Ja się cieszę, że teraz się mówi otwarcie o gwałcie, jako konsekwencji wojny, bo mam wrażenie, że wcześniej to był temat tabu. A gwałt, tak samo jak tortury czy podpalanie domów, jest niestety częstą, brutalną i wyniszczającą bronią.
Zastanawiam się jednak, dlaczego na przykład w takiej Wyborczej reportaże skupiające się na tej tematyce są publikowane w Wysokich Obcasach. Rozumiem, że reporterka pracuje głównie w WO, i jakość jej artykułów jest dobra, ale dla mnie to wygląda tak, jakby omawiano wszelkie pozostałe zbrodnie Rosjan w głównym, ogólnym wydaniu gazety, a dopiero w części specjalnie dla pań już o gwałtach. Dla mnie to nie powinno być segregowane i oznaczane jako wyłącznie kobieca sprawa i kobieca perspektywa. Przecież ofiary gwałtów, nie dość, że są ludźmi, też mają własne życie i cierpią, a ich cierpienie jest łamaniem praw człowieka i konwencji genewskiej, to też jednak są czyjeś córki, siostry, żony, matki.
Być może trudno jest w ogóle o tym mówić, bo ofiary gwałtów niechętnie mówią o swoim cierpieniu. W Polsce może mówiło się o tym więcej, bo w każdej rodzinie krążyły historie o Sowietach podczas WW2, ale jakoś mam wrażenie, że to jest wyparte ze świadomości ogólnej publiki. Widziałam takie komentarze z kategorii “mam nadzieję, że nie będą gwałcić” albo “miałem/miałam nadzieję że do tego nie dojdzie” – ale jak to nie dojdzie? To jest wojna, a zawsze podczas wojen kobietom i czasem dzieciom się dzieją takie rzeczy, szczególnie, że gwałt nawet w czasach pokoju jest ciężko udowodnić ofierze, a co dopiero udokumentować w mgle wojennej. A jak podczas wojny można według danej armii więzić, torturować i zabijać, to kto by pilnował gwałcicieli?
1 comment
Ja się cieszę, że teraz się mówi otwarcie o gwałcie, jako konsekwencji wojny, bo mam wrażenie, że wcześniej to był temat tabu. A gwałt, tak samo jak tortury czy podpalanie domów, jest niestety częstą, brutalną i wyniszczającą bronią.
Zastanawiam się jednak, dlaczego na przykład w takiej Wyborczej reportaże skupiające się na tej tematyce są publikowane w Wysokich Obcasach. Rozumiem, że reporterka pracuje głównie w WO, i jakość jej artykułów jest dobra, ale dla mnie to wygląda tak, jakby omawiano wszelkie pozostałe zbrodnie Rosjan w głównym, ogólnym wydaniu gazety, a dopiero w części specjalnie dla pań już o gwałtach. Dla mnie to nie powinno być segregowane i oznaczane jako wyłącznie kobieca sprawa i kobieca perspektywa. Przecież ofiary gwałtów, nie dość, że są ludźmi, też mają własne życie i cierpią, a ich cierpienie jest łamaniem praw człowieka i konwencji genewskiej, to też jednak są czyjeś córki, siostry, żony, matki.
Być może trudno jest w ogóle o tym mówić, bo ofiary gwałtów niechętnie mówią o swoim cierpieniu. W Polsce może mówiło się o tym więcej, bo w każdej rodzinie krążyły historie o Sowietach podczas WW2, ale jakoś mam wrażenie, że to jest wyparte ze świadomości ogólnej publiki. Widziałam takie komentarze z kategorii “mam nadzieję, że nie będą gwałcić” albo “miałem/miałam nadzieję że do tego nie dojdzie” – ale jak to nie dojdzie? To jest wojna, a zawsze podczas wojen kobietom i czasem dzieciom się dzieją takie rzeczy, szczególnie, że gwałt nawet w czasach pokoju jest ciężko udowodnić ofierze, a co dopiero udokumentować w mgle wojennej. A jak podczas wojny można według danej armii więzić, torturować i zabijać, to kto by pilnował gwałcicieli?