzie jest ich faktyczny punkt opłacalności, a zatem gdzie powinien być mój.

  2. Ktoś ma podobne wrażenie, że ministra Pełczyńska jest jedną z bardziej kompetentnych osób w tym rzadzie? Obserwuję od pewnego czasu jej działania i:

    – umie w socjale i komunikację swoich działań
    – jest transparentna i konsekwentna w tym co robi
    – tworzy kolejną dobra ustawę (po jawności cen mieszkań) choć wiem, że napisanie ustawy to jedno, a jej przegłosowanie to drugie

    Możemy mieć więcej takich osób..?

  3. Dwa największe banki w Polsce (PKO i PeKaO) są kontrolowane przez spółki skarbu państwa. Do tego jeszcze Alior i parę mniejszych jak BOŚ czy Bank Pocztowy. Wydaje mi się, że wystarczyłoby aby rząd nakazał obniżyć marże czy opłaty w TOiP i inne banki na rynku też by musiały je obniżyć by móc konkurować.

    Ale, zamiast zarządzać spółkami skarbu państwa na korzyść obywateli, lepiej zrobić podatek, który i tak banki przerzucą na klientów.

    Tu jak zwykle nie chodzi o “duszenie rozwoju” i “wysysanie pieniędzy z rynku” tylko o wpływy do budżetu.

    + BTW, największe dochody banki mają przez długo utrzymywane wysokie stopy procentowe, te z kolei w jakimiś stopniu powodowane są walką z inflację. Glapa jaki jest, każdy widzi, ale moim zdaniem, nie można się zbyt mocno przyczepić do jego walki z inflacją. Stopy na poziomie 5,75% były dość niskie z jednej strony, przez co dochodzenie do celu inflacyjnego trwa dość długo, z drugiej jednak nie duszą zbytnio właścicieli firm oraz posiadaczy kredytów (w szczególności hipotecznych).

    Więc jakby rząd zajął się walką z inflacją innymi środkami, to stopy procentowe można by obniżyć co przełożyłoby się na zmniejszenie wpływów do banku. Ale rządowi się walka z inflacją nie opłaca – bo to w końcu też jest fajny “podatek”.

    Tu tylko chodzi o to by zassać więcej pieniędzy do skarbu państwa, reszta to tylko wymówki.

  4. Banki inwestują w obligacje ponieważ obligacje są zwolnione z podatku bankowego, banki nie są zachęcane dofinansowania gospodarki. Banki potrzebują dużych zysków żeby było z czego spłacać frankowiczow. Politycy stworzyli takie warunki gry, więc niech nie narzekają że banki stosują się reguł stworzonych przez polityków .

  5. Z uwagi na wysokie stopy procentowe od jakiegoś czasu mamy nadwyżkę depozytów(lokat) nad kredytami, które to (lokaty) są tragicznie oprocentowane. Więcej depozytów = więcej wolnej gotówki dla banku do m.in overnight’ów = większy zysk.

    Pora na obniżenie stóp, no ale Glapa…

  6. >”Odniosła się również do jej zdaniem mitu, jakoby oprocentowanie kredytów musiało być większe od bazowej stopy NBP. “To po prostu bzdura” – ocenia minister.”

    No nie musi być, ale to są darmowe pieniądze dla banku. Po stopie depozytowej (0,5pp niżej niż stopa referencyjna) mogą ulokować nieskończoną ilość środków overnight, a po stopie referencyjnej mogą zakupić 7 dniowych bonów na ile wyemituje NBP i w 2025 ani razu popyt nie zrównał się z podażą bonów. Skoro wiadomo, że stopy procentowe szybko nie spadną, skoro mamy stopy zależne od WIBOru (chociaż magicznie KNF wymusił by banki proponowały też stałoprocentowe kredyty na pierwsze 5 lat…) i skoro cały czas na horyzoncie jest wizja że będą dopłaty do kredytów od Państwa, to po co banki mają teraz oferować kredyty ze stratą?

    Ale śmieszy że rozwiązaniem “za drogich kredytów” ma być… “podatek od nadmiarowych zysków”. Nie ma lepszych sposobów…?

Comments are closed.