Rosyjscy żołnierze wysyłają skradzione Ukraincom rzeczy do domu

6 comments
  1. Jak za czasów ZSRR i II wojny światowej – rusaki grabiły co tylko się dało… nawet na zdjęciu zwycięskim w Berlinie żołnierz z flaga ma kilka zegarków na ręku…

  2. Ciekawe, jak odbywa się proceder wysyłania takiej ilości na taką skalę. Kurierzy i listonosze tysiącami jadą na front? Czy też może państwo rosyjskie aktywnie wspomaga proceder grabieży i zorganizowało cały system transportu zrabowanych rzeczy.
    Pewnie to jest zachęta do uczestnictwa w kacapskiej armii, stary sprawdzony sposób na podniesienie morale, żeby jednak nie wszyscy dezerterowali i wymigiwali się od służby. Jedź na wojnę, może zginiesz, może zostaniesz ranny, ale co się nagwałcisz, nakradniesz i wyślesz rodzinie to Twoje. Pewnie z perspektywy jakiegoś mieszkańca biednej wioski na Syberii nie ma lepszego sposobu na szybkie wzbogacenie się, niż łupy wojenne.

  3. Całą ta sytuacja pokazuje nam jak zacofany i biedny jest przeciętny kacap. Przy tych barbarzyńcach znajdowano nawet skradzione, zużyte częściowo kosmetyki, a z Białorusi wysyłali do domu nawet krzesła.

  4. Chłopak mojej przyjaciółki jest z Buczy. Wczoraj wrócił z Kijowa do swojego na wpół spalonego domu. Ruscy ukradli m.in talerze, patelnie, cały sedes (sic!), oraz bieliznę jego matki. Sąsiadów rozstrzelali na podwórku.

Leave a Reply