W dyskusjach o gwałtownym spadku wskaźnika urodzeń w krajach rozwiniętych robione jest (implicite) założenie że głównym powodem jest niechęć ludzi do posiadania dzieci – czy to przez wygodę, sytuację finansową, mieszkaniową, itp.

Ale na podstawie danych można wysnuć bardziej prawdopodobny scenariusz – większym czynnikiem negatywnym jest fakt że te stabilne związki z których powstają dzieci w ogóle nie powstają. Do tego dochodzi masowa migracja ze wsi i małych miast do metropolii gdzie zawsze był sporo niższy współczynnik urodzeń.

Więc pytanie dla Polski jest następujące – jak sprawić żeby ludzie znowu wiązali się w pary?

by topcodemangler

40 comments
  1. Może powód niestabilnych związków jest jednak u tego samego źródła co brak dzietności, a nie jedno jest wynikiem drugiego? 

  2. Pamiętajmy że korelacja nie równa się przyczynowości. Na pewno trzeba temat zbadać głębiej. Tak poza tym, temat jest złożony i nie ma tutaj jednego winowajcy. Powodów jest dużo, i być może ten który wskazujesz również się do nich zalicza.

  3. Zablokować Internet, żeby ludzie znów żyli ze sobą, spotykali się i nawiązywali relacje. Radykalne, ale nie mam lepszych pomysłów.

    Ja dzieci mieć nie chcę, bo mam i tak za mało wolnego czasu na siebie. Ale zobacz jak sami pracownicy oburzają się na projekty redukcji czasu pracy. Nie wiem z czego to wynika, ten opór. Sami protestujemy przeciwko swoim interesom. “Ja pracowałem 12h większość życia to nie pozwolę młodym pracować 6h”. A mniej czasu w pracy a więcej poza też może sprzyjać nawiązywaniu relacji i chęci założenia rodziny.

    Poza osobistymi powodami, niestety mam świadomość tego czym jest katastrofa klimatyczna. Znam niuanse, przewidywane scenariusze. Temat bagatelizowany, niepopularny, natomiast jak się w to wczytać, to szans na dobrą przyszłość dla dziecka urodzonego teraz nie ma żadnych.

    Do rozwiązania więc jest więcej niż jeden problem, temat jest złożony, a na debatach politycznych masz pół minuty żeby opisać program – gdzie tu miejsce na niuanse? Okej, w wywiadzie na YouTube możesz opowiedzieć więcej, ale kto to zrozumie, jeśli ludzie są tak zamknięci na to co inne, nowe, trudne, skomplikowane. Politycy opowiadają i tak bzdury i nie stawiają trafnych diagnoz, bo są one niepopularne i trudne. Jesteśmy zgubieni.

  4. Robić łapanki i wiązać przypadkowych ludzi łańcuchami 😜
    Problem relacji międzyludzkich jest stary jak świat, ale w obecnych czasach psuje się coś okrutnie. Internet, social media, tempo życia, duże społeczności, brak autorytetów/wysyp pseudo ekspertów, natychmiastowość informacji – to moim zdaniem czynniki, które to wszystko podkopują. Z drugiej strony ludzie mają też większą wiedzę oraz świadomość. Być z kimś dla bycia, gdy związek nie służy to też nie jest rozwiązanie.

  5. Mateusz Łakomy napisał chyba najlepszą książkę o demografii, jest z 2023 roku. Zachęcam do przeczytania. Wtedy już nie będzie się pisało postów „Problemem jest X”.

    Problemów jest wiele i wiele z nich jest ze sobą jakoś połączone.

    A ogólnie to tak, brak stabilnych związków jest jednym z tych problemów.

  6. Problem ten zostanie rozwiązany tak jak każdy inny fenomen społeczny, przyjdzie czas kryzysu który zmusi nas jako społeczeństwo do zmian lub być może postęp technologiczny rozwiąże ten “problem” za nas.

    Nastąpi wtedy przewartościowanie i zmiana norm kulturowych. Jaki przyjmie to kształt ciężko stwierdzić ze względu na brak podobnych wydarzeń z przeszłości. Drastyczne spadki populacje miały miejsce ze względu na np. plagi albo wojny co jednak czyni aktualną sytuację dość unikalną.

    Dodałbym że najlepszą “nakładką” na nasze pierwotne instynkty jest szeroko rozumiana kultura, która po prostu w obecnym kształcie bardzo słabo promuje dzietność.

