Czy hipotetycznie (jestem po weekendowym kursie unikania pozwów) poszlibyście na strajk przeciw dopłatom do mieszkań? Jest 5 minut przed wyborami, myślę że by się władza obesrała byle do tego nie doszło, więc karta przetargowa jest mocna

by Sos-z-kota

14 comments
  1. Rozpierdziela mnie naiwna wiara zrodzona z wypoka, że dopłaty lub ich brak rozwiążą problemy z mieszkalnictwem. Jedynie kataster i ostre łojenie tych którzy chcą się “dorobić” pod wynajem może coś zmienić. No ale to nie przejdzie w kapitalistycznym, polskim młodym internecie gdzie każdy gówniak marzy o “pasywnym” dochodzie.

  2. Zależy kto go organizuje:

    Na protest/marsz zorganizowany przez polityków: nie.

    Na oddolnie zorganizowany protest: może, ale na pewno najpierw przyjrzał bym się jakie postulaty za nim stoją.

  3. Państwo mnie nie zatrudnia, więc strajk byłby bez sensu.

  4. Ja bym poszedł na marsz protestu przeciwko marszom protestu przeciwko dopłatom do mieszkań.

    Te słynne “Mieszkania drożeją przez programy mieszkaniowe” i hasła w stylu “koalicja deweloperska” to jest bzdura konkurująca z mentzenizmo-korwinizmami. Weź skomplikowany, wielowarstwowy problem i spłyć go do absurdu mówiąc – gdyby tylko zrobić tę jedną małą rzecz, to byłoby po problemie. I jeszcze najlepiej znaleźć jakąś grupę, w którą można skierować hejt – w tym wypadku deweloperów.

    Chociaż jakoś bardzo mi ich nie szkoda, bo akurat mają za uszami tyle, że ogólnie to się cieszę jak im ludzie jadą.

    Programy dopłat do mieszkań w stylu RNS, MDM czy te nowe proponowane Pierwsze Klucze są potrzebne. O ile są dobrze napisane, mają sensowne limity itp. Pomagają ludziom po prostu dostać mieszkanie w krótkim okresie, podczas gdy w długim okresie powinno być to rozwiązywane innymi sposobami.

    Program mieszkaniowy to tymczasowy plaster na poważną ranę – potrzebny i przydatny doraźnie, a problem nie leży w tym, że się plaster na ranę przykłada, tylko że udaje się, że w sumie skoro jest plaster, to pacjenta do domu można wypisać i pora na CSa.

    Problemy z mieszkalnictwem powinno się rozwiązywać krótko i długofalowo. Dopłaty do mieszkań są elementem planu krótkofalowego. Jeśli potrzebne jest X i Y, to nie jebmy rządu, że robi X, tylko jebmy, że nie robi Y.

  5. Ja wiem, że dobrze nie jest, ale (narażając się na ogromną ilość downvote’ów) sytuacja mieszkaniowa w Polsce jest nieporównywalnie lepsza niż w Hiszpanii, gdzie w kilku miastach policjanci czy nauczyciele są zmuszeni mieszkać w namiotach na obrzeżach miast.
    Myślę, że gdybyśmy mieli przynajmniej w połowie taką sytuację jak w Barcelonie, to jednak zdołalibyśmy się zmobilizować do protestów.

    Inna sprawa, że z uwagi na inne zorganizowanie administracyjne w Hiszpanii, oraz różne grupy interesów, te protesty tam często są wymierzane w nie ten organ co trzeba, oraz podjudzane przez pewne grupy polityczne, aby zbić na tym kapitał.

  6. W Polsce możesz sobie iść na masowy pacifistyczny protest, dostać wpierdol od tajniaka w kominiarce, wrócić do domu, włączyć telewizor żeby zobaczyć, że nic się nie zmieniło “ale rząd będzie mieć to na uwadze, że ludzie protestujo”.

    Francja jednak umio lepiej w protesty, ale tam zaraz wszystko płonie po ich protestach.

  7. Nie bo nie jest to z mojej perspektywy duża różnica czy te dopłaty będą czy nie. I tak muszę czekać aż wymieranie społeczeństwa doprowadzi do załamania rynku mieszkań kiedy zwyczajnie nie będzie komu w nich mieszkać. To czy przed tym jebnięciem ceny będą wyższe czy niższe nic mi nie zmieni bo moja szansa na mieszkanie i tak jest wprost proporcjonalna do tego czy trafię 6 w totka. Na dopłaty pójdzie jakiś śmieszny pieniądz z budżetu typu miliard czy dwa rocznie, może ktoś się wzbogaci jak zdąży skorzystać i tyle. Prędzej bym podpisał obywatelski projekt wprowadzenia podatku katastralnego od 3 i więcej mieszkań, progresywny z każdym kolejnym mieszkaniem i obejmujący najbliższą rodzinę oraz firmy (razem ze spółkami-córkami, spółkami-siostrami i spółkami-teściowymi).

  8. Byłem na proteście przeciwko kredytowi 0% w zeszłym roku — frekwencja niestety nie powalała :/

  9. Lepszym pomysłem byłoby zorganizowanie prawdziwego protestu który cokolwiek by dał polegającym na poprostu zaprzestaniu kupowania mieszkań ale no ciężko byłoby całe społeczeństwo przekonać do nie kupowania mieszkań

  10. Nie. Raz, że problem mnie nie dotyczy, dwa – takie inicjatywy w końcu i tak przeradzają się w nieskoordynowane, upolityczynione szambo, więc szkoda zachodu.

  11. Trzaskowski też jest opłacony przez deweloperów, więc możecie sobie protestować, ale decyzje już zapadły i po wyborach temat bedzie dowieziony.

  12. Nikt sie nie obesra, bo 90% wyborcow po (pisu zreszta tez) jest wytresowanych do przelykania kazdego gowna i glosowania na nich dalej. A reszta partii ma malo do gadania.

  13. Wszyscy się zastanawiają jakby tutaj dokręcić śrubę deweloperom i właścicielom mieszkań ale nie tędy droga. Przecież oni dają pracę i nakręcają gospodarkę. Jeśli dokręci się im śrubę na maksa, inwestorzy przestaną kupować, deweloperzy przestaną budować, to wydaje Wam się, że wszyscy dzięki temu będą mieszkać w fajnym mieszkaniu? Ciekawa logika. Na dzień dzisiejszy problem jest w tym, że Polsce jest 1,8 miliona pustostanów ponieważ wielu właścicieli boi się wynajmować. Prawo jest tak skonstruowane, że chroni kombinatorów i pasożytów a nie właścicieli mieszkań. Gdyby było inaczej to te mieszkania trafiłyby na rynek wynajmu, ceny by spadły i znacznie poprawiłoby to sytuację najmujących.

Comments are closed.