Gen Z w administracji publicznej

by Zacny_Los

28 comments
  1. Wszystko byłoby fajnie ale jednak pensje w sektorze publicznym, jak nie jesteś znajomkiem kogoś istotniejszego, szurają po dnie a życie podrożało istotnie ostatnimi czasy.

  2. Taaak, nie przenosisz pracy do domu, nadgodzin też nie ma. No z tego co słyszałem to w zus nie było tak kolorowo. Dodaj użeranie się z ludźmi, niskie pensje i użeranie się z durnymi przepisami wymyślonymi przez odklejonych od rzeczywistości ludzi. Praca marzeń normalnie.

  3. No niestety dla tych opcja, jak cały sektor publiczny, którzy są gotowi żreć gruz, albo którzy mają na tyle dużo hajsu w rodzinie, że są w stanie sensownie żyć za 1,0x – 1,2x minimalnego wynagrodzenia, bo oczywiście znacząca większość administracji publicznej to miasta wojewódzkie, gdzie najem i nieruchomości i reszta utrzymania to ceny z kosmosu.

    A kariera i wysoko postawione stanowiska? Panie Areczku, zarząd i kariera jest jest dla pana prezydenta i jego kumpli z collegium humanum.

  4. No tylko że teraz panuje przekaz szkalujący urzędników jako leniwe pasożyty, które tylko sobie wymyślają głupie przepisy aby mieć pracę je egzekwując (to chyba wgl. palnął Miller xD), a przy okazji tylko szkodzą soli ziemi, tej ziemi, czyli wspaniałym, krystalicznym tytanom którym zawdzięczamy wszystko, przedsiębiorcom. XD

    Nie wiem jak wy, mi nie pali się do zawodu w którym będę opluwany w telewizji.
    Musieliby serio dobrze płacić, a przecież wiemy że to kolejny szeroki temat.

  5. Dostać się do administracji jest praktycznie niemożliwe. W moim mieście powiatowym wszystkie miejsca pracy zwalniane przez stare baby idące na emeryturę rozchodzą się w 20 minut po znajomości bo ktoś tu tam nie ma pracy albo chce zmienić. Absolutny nepotyzm i przysługizm.

  6. Wyobrażacie sobie pisać takie głupoty i samemu w nie wierzyć? ‘nie nosisz peleryny, nosisz identyfikator’ hahahaha

  7. Zależy od fuszki, ale niestety na start zawsze trzeba zapłacić frycowe w postaci niskiego wynagrodzenia i dopiero po czasie można zacząć “coś” zarabiać (wiadomo, nie tyle ile na porządnym swoim czy dobrym prywaciarzu, ale jednak zazwyczaj spokojniej). Co do znajomości – zależy, jedne są bardziej upolitycznione niż inne, trzon tego to skarbówka, tj. o ile kierownikiem działu docelowo może być każdy, tak dyrektorem Izby już niekoniecznie (to jest rak, który należy wytępić, ale nie ufam żadnej partii w tej kwestii).

    Na szeregowców, referentów itp. rekrutacje są często bo ci ludzie robią trzon roboty i zarabiają mało, mitem jest już znajomkowość, bo nikt się na to dobrowolnie już nie pcha, to nie jest jakaś ciepła posadka. Znaczy jest bezpiecznie jak się ewidentnie nie ściemnia, godziny pracy zazwyczaj stałe, brak problemu z wzięciem urlopu i takie tam QoLe, ale to nie jest fucha marzeń. Do okienka w ZUS-ie to bym koniami się nie dał zaciągnąć.

    Dużo bardziej na te patologie cierpi budżetówka-bis czyli spółki skarbu państwa, oj tam to jest wesoło pod tym względem, stoliki kierownik+ do obsadzenia pociotków.

    Ocieplanie wizerunku sfery budżetowej jest dobre, bo poniekąd to ocieplanie wizerunku państwa. Fajna kampania, podoba mi się. Tylko jeszcze ogarnąć takie zabawy w szeryfa, jak dość znana prowokacja pań ze skarbówek i mechanikiem, bo to totalny strzał w stopę.

