
Z jednej strony można się kłócić, że liczenie delty się nie przydaje (mi się ostatnio przydało chyba właśnie na maturze, jestem debil human), ale z drugiej, czemu nie możemy zrobić matury z matmy na takim poziomie, na jakim jest ta z polskiego?
Ten rok, przez danie tematu 'jak błędna ocena sytuacji wpływa na losy człowieka' pokazał, że wymogiem nie jest 'ogarniaj jako-tako swój język ojczysty,' tylko 'pls weź pokaż, że przeczytałeś/widziałeś w życiu trzy książki/filmy.'
Like, podobno Lalka, Wesele i Dziady pokrywają dowolny temat, ale tym razem dowolne trzy książki go pokrywają, bo ciężko o bardziej popularny plotpoint, niż the risk was calculated
by Latakerni21377
15 comments
Maturzysta here i poziom podstaw jest bardzo niski. Z każdego przedmiotu. Więc żadna z nich nie jest jakoś wybitnie trudna, są gdzieś nawet strategie na matematykę że jak umiesz rozwiązać równanie kwadratowe a zamknięte strzelisz z 25% szansy to zdasz.
Problemem jest to, że ludzie nie rozumieją że matura to egzamin wstępny na studia. I jak ktoś nie umie rozwiązać trzech egzaminów na 30% to poprostu nie powinien studiować.
Umiejętność formułowania i rozumienia dłuższej wypowiedzi w formie pisemnej jest bardzo przydatna w dorosłym życiu. Lvl 42 here.
to nie jest coś co kogokolwiek obchodzi oprócz maturzystów i nauczycieli
Plot twist, jak ktoś ma problem z matematyką na maturze niech nie idzie do liceum OGÓLNOKSZTAŁCĄCEGO.
Problem solved
Też tak uważam. Niestety aktualnie matura podstawowa z matmy jest na poziomie żałosnym i nieopoprównywalnie niższym od polskiego. Według mnie dawanie 18 latkom dk napisania egzaminu ósmoklasisty jest dość żałosne
Myślę, że płacz o matematykę wynika m.in. z tego, że przez prawie trzy dekady faktycznie była nieobowiązkowa, więc istnieje świadomość precedensu i przekonanie, że faktycznie MOGŁABY być fakultatywna. Kiedyś wszak była. Polski nigdy nie był.
Przecież matura podstawowa z matmy jest na żenującym poziomie…
Niby takie proste napisanie rozprawki a 25% kazdego posta i komentarza OPa jest napisane po angielsku
Like pol polish pol pierdolisz ziomek srsly
Matura z matmy akurat tylko częściowo testuje znanie wzorów. W zasadzie, wszystkie potrzebne wzory są podane w karcie wzorów. Więc pytanie — co naprawdę testuje?
Umiejętność formułowania i wykonania strategii rozwiązywania problemu.
Nie żeby tego na maturze było dużo, ale niektóre zadania tego wymagają. A może mi się miesza i mówię o rozszerzonej, ale wydaje mi się że na podstawowej też.
Do porównania, w klasie maturalnej pisałem też amerykańskie SATy. Te z matematyki były trywialne — nie wymagały myślenia wcale.
Tobie się umiejętność liczenia delty i pisania rozprawek pewnie nie przyda, ale inteligentnym uczniom może tak.
Matematyka przydaje się życiu codziennym, tylko niestety system edukacji popełnia gigantyczny błąd – uczy samą teorie, a nie praktykę. Nawet nie wiesz w ilu momentach życia się może przydać, bo ich nie widzisz. Matematyka potrafi być niesamowicie ciekawa, ale ta w szkole niestety nie jest.
A tak poza tym, matura podstawowa z każdego przedmiotu to żart. Jak ktoś nie ma tak podstawowej wiedzy, by ją napisać na te marne 30%, nie powinien iść na studia.
Matura podstawowa jest na takim poziomie, że można zdać bez powtarzania jak 4/5 lat się cokolwiek robiło w średniej. Jestem humanem i praktycznie nie powtarzałem do matmy, i napisałem na 62%. Dopiero rozszerzenia (oprócz angielskiego) mogą być wyzwaniem.
