Nagle moj “mało rentowny” kredyt na stałym oprocentowaniu z września 2021 wydaje się być strzalem w dziesiątkę
Szybko zajrzalem na otodom. 1 wynik w mojej okolicy za 300k. 18m2.
Ło kurwa.
to jest oprocentowanie (pseudo)stałe czy zmienne?
Jak z tego 300K robi się prawie 700K? Nigdy nie brałem kredytu więc nie kumam.
Sprawdziłem i faktycznie tak jest. Masakra nie ma innej opcji jak wyjazd, albo druga praca tudzież żyć z kimś aby przeżyć..
Edit raty 1685 od 1924
Za 300k to w Warszawie juz nic nie kupisz. Chyba że mikroapartament.
Zastanawia mnie czy emigracja jest opcją, czy wszędzie jest tak przesrane.
[deleted]
Według prognoz z bloomberga stopy w ciągu 2 lat spadną, a co za tym idzie raty kredytów na zmiennym oprocentowaniu również. Patrzenie na ratę przy wysokich stopach i zakładanie że się utrzyma ma tyle samo sensu co zakładanie co niektórych w zeszłym roku że niskie stopy się utrzymają i będą płacić grosze przez 30 lat kredytu.
RRSO robi brrrrrrrrrrrrrrrso.
No ale bez przesady, 2 tysiące złotych to jak za darmo prawie za mieszkanie. Także nadal 2k raty za 300 tysięcy kapitału to nie jest tragedia jakaś. Spore wyolbrzymienie moim zdaniem. 900tys i masz ok mieszkanie za 6k raty, bardzo dobra oferta.
Jak dobrze, że wyzerowałem hipoteczny na początku pandemii…
Tymczasem w Niemczech stałe oprocentowanie 1%. No, ale Polaków przecież można okradać. Żaden polski bank nie oferuje stałego oprocentowania na dłużej niż 5 lat, nie mówiąc już o tak niskim procencie.
Dopóki będziemy pozwolą airbnb I funduszom hedgingowym wykupywac całe osiedla zanim powstanie dziura w ziemi, to niestety tak to będzie wyglądać.
Dlatego właśnie zamiast zbierać na wkład własny, wolę oszczędzać kasę na wyjazd z tego kraju. Zresztą, nie zamierzam płodzić potomstwa, więc równie dobrze mogę przeżyć całe życie na wynajmie. Bo co mi mieszkanie, którego i tak nikomu nie przepiszę?
To prawdziwe? Ponad 700k za 300k kredytu? A ja się martwiłam że wzięłam 170k kredytu na dom i spłacę 220k… 🤣
Tsaaa a potem narzekanie starych dziadów że młodzi się nie wyprowadzają od rodziców. No ciekawe dlaczego? Polecalabym wtedy im pokazać te dane. Rynek mieszkaniowy to patologia w Polsce zarówno jeśli chodzi o kredyty na nie oraz wynajem klitek w starych blokach.
Też tak zrobiłem. Dlaczego? Bo i tak ta kasa idzie.
Ostatnio kupiłem mieszkanie 60m² w niewielkim mieście za 100k może zacznijcie szukać zamiast narzekać albo znajdźcie coś gdzieś indziej niż wielkie miasto
Nam wyszła rata 1720zl na stałym oprocentowaniu 280 tys kredytu nieruchomość za 350k.
Na ostatnią chwilę załapaliśmy się na tę ofertę – chwilę później wskoczyła rata 1900.
Na zmiennym już wychodzi większa rata. Na pięć lat spokój, może spadną te stopy w trakcie to się refinansuje kredyt – może będzie nadal wtedy oferta stałego na 10 lat w jakimś bnp.
A jak nie to sprzedamy drugie mieszkanie.
A tak swoją drogą – zarabiamy z żoną koło 10k miesięcznie. Nie są to jakieś kokosy ale na pewno więcej niż minimalna. I szczerze mówiąc ustaliliśmy że 1900 raty to jest maks co możemy płacić to jest 2000 z ubezpieczeniem czyli 20%.
Podobno niektóre banki udzielały kredytów do 60% zarobków. Bardzo podziwiam odwagę tych ludzi co to brali.
