Tata leje mnie w mordę, ale chyba musi, wie co robi. Jakoś to przetrwam, bo kocham mojego tatę.
[deleted]
“Raz w dupę, nie pedał. Po trzech się resetuje”
Niestety, ale takie są realia Polski. Nie jesteśmy mocarstwem, czy to światowym czy lokalnym i nasze decyzje i bezpieczeństwo są uzależnione od innych państw i graczy. A to oznacza, że trzeba się zachowywać miło w stronę Amerykanów, czy tego chcemy czy nie. A przynajmniej, jeśli chcemy prowadzić rozsądną politykę, a nie opartą na emocjach.
Zdecydowanie lepiej, żeby to UE wprowadziła cła. Będziemy stawiać symboliczny opór, a jakby co, to zwalimy winę na Węgrów (bo nie lubimy Orbana), Włochów (bo są za prawicowi ostatnio) i Francuzów (bo im to i tak wszystko jedno)
0.4 procent i 10mld złotych to mimo wszystko grosze w skali całości. Martwić powinny się inne kraje, nawet jeżeli chodzi o samą UE. Niech oni sie kloca ze stanami w naszym imieniu.
Nie wiem czego ludzie tutaj oczekują? Że zrobi odwrotny PiS i będzie jebał na USA, które jest naszym największym sojusznikiem? Nie mamy takiej siły przebicia jak Niemcy czy Francja żeby sobie pozwolić na fochy.
Niby po co się wychylać z antyamerykańskim podejściem ale z drugiej strony przecież chyba wszyscy zdajemy sobie sprawę, że nie jesteśmy w ich oczach żadnym ważnym sojusznikiem czy też miejscem które będą bronić używając swojej armii.
Nie byłbym nawet zdziwiony gdyby podczas konfliktu Polska-Rosja USA mimo NATO zabroniłoby używać broni od nich zwłaszcza tej do której mają kody.
Mam nadzieję że to tylko takie pozorne gadki w ramach bycia dobrym gliną w UE wobec Trumpa.
Idealnie będzie jeśli uda się jak najdłużej stwarzać pozory przyjaźni z Amerykanami, a realnie działać już na nasz własny i europejski rachunek, nie oglądając się na Amerykanów.
Ajj niebezpieczna odpowiedź – Nie podziękował.
I tak pisiory powiedzą, że niszczy sojusz polsko amerykański.
Jaka przyjaźń? Walić US i rozwijać gospodarkę Europy współpracując z Azja
Nierealne. Jako polski Amerykanin, przepraszam. Przepraszam za najbardziej nieudolny rząd/administrację w historii USA, a być może i całego świata. Naprawdę żenujące, delikatnie mówiąc. A to dopiero początek. Przeżyliśmy pierwszą kadencję administracji Trumpa, ale to nic w porównaniu z tym. Pamiętajcie, stare polskie przysłowie: „kto doły kopie, sam w nie wpada”.
Ojciec kocha gdy bije
czekam aż politycy odkyją, że pierwszy który powie że trump się z penisem na głowy pozamieniał, podwoi poparcie w 30 minut.
Przyjaźń? Czy nasi rządzący wyjdą kiedykolwiek z tego wytrzepanego z chuja przekonania, że w polityce międzynarodowej są jakieś przyjaźnie? To ostatnie zdanie w ogóle brzmi trochę jak wpis jednej psiapsi do drugiej na Pejsie, kiedy się pożarły o to, że jedna się spotyka z facetem, który podoba się im obu. “Ach, nasza przyjaźń musi przetrwać tę próbę”. Nie? To tylko ja? No dobra.
Ja rozumiem, że jesteśmy w skali międzynarodowej praktycznie nikim, że na Stany nie ma co się obrażać na zawsze, bo Trump to tylko przejściowy kryzys (a może wcale nie, kij go wie), ale skoro sytuacja z Waszyngtonem jest jaka jest i trochę jeszcze taka pobędzie, moglibyśmy z równym zapałem zacząć włazić w dupę komuś innemu, skoro już komuś włazić musimy. Czego jak czego, ale talentu do tego nikt nam nie odmówi.