  7. Jestem już po studiach, pracuję zdalnie, z samymi facetami, chlać nie lubię, zagadanie do dziewczyny na “neutralnym gruncie” to szybka droga do bycia zwyzywany od creepów.

    Z mojej perspektywy, nie mam nuż możliwości znalezienia pary. Albo się zwiążesz do końca studiów, albo zostaje Renia.

  8. Moim zdaniem jest, że problemem jest państwo gdzie rzuca bele obywatelom. Brak pieniędzy, by utrzymać się z dzieckiem. Czy też niepewna przyszłość przez rządzących. Teraz nawet podatek od singli chcą wprowadzić. Co utwierdza mnie coraz bardziej że nie warto mieć dzieci. Im więcej takich bzdur tym chętniej zmienię miejsce zamieszkania gdzieś indziej w uni.

  9. Planeta jest przeludniona, ja to bym się zastanowił jak to zrobić, żeby wszędzie dzietność spadała. 

  10. Brak tanich dużych mieszkań w miastach. Brak tanich domów.

    A tak w ogóle, budowanie tanich mieszkań i domów jest bajecznie proste, ale rządy tego nie chcą.

  11. Problem z dzietnością? Może gdyby mężczyźni w końcu ogarnęli, że rodzicielstwo to nie tylko przypadkowe ojcostwo po imprezie, ale też zmiana pieluchy o 3 w nocy, statystyki by skoczyły. Tymczasem Konfederacja promuje wizję rodziny, gdzie kobieta gotuje, pierdzi w poduszkę, a facet dba o tradycyjne wartości – czyli pilnuje, żeby piwo było zimne.

  12. Zandberg ostatnio o tym mówił. W sondażu który cytował #1 powodem niechęci do posiadania dzieci było “obawa przed spadkiem jakości zycia” i #2 “brak własnego mieszkania”. Dodał tez, że nawet jak kogoś stać na mieszkanie, to patodeweloperka buduje 2-pokojowe klitki z aneksem kuchennym nie nadające się do wychowywania jednego dziecka, a co dopiero 2 czy więcej.

    Problem niskiego przyrostu wydaje się być skomplikowany i wielowarstwowy, dopóki nie spojrzy się że wszytskie te komplikacje biorą się z wyzysku ludzi i dojenia ich na hajs.

  13. Nie wiem jak u Was, ale w mojej parze jedna osoba chce dziecko a druga nie chce. Z mojej perspektywy to jednak brak chęci. Brak własnego mieszkania sie do tego przyczynia, ale nie jest to dominujacy problem ktorego nie da sie obejsc.

  14. Jak sprawić, żeby ludzie wiązali się w pary? No tak przede wszystkim to uczyć mężczyzn szacunku do kobiet. Coraz więcej kobiet dostrzega problem i wreszcie docenia bycie singielką, a nie uparcie tkwi w związku z toksykiem, który traktuje kobietę jak sprzątaczkę, kucharkę i nianię do dzieci i jeszcze nie pozwala jej mieć znajomych.
    Dosłownie z 1/100 facetów chce trwałego związku, miłości, bardzo dobrze mają jacyś kołcze podrywu, którzy uczą jak traktować kobiety przedmiotowo i jak zaliczyć laskę tylko na raz.
    Poza tym jak chłop dowie się, że kobieta jest w ciąży to od razu znika i go nie ma, a jak się dowie, że dziecko jest niepełnosprawne, to już całkiem najchętniej zmieniły dane osobowe.

  15. Problemów jest z pewnością wiele, ale znam trochę stabilnych związków, które w większości też nie chcą mieć dzieci. Przyczynami głównie chęć utrzymania poziomu życia, obawa o przekazanie traum z dzieciństwa, z którymi sami się mierzą, strach przed porodem. 

  16. Moim zdaniem to wina braku Tibii od kiedy popularność tej gry zaczęła spadać na świecie dzieje się coraz gorzej.

  17. Nie, to może być jeden z powodów ale tych jest wiele.

    Tragiczna, stale pogarszającą się sytuacja mieszkaniowa, gdzie pozwala się cwaniakom i pasożytom żerować na społeczeństwie w imię “wolnego rynku”. Nikt normalny nie będzie chciał dziecka w mikrokawalerce na kredyt

    Brak stabilności finansowej: umowy śmieciowe, śmieciowe zarobki bo Janusz zbiera na BMke/jacht(zależnie od skali działalności), kodeks pracy napisany pod dyktando “byznesu”, brak związków zawodowych

    Problem z dostępności przedszkoli/żłobków.

