Bardzo rozsądny i dobry tekst, a piszę to jako ktoś o przekonaniach liberalnych.
Ładnie nakreślona jest idea tego, jak to jest realizowane w Wiedniu – z tym, że jest jedna rzecz o której ten artykuł nie wspomina – jeśli chcemy jako społeczeństwo budować mieszkania na podobnych zasadach, jak w Wiedniu, to urzędnicy muszą być osobami odpowiednio zmotywowanymi do tego, aby takie działania prowadzić. Bo są to działania wymagające dużo pracy bez właściwie żadnego zysku dla urzędnika. Ergo: tymi urzędnikami powinny być osoby o przekonaniach lewicowych.
Panie i Panowie – zapraszam do pracy w ratuszu. Praca ta wymaga dużo wiedzy i dużo samozaparcia, ale wierzę, że dacie radę. Jak nie dacie, to ludzie dalej będą czekali po 10 lat w kolejce na obskurne mieszkanie komunalne. Zapraszam do pracy u podstaw.
Realia są takie, że korpo nastawiało sobie szklanych kutasów na pięćdziesiąt pięter w kilku miastach Polski, po czym zaczęło szantażować ludzi, że jak się nie przeprowadzą do Miasta Dobrobytu to mogą zapomnieć o życiu na jakimkolwiek poziomie.
A KryPa, jak to typowe dla dzisiejszej zjebanej europejskiej lewicy, zamiast temu przeciwdziałać to tylko szuka co by tu zrobić żeby szklanym kutasom było miłej.
Cyk, mieszkania państwowe finansowane z podatków, żeby czasem rynek nie odstraszał od szklanego kutasa. Cyk, linie tramwajowe i kolejowe budowane za państwowe, bo park biurowy powstał w miejscu bez infrastruktury. Cyk, imigracja zwiększona, bo jakby była ograniczona pula pracowników to ci niechętni przeprowadzce jeszcze mieliby jakąś pozycję negocjacyjną.
A najlepsze z tym “monopsonem” Wiednia: “jeżeli nam tego nie sprzedasz to zrobimy tak, że to będzie bezwartościowe, wink wink” to polityka na poziomie mafii, za którą powinno się opuszczać biuro w kajdankach, a koleś jeszcze się z tego cieszy.
Nie wiem czy budowanie mieszkań socjalnych to dobry pomysł i czy nas na to stać.
Główny problem jest taki, że jak masz 100 mieszkań, 200 rodzin Kowalskich, którzy się kwalifikują na lokal i 100 rodzin Nowaków, którzy są delikatnie nad progiem tych wymagań (ale ogólnie też dziadują), to:
1. 100 Kowalskich dostanie mieszkanie.
2. Kolejnych 100 Kowalskich i 100 Nowaków dostanie figę z makiem.
Imho lepiej zrobić jakieś dodatki do wynajmu czy coś w ten deseń. Wtedy każda z 200 rodzin Kowalskich może dostać kwotę X, a dodatkowo jeszcze 100 rodzin Nowaków może dostać trochę niższą kwotę Y, żeby im wyrównać szanse i żeby nie byli karani za to, że zarabiają troszkę więcej.
3 comments
Bardzo rozsądny i dobry tekst, a piszę to jako ktoś o przekonaniach liberalnych.
Ładnie nakreślona jest idea tego, jak to jest realizowane w Wiedniu – z tym, że jest jedna rzecz o której ten artykuł nie wspomina – jeśli chcemy jako społeczeństwo budować mieszkania na podobnych zasadach, jak w Wiedniu, to urzędnicy muszą być osobami odpowiednio zmotywowanymi do tego, aby takie działania prowadzić. Bo są to działania wymagające dużo pracy bez właściwie żadnego zysku dla urzędnika. Ergo: tymi urzędnikami powinny być osoby o przekonaniach lewicowych.
Panie i Panowie – zapraszam do pracy w ratuszu. Praca ta wymaga dużo wiedzy i dużo samozaparcia, ale wierzę, że dacie radę. Jak nie dacie, to ludzie dalej będą czekali po 10 lat w kolejce na obskurne mieszkanie komunalne. Zapraszam do pracy u podstaw.
Realia są takie, że korpo nastawiało sobie szklanych kutasów na pięćdziesiąt pięter w kilku miastach Polski, po czym zaczęło szantażować ludzi, że jak się nie przeprowadzą do Miasta Dobrobytu to mogą zapomnieć o życiu na jakimkolwiek poziomie.
A KryPa, jak to typowe dla dzisiejszej zjebanej europejskiej lewicy, zamiast temu przeciwdziałać to tylko szuka co by tu zrobić żeby szklanym kutasom było miłej.
Cyk, mieszkania państwowe finansowane z podatków, żeby czasem rynek nie odstraszał od szklanego kutasa. Cyk, linie tramwajowe i kolejowe budowane za państwowe, bo park biurowy powstał w miejscu bez infrastruktury. Cyk, imigracja zwiększona, bo jakby była ograniczona pula pracowników to ci niechętni przeprowadzce jeszcze mieliby jakąś pozycję negocjacyjną.
A najlepsze z tym “monopsonem” Wiednia: “jeżeli nam tego nie sprzedasz to zrobimy tak, że to będzie bezwartościowe, wink wink” to polityka na poziomie mafii, za którą powinno się opuszczać biuro w kajdankach, a koleś jeszcze się z tego cieszy.
Nie wiem czy budowanie mieszkań socjalnych to dobry pomysł i czy nas na to stać.
Główny problem jest taki, że jak masz 100 mieszkań, 200 rodzin Kowalskich, którzy się kwalifikują na lokal i 100 rodzin Nowaków, którzy są delikatnie nad progiem tych wymagań (ale ogólnie też dziadują), to:
1. 100 Kowalskich dostanie mieszkanie.
2. Kolejnych 100 Kowalskich i 100 Nowaków dostanie figę z makiem.
Imho lepiej zrobić jakieś dodatki do wynajmu czy coś w ten deseń. Wtedy każda z 200 rodzin Kowalskich może dostać kwotę X, a dodatkowo jeszcze 100 rodzin Nowaków może dostać trochę niższą kwotę Y, żeby im wyrównać szanse i żeby nie byli karani za to, że zarabiają troszkę więcej.