    Jeżeli jednak ludzie narzekają na budżetówkę, to narzekają na państwo. Czasami są to edgelordy, które powtarzają głupawe memy z Twittera jak to ich okradają te pasożyty (na minimalnej krajowej +300 zł) czy bezduszni kontrolerzy co biorą tytaniczne premie za uwalenie kogoś (xD), ale sporo ludzi po prostu miało do czynienia ze skostniałymi przepisami albo długimi terminami a pomyje lecą na panią Basię z okienka, która w sumie nie ma nic do gadania, tylko musi wykonać przykrą robotę, przy narzędziach nie rzadko prastarych albo niefunkcjonalnych (oczko dla “aplikacji” SZD w skarbówce, szrotu stworzonego przez lipny przetarg).

  8. Ja się z tym poniekąd zgadzam. Niestety w Polsce i ogólnie chyba na świecie, sektor publiczny jest demonizowany a jego pracownicy często obrażani i wyszydzani. Oczywiście niektóre z argumentów przeciwko sektorowi publicznemu są prawdziwe, ale jest niewątpliwie duża przesada w tym szczuciu.

    Może i zarobki nie są kosmiczne, ale w praca sporej państwowej placówce jednak daje pewien typ komfortu, bezpieczeństwa i z reguły można oczekiwać, że większość praw pracowniczych jest respektowana. Dopóki się nie pojawi jakiś polski Elon Musk i wszystkich nie wywali na zbity pysk, to praca w sektorze publicznym jest naprawdę bezpieczna – może się miliarderem nie zostanie, ale tez nie wyleci na ryj za podanie zbyt chłodnej kawy prezesowi.

  9. o, chodziłem z typem na studia, gość ma ojca z kilkonastoma mieszkaniami w Warszawie, ale postanowił widzę inspirować innych fałszując swoją drogę na posadkę w administracji xd ale wstyd jezuuu

  10. Tak, wczoraj widziałam, w urzędzie pracy w Krakowie chcą zatrudnić technika informatyka za szalone 1994,40 brutto. Już lecę.

  11. Szkoda tylko, że najczęściej wypłata totalnie nieakceptowalna do realiów utrzymania się w ów mieście XD.

  12. Osobiście po przejściu z urzędu centralnego do korpo odetchnąłem.

  13. Przypominam że średnia płaca w sektorze publicznym jest wyższa niż w prywatnym, tak samo konkretnie w administracji – np. za 2023 było to 8376,11 zł vs średnia krajowa 7155,48 zł (https://samorzad.pap.pl/kategoria/praca/przecietna-placa-w-administracji-juz-84-tys-zl-w-samorzadach-nadal-mniej)

    Dodatkowo masz 13, nagrody i raczej regularne całkiem sowite podwyżki – to już dowód anegdotyczny, bo większość rodziny i znajomych pracuje w budżetówce – rośnie im regularniej i procentowo lepiej niż mi w IT.

  14. Nie ogarniam komentarzy tutaj. Wiecie ilu w tym kraju jest ludzi, którzy za minimalną w biurze są gotowi sie pozabijać? xd

  15. Boze uchowaj, pracuje z zetka w administracji i trzeba po zetce non stop poprawiac, bo robi na odpierdol, byle jak i ma w dupie jakosc pracy. Dochodzi do tego ze nie chcemy mu juz dawac zadnych taskow, bo wiemy, ze mimo pisania mu instrukcji krok po kroku i tak sie nie nauczy lub na sile pojdzie na skroty. Nikt ze wspomniana zetka nie chce pracowac.

    Balabym sie o to, jak skonczy moj wniosek itd., gdyby przyjmowala go zetka xD z innych stanowisk i miejsc pracy: zetki zawsze robily wszystko na totalny odpierdol, bo “ktos inny to zrobi”. “Ktos inny to ogarnie”. “Ktos…”. No wlasnie.