17 comments
To już podchodzi pod Syndrom sztokholmski
Tata leje mnie w mordę, ale chyba musi, wie co robi. Jakoś to przetrwam, bo kocham mojego tatę.
[deleted]
“Raz w dupę, nie pedał. Po trzech się resetuje”
Niestety, ale takie są realia Polski. Nie jesteśmy mocarstwem, czy to światowym czy lokalnym i nasze decyzje i bezpieczeństwo są uzależnione od innych państw i graczy. A to oznacza, że trzeba się zachowywać miło w stronę Amerykanów, czy tego chcemy czy nie. A przynajmniej, jeśli chcemy prowadzić rozsądną politykę, a nie opartą na emocjach.
Zdecydowanie lepiej, żeby to UE wprowadziła cła. Będziemy stawiać symboliczny opór, a jakby co, to zwalimy winę na Węgrów (bo nie lubimy Orbana), Włochów (bo są za prawicowi ostatnio) i Francuzów (bo im to i tak wszystko jedno)
0.4 procent i 10mld złotych to mimo wszystko grosze w skali całości. Martwić powinny się inne kraje, nawet jeżeli chodzi o samą UE. Niech oni sie kloca ze stanami w naszym imieniu.
Nie wiem czego ludzie tutaj oczekują? Że zrobi odwrotny PiS i będzie jebał na USA, które jest naszym największym sojusznikiem? Nie mamy takiej siły przebicia jak Niemcy czy Francja żeby sobie pozwolić na fochy.
Niby po co się wychylać z antyamerykańskim podejściem ale z drugiej strony przecież chyba wszyscy zdajemy sobie sprawę, że nie jesteśmy w ich oczach żadnym ważnym sojusznikiem czy też miejscem które będą bronić używając swojej armii.
Nie byłbym nawet zdziwiony gdyby podczas konfliktu Polska-Rosja USA mimo NATO zabroniłoby używać broni od nich zwłaszcza tej do której mają kody.
Mam nadzieję że to tylko takie pozorne gadki w ramach bycia dobrym gliną w UE wobec Trumpa.
Idealnie będzie jeśli uda się jak najdłużej stwarzać pozory przyjaźni z Amerykanami, a realnie działać już na nasz własny i europejski rachunek, nie oglądając się na Amerykanów.
Ajj niebezpieczna odpowiedź – Nie podziękował.
I tak pisiory powiedzą, że niszczy sojusz polsko amerykański.
Jaka przyjaźń? Walić US i rozwijać gospodarkę Europy współpracując z Azja
Nierealne. Jako polski Amerykanin, przepraszam. Przepraszam za najbardziej nieudolny rząd/administrację w historii USA, a być może i całego świata. Naprawdę żenujące, delikatnie mówiąc. A to dopiero początek. Przeżyliśmy pierwszą kadencję administracji Trumpa, ale to nic w porównaniu z tym. Pamiętajcie, stare polskie przysłowie: „kto doły kopie, sam w nie wpada”.
Ojciec kocha gdy bije
czekam aż politycy odkyją, że pierwszy który powie że trump się z penisem na głowy pozamieniał, podwoi poparcie w 30 minut.
Przyjaźń? Czy nasi rządzący wyjdą kiedykolwiek z tego wytrzepanego z chuja przekonania, że w polityce międzynarodowej są jakieś przyjaźnie? To ostatnie zdanie w ogóle brzmi trochę jak wpis jednej psiapsi do drugiej na Pejsie, kiedy się pożarły o to, że jedna się spotyka z facetem, który podoba się im obu. “Ach, nasza przyjaźń musi przetrwać tę próbę”. Nie? To tylko ja? No dobra.
Ja rozumiem, że jesteśmy w skali międzynarodowej praktycznie nikim, że na Stany nie ma co się obrażać na zawsze, bo Trump to tylko przejściowy kryzys (a może wcale nie, kij go wie), ale skoro sytuacja z Waszyngtonem jest jaka jest i trochę jeszcze taka pobędzie, moglibyśmy z równym zapałem zacząć włazić w dupę komuś innemu, skoro już komuś włazić musimy. Czego jak czego, ale talentu do tego nikt nam nie odmówi.
Comments are closed.