Mieszkanie prawem, nie towarem. „Oburzennie tym hasłem jest symptomatyczne dla szerszego problemu”

8 comments
  1. Ok, autor zgubil mnie już na początku fragmentem “charakterystycznego dla Europy Wschodniej, nazywanej mylnie „postkomunistyczną””.

    No i oczywiście “libkiem”. Uważam, że jeśli chce sie byc odebranym na powaznie, nie powinno się używać słów wykorzystywanych do mentalnego poklepywania po plecach swojej banki informacyjnej, takich jak “libiek”, “lewak”, “naziol”. Jak chcemy być szanowani, to powinniśmy szanować swoich adwersarzy w dyskusji, a wiadomo nie od dziś, że środowiska lewicowe nadały pejoratywny charakter temu określeniu.

  2. dobry tekst, zwłaszcza zwrócenie uwagi na zasiłki dla bogatych. Libki dostają szału na myśl o zasiłkach socjalnych ale tylko wtedy, kiedy idą one do mniej zamożnych. Za to zasiłki dla bogatych to już według nich nie jest “rozdawnictwo” ani socjalizm

  3. > Tymczasem homo sovieticus to tak naprawdę coś wręcz przeciwnego. To jest właśnie człowiek elit politycznych i gospodarczych, który uznał, że wszystko co było w PRL powinno być teraz postawione na głowie.

    Ok, po co nam słowa w sumie skoro możemy sobie zdecydować, że tak naprawdę jakieś dane słowo opisujące specyficzne zjawisko znaczy tak naprawdę coś co mi pasuje lepiej do ideologii. Wracajmy do unga-bunga, coś się spieprzyło po drodze.

    Durny artykuł jak nie wiem co, mimo że z sentymentem, że pożywienie, woda i dach nad głową to prawo człowieka, byłbym się w stanie zgodzić.

  4. Akurat teraz to nie wiem czy chciałbym mieszkania spółdzielcze znowu. Sponsorowalibyśmy to z podatków, a nie mielibyśmy nigdy szansy ich dostać, bo za mało dzieci, za duże zarobki itp. Rozumiem, że trzeba wspomagać najbiedniejszych, ale czasem chciałoby się dostać coś innego niż zwiększenie podatku, wzrost cen, zakaz odliczania składki zdrowotnej od podatku, czy wyższe kary za wszystko , bo wzrosła minimalna. Problem z mieszkaniami jest bardziej złożony niż „drogo jest”, bo przez rosnące ceny gruntów, oprocentowanie kredytów, ceny ogrzewania (czynsz do spółdzielni) i koszty wynajmu wzrastają, w końcu nikt nie kupował mieszkania po to żeby komuś sponsorować mieszkanie tam. Poza tym to nie tak, że tylko u nas jest drogo. Najgorzej w Europie to chyba Irlandia ma, bo u nich poza cenami jest straszny niedobór mieszkań.

  5. Jeżeli jest “prawem”, to kto zapłaci? A także jeżeli coś jest “prawem” to nie może być towarem? Zabrońmy prywatnej służby zdrowia, jak już będziemy zabraniać obrotem mieszkań.

    Robiłem wyliczenia – oczywiście back of the napkin – zamiast 500+ w dwa lata można usunąć problem bezdomności,a dokładniej braku mieszkań. Więc skoro rząd ma wolne pieniądze, a inaczej naszych podatków wywalanych na kupienie głosu nie nazwę, to może państwo ‘lewi’ wymagajcie coś od Rzeczypospolitej społecznej; a nie miejcie pretensję do wolnego rynku?

    E: korekta autokorekty

  6. Nawet jeśli nazwiemy coś prawem, nie oznacza to że tego towaru zrobi się magicznie więcej dla każdego. Każdy chętny do gadania ale budować nowych mieszkań komunalnych nie ma komu. Albo nie sprzedawać budowanych (albo jeszcze tych będących tylko na papierze) deweloperom. Żeby mieszkania były to trzeba je budować, same chwytliwe hasła nie pomogą, tym bardziej obrażanie wszystkich dookoła, co najwidoczniej próbuje zrobić ten “artykuł”. Rynek mieszkaniowy to patologia i wymaga poważnych kroków do rozwiązania problemów.

  7. Ok, przyznam, że nie czytałem artykułu. Wystarczył mi tytuł i kilka komentarzy w tym wątku. Co do tytułu, no właśnie mieszkanie jest prawem. Każdy ma prawo sobie takie kupić lub go nie kupować jeśli go tylko na nie stać lub nie. Prawo do mieszkania nie wyklucza tego, że mieszkanie jest też towarem. Natomiast prawo do nabycia mieszkania nie oznacza, że państwo ma obowiązek takowe zapewnić.

Leave a Reply