Może mi ktoś wyjaśnić co to za program i czy w ogóle jest możliwe?
Czy prezydent ma w ogóle takie kompetencje bez poparcia rządu?
Moim zdaniem obietnice wyssane z palca.





by WerewolfUseful5167

17 comments
  1. Prezydent posiada inicjatywę ustawodawczą i może przedkładać projekty przed Marszałka Sejmu do głosowania, które następnie będą się toczyć w typowym toku do zwykłej ustawy. Oczywiście oznacza to też, że bez poparcia rządu czy też większości sejmowej, taki projekt upadnie.

  2. Mam nadzieje, ze to zapowiedz wyrzucenia bezdomniakow z miast, bo oni nie maja zadnych pieniedzy. 🙂 zaglosowalbym!

  3. Jeśli chcemy rozmawiać poważnie, to zacznijmy od tego, że Magdalena Biejat najprawdopodobniej nie wygra tych wyborów.
    Wynik powyżej poziomu błędu statystycznego będzie natomiast sygnałem, że są w społeczeństwie osoby o poglądach innych, powiedzmy bardziej lewicowych, niż to co proponuje KO

    Natomiast teoretycznie tak. Prezydent ma inicjatywę ustawodawczą i ma też prawo weta, więc poglądy kandydatów na temat ustawodawstwa są istotne. Ustawy prezydenckie, podobnie jak rządowe, muszą oczywiście uzyskać aprobatę parlamentu.

    Wystarczy, że zawetuje kolejny program dopłat do kredytów, to już mieszkania będą tańsze i bardziej dostępne, albo przynajmniej mniej drogie

  4. Nie ufam nikomu, kto teraz (lub w przeszłości) zasiada w sejmie i oferuje rozwiązanie problemów na drodze ustawodawczej.

    Jeżeli już teraz komuś nie chce się skrzyknąć 14 kolegów żeby ruszyć z ustawą, to dlaczego miałby to robić gdy otrzyma upragnione stanowisko? Ma plany, projekty i wszystko trzyma w szufladzie?

    W kwestii mieszkań trzeba sobie powiedzieć jasno, że nie da się wszystkich Polaków (plus około 2 mln imigrantów) upchnąć w Warszawie, Krakowie, Poznaniu, Gdańsku i Wrocławiu.

  5. Teraz to już chyba robin hudka lub robin hudzina.

    Prezydent dupa też tak gadał w podobnym tonie przed wyborami. Jak już ludzie mu uwierzyli i nawet go wybrali, to potem się okazało, że tego nie można, tamtego się nie da, a w ogóle to on nie ma umocowania do żadnych konkretnych decyzji, ale może sugerować dobre rozwiązania 😉

  6. Teoretycznie – rozdzielenie stóp inwestycyjnych od hipotecznych. Praktycznie małe szanse ze względu na sam fakt, że Biejat boi się wypowiedzieć pomysł na głos. Taki system obowiązuje na przykład w USA gdzie dominują kredyty o stałym oprocentowaniu z ryzykiem przeniesionym na bank. Ponieważ jest on dosyć skomplikowany i samemu go dobrze nie potrafię wytłumaczyć wklejam opis od chata gpt. Warto też zauważyć, że w swoim czasie system instrumentów wtórnych został wypaczony przez pakiety subprime

    # 🔹1. Klient bierze kredyt – z reguły o stałym oprocentowaniu na 15 lub 30 lat

    * Oprocentowanie jest **ustalane raz** – w dniu podpisania umowy.
    * Przez cały okres kredytu klient płaci **identyczną ratę kapitałowo-odsetkową** (o ile nie ma zmian podatków lub ubezpieczenia).
    * Nieważne, czy stopy procentowe wzrosną do 10% – jego rata się nie zmienia.

    # 🔹 2. Bank nie trzyma kredytu na bilansie – tylko go odsprzedaje

    * Po udzieleniu kredytu bank **sprzedaje go do jednej z agencji quasi-publicznych**: **Fannie Mae** lub **Freddie Mac**.
    * Te agencje **standaryzują kredyty** (muszą spełniać konkretne kryteria, tzw. “conforming loans”).
    * Kredyty są następnie pakowane w tzw. **Mortgage-Backed Securities (MBS)** – papiery wartościowe zabezpieczone kredytami.

    # 🔹 3. MBS trafiają na rynek kapitałowy

    * Inwestorzy (fundusze emerytalne, fundusze inwestycyjne, zagraniczne banki) **kupują te papiery**.
    * Zyskują przewidywalny strumień przychodów (raty kredytowe), a ryzyko jest relatywnie niskie, bo kredyty są „pod nadzorem” Fannie/Freddie.

    # 🔹 4. Bank odzyskuje kapitał i udziela kolejnych kredytów

    * Dzięki sprzedaży kredytu bank **odzyskuje środki**, które może przeznaczyć na kolejne kredyty.
    * Ryzyko stopy procentowej i niewypłacalności przejmuje rynek, a nie bank.
    * Bank zarabia na prowizjach i obsłudze kredytów (tzw. servicing).

    # 🔹 5. Ubezpieczenia i zabezpieczenia

    * Kredyty z niskim wkładem własnym muszą być **ubezpieczone (PMI)**.
    * Jeśli kredyt nie spełnia warunków Fannie/Freddie (tzw. **jumbo loans**), nie podlega ich gwarancji i trafia do innej kategorii inwestycyjnej.

    # 🔹 Efekty dla klienta:

    * **Stałe raty, przewidywalność.**
    * Możliwość **refinansowania kredytu**, gdy stopy spadną.
    * Łatwy dostęp do kredytu dzięki dużej płynności systemu.