    “Ktos”.

  16. Wow, ale super, a podobno jeszcze za to płacą, całe 3,5k na rękę. Możesz się rozwijać; od zera do niskiej klasy średniej i to w 30 lat!

    Ostatnio myślałem nawet nad zmianą pracy. Jak to stereotypowy r/polska user – jestem programistą. Z mojej perspektywy to wygląda tak.

    W losowej robocie w sektorze prywatnym: paręnaście do parudziesięciu tysięcy brutto, elastyczne godziny pracy, możliwość pracy zdalnej, darmowe/bardzo tanie jedzenie(od możliwości zrobienia sobie śniadania po opcje zamówienia dobrego obiadu za bezcen) i picie(woda, soki, kawa, herbata), wygodne fotele i dobry sprzęt w nowoczesnym biurze, pakiet prywatnej opieki medycznej (w tym wsparcie psychologiczno-terapeutyczne i psychiatryczne), z reguły dojebany budżet na szkolenia respektowane w całej branży na całym świecie; no i klasyka w postaci multisporta albo coś w ten deseń — np. opłacenie przez firmę karnetu na siłownię, a w tych lepszych pewnie nawet by się zgodzili wymienić miesięczny abonament na jednorazowy bon na zakup bieżni albo ławeczki i sztangi do domu.

    Praca dla państwa: “best I can do is 35zl brutto/h and I’m taking all the risk here”, od 8 do 16(bo przecież każdy człowiek jest taki sam, a chronotyp to wymysł gupich jajogłowych) może łaskawie pozwolą ci zacząć godzinę/dwie wcześniej albo później, praca zdalna może raz w tygodniu jak jesteś przodownikiem pracy, sprzęt w 99% widocznie gorszy(kupowany pewnie w ramach “przetargu” jakimś dziwnym trafem od szwagra jakiegoś ważniaka rządowego), budynek to loteria bo albo będzie to ok biuro albo coś budowanego za Gomułki, a ostatnio remontowanego za Gierka.
    Na jedzenie i picie akurat nie mogę ponarzekać, bo z tego co się dowiedziałem jest ok, multisporta też ci załatwią. Pakiet medyczny na pewno będzie gorszy, ale może jako pracownik rządowy dasz radę za kulisami załatwić sobie szybsze obsłużenie w ramach NFZ.
    O szkoleniach się nie wypowiem, bo nie wiem, ale mam jakieś dziwne przeczucie, że odstają jakościowo od tego co oferują korpo.

    Możecie sobie teraz pomyśleć: 35 na godzinę i tyle benefitów, a ty jeszcze narzekasz? A no narzekam, bo to jest oferta dla programistów — jednej z najbardziej uprzywilejowanych grup zawodowych, o których pracodawcy się zabijają, a i tak jest dużo gorzej niż “u prywaciarza”.
    Nawet nie chce myśleć jaka przepaść musi w branżach, gdzie pracownicy nie mają takiej przewagi nad pracodawcami. Może wypowie się tu jakiś pracownik biurowy, weterynarz albo majster budowy, to się dowiemy.

