Powiedzcie mi, kim trzeba być, żeby wykorzystywać brak znajomości języka i niewiedzę wśród rodziców dzieci, które właśnie uciekły przed wojną? Po to, żeby zwiększyć uczestnictwo w lekcjach religii pośród osób, wśród których jest tylko 2% katolików?
72% to prawosławni, prawie 9% to obrządek bizantyjsko-ukraiński, ponad 2% to protestanci, a zaledwie około 1% to katolicy. Także o co kaman?
Pochodzę z miasta w którym statystyczna większość to prawosławni. U mnie na każdym etapie nauki wybierało się czy się chce uczęszczać na religię katolicką czy też prawosławną albo w ogóle na żadną(ale tak czy tak trzeba było wybrać, na początku roku dawało się świstek co wypisywał ucznia z religii do końca danego etapu edukacji), także w tej sytuacji jestem odrobinę zdziwiona, że nie pomyśleli nad zwerbowaniem katechetów/batiuszków do szkół gdzie tych dzieci jest tak dużo, że by to się opłacało. Chyba, że się mylę i gdzieś rzeczywiście zostało to uczynione, to chwała tym ludziom.
Te desperadzkie próby ratowania kościoła poprzez zmuszanie nawet niewierzących dzieci do chodzenia na religię są już naprawdę żałosne. No ale szczerze, czego innego się mogliśmy spodziewać.
No i w sumie tak powinno być również wobec Polaków moim zdaniem
Przyjacielska przypominajka, że FWoR przyjmuje 1% podatku i robi z nim wiele dobrego: https://decydujesz.org/
Od dawna przekazuję im swój 1% na cel “***** ***”, sprawia, że wypełnianie pitów jest trochę mniej nieprzyjemne.
u mnie w każdej szkole w której byłem co roku trzeba było dawać papierek czy będzie się chodzić na religię czy nie, to nie jest normą?
Troche nie rozumiem poruszenia. Z plakatu wynika, ze ukrainskie dziecko ma obowiązek uczestniczenia w lekcji relgii, jeśli rodzic wyrazi taka cheć na pismie (na uczestnictwo w lekcji), czyli dokladnie odwrotnie niz w przypadku polskich dzieci.
Dzięki, poszło dalej w świat.
O ile pamiętam to było odwrotnie. Jeżeli rodzice nie złożą pisemnego zwolnienia, to obecność jest obowiązkowa.
Katolicyzm jak yoga. Nic wiecej nic mniej. Tyle wladzy powinni miec. Tyle co twoj instruktor yogi.
11 comments
Powiedzcie mi, kim trzeba być, żeby wykorzystywać brak znajomości języka i niewiedzę wśród rodziców dzieci, które właśnie uciekły przed wojną? Po to, żeby zwiększyć uczestnictwo w lekcjach religii pośród osób, wśród których jest tylko 2% katolików?
72% to prawosławni, prawie 9% to obrządek bizantyjsko-ukraiński, ponad 2% to protestanci, a zaledwie około 1% to katolicy. Także o co kaman?
Pochodzę z miasta w którym statystyczna większość to prawosławni. U mnie na każdym etapie nauki wybierało się czy się chce uczęszczać na religię katolicką czy też prawosławną albo w ogóle na żadną(ale tak czy tak trzeba było wybrać, na początku roku dawało się świstek co wypisywał ucznia z religii do końca danego etapu edukacji), także w tej sytuacji jestem odrobinę zdziwiona, że nie pomyśleli nad zwerbowaniem katechetów/batiuszków do szkół gdzie tych dzieci jest tak dużo, że by to się opłacało. Chyba, że się mylę i gdzieś rzeczywiście zostało to uczynione, to chwała tym ludziom.
Te desperadzkie próby ratowania kościoła poprzez zmuszanie nawet niewierzących dzieci do chodzenia na religię są już naprawdę żałosne. No ale szczerze, czego innego się mogliśmy spodziewać.
No i w sumie tak powinno być również wobec Polaków moim zdaniem
Przyjacielska przypominajka, że FWoR przyjmuje 1% podatku i robi z nim wiele dobrego: https://decydujesz.org/
Od dawna przekazuję im swój 1% na cel “***** ***”, sprawia, że wypełnianie pitów jest trochę mniej nieprzyjemne.
u mnie w każdej szkole w której byłem co roku trzeba było dawać papierek czy będzie się chodzić na religię czy nie, to nie jest normą?
Troche nie rozumiem poruszenia. Z plakatu wynika, ze ukrainskie dziecko ma obowiązek uczestniczenia w lekcji relgii, jeśli rodzic wyrazi taka cheć na pismie (na uczestnictwo w lekcji), czyli dokladnie odwrotnie niz w przypadku polskich dzieci.
Dzięki, poszło dalej w świat.
O ile pamiętam to było odwrotnie. Jeżeli rodzice nie złożą pisemnego zwolnienia, to obecność jest obowiązkowa.
Katolicyzm jak yoga. Nic wiecej nic mniej. Tyle wladzy powinni miec. Tyle co twoj instruktor yogi.