Andrzej Duda zawetował ustawę obniżającą składkę zdrowotną dla przedsiębiorców. “Ustawa budzi bardzo poważne wątpliwości w zakresie sprawiedliwości społecznej oraz jest sprzeczna z zasadami konstytucyjnymi” stwierdziła szefowa kancelarii prezydenta.

by wokolis

23 comments
  1. I bardzo dobrze, choć jestem ciekaw jak to się odbije na poparciu PiS i Nawrockiego, gdy większość Polaków popiera jej obniżenie.

  2. Nie żebym był przeciwko ale zastanawia mnie jakie zasady konstytucyjne rzekomo łamała ta ustawa, pierwsze słyszę żeby to był w ogóle argument

  3. nie jestem zdziwiony, a to, że ogosił to teraz to stawiałbym raczej na próbę wrzucenia tematu dzielącego koalicję żeby jedynym tematem w mediach nie było mieszkanie Nawrockiego

  4. Strażnik konstytucji się znalazł xD

    Jeszcze chwila i znajdzie się tam, gdzie powinien. Na śmietniku historii.

  5. Powiedzcie mi, czy to nie efekt wizyty Zandberga u Dudy? W sensie bylo chyba cos ze szedl do niego w sprawie tej skladki zdrowotnej?

    (Nie minusujcie – troche jestem do tylu z polityka ostatnio jakby co)

  6. A to akurat dobrze zrobił. Oczywiście nie ma tym co się ekscytować, bo nawet zepsuty zegar dwa razy na dobę pokazuje właściwą godzinę

  7. Duda jest wybitnym specjaistą od łamania zasad konstytucyjnych i kompromitowania urzędu prezydenta.
    Człowiek mem mógłby postarać się o jakieś wiarygodne uzasadnienie.

  8. W sumie dobrze i mówię to jako przedsiębiorca na JDG. Brakuje kasy w NFZ więc to nie czas na takie zabawy.

  9. Trzecia Droga ponownie nie ma sprawczości. W sumie dobra nowina.

  10. teatrzyk koalicji dla budowania poparcia wśród warszawskiej elitki

  11. Było by warto, gdyby nie szansa wygranej pisu lub konfy(głównie przez prawdopodobną koalicję z pisem). Czasu się zmieniły i jest realne zagrożenie zabetonowania władzy przez PiS. Mimo że wybór mamy beznadziejny a wyborcy są ogłupieni to jednak wolę idiokracje niż oligarchie.

  12. Wielu z was się wypowiada ale mam pytanie czy wy w ogóle wiecie coś o kosztach i opodatkowaniu na UoP czy na JDG lub spółce i jak to potem wygląda?

    Ja jestem na JDG, mam też kilka spółek, więc powiem wam jedno — wyzysk na jednoosobowej działalności to jakiś żart (polecam sprawdzić w sąsiednich krajach, a potem pomyśleć, dlaczego tam jest lepiej ludziom), ale do meritum:

    Z faktur na 25000 brutto, przy całkiem solidnych kosztach (ale nie żadnych „luksusach” – paliwo, biuro, sprzęt, licencje, auto, usługi z chmury), oddajesz ok. 9 tys. zł do budżetu – VAT, dochodowy, ZUS. Zostaje niecałe 14 tys. zł „na rękę”, z czego opłacasz te wcześniejsze koszty, więc realnie zostaje ci jakieś 10-11 tys, powinieneś też odłożyć ze 2 tys miesięcznie na CIT na koniec roku… zostaje ci 9 tys zł do dysponowania.
    Sam ZUS to niemal 3000 zł miesięcznie.
    I uwaga – te składki nie przekładają się realnie na emeryturę. Lecą do czarnej dziury (budżet).

    A pracownik, siedząc sobie na etacie i widząc 14 tys. zł na koncie, nawet nie wie, ile realnie kosztujesz firmę, nie martwi się o swoje ubezpieczenie, L4, płatny urlop, płatne chorobowe, ma ochronę PiP, ma zdolność kredytową, itd.

    Więc szybka matematyka:

    Żeby pracownik na UoP dostał 14 000 zł netto, pracodawca musi wyłożyć ponad 23 000 zł brutto brutto.

    Pracownik widzi wypłatę, ale:
    – Pracodawca płaci ponad 5 000 zł różnych kosztów i ZUS-u za niego.
    – On sam oddaje z pensji ponad 3 000 zł na ZUS i podatki, tylko robione jest to „magicznie” zanim pieniądze trafią na jego konto, przez pracodawcę.