“liczenie delty się nie przydaje” – edukacja nie służy do nauki praktycznych umiejętności, te można nabyć na obozie harcerskim, tylko do wpojenia wiedzy i rozwoju mózgu. Liczenie delty to chyba najprostszy z możliwych algorytmów w matematyce, posiada proste warunki i bardzo łatwo go przyswoić. Nauka używania prostych algorytmów ma rozwinąć umiejętności analityczne i stanowi wstęp do rozwiązywania bardziej złożonych problemów.
W liczeniu delty, lub raczej w rozwiązywaniu równania kwadratowego, chodzi o to by uczeń poprawnie zidentyfikował elemnty równiania (dopasowywania do wzorca) i wykonał odpowiednie kroki z dość prostego algorytmu. Eewntualnie w bardziej zaawansowanych, ale nadal na poziomie szkoły podstawowej, przypadkach może dochodzić dorpowadzenie równiania niepasujacego do wzorca do stanu w którym będzie pasowało do wzorca.
Nauka matematyki w szkołach ma na celu rozwój mózgu, gdybyśmy chcieli ją ograniczyć jedynie do nauki rzeczy które bezpośrednio przydają się w życiu, z pominięciem całego aspektu rozwojowego, to można by ją zakończyć na szkole podstawowej. Podobnie z całą resztą przedmiotów, jeżeli ocenimy je jedynie w kategorii “czy to mi się przyda w życiu?” to 5 klas szkoły podstawowej będzie wsytarczające do przyswojenia całego programu nauczania.
Matura z matematyki jest na żenująco niskim poziomie. Uczeń ma do dyspozycji tablice matematyczne, czyli nie trzeba znać na pamięć ani jednego wzoru, w zadaniach zamkniętych zazwyczaj na pierwszy rzut można ograniczyć zbiór poprawnych odpowiedzi do 2, a zadania otwarte to rok w rok to samo z innym opisem.
Jeżeli ktoś nie jest w stanie zdać tego na 30%, to znaczy że ma poważne problemy z logicznym myśleniem i dostrzeganiem wzorców.
Zawsze mi dobrze szło z matematyką, mam do tego predyspozycje. Dzisiaj jako już dorosły facet rozmawiam ze znajomymi którzy mają dzieci w wieku szkolnym które często mają problemy z matematyką. Zazwyczaj okazuje się, że te “dzieci których nauczyciel nie potrafi nauczyć” poświęcają na naukę matematyki mniej czasu niż poświcałem ja jako “utalentowany uczeń”.
Wyniki na maturze nie biorą się z powietrza ani z talentu, ostatnie miesiące przed maturą poświęcałem kilkanaście godzin tygodniowo na rozwiązywanie zadań, nie ma innej drogi.
Co do matury obowiązkowej to poprzeczka 30% jest bardzo nisko zawieszona. Jeśli ktoś nie potrafi napisać paru zdań składnie albo policzyć paru prostych równań to nie powinien mieć opcji na studia w ogóle (a moim zdaniem nie powinien mieć w papierach wykształcenia średniego, bo to znaczy, że do szkoły może chodził, ale raczej nic z niej nie wyniósł).
A ja sie wylamie i powiem, ze dla mnie matematyka na maturze byla trudna. Od dziecka mialam duze problemy, zli nauczyciele to jedno, ale mi po prostu nie szlo. Godziny korepetycji i zajec dodatkowych w szkole zeby pozniej cieszyc sie z 2 na sprawdzianie, bo „chociaz pozytywna tym razem”. Bylam na humanie i do matury z matmy przygotowywalam sie bardzo dlugo, dwa lata korkow, wszelkie repetytoria, matemaksy etc. No i co? No zdalam, ale po wyjsciu z sali sie rozplakalam, bo zrobilam tylko dwa otwarte i polowe ABC strzelalam. Pozniej szok, ze az 40% uzyskalam, moj ojciec doslownie wyszedl w momencie jak to zobaczyl po szampana, bo wszyscy w rodzinie wiedzieli jakie to bylo dla mnie trudne.
Takze ja naprawde rozumiem ludzi, dla ktorych matma jest trudna i mowienie, ze wszystkie przedmioty na maturze sa mega proste to duze uproszczenie. Dodam, ze nie jestem skonczonym debilem ze wszystkiego, no pozostale matury poszly mi swietnie, oba rozszerzenia napisalam na ponad 90%.
Comments are closed.