Czyli:
1. żeby odpowiedzialnie kupić nieruchomość za około 360.000 zł (kawalerka) trzeba mieć oszczędzone 60.000 zł i zarabiać około 6800 brutto;
2. Dla rodziny 2+1/2+2 trzeba mieć oszczędzone około 120.000 zł i zarabiać około 11.500 brutto w dwie osoby.
3. Dla większej rodziny 2+3 lub 2+4 trzeba mieć oszczędzone 200.000 zł i zarabiać około 18.000 zł brutto w dwie osoby.
Trzeba oczywiście brać pod uwagę, iż po urodzeniu dziecka wcześniej pracująca kobieta może być pozbawiona dochodu przez okres powiedzmy do 24 miesięcy, a następnie dochód ten może być zmniejszony o 25-50% (część etatu/brak premii/nagodzin). Obniżenie dochodu może także dotyczyć drugiego z rodziców z uwagi na częstsze choroby lub inne obowiązki domowe. Oznacza to, iż drugi z rodziców musi zarabiać wystarczająco dużo, aby zabezpieczyć spłatę kredytu.
Oczywiście to jest pewien model. Przyjąłem ceny nieruchomości odpowiednio 360.000, 620.000 oraz 1.000.000 zł i odpowiedzialny kredyt na poziomie 28% dochodu brutto. Nie uwzględniłem faktu, iż stopy pewnie, w krótkim okresie pójdą jeszcze w górę. Nie uwzględniłem również kosztu urządzenia nieruchomości. Z własnych doświadczeń, nawet w przypadku osób aktywnych zawodowo, po urodzeniu dziecka realne są dochody rzędu 3.500-4.000 brutto, więcej zarabiać ciężko (60% 7-12 miesiąc, później wychowawczy, powrót do pracy na część etatu), a często nawet mniej.
Do czego zmierzam? Chciałbym zmienić Waszą perspektywę na zarobki. Super, że nie planujesz dzieci, jednak ostatecznie za [oko.press](https://oko.press)
>Oznacza to, że dzieci ma prawie trzy czwarte (73,8 proc.) wszystkich rodzin, ale w tym tylko dwie trzecie to małżeństwa.
Innymi słowy 3/4 Polaków, którzy żyją w związkach chcą mieć dzieci. Osoba, która w pierwszym etapie po urodzeniu dziecka ma być breadmakerm powinna zarabiać przynajmniej te 8 brutto, a przy większej ilości dzieci to powinno to być około 14.000 brutto. To są kwoty, które znaczna część rpolaków uważa za “bogactwo” i to są właśnie osoby, w które uderzył “Polski Ład”. Nie w tych, których nie stać na mieszkanie w żadnym wypadku, nie w milionerów, tylko zwykłych ludzi, które “zmienili pracę, wzięli kredyt”.
Czemu tylko 2k? Skoro nie musisz płacić już wynajmu to we dwójkę te 4k odłożysz. Przyjmując medianę to 7k netto na dwie osoby, a 3k na utrzymanie bez problemu starczy
Jak czytam te komentarze tutaj to zastanawiam się czy komentujący w ogóle rozumieją skąd bierze się oprocentowanie kredytu. Oczywiste że kredyt w strefie Euro jest tańszy skoro stopa referencyjna wynosi około -0,5% (nie sprawdzałem ostatnio).
Polecam nie brać kredytu, wtedy jest taniej
Na 30 lat raczej nie dostaniesz, max 25
A później się zastanawiają dlaczego przyrost naturalny spada. Kurwa, żeby mieć dzieciaka to pierw trzeba dać mu gdzie spać
No w UK tak samo. Ceny z kosmosu i na dodatek banki maja takie wysokie wymagania w historii kredytowej ze jest prawie niemożliwe aby normalna pracująca osoba z średnim dochodem dostała kredyt. Czynsz teraz w górę i tez maja wymagają ze aż szkoda gadać.
No w UK tak samo. Ceny z kosmosu i na dodatek banki maja takie wysokie wymagania w historii kredytowej ze jest prawie niemożliwe aby normalna pracująca osoba z średnim dochodem dostała kredyt. Czynsz teraz w górę i tez maja wymagają ze aż szkoda gadać.