    Dla przykładu powiem tylko, że STARSZY SPECJALISTA (!!) w ministerstwie zdrowia, który według opisu stanowiska ma “monitorować wielomilionowe projekty” i decydować do kogo trafiają ogromne pieniądze, które daje nam UE potrzebuje 2 lata(xD przypominam starszy specjalista i wielomilionowe kwoty) doświadczenia w zarządzaniu ów funduszami, wykształcenia wyższego, znajomości ustaw, umiejętności analizy danych i wiedzy z zakresu funkcjonowania systemu ochrony zdrowia i pewnie inne rzeczy niewspomniane w ofercie. Pomijając już, że to śmieszne wymagania na tak odpowiedzialną pozycję, co za to oferuje państwo? 7500 brutto(plus trzynastka czyli de facto pare stów więcej, dalej XDD), stołówkę pracowniczą, 5-20% podwyżki po 5 latach[xD], dopłaty do żłobka i przedszkola(super, państwo zamiast rozwiązać problem dla wszystkich obywateli nakleja plaster na złamanie otwarte dopłacając swoim pracownikom do rozwiązań prywatnych) i, uwaga hit, “możliwość wyjścia z pracy w celu załatwienia ważnej sprawy”.
    Dla porównania(pierwsza oferta z brzegu) “MŁODSZY kontroler finansowy” w prywatnej spółce, podobne wymagania, oferuje 11k brutto, Multisport, szkolenia, prywatną opiekę medyczną, no i co najważniejsze – to jest oferta juniorska, masz realne szanse na awans. Z tego co widzę na pracujpl seniorzy w tej branży zarabiają nawet po 20k – 3 razy tyle co za “seniorską” pozycję oferuje państwo. Benefity to już w ogóle pewnie jest inny świat.

    Jakiś mnie nie dziwi, że wszystko w tym kraju chujowo działa skoro państwo oszczędza na swoich własnych pracownikach i zatrudnia byle kogo. Państwo powinno przodować w benefitach i płacach żeby wywierać presję na rynek prywatny i ściągać do siebie tych najlepszych przy czym jednocześnie powinno mieć wysokie standardy, bo ci co tam pracują faktycznie “mają wpływ”, a nie oferować pracę typu “co prawda chujowo, ale za to przyjmiemy każdego po studiach, nikt cię nigdy nie zwolni i możesz skorzystać z panująych w instytucjach państwowych korupcji i kumoterstwie”.

  17. Niestety niektóre urzędy usilnie próbują wprowadzać korpo-klimat, z owocowymi środami i całą masą niepotrzebnego badziewia. Nie mam czasu na waszą “jogę przy biurku”, muszę najpierw zostać zbesztany przez petenta (bez prawa do riposty) lub po raz setny spróbować przebłagać dorosłą, wyżej postawioną osobę, by wreszcie wysłała zaległy dokument (obiecany dwa miesiące temu). Potem tylko odgrzeję sobie obiad w mikrofali stojącej obok sedesu (pokój socjalny jest dla księgowych, panie Areczku), zapoznam się z dziesiątymi zmianami rozporządzenia w tym tygodniu i będę musiał znosić towarzystwo koleżanki, która uważa że podkopując współpracowników zrobi większą karierę… Karierę. W urzędzie.
    A potem do domu, poczytać komentarze jakim to jestem darmozjadem i lulu 🙂

  18. Jestem gen z. Pracuję w administracji publicznej.
    I przynajmniej u mnie – gówno prawda. “Stabilność” do następnej restrukturyzacji gdzie spróbują wyjebać cały dział bo koleżanka potrzebuje pracy. Świetna płaca w granicach najniższej krajowej. “Wpływ” przez uświadamianie rodziny i znajomych jak chujowo jest wszystko zarządzane. 

  19. Ja jako urzędas bardzo lubię pracę swoja pracę w skarbówce. Po ostatnich podwyżkach z kasą jest trochę lepiej – aktualnie wejściowe stanowisko w KAS = 6,5k + bonusy kwartalne i trzynastka co daje prawie minimalna x2 jeśli dobrze Ci idzie. Dużo można się nauczyć no i zależnie od działu praca dosyć zróżnicowana mimo, że teoretycznie robisz to samo.

    Ludzie lubią gadać, że wszystkie nabory ustawione z czym się nie zgadzam. Bez pleców spokojnie można przejść rekrutacje tylko dobrze co nieco wiedzieć. Wraz z rozwojem idą awansy. Awans = więcej pieniędzy, niestety problem taki, że podwyżki są nieduże. Dla przykładu ja jestem jeden stopień ponad wejściowe stanowisko i mam 700brutto miesięcznie więcej.

    Praca bardzo stabilna i mimo wszystko w gronie specjalistów. PRLowskie stereotypy są nieaktualne po zmianach pokoleniowych.

Comments are closed.