    Brak fundamentalnego prawa do decydowania o własnym ciele co tworzy strach przed ciążami.

    I tak można by jeszcze wymieniać. Nie ma co spłycać tematu do jednej korelacji

  18. W Polsce “coupling rate” nie jest mierzone. Jest mierzone jedynie “marriage rate”, czyli ilość małżeństw w danym roku na 100 mieszkańców. Google AI twierdzi, że to też jest skorelowane z “fertility rate”, ale korzysta z danych, za które chcą pieniędzy, więc nie sprawdzę.

  19. Pomyśl jak mieszkania stanieją gdy polacy zaczną wymierać

  20. Winowajcy nie ma jednego, a temat jest złożony. Prawda jest taka, że świat się bardzo mocno zmienił. Dawniej ludzie kończyli zawodówkę I szukali miłości w swoich stronach. Ludzie się w tych społecznościach znali. Te związki nie były idealne ale młodzi zakochiwali się, mieli powody by podejrzewać iż nie w psychopacie. Szybciej zaczynali pracować i szybciej czuli się dorośli. Mniej było antykoncepcji więc o ile mieli minimum odpowiedzialności to w seks angażowali się z kimś komu ufali. Dodatkowo społeczeństwo nie tolerowało rozwodów. Tak miało to wiel wad bo masa była rodzin z alkoholikami, wojnami ale było też wiele par, które o siebie walczyły i od młodych lat uczyły się razem żyć. Dziś czasy mamy takie że zawodówka nie jest marzeniem większości. Szkoła średnia to walka o wynik na maturze nie ma czasu na związki. Studia jeśli ktoś ma ambicje to też ciężki okres, bo często wiąże się z łączeniem ich z pracą. Sam do końca inż nie miałem czasu na związki przez ilość pracy. W między czasie pandemia czyli izolacja ludzi którzy w końcu chcieli poznać miłość życia i wojna gdy ceny mieszkań i najmu wystrzeliły w kosmos. Dodatkowo antykoncepcja sprawia że ludzie angażują się w luźne relacje bo potrzeby seksualne nie mijają. A niestety jak ma się n związków na koncie to ciężej uwierzyć że to ta jedyna miłość. Lata 00 to była wielka emigracja młodzi nie mieli często wzorców miłości w postaci kuzynów, wujków, ciotek bo ci jechali za chlebem. Natomiast dostali masę wzorców z tv i social mediów. Rodzice mieli mało czasu by się zająć często tkwiąc przy złożeniu że nimi też nikt się nie przejmował. Dodatkowo prawo odnośnie rodziny daje kobietą władze totalną jak chodzi o alienanacje ojca i rozwody. A koniec końców gdy 25 lat życia poświęcasz na naukę i pracę to jednak chcesz coś w zamian od życia więcej niż osoba która w wieku 19 lat miała obok siebie osobę która znała od młodości. Świat się zmienił od młodych wymaga się więcej, dając im mniej wskazówek, a młodzi się gubią i niszczą sobie psychikę. Temat jest złożony i wynika zarówno z nagłego skoku cywilizacyjnego jaki osiągnęliśmy w Polsce jak i wielu durnych decyzji władz pogłębiających problemy w wychowaniu, nie zapewniających odpowiedniej edukacji i miejsc pracy. Niestety chów klatkowy działa średnio.

  21. Bardzo łatwo

    Zabierz kobietom prawa i spraw żeby społeczeństwo było biedniejsze

    Nie ma dosłownie żadnej inne opcji żeby ludzie byli zmuszani do wiązania się w pary. Bo nie wiem, uważasz, że ludzie kiedyś z miłości ze sobą siedzieli i się nie rozwodzili? xD

    Oczywiście, jako, że moje konto ma jeszcze mało karmy to tylko dopiszę, że oczywiście nie jestem za odbieraniem praw kobietom, osobiście wolę żeby cywilizacja wymarła niż cofnęła się w rozwoju, ale no OP pytał co trzeba zrobić żeby ludzie się wiązali w pary xD