27 comments
Nagle moj “mało rentowny” kredyt na stałym oprocentowaniu z września 2021 wydaje się być strzalem w dziesiątkę
Szybko zajrzalem na otodom. 1 wynik w mojej okolicy za 300k. 18m2.
Ło kurwa.
to jest oprocentowanie (pseudo)stałe czy zmienne?
Jak z tego 300K robi się prawie 700K? Nigdy nie brałem kredytu więc nie kumam.
Sprawdziłem i faktycznie tak jest. Masakra nie ma innej opcji jak wyjazd, albo druga praca tudzież żyć z kimś aby przeżyć..
Edit raty 1685 od 1924
Za 300k to w Warszawie juz nic nie kupisz. Chyba że mikroapartament.
Zastanawia mnie czy emigracja jest opcją, czy wszędzie jest tak przesrane.
[deleted]
Według prognoz z bloomberga stopy w ciągu 2 lat spadną, a co za tym idzie raty kredytów na zmiennym oprocentowaniu również. Patrzenie na ratę przy wysokich stopach i zakładanie że się utrzyma ma tyle samo sensu co zakładanie co niektórych w zeszłym roku że niskie stopy się utrzymają i będą płacić grosze przez 30 lat kredytu.
RRSO robi brrrrrrrrrrrrrrrso.
No ale bez przesady, 2 tysiące złotych to jak za darmo prawie za mieszkanie. Także nadal 2k raty za 300 tysięcy kapitału to nie jest tragedia jakaś. Spore wyolbrzymienie moim zdaniem. 900tys i masz ok mieszkanie za 6k raty, bardzo dobra oferta.
Jak dobrze, że wyzerowałem hipoteczny na początku pandemii…
Tymczasem w Niemczech stałe oprocentowanie 1%. No, ale Polaków przecież można okradać. Żaden polski bank nie oferuje stałego oprocentowania na dłużej niż 5 lat, nie mówiąc już o tak niskim procencie.
Dopóki będziemy pozwolą airbnb I funduszom hedgingowym wykupywac całe osiedla zanim powstanie dziura w ziemi, to niestety tak to będzie wyglądać.
Dlatego właśnie zamiast zbierać na wkład własny, wolę oszczędzać kasę na wyjazd z tego kraju. Zresztą, nie zamierzam płodzić potomstwa, więc równie dobrze mogę przeżyć całe życie na wynajmie. Bo co mi mieszkanie, którego i tak nikomu nie przepiszę?
To prawdziwe? Ponad 700k za 300k kredytu? A ja się martwiłam że wzięłam 170k kredytu na dom i spłacę 220k… 🤣
Tsaaa a potem narzekanie starych dziadów że młodzi się nie wyprowadzają od rodziców. No ciekawe dlaczego? Polecalabym wtedy im pokazać te dane. Rynek mieszkaniowy to patologia w Polsce zarówno jeśli chodzi o kredyty na nie oraz wynajem klitek w starych blokach.
Też tak zrobiłem. Dlaczego? Bo i tak ta kasa idzie.
Ostatnio kupiłem mieszkanie 60m² w niewielkim mieście za 100k może zacznijcie szukać zamiast narzekać albo znajdźcie coś gdzieś indziej niż wielkie miasto
Nam wyszła rata 1720zl na stałym oprocentowaniu 280 tys kredytu nieruchomość za 350k.
Na ostatnią chwilę załapaliśmy się na tę ofertę – chwilę później wskoczyła rata 1900.
Na zmiennym już wychodzi większa rata. Na pięć lat spokój, może spadną te stopy w trakcie to się refinansuje kredyt – może będzie nadal wtedy oferta stałego na 10 lat w jakimś bnp.
A jak nie to sprzedamy drugie mieszkanie.
A tak swoją drogą – zarabiamy z żoną koło 10k miesięcznie. Nie są to jakieś kokosy ale na pewno więcej niż minimalna. I szczerze mówiąc ustaliliśmy że 1900 raty to jest maks co możemy płacić to jest 2000 z ubezpieczeniem czyli 20%.
Podobno niektóre banki udzielały kredytów do 60% zarobków. Bardzo podziwiam odwagę tych ludzi co to brali.