    # 🔹 Efekty dla rynku:

    * Ryzyko stopy procentowej jest **rozproszone i zarządzane** przez rynek kapitałowy.
    * Duża dostępność długoterminowego finansowania dla gospodarstw domowych.
    * Silna **korelacja z rynkiem obligacji**, a nie tylko ze stopą Fed.

  7. To jest populizm na potrzeby kampanii, ale dziwi mnie że nie tłumaczą tego lepiej. W Polsce są potrzebne mieszkania budowane przez państwo, które będzie można wynająć na 5, 10, 20 lat za rozsądne pieniądze.
    Też stwierdzenie mieszkanie prawem, nie towarem znaczy tyle, że każdy zasługuje na dach nad głową, a nie na mieszkanie za darmo.

    Są to potrzebne i ważne rzeczy. Podobnie jak sprawa z bankami, opłaty bankowe są chyba najwyższe w unii i to musi się zmienić.

  8. Nie, nie jest możliwe. Nawet gdyby złożyła ustawę, to zostałaby odrzucona w pierwszym czytaniu. Witamy w Polsce!

  9. Każdy kto obiecuje, że rozwiąże szybko i łatwo problem mieszkaniowy – kłamie.

    To na poziomie partii, na poziomie prezydenta, to w ogóle dosyć od czapy, bo prezydent to może generalnie projekt ustawy złożyć i tyle jego.

    Normalny populizm i tyle – obiecywanie protych rozwiązań na trudne problemy. Chociaż tutaj nawet nie wiadomo jakie to rozwiązanie miałoby być.

    “Sprawię, że ludzie nie będą musieli się zapożyczać na taki procent w bankach, a banki będą musiały szukać zysku gdzie indziej”.

    Kto wie, może to znaczy “dokonam siłowego przejęcia w RPP i obniżę stopy procentowe do zera” albo “zamknę prezesów banków w piwnicy i będę trzymała tam dopóki nie zgodzą się na dawanie kredytów z ujemnym oprocentowaniem”

    Albo co bardziej prawdopodobne “Złożę projekt ustawy, która przy dobrych wiatrach pozwoli na poszerzenie puli mieszkań i obniżenie ich cen o 5-7% w ciągu najbliższych 7-9 lat.

    Mieszkanie jest zarówno prawem jak i towarem. Najlepiej to bym porównał do wody.

    Za wodę z wodociągów się płaci, jak nie płacisz, to problem, ale jednocześnie nie ma czegoś takiego, że ktoś pójdzie do wodociągów i powie “wykładam X kasy na stół i kupuję całą wodę ze wszystkich ujęć w dzielnicy, a jak ktoś będzie chciał to kupi ode mnie w butelce z marżą 600%.”.

    Problemy mieszkaniowe są w chuj złożone, ale poprawić je można na kilka sposobów – albo doraźnie, albo przyszłościowo.

    Przyszłościowo to wiadomka – budowanie mieszkań, jak najwięcej, ile fabryka dała.

    Doraźnie to… sprawianie, że inwestycja w mieszkania nie będzie się opłacać – wymaga przepychania przez sejm niewygodnych ustaw. Albo programy dopłat dla kupujących – lewica grzmi, że to straszliwe rzeczy, więc to odpada.

  10. Podoba mi się kiedy ludzie rządzący krajem od lat mówią jak naprawią kraj

  11. Podoba mi sie ta babka, i mieszkania to problem ktory boli mnie osobiscie najbardziej, ma moj glos.
    (Generalnie miala go juz jak zabrala czaskoskiemu flage ale teraz ma go bardziej)

  12. Akurat obietnice wyssane z palca to domena w zasadzie każdego kandydata, niezależnie czy mówimy o prezydencie, pośle, senatorze czy wyborach lokalnych.

    Madzia mówi dobrze, mieszkanie powinno być dobrem podstawowym, na każdą kieszeń. Bez dachu nad głową nie można planować rodziny, poważnej kariery a i jakakolwiek radość z życia jest mocno utrudniona, delikatnie mówiąc. Jasne, jeden będzie mieć dom, drugi kawalerkę, ale gdzieś trzeba mieć swoje 4 ściany aby przenocować, walnąć się po szkole/pracy itp.

    Nie każdy musi mieć 300 metrów na własność czy 5 mieszkań, ale każdy kto “uczciwie żyje” (pracuje, nawet za najniższą krajową) nie powinien się zastanawiać czy absolutnie podstawowe potrzeby wpisują się w “życie ponad stan”.

    Ja wiem jedno – jeżeli pracując pewnego razu okaże się, że nie jestem w stanie nawet egzystować, tj. nie byłoby mnie stać od 1 do 1 na mieszkanie, jedzenie, rachunki itp. to nic nie powstrzymuje mnie od pójścia w bandyterkę.

  13. Nie tak działają kredyty hipoteczne.

    Nie oddaje się trzy razy więcej, nie oddaje się nawet dwa razy więcej.

    Problemem jest to, że najbogatsi mogą je kupować bo nie są odpowiednio opodatkowani. Mniej bogaczy skupujących – mniejszy popyt, ceny spadają.

    Banki mają silnie regulowane kredyty hipoteczne, i gdyby nie musiały, to by ich nie dawały, bo im się nie opłacają.

    Jedyny powód dla których udzielają kredytów hipotecznych to dlatego, że ustawa nakazuje im mieć odpowiedni stosunek kredytów hipotecznych do konsumenckich (to na tych zarabiają najwięcej).

Comments are closed.