Zależy ile masz czasu i chęci na zabawę.Możesz wezwać policję, nie chwalić się, że ma się kamerkę, po cichu zabezpieczyć nagranie, zrobić kilka zdjęć samochodu delikwenta i swojego w rzekomym miejscu uderzenia. Potem pozwolić pajacowi mówić, a samemu pokazać nagranie i cisnąć policjantów, że próbował wyłudzić odszkodowanie
Po fakcie, to nie wiem, czy przekazywanie takiego materiału na przykład do ubezpieczalni albo na niebieskich miałoby jakikolwiek sens szczerze mówiąc, musiałby się wypowiedzieć już ktoś bardziej w temacie.
Pomijając kamerę, wróćmy na początek. Co taką osobą myśli że osiągnie? On twierdzi że ten z przodu się cofał a ten z przodu twierdzi że ten go uderzył z tyłu. Przychodzi policja, widzi że nie ma szkód i odchodzi. Ile razy coś takiego można odwalić zanim się policja zorientuje o co biega? Poza tym, czy to jakaś choroba psychiczna żeby tak kombinować w życiu?
Wydaje mi sie, ze osoba z tylu po prostu np. myslala, ze zaciagnela reczny o byla przekonana, ze to ten drugi samochod sie porusza a nie jej wlasny – dlatego facet trabil.
Pomijając już kwestię usiłowania wymuszenia odszkodowania, to po co była ta jazda po chodniku? Tak trudno znaleźć parking?
Może to po prostu stary dziad który nie powinien prowadzić już? Na moje niewprawne oko, wyglada ze gość jechał do przodu nieświadomie i jeszcze trąbił No myślał, ze cofasz. Ale może mam za dużo wiary w ludzi i rzeczywiście próbował wymusić.
5 comments
Zależy ile masz czasu i chęci na zabawę.Możesz wezwać policję, nie chwalić się, że ma się kamerkę, po cichu zabezpieczyć nagranie, zrobić kilka zdjęć samochodu delikwenta i swojego w rzekomym miejscu uderzenia. Potem pozwolić pajacowi mówić, a samemu pokazać nagranie i cisnąć policjantów, że próbował wyłudzić odszkodowanie
Po fakcie, to nie wiem, czy przekazywanie takiego materiału na przykład do ubezpieczalni albo na niebieskich miałoby jakikolwiek sens szczerze mówiąc, musiałby się wypowiedzieć już ktoś bardziej w temacie.
Pomijając kamerę, wróćmy na początek. Co taką osobą myśli że osiągnie? On twierdzi że ten z przodu się cofał a ten z przodu twierdzi że ten go uderzył z tyłu. Przychodzi policja, widzi że nie ma szkód i odchodzi. Ile razy coś takiego można odwalić zanim się policja zorientuje o co biega? Poza tym, czy to jakaś choroba psychiczna żeby tak kombinować w życiu?
Wydaje mi sie, ze osoba z tylu po prostu np. myslala, ze zaciagnela reczny o byla przekonana, ze to ten drugi samochod sie porusza a nie jej wlasny – dlatego facet trabil.
Pomijając już kwestię usiłowania wymuszenia odszkodowania, to po co była ta jazda po chodniku? Tak trudno znaleźć parking?
Może to po prostu stary dziad który nie powinien prowadzić już? Na moje niewprawne oko, wyglada ze gość jechał do przodu nieświadomie i jeszcze trąbił No myślał, ze cofasz. Ale może mam za dużo wiary w ludzi i rzeczywiście próbował wymusić.