  22. Dziwię się, że jeszcze żaden rząd nie wpadł na pomysł żeby zrobić takiego państwowego tindera, tylko z takimi algorytmami, żeby faktycznie ułatwiać tworzenie trwałych związków xD jeszcze można by za zgodą użytkownika połączyć to z jakąś rządową bazą danych i umożliwiać filtrowanie po wybranych kryteriach (np. wiek, liczba dzieci, wzrost, zawód, wykształcenie, czy nawet zarobki) z pewnością, że są prawdziwe xD pewnie koszt stworzenia takiej aplikacji to byłoby 1/100 rocznego budżetu 800+, a miałoby lepszy skutek dla dzietności

  23. Na tych 8 wykresach widać okresy, w których te dwie metryki się rozbiegają. Wskazuje to na mniejszą zależność od siebie nawzajem, a większą od innych metryk, z których część wpływa na obie rozważane metryki, ale część tylko na jedną lub drugą.

    Głównym czynnikiem dla jednego i drugiego będzie bezpieczeństwo o stabilizacja, w szczególności finansowe i społeczne.

    To nie jest tak, że większość ludzi nie łączy się w pary i nie chce mieć dzieci, bo taka ich wolna wola.

    Z jednej strony trzeba mu móc utrzymać dzieci. Trzeba się jakoś pokazać przed potencjalnym parterem. Trzeba jakoś go znaleźć, co często oznacza drogie hobby. A przede wszystkim trzeba mieć czas, a nie spędzać większość doby na harówce i paść do łóżka.

    A z drugiej strony coraz mniej sobie ufamy. Coraz trudniej odezwać się do drugiego człowieka. Coraz rzadziej znamy własnych sąsiadów. Coraz mniej wierzymy, że mamy bezpieczny świat do którego możemy sprowadzić dziecko.

  24. Ciekawi mnie że nikt nie porusza tematu że w dzisiejszych czasach zwyczajnie jest więcej rzeczy do roboty – setki hobby, zainteresowań, internet, podróże, samorozwój, a kiedyś co najwyżej chodzenie do kościoła rozmowy z sąsiadami i 12 godzin pracy w polu, innymi słowy czy po prostu ludzie kiedyś mieli tyle dzieci bo byli znudzeni i nie było antykoncepcji i to tyle? Dzietność spada wszędzie nie ważne od zamożności, tradycji, programów socjalnych itd.

  25. Jestem w związku i oboje po prostu nie chcemy mieć dzieci, ile razy ten temat będzie jeszcze na r/Polska wałkowany

  26. Od kiedy potrzeba związku żeby urodzić dziecko?

    Możemy biadolić bez końca o związkach, inflacji, kryzysie mieszkaniowym, prawie aborcyjnym itd. A prawda jest taka, że współcześnie rodzicielstwo ma niewiele do zaoferowania w porównaniu do wymiernych korzyści z bycia bezdzietnym. Coraz więcej ludzi (przede wszystkim kobiet) zaczyna zdawać sobie z tego sprawę.

    Co robić żeby ludzie wiązali się w pary? Wyobraź sobie, że nie każdy chce się wiązać, a niektórzy wręcz nie powinni. Im więcej osób zdaje sobie z tego sprawę, tym lepiej.

  27. U długich par też nie ma dzieci. Dzięki internetowi widzisz że są kraje w których kobieta sama decyduje o swoim ciele, gdzie porodówka w niczym jej nie zagraża, po porodzie ma sanatorium i po wyjściu z sanatorium może dostać nianie-pomoc domową. (Rząd dofinansowuje). A potem patrzysz na taką np. Polskę i nie chcesz narażać zdrowia i komfortu, wywracać życia do góry nogami.

    Nie ma co patrzeć na dawniejsze czasy. Ludzie traktowali seks jako tanią rozrywkę. Teraz jest świadomość, inne opcje na fun i relowanie z internautami, że dzielenie pokoju z rodzeństwem to horror.

  28. Takim przeoczonym (jednym z wielu) według mnie powodem jest to, że dziś dzieci nigdzie nie ma. Kiedyś dzieci miały sporo przestrzeni w mieście, więc wychodziły z domu, bawiły się i rzucały się bezdzietnym w oczy. Dorosły człowiek miał szansę je zobaczyć i w ogóle zastanowić się czy takie dzieci chce. Miał szansę pojawić się bodziec do posiadania dziecka.

    Dzisiaj życie niektórych dorosłych jest tak ustawione, że mogą nie widzieć żadnego dzieciaka przez całe lata. I to bez znaczenia czy w realu czy w internecie.

