Bez embarga nie mamy z Rosją szans. Wywinie się, spłaci długi, kupi bomby

4 comments
  1. I dobrze mówi. Sankcje sankcjami, firmy sobie może i wychodzą, ale pora zacisnąć zęby i przestać kupować surowce energetyczne z Rosji.

  2. Przeczytałem całe i ma to sens. Gdyby w Polsce nie rządził PiS to nawet bym to poparł, ale z taką władzą u sterów to się autentycznie boje.

  3. Pomiędzy “embargo” a “biznes bez zmian” jest cała masa opcji pośrednich.

    ​

    Np. Belgowie już podjęli decyzję o sprawdzeniu czy reaktory które chcieli teraz wyłączyć da się utrzymać do 2035.

    Kolejny pomysł to wybudowanie portu LNG przez Niemcy (a w krótkim terminie, poprawka do budżetu która pozwala na przyspieszenie prac).

    Kolejny pomysł to rozwiązanie rozmów z Iranem w obecnym składzie i podjęcie ich bez Rosji. Irańska ropa będzie miała wpływ na ceny surowców na zimę 2022/2023.

    Kolejny pomysł to spięcie systemów gazowych Hiszpanii i Francji (a dostawcą jest Algieria).

    Kolejny pomysł to ….

    ​

    ​

    To nie jest tak, że budżet Rosji jest z gumy, a ilość ograniczeń które może przyjąć aparat państwa bezdenny. Jak Putin uprze się żeby było na wojnę, to braknie milicji i wojsku skoszarowanemu, a wtedy kto będzie utrzymywał władzę u władzy?

  4. > Bo aby operacja gwałtownego odcięcia Europy od rosyjskich surowców się udała, zwykli obywatele muszą mocno zmniejszyć zużycie. To ułuda, że uda się się to przeprowadzić bez wysiłku i zaangażowania całych społeczeństw.

    Wszystko fajnie, tylko że im dalej od strefy konfliktu tym bardziej jego koszty wydają się niższe. Mam wątpliwości, czy przeciętny Francuz zgodzi się na podwyżkę cen paliwa o 60% w przeciągu miesiąca. Podobnie Węgrzy, których polityka podlizywania się Moskwie opiera się wyłącznie na tym, że w zamian będzie tani gaz.

    > Dlaczego rubel, który miał stać się śmieciem – przeczytałem ze czterdzieści tekstów pod hasłem “Rubel pod wodą” i “Rubel przestaje istnieć” – właśnie umocnił się do dolara o 25 procent. Co to w ogóle jest?!

    >No, niestety.

    >Przed wojną dolar kosztował 80 rubli, potem w wyniku sankcji zrobiło się 140 rubli za dolara, teraz dolar znów kosztuje 100 rubli. Zwyżka dolara z 80 na 100 rubli – to jest ten miażdżący cios Zachodu dla rosyjskiej gospodarki? Putin się z tego śmieje.

    >Nie sądzę, żeby mu było wesoło.

    Nie no, na praktycznie niefunkcjonującym rynku walutowym (do 10000$ miesięcznie mogą wypłacić osoby prywatne, do 5000$ firmy i to tylko na podróże służbowe, ponadto ogólne ograniczenie przelewów za granicę do 5000$) kurs walutowy jest ustalany praktycznie przez firmy państwowe, które od siebie nawzajem (lub banku centralnego) kupują obce waluty. Średnio mnie dziwi, że rozmówca tego nie wytłumaczył – w końcu by to osłabiało przekaz “sankcje w większości nie działają”.

    > Oto jest miasteczko w Holandii, które chce przyjąć ileś osób, z drugiej strony jest Warszawa, która chętnie by się podzieliła gościnnością z tym miasteczkiem. Niestety, nasze państwo nie potrafi tego skoordynować, chociaż nie jest to bardzo trudne, wymaga paru ogarniętych osób z komputerem.

    W tym momencie przestałem tego człowieka traktować poważnie. “wystarczy parę osób z komputerem i wynajęty autokar”. Brzmi fajnie jak masz 50 osób do przewiezienia – nie jeżeli to jest 50 osób z puli 2 milionów. Ogólnie pomysł, że damy sobie radę bo ktoś gdzieś rzucił 50 miejsc u siebie za granicą jest równie poroniony jak pomysł, że damy sobie radę bo ktoś rzucił 3 miejsca u siebie w domu. Przy tej skali potrzebujemy mechanizmu relokacji i ścieżki od obozu tymczasowego przez kolej do autokaru już na miejscu. A to wymaga współpracy na poziomie krajów.

    Pod koniec pan makroekonomista tworzy analizy militarne, że Ukraińcy wyprą Rosjan, albo będzie “stand-off” (cytat z artykułu). Mam nadzieję, że równie “dobrych” ludzi renesansu nie mamy w naszym rządzie, bo grozi nam biada: źle zaprojektowane embargo może wywrócić sytuację gospodarczo-społeczną u nas i doprowadzić do rozruchów, myślenie w kategoriach upychania po kątach w Europie zawiedzie już na etapie “transportów z holenderskich wsi”, po kowidowych wydatkach mamy mało przestrzeni na programy pomocowe, a założenie “stopy procentowe to załatwią” średnio działa na stan waluty gdy rynek zagraniczny widzi nas w jednym koszyku z forintem i koroną.

Leave a Reply