
Z racji tego, że pojawiło się dużo informacji na temat słynnego mieszkania Nawrockiego, a część z nich nie jest prawdziwa (albo wynika z tego, że początkowo część rzeczy to były domysły), postanowiłem zebrać to co wiemy i wyjaśnić co, kto, komu i dlaczego. Sam jestem prawnikiem siedzącym w nieruchomościach, a temat jest skomplikowany, więc mam nadzieję, że to pomoże zrozumieć jak bardzo wątpliwe moralnie było to co zrobił nasz obywatelski kandydat na prezydenta.
Odnośnie dokumentów bazowałem na tym artykule:
https://wiadomosci.wp.pl/mieszkanie-nawrockiego-mamy-kluczowy-dokument-7153761611619104a
tl;dw jest prawdopodobnie gorzej niż myślicie XD
- Umowa dożywocia.
Nie było umowy dożywocia, twierdzenia o tym, że Nawrocki prawnie był zobowiązany do opieki na Panem Jerzym są nieprawdziwe. Potwierdza to księga wieczysta, w której jest wprost mowa o nabyciu własności nieruchomości przez Państwa Nawrockich na podstawie umowy sprzedaży, jak również to, że nie ma w dziale III KW obciążenia na rzecz dotychczasowego właściciela.
Prawnie więc Nawrocki jest czysty, natomiast to jest dla niego jedyna dobra wiadomość. Chociaż i tak domysły o dożywociu wynikały bodajże z nieudolnego tłumaczenia jego rzeczniczki.
Dlaczego umowa dożywocia była niekorzystna? Bo w ramach tej umowy Nawrocki musiałby faktycznie utrzymywać Pana Jerzego i nie mógłby zostać skierować do DPSu.
Sztab Nawrockiego mówiąc o tym, że on kupił mieszkanie w zamian za opiekę nad Panem Jerzym (sugerując dożywocie) zwyczajnie i ordynarnie kłamie, bo żaden dokument dotychczas ujawniony tego nie potwierdza. Gdyby faktycznie Nawrockiemu leżało na sercu dobro Pana Jerzego to by tę umowę dożywocia zawarł, bo to najlepsze rozwiązanie z punktu widzenia starszej osoby. Jeśli miał dobre intencje to mógł przecież poczekać te 5 lat zanim by przenieśli własność. No ale wtedy by nie miał pewności, że na pewno to mieszkanie za 12.000 złotych na niego przejdzie XD.
- Testament
Pan Jerzy wykupił mieszkanie od gminy 21 października 2011 r. Jak można się spodziewać, testament przekazujący mieszkanie Nawrockiemu (bez jego żony) został sporządzony 20 października 2011 r. Ciekawy przypadek, prawda?
Co do wydziedziczenia: wydziedziczenie w testamencie powoduje, że spadkobiercy ustawowi (czyli osoby dziedziczące zgodnie z zasadami kodeksu cywilnego), nie mogą żądać od uprawnionego z testamentu zachówku, czyli zostają z niczym.
Jaki jest problem z testamentem dla potencjalnego flipera? Raz, że nie wiadomo kiedy spadkodawca umrze (tutaj mamy już 14 lat od dnia testamentu i idzie dalej) a dwa – podatek od spadku, który liczony jest od rzeczywistej wartości lokalu.
- Umowa przedwstępna z 2012 r.
24 stycznia 2012 r. dochodzi do zawarcia umowy przedwstępnej przed notariuszem Maciejem Ciszewskim. Adres kancelarii notarialnej? Targ Drzewny 3 lok. 7, co się jeszcze znajduje w tym lokalu? Biuro poselskie Kacpra Płażyńskiego XD https://pis.org.pl/biura/pomorski_gdansk
aczkolwiek tutaj muszę zrobić zastrzeżenie, że dużo firm ma taki adres, więc może to być czysty przypadek.
Wracając, co się dzieje w umowie przedwstępnej? Zostaje zawarta na 5 lat – żeby ominąć 5 letnią karencję na zwrot bonifikaty za wykup lokalu komunalnego. Temat jest prosty.
Cena zakupu? 120.000 złotych, ale tutaj zaczyna robić się ciekawie. Praktyką w tego typu aktach notarialnych jest wskazanie w jaki sposób została przekazana gotówka – przelewem lub gotówką. W tym akcie tego nie ma. Jest stwierdzenie, że cena została zapłacona, co Pan Jerzy potwierdza. I tyle, żadnego pokwitowania zapłaty, żadnego dowodu przelewu, nic. Zgodnie z tym aktem i tym co Nawrocki (wraz z żoną) oświadczyli w dniu 24 stycznia 2012 r. Pan Jerzy miał zapłaconą całą cenę sprzedaży i powinien dysponować 120.000 złotych. Nie ma mowy o rozbiciu na raty, nie ma mowy o waloryzacji w czasie, nic. Na podstawie tego aktu Nawrocki mógł nie zapłacić de facto nic Panu Jerzemu i i tak zostać właścicielem mieszkania. Dlaczego?
