Całe szczęście mamy ministrę do spraw równości, z pewnością się tym zajmie.

Nie umiem uwierzyć w treści pisane w social mediach – najczęściej nakierowane na rage bajty
Zapytaj się czy zazdroszczą bo też by chciały żeby ich faceci się zaangażowali. Takie matki to… szkoda gadać
Przebywałem i nikt mnie nie wyrzucał. Jeśli jest dobry powód można poprosić o przeniesienie do innej sali ale trzeba się postarać i nie wskazane jest zawracanie dupy. Generalnie panuje niepisana zasada – to nie hotel więc nie ma co wybrzydzać.
W hotelu byłoby lepsze żarcie.
Centrum Zdrowia Dziecka w Międzylesiu.
Równouprawnienie ta?
Czego ma dotyczyć dyskusja? Że women bad czy że coś tam coś tam Tusk?
Takie kobiety to nie matki tylko osoby które chorobą swojego dziecka próbują wzbudzić litość, zyskać coś i oczekują uwagi oraz współczucia społeczeństwa. Ich pracą jest bycie przy chorym dziecku i tylko one cierpią, nikt inny bo rolą kobiety jest zajmowanie się dzieckiem. Mężczyzna jest od zarabiania pieniędzy i nie ma uczuć. Sic!
Tak a potem wszyscy zaczeli klaskać i odlecieli na jednorożcach xd
U mnie było podobnie jak zastąpiłem żonę w opiece nad synkiem. Skarga sąsiadki z sali do personelu poskutkowała tym, że dostaliśmy świeżo odremontowaną “jedynkę” ze wszystkimi udogodnieniami z własną toaletą, przewijakiem i specjalną umywalką do kąpania bobasów włącznie a pieniaczka dwie “sąsiadki” do trójki z WC dzielonym na dwie trzyosobowe sale, starą plastikową wanienką do kąpania maluchów w kucki na podłodze pod prysznicem i gdzie obsrane pieluchy (a leżeliśmy wszyscy z jelitówką) zmieniało się na własnym łóżku.
Tak ją dupa piekła że mi w odwecie kilka razy wywaliła całe jedzenie z lodówki w socjalnym na blat aby się zepsuło i wysypała kawę ze słoika do śmieci.
Bywa też zupełnie inaczej. Jak byłem z synem w szpitalu dziecięcym, byłem jedynym facetem na sali i mamy które tam były, cieszyły że “jest chłop na sali”, zawsze może pomóc np. przesunąć łóżko, pomóc z przyniesieniem paczki z domu (czasy COVID więc mąż nie mógł torby wnieść na salę a jedynie zostawiał pod drzwiami oddziału) etc. Jedna z mam była z niemowlakiem i nie miała nawet problemów karmić przy mnie.
Mój komentarz przeklejony z usunietego Posta.
Współczuję i ciekawi nie jaki to szpital, bo w tym w którym pracuję nikt nawet nie mruga na to czy z dzieckiem jest mama czy tata. Jeszcze kilka lat temu raz na jakiś czas ktoś może rzucił że “o, jak fajnie że tatusiowie się angażują” ale to naprawdę rzadkość i w większości ktoś starszej daty. Czasem się trafia że jest więcej tatów niż mam nawet.
taki post randoma z Xa i wszyscy mamy założyć, że to prawda.
Ponieważ ja też dziecko leczyłem przez dwa lata i wiele razy spędzałem nawet kilka dni/nocy w sali z kobietami i nigdy nie było żadnych akcji, ze mnie ktoś wyrzucał, sugerował cokolwiek. Jak kolega pisał wcześniej, to nie hotel, a każdy miał tam większe problemy.
Ewentualnie były zgrzyty jak ktoś był inwazyjny co mogło się objawiać np. bycie bucem, problem z higieną czy nawet głośne gadanie przez telefon, ale nigdy czy to kobieta czy mężyzna.
Tutaj też musimy zawierzyć, że ten koleś z screena jak piszę prawdę to jeszcze nie jest takim bucem.
Potwierdzam, byłem ordynatorem
Na porodówce to samo miałem od położnych – traktowały mnie jak psa i ciągle komentowały zgryźliwie wszystko.
Ale jak przyjdzie na oddział patologii ciąży najebany patus z kolegami pochwalić się dzieckiem, gdy i dziecko i matka ledwo przeżyły noc to nagle żadna słowa nie piśnie.
Tak więc drodzy panowie – nawet jeżeli chcecie się starać dla rodziny to dla otoczenia musicie być chujami bo was zjedzą.
Masz pewną grupę ludzi, którzy uważają, że zrobienie dziecka to jest największa i najcięższa praca w życiu kobiety
te osoby bardzo nie chcą, aby ta idea w jakikolwiek sposób została zburzona, bo spowoduje to, że ta grupa wyjdzie na ,,nieumiejętną życiowo” w przeciwieństwie do aktualnego stanu rzeczy
dlatego chcą utrzymać, że pewne czynności mogą być wykonywane tylko przez tą grupę ludzi, co ,,nadałoby/nadaje” tym czynnością status specjalnych, czy zwij to jak chcesz
15 comments
Całe szczęście mamy ministrę do spraw równości, z pewnością się tym zajmie.