    Zatem ja, prowadząc JDG, płacę teraz w teorii tyle samo co pracownik i pracodawca razem – ale nie mam prawa do urlopu z wynagrodzeniem, L4 z wynagrodzeniem, płatnej przerwy na kawę, nie chroni mnie Kodeks Pracy, nie mam PIP-u nad głową, i muszę pokryć swoje koszty pracy, ubezpieczenia, narzędzi, miejsca pracy… i dopiero to powyżej, jest moim zyskiem, z którego mogę żyć jak pracownik ze swojej pensji netto.

    Do tego ryzyko ponoszę 100% sam, muszę się jeszcze ubezpieczyć i to moja sprawa czy mam klientów czy nie i czy są zadowoleni i czy zapłacą mi tą fakturę. A nawet jak mi nie zapłacą, to ja wszystkie te podatki i zusy od wystawionej faktury i tak muszę zapłacić w pełnej wysokości.

    I raz jeszcze podkreślę, po zapłaceniu wszystkiego sam muszę opłacić swoje auto, paliwo, internet, komputer, biuro, prąd, ogrzewanie, licencję, narzędzie, słowem wszystkie koszty pracy, i jak mam czas i/lub kasę – również swoje wakacje/urlopy/chorobowe… do tego nie przysługują mi ulgi czy zwolnienia bo jestem „zaradny”.

    Plus w nagrodę, nie mam pewności, że kiedyś zobaczę to co muszę wpłacać do ZUS, jako emeryturę. Pracownik ma taką gwarancję, ja nie mam.

    Można też zrobić jak niektórzy zaproponowali – „To załóż spółkę z o.o., tam nie ma ZUS-u!”.

    No super, tylko że:
    – w spółce nie wydajesz sobie pieniędzy jak chcesz — każda złotówka z konta firmowego to albo wynagrodzenie, które opodatkujesz, albo dywidenda, którą opodatkujesz podwójnie i nadal nie masz ubezpieczenia (wcale) jak nie jesteś zatrudniony w spółce.
    – a jak zaczniesz „kombinować”, to licz się z tym, że wcześniej czy później zapuka skarbówka albo biegły rewident i wtedy zaczyna się prawdziwa zabawa — a nie każdy ma ochotę żyć na krawędzi.

    Więc się zastanówcie co popieracie, bo to jest veto przeciwko obniżeniu jednej z najbardziej niesprawiedliwych danin w tym kraju… i to wobec już niesprawiedliwie traktowanej a stanowiącej 70% przedsiębiorstw w kraju i przynoszącej około 30% PKB.

    A tak podsumowując rozmowy w wątku, jak płacisz za dużo – toś janusz. Jak chcesz ulg – jesteś uprzywilejowany. Jak nie płacisz – kombinujesz. Polska narodowa wiedza ekonomiczna w pigułce…

    … przedsiębiorcy to mają za dobrze …

  13. Przedsiębiorca to wiadomo – tfu, tfu, pasożyt.

    Klienci walą drzwiami i oknami, VAT i podatek płacisz dopiero jak pieniądze masz na koncie (/s).

    Do tego płatny urlop, urlop macierzyński, L4 płatne nawet nie 80%, tylko 100%, pieniądze zawsze terminowo na koncie, zero problemów ze ściąganiem przeterminowanych faktur.

    Licencje, maszyny, samochody, leasing, wszystko dostaje za darmo, od Skarbu Państwa. Marketing robi się sam, ale zdecydowanie najlepsza jest ta gwarantowana wypłata co miesiąc oraz egzystencja w przewidywalnych warunkach gospodarczych. Po prostu bycie przedsiębiorcą jest bardzo łatwe, więc powinno być trudniej.

    Za to rolnik ma najgorzej bo jest w KRUS.

    Przecież to bohater, który nieludzką pracą z dobroci serca, żywi nas wszystkich. Do tego Skarb Państwa nigdy nic od niego nie kupuje, nawet jeśli bardzo tego potrzebuje.

    Rodzina rolnika, nawet jak mieszka w mieście, to do tego KRUSu zapisać się nie może (/s). Nie ma też żadnych dopłat do każdego hektara.

    Bycie rolnikiem jest akurat bardzo trudne, więc na dokładkę, dowaliliśmy rolnikowi ten bardzo obciążający system, kompletnie pozbawiony jakichkolwiek przywilejów.

    I tak też niesprawiedliwie toczy się życie, w kraju, gdzie – poza prywaciarzami – nie ma żadnych uprzywilejowanych grup zawodowych.

Comments are closed.