Kluczowy jest punkt 5 umowy przedwstępnej – w którym Pan Jerzy ustanawia na rzecz Karola Nawrockiego i Martę Nawrocką pełnomocnictwo do zawarcia umowy przyrzeczonej. Innymi słowy Nawrocki mógł przyjść do notariusza razem z żoną w 2017 roku i zawrzeć umowę sprzedaży samemu, bez udziału (i świadomości) Pana Jerzego. W momencie zawarcia tego aktu (gdzie Nawrocki działa po obu stronach umowy, w tym jako pełnomocnik) Pan Jerzy przestaje być właścicielem mieszkania i w praktyce żyje tam jako dziki lokator (chyba że ktoś pokazał jakąkolwiek umowę), jak się usuwa takiego lokatora? Np. wysyła do DPSu, no bo przecież nie ma środków do życia i nie ma gdzie mieszkać, a z uwagi na brak rodziny nie ma kto go utrzymywać.
- Umowa sprzedaży – 6 marca 2017 roku zawarta przed notariuszem Karolina Car. To jest zresztą, tak jak pisałem powyżej formalność, nie zdziwię się zresztą jak na tym akcie notarialnym Pana Jerzego w ogóle nie było.
Jestem ciekaw co wyjdzie z kwestią płatności tych 120.000 złotych bo coś czuję, że tutaj też będą niezłe cyrki – stawiam, że Nawrocki zaliczał sobie koszty pomocy dla Pana Jerzego na poczet ceny mieszkania.
I na koniec moja mała uwaga – moim zdaniem przy odpowiednio zdeterminowanym prokuratorze nie jest powiedziane, że nie udałoby się zakwestionować tych umów przedwstępnej i sprzedaży jako nieważnych, bo one w praktyce zmierzały do obejścia prawa i wykorzystywały ciężką sytuację życiową 64 letniej osoby, która wplątana została w konstrukcję prawną, która w żaden sposób nie zabezpieczała jej interesu.
Nie wspominam też o tym, że to mieszkanie w 2017 roku było warte znacznie więcej niż te 120.000 złotych i w rzeczywistości sprzedane zostało znacznie poniżej jego wartości rynkowej.
by Partyzant_z_buszu
9 comments
dzięki
A wiadomo w jaki sposób wszedł w kontakt z właścicielem mieszkania? Bo oni chyba nigdy nie byli sąsiadami?
Śmiesznym jest że kiedy szary obywatel jest u notariusza to musi dmuchać i chuchać na umowę (odczytywaną na głos, zdanie po zdaniu) z poświadczeniem że wszystkie informacje w akcie na dzień spisania go są zgodne z prawdą – pod groźbą kar finansowych, podatkowych itp.
Tymczasem mamy informację od Czarnka że w akcie jak wół napisane jest że pieniądze trafiły już do Pana Jerzego – co nigdy nie miało miejsca i wszyscy to mają w dupie.
Mój zajebisty agent uznał że skoro kupuje mieszkanie jako młody człowiek przysługują mi wszystkie ulgi, nie przysługiwała mi żadna co w sumie zataił u notariusza, sam poprawiłem akt, zapłaciłem wszystkie podatki i co? Jak zwykle człowiek wychodzi na frajera dbając o czystość tych dokumentów skoro jak widać, przechodzą takie wałki.
U Rymanowskiego Nawrocki powiedział, że:
*”Przekazanie całej kwoty 120 tysięcy wówczas panu Jerzemu Żywickiemu byłoby zagrożeniem dla jego życia i zdrowia.”*
Czyli w umowie przedwstępnej jest stwierdzenie, że kwota została zapłacona, ale nie została. Nawrocki twierdzi, że później przekazał to w ratach – i to się dałoby sprawdzić, jeśli były przelewy. Ale co się zmieniło, że wtedy już zapłata za mieszkanie przestała stanowić zagrożenie dla zdrowia i życia?
Komentarz dla zasięgów i proszę o updaty
To ja się nie zdziwię jak się okaże że to był tak naprawdę jego ojciec, skoro znajomy jego matki XD
Załóżmy, że Nawrocki jest autentycznie aniołem ratującym seniorów, Robin Hoodem starców, opiekunem dziadków.
O chytrych prawnikach i Januszach kradnących mieszkania staruszkom słyszy się od 30 lat. Już moja babcia w 1996 ostrzegała, że ona się tak nie da zrobić.
Teraz wyobraź sobie, że jesteś takim politykiem, który naprawdę chce pomóc seniorowi. Senior naprawdę chce przekazać mieszkanie. Myślisz sobie, “Kurczę, ludzie wiedzą, że łajdacy wyłudzają mieszkania od seniorów. Jestem radnym, politykiem, przecież będą szukać na mnie haków, bo tak się zawsze dzieje. Na szczęście moja sytuacja z mieszkaniem seniora jest czysta jak łza, więc zachowam wszystkie kwity, przelewy i wpłaty, dokumenty, zapiszę sobie terminy wizyt u niego i tak dalej. Na pewno koledzy w urzędzie i w partii też kojarzą, że raz w miesiącu muszę się urwać ze spotkań, bo odwiedzam mojego seniora!”
No i jak to teraz wygląda, że on mówi, że nie idźmy drogą pokazywania przelewów, bo to bez sensu? Czuję się jakbym kupował na giełdzie klepanego Lanosa, z którego sypie się szpachla, każda blacha ma inny odcień, lampy są od innego modelu, a sprzedawca mówi, że używanie miernika lakieru to faux pas, bo on zaręcza, że pojazd jest bezwypadkowy.
Zacznijmy od tego, że nikt nie płaci całej kwoty przy zawarciu umowy przedwstępnej, więc i Nawrocki nie wpłacił… 😉 Ach tak, musiał obejść zakaz sprzedaży…
Dzięki za fachowe podsumowanie
Comments are closed.