Nie umiem uwierzyć w treści pisane w social mediach – najczęściej nakierowane na rage bajty
Zapytaj się czy zazdroszczą bo też by chciały żeby ich faceci się zaangażowali. Takie matki to… szkoda gadać
Przebywałem i nikt mnie nie wyrzucał. Jeśli jest dobry powód można poprosić o przeniesienie do innej sali ale trzeba się postarać i nie wskazane jest zawracanie dupy. Generalnie panuje niepisana zasada – to nie hotel więc nie ma co wybrzydzać.
W hotelu byłoby lepsze żarcie.
Centrum Zdrowia Dziecka w Międzylesiu.
Równouprawnienie ta?
Czego ma dotyczyć dyskusja? Że women bad czy że coś tam coś tam Tusk?
Takie kobiety to nie matki tylko osoby które chorobą swojego dziecka próbują wzbudzić litość, zyskać coś i oczekują uwagi oraz współczucia społeczeństwa. Ich pracą jest bycie przy chorym dziecku i tylko one cierpią, nikt inny bo rolą kobiety jest zajmowanie się dzieckiem. Mężczyzna jest od zarabiania pieniędzy i nie ma uczuć. Sic!
Tak a potem wszyscy zaczeli klaskać i odlecieli na jednorożcach xd
U mnie było podobnie jak zastąpiłem żonę w opiece nad synkiem. Skarga sąsiadki z sali do personelu poskutkowała tym, że dostaliśmy świeżo odremontowaną “jedynkę” ze wszystkimi udogodnieniami z własną toaletą, przewijakiem i specjalną umywalką do kąpania bobasów włącznie a pieniaczka dwie “sąsiadki” do trójki z WC dzielonym na dwie trzyosobowe sale, starą plastikową wanienką do kąpania maluchów w kucki na podłodze pod prysznicem i gdzie obsrane pieluchy (a leżeliśmy wszyscy z jelitówką) zmieniało się na własnym łóżku.
Tak ją dupa piekła że mi w odwecie kilka razy wywaliła całe jedzenie z lodówki w socjalnym na blat aby się zepsuło i wysypała kawę ze słoika do śmieci.
Bywa też zupełnie inaczej. Jak byłem z synem w szpitalu dziecięcym, byłem jedynym facetem na sali i mamy które tam były, cieszyły że “jest chłop na sali”, zawsze może pomóc np. przesunąć łóżko, pomóc z przyniesieniem paczki z domu (czasy COVID więc mąż nie mógł torby wnieść na salę a jedynie zostawiał pod drzwiami oddziału) etc. Jedna z mam była z niemowlakiem i nie miała nawet problemów karmić przy mnie.
Mój komentarz przeklejony z usunietego Posta.
Współczuję i ciekawi nie jaki to szpital, bo w tym w którym pracuję nikt nawet nie mruga na to czy z dzieckiem jest mama czy tata. Jeszcze kilka lat temu raz na jakiś czas ktoś może rzucił że “o, jak fajnie że tatusiowie się angażują” ale to naprawdę rzadkość i w większości ktoś starszej daty. Czasem się trafia że jest więcej tatów niż mam nawet.
taki post randoma z Xa i wszyscy mamy założyć, że to prawda.
Ponieważ ja też dziecko leczyłem przez dwa lata i wiele razy spędzałem nawet kilka dni/nocy w sali z kobietami i nigdy nie było żadnych akcji, ze mnie ktoś wyrzucał, sugerował cokolwiek. Jak kolega pisał wcześniej, to nie hotel, a każdy miał tam większe problemy.
Ewentualnie były zgrzyty jak ktoś był inwazyjny co mogło się objawiać np. bycie bucem, problem z higieną czy nawet głośne gadanie przez telefon, ale nigdy czy to kobieta czy mężyzna.
Tutaj też musimy zawierzyć, że ten koleś z screena jak piszę prawdę to jeszcze nie jest takim bucem.
Potwierdzam, byłem ordynatorem
Na porodówce to samo miałem od położnych – traktowały mnie jak psa i ciągle komentowały zgryźliwie wszystko.
Ale jak przyjdzie na oddział patologii ciąży najebany patus z kolegami pochwalić się dzieckiem, gdy i dziecko i matka ledwo przeżyły noc to nagle żadna słowa nie piśnie.
Tak więc drodzy panowie – nawet jeżeli chcecie się starać dla rodziny to dla otoczenia musicie być chujami bo was zjedzą.
Masz pewną grupę ludzi, którzy uważają, że zrobienie dziecka to jest największa i najcięższa praca w życiu kobiety
te osoby bardzo nie chcą, aby ta idea w jakikolwiek sposób została zburzona, bo spowoduje to, że ta grupa wyjdzie na ,,nieumiejętną życiowo” w przeciwieństwie do aktualnego stanu rzeczy
dlatego chcą utrzymać, że pewne czynności mogą być wykonywane tylko przez tą grupę ludzi, co ,,nadałoby/nadaje” tym czynnością status specjalnych, czy zwij to jak chcesz
Comments are closed.