Czyli:
1. żeby odpowiedzialnie kupić nieruchomość za około 360.000 zł (kawalerka) trzeba mieć oszczędzone 60.000 zł i zarabiać około 6800 brutto;
2. Dla rodziny 2+1/2+2 trzeba mieć oszczędzone około 120.000 zł i zarabiać około 11.500 brutto w dwie osoby.
3. Dla większej rodziny 2+3 lub 2+4 trzeba mieć oszczędzone 200.000 zł i zarabiać około 18.000 zł brutto w dwie osoby.
Trzeba oczywiście brać pod uwagę, iż po urodzeniu dziecka wcześniej pracująca kobieta może być pozbawiona dochodu przez okres powiedzmy do 24 miesięcy, a następnie dochód ten może być zmniejszony o 25-50% (część etatu/brak premii/nagodzin). Obniżenie dochodu może także dotyczyć drugiego z rodziców z uwagi na częstsze choroby lub inne obowiązki domowe. Oznacza to, iż drugi z rodziców musi zarabiać wystarczająco dużo, aby zabezpieczyć spłatę kredytu.
Oczywiście to jest pewien model. Przyjąłem ceny nieruchomości odpowiednio 360.000, 620.000 oraz 1.000.000 zł i odpowiedzialny kredyt na poziomie 28% dochodu brutto. Nie uwzględniłem faktu, iż stopy pewnie, w krótkim okresie pójdą jeszcze w górę. Nie uwzględniłem również kosztu urządzenia nieruchomości. Z własnych doświadczeń, nawet w przypadku osób aktywnych zawodowo, po urodzeniu dziecka realne są dochody rzędu 3.500-4.000 brutto, więcej zarabiać ciężko (60% 7-12 miesiąc, później wychowawczy, powrót do pracy na część etatu), a często nawet mniej.
Do czego zmierzam? Chciałbym zmienić Waszą perspektywę na zarobki. Super, że nie planujesz dzieci, jednak ostatecznie za [oko.press](https://oko.press)
>Oznacza to, że dzieci ma prawie trzy czwarte (73,8 proc.) wszystkich rodzin, ale w tym tylko dwie trzecie to małżeństwa.
Innymi słowy 3/4 Polaków, którzy żyją w związkach chcą mieć dzieci. Osoba, która w pierwszym etapie po urodzeniu dziecka ma być breadmakerm powinna zarabiać przynajmniej te 8 brutto, a przy większej ilości dzieci to powinno to być około 14.000 brutto. To są kwoty, które znaczna część rpolaków uważa za “bogactwo” i to są właśnie osoby, w które uderzył “Polski Ład”. Nie w tych, których nie stać na mieszkanie w żadnym wypadku, nie w milionerów, tylko zwykłych ludzi, które “zmienili pracę, wzięli kredyt”.
Czemu tylko 2k? Skoro nie musisz płacić już wynajmu to we dwójkę te 4k odłożysz. Przyjmując medianę to 7k netto na dwie osoby, a 3k na utrzymanie bez problemu starczy
Jak czytam te komentarze tutaj to zastanawiam się czy komentujący w ogóle rozumieją skąd bierze się oprocentowanie kredytu. Oczywiste że kredyt w strefie Euro jest tańszy skoro stopa referencyjna wynosi około -0,5% (nie sprawdzałem ostatnio).
Polecam nie brać kredytu, wtedy jest taniej
Na 30 lat raczej nie dostaniesz, max 25
A później się zastanawiają dlaczego przyrost naturalny spada. Kurwa, żeby mieć dzieciaka to pierw trzeba dać mu gdzie spać
No w UK tak samo. Ceny z kosmosu i na dodatek banki maja takie wysokie wymagania w historii kredytowej ze jest prawie niemożliwe aby normalna pracująca osoba z średnim dochodem dostała kredyt. Czynsz teraz w górę i tez maja wymagają ze aż szkoda gadać.
No w UK tak samo. Ceny z kosmosu i na dodatek banki maja takie wysokie wymagania w historii kredytowej ze jest prawie niemożliwe aby normalna pracująca osoba z średnim dochodem dostała kredyt. Czynsz teraz w górę i tez maja wymagają ze aż szkoda gadać.