by Wonsz170

23 comments
  1. W porównaniu do lat 90-2000. Pozbyliśmy się korupcji w wielu zawodach ale niestety wśród lekarzy dalej powszchna.

    Sam mam kolegów, którzy dawali w łapę po dłuższe zwolnienia lekarskie. I najgorsze, że nikt nie chce z tym nic robić. 

  2. :DDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDD

  3. Ja się już od jakiegoś czasu zastanawiam, ile by rzeczy wyszło gdyby przeprowadzić cyfryzację państwa i usług publicznych.

    Portal Cen mieszkań – nie to za trudne bo uderzy w interesy deweloperów.
    Centralny Rejestr Wizyt – też nie bo wyjdzie, że lekarze przyjmują prywatnie na etacie.
    Centralny rejestr kosztów inwestycji – nie bo wyjdą wały w samorządach

    Jak patrze na to całe korupcyjne gówno ustawione w latach 90-2000…..

  4. Czytam i czytam o tym jak to lekarze cwaniakują z prywatnymi praktykami od kilku tygodni w różnych mediach. Wg mnie lekarz który zostanie przyłapany na nadużyciach dotyczących prywatnej praktyki jak np zapisywanie poza kolejnością na nfz w publicznych placówkach swoich prywatnych pacjentów czy łapówkarstwo albo widmo etaty w publicznych jednostkach powinien tracić prawo do prowadzenia prywatnej praktyki i pracy poza systemem nfz. Prowadzisz na czarno?- prowadzisz praktykę medyczną bez uprawnień- ciekawe ile za to grozi. Moment by się ogarnęli i by się decydowali albo na full Prywatnie albo na Publicznie only. Paradoksalnie wierze że sektor prywatny by na to pozytywnie przystał bo w ten sposób jest wizja że ich usługi zdrożeją przez zmniejszenie konkurencji. Przyłapany drugi raz?- zakaz wykonywania zawodu. Jak ktoś sie spłacze zaraz że uciekną za granice to droga wolna do nas też przyjeżdżają lekarze z innych miejsc na świecie. Można dofinansować uczelnie medyczne. Są rozwiązania ale nie trzeba wspierać kolesiostwo.

  5. Ale to nie trzeba się pytać i zachęcać tylko wprowadzić obligatoryjnie dla wszystkich z kontraktem z NFZ.

  6. Informacyjnie, kary te na pewno zostaną wprowadzone, tak samo jak zostały wprowadzone we wszystkich innych obszarach szeroko pojmowanego p1.

  7. No cóż, kilkadziesiąt tysięcy miesięcznie samo się nie zarobi.

    Swoją drogą, lekarze w internecie uwielbiają powtarzać że aby związać koniec z końcem muszą pracować po 30 godzin na dobę. To chyba po części tłumaczy przyczynę ich tytanicznego czasu pracy.

  8. Studiowałam na uczelni medycznej, na której prowadząca na jednych zajęciach zostawiła nas z prezentacją i uciekła na oddział „bo ona to teraz w zasadzie na dyżurze jest”

    Także tego.

  9. W ten właśnie sposób przez miesiąc dłużej byłem bezrobotny.

    Umówiłem się do przychodni na medycynę pracy. Wizyty dostępne raz w tygodniu, w środy.
    Pobrali mi krew, zrobili podstawowy wywiad, skierowali do ortopedy.
    Ortopeda raz w tygodniu, we wtorek. Musiałem przełożyć oglądanie mieszkania w miejscowości, do której chciałem się przeprowadzić.
    We wtorek poszedłem do ortopedy. Przychodnia otwarta od 8ej lekarz specjalista jest od 10ej. Przez godzinę. A jak się spóźni (czyli praktycznie zawsze), to i tak wychodzi o 11ej i co mu zrobicie. Jedyne co mnie uratowało, to karteczka na drzwiach gabinetu “medycyna pracy przyjmowana poza kolejnością” – byłem jedyny w kolejce pełnej dziadków i nawet obeszło się bez zbędnego marudzenia, że mnie kolejka nie obowiązuje.
    Z podbitą przez ortopedę obiegówką poszedłem do finalnego lekarza medycyny pracy – na następny dzień, bo jest tylko w środy – a tam się okazało, że jeszcze do okulisty bym musiał pójść.
    Okulista dostępny raz w miesiącu, w trzeci poniedziałek. Czyli “przedwczoraj”. A ja miałem półtora tygodnia później, pierwszego (firma zatrudnia tylko z początkiem miesiąca), podpisywać umowę.
    Zarejestrowałem się do innej przychodni, 300km dalej (czyli tam, gdzie chciałem się przeprowadzić) na tydzień później. Wszystkie badania w ten sam dzień, w sumie zajęły około godziny. Z wynikami od ręki.