  29. W Polsce na poprawę demografii jest już zwyczajnie za późno, działać to trzeba było 20 lat temu.
    Teraz jesteśmy już w sytuacji w której pokolenie wyżu demograficznego wchodzi w wiek 40 lat i na dzieci jest już zwyczajnie za stara. Przedstawicieli młodszego pokolenia jest zdecydowanie mniej i musiały by się decydować na nie 1-2 dzieci tylko na 4-5, żeby coś to dało.

  30. Bardzo brawurowa teza OP, ostatnio był tu linkowany artykuł Onetu na ten temat z sondażem wśród kobiet, gdzie 75% z nich powiedziało, że po prostu nie lubi dzieci i ich nie chce.

    Życie bez dzieci jest po prostu łatwiejsze, przyjemniejsze i bardziej wygodne.

  31. Jak w przypadku większości problemów ekonomiczno-demograficznych – jest to efekt wielu składowych.

    Brak stabilnych związków to tylko jedna z nich.

  32. A ja tutaj dorzucę jeszcze jedną rzecz: rosnące zanieczyszczenie środowiska chemikaliami z mikroplastików jest prawdopodobnie jednym z głównych czynników systematycznego spadku liczby plemników u ludzi, poziom plemników w nasieniu mężczyzn przez ostatnie pół wieku spadł o 50%.

    Nadal jest średnio w zakresie “da radę mieć dziecko”, ale jak będziemy kontynuować na tej trajektorii (a mikroplastik jest wszędzie) to za jakiś czas mnóstwo ludzi nie da razy mieć dziecka bez in vitro.

    https://www.techtarget.com/pharmalifesciences/news/366608336/Average-Sperm-Count-Dropped-516-Between-1973-and-2018

  33. Powodów jest cała masa, co inni już napisali, jednak dodam tu swoje 2 złote, co mi wydaje się że **też jest** czynnikiem.

    Mianowicie umiejętności społeczne. Tak, od czasów pandemii mocno poleciały w dół, ale też odnoszę wrażenie że o wiele więcej wymaga się od innych. W tym sensie, że kiedyś ludziom bardziej pozwalało się na popełnianie gaf społecznych i to ich nie skreślało, a teraz można być po latach terapii, latach treningów i szkoleń z umiejętności społecznych, ale nawet nieświadomie palnie się głupotę i już jest się skreślanym jako potencjalny partner/partnerka. W końcu “tego kwiata pół świata” a znalezienie następnej osoby jest teraz bardzo łatwe – w przypadku internetu wystarczy przesunąć palcem

  34. Ciekawe czy dojdzie do takiego momentu, gdzie kraje zaczną hodować dzieci w laboratoriach. Nie chcę mi się wierzyć, że rządy m.in. Chin czy USA po cichu nie tworzą i analizują wykorzystanie takiej technologii. 

  35. Brak rodzin wielopokoleniowych. Teraz para mieszka daleko, tesciowie i rodxice sa czesto w formie i chca pożyć na emeryturce w spokoju i uprawiać hobby etc.
    A dawniej to babcia pomogla, sąsiedzi etc. Teraz sąsiedzi to policję wezwą najwyżej.

  36. Kiedyś ludzie też nie chcieli mieć dzieci, ale je mieli, bo nie mieli wyboru, nie mieli dostępu do antykoncepcji, nie mieli wiedzy jak się te dzieci robi ( jakkolwiek głupio to brzmi, nadal przecież istnieją ludzie którzy wierzą, że za pierwszym razem się nie zachodzi w ciążę). Mało takich rodziców było w poprzednich pokoleniach?

    Mamy w końcu możliwość wyboru i niezależnie od tego co wybierzemy nie jesteśmy za niego piętnowani społecznie.

  37. W takim razie dlaczego w Izraelu dzietność jest powyżej zastępowalności pokoleniowej?

    I uprzedzając argument, który wiem, że ktoś by przytoczył – Żydzi Charedi to około zaledwie 8% populacji Izraela. Także NIE, oni nie ciągną reszty kraju, bo byłoby to matematycznie niemożliwe.

  38. Ja nie chce mieć dzieci bo ledwo swoje życie ogarniam plus uważam że nie mam sumienia by powołać kogoś do istnienia, mam stabilnego partnera ale on ma podobne zdanie. Posiadanie dzieci to powołanie dla zamożnych i stabilnych ludzi, ja nie mam obydwu tych cech niestety

Comments are closed.