  10. Aż dziwne, że nie ma jeszcze obrońców lekarzy “należy im się, bo studiowali 49 lat”

  11. Wow, ale bzdura. Chodzi o poradnię gdzie lekarze rzadko są zatrudniani na etat. Najczęściej otrzymują zapłatę od wykonanych świadczeń (punktów przyznawanych przez NFZ). Raczej tacy ludzie są raportowani przez placówki jako pełny etat mimo że przychodzą raz w tygodniu. na podstawie takiego raportu NFZ płaci ryczałt – bo taki lekarz przez 7 dni przyjmie x pacjentów a realnie jest tych pacjentów 7 razy mniej. Poradnia nadrobi punkty na wysokopunktowanych procedurach w innych specjalizacjach i z grubsza się zgadza. Ale w momencie kontroli grafiku okazuje się że tam jest lekarz tylko raz w tygodniu. (I ten lekarz dostaje kasę za ten raz nie za 7 dni).

    Teraz jest płacz tych placówek bo w obliczu kontrol próbują zmusić lekarzy żeby przyszli częściej i obstawili grafik. A obi nie przyjdą bo pracują w innych miejscach.

    Tak jest m.i. w placówce gdzie ja przyjmuje. Podpisałem umowę że przychodzę i robię swoje i za wyrobione mam płacone. Bez określonych godzin.
    (Edit: przychodzę zawsze jednego dnia i pacjenci są umówieni na konkretne godziny więc nie ma czekania czy odbijania się od klamki) Oprócz tego pracuje w szpitalu, na dyżurach i nie będę siedział tam cały tydzień bo fizycznie jestem gdzie indziej. Teraz poradnia próbuje mnie „wrzucić” od rana do wieczora w kilka dni, żebym tam siedział, bo jest kontrola i pieniądze zabiorą. Więc jak lekarz powie nie – to jest olaboga chciwy lekarz pracuje w prywacie.

    No nie. Wina beznadziejnie zarządzanych poradni przez cwaniaczków wyciągających kasę z NFZ żeby pokazywać ładne tabele na zjazdach samorządu. A jak coś nie tak to znowu Ci beznadziejni chciwi lekarze.

  12. no ale gdzie problem? Nie dajecie grafików to nie będzie kontraktu z NFZ.

    Kiepskie poradnie, przychodnie powinny się dawno już pozwijać.

    Pamiętajcie, że jak Wam się nie podoba przychodnia, do której Was zarejestrowała mama to nie macie obowiązku do niej chodzić do końca życia czy mieszkania tam. W miastach jak macie możliwość to przepisujcie się do lepszych, niech te słabe ogarną albo zbankrutują.

    To samo jak macie skierowanie do specjalisty to nie musicie czekać w swojej przychodni miesiące, ale zobaczcie na stronie terminy nfz i np. po drugiej stronie miasta będzie dużo szybciej. Dajcie znać zwłaszcza o takiej opcji swoim rodzicom, którzy chodzą z przyzwyczajenia cale życie do jednej przychodni.

    Ja z pierdołkami idę do jednej, umawiając się poprzez @, a do drugiej do kardiologa bo jest spoko babeczka i maksymalnie czekałem 5 minut dłużej pod drzwiami, zawsze dbają o terminy.

    To w Luxmedzie, który kosztował krocie nie miałem takiej obsługi jak w tych spoko przychodniach.

  13. Oho, zaraz będą artykuły na Bankierze czy Onet że komuniści prześladują doktorów którzy w pocie czoła harują za symboliczne Porsche, Willę pod miastem i 6 kawalerek inwestycyjnych i znów Polaczki się rzucą w obronie magnaterii.

  14. Niech NFZ zaoferuje lekarzom dobre warunki współpracy, to lekarze nie będą zmuszeni pracować w dwóch miejscach na raz, żeby związać koniec z końcem.

    Na przykład w takich Stanach Zjednoczonych, gdzie o stawkach lekarzy decyduje rynek, lekarz rodzinny zarobi średnio 270000 USD rocznie, a specjalista kardiolog około 500000 USD rocznie co przy średniej amerykańskiej na poziomie około 65000 USD daje odpowiednio 4,15 i 7,7 średniej krajowej.

    W Polsce średnia krajowa to na marzec 2025 roku 9000 złotych miesięcznie, więc lekarz rodzinny powinien zarobić 37000, a kardiolog 70000 złotych (czyli 4,15 i 7,7 * 9000), aby ich wypłata odzwierciedlała poziom wykształcenia, liczbę lat nauki i włożony wysiłek w to, by zostać lekarzem.

    Gdyby w szpitalach z kontraktem z NFZ oferowano takie uczciwe stawki, to na pewno żaden lekarz nie pracowałby równolegle prywatnie.

  15. Lekarze lecą w ch***? Niemożliwe, to na pewno jakaś pomyłka.

  16. W większości przypadków kontrakt z NFZ wygląda tak że lekarz ma płacone od konkretnej usługi/porady która wykona dla pacjenta a nie za czas spędzany w placówce. NFZ płaci za określoną ich ilość i nic ponadto.

  17. Dlatego prosta sprawa: albo pracujesz w państwowym, albo prywatnym sektorze i trzeba to wprowadzić w branży medycznej

  18. Przecież tutaj nie chodzi o lekarzy, a o poradnie i szpitale, które wykazują do NFZ, że lekarz X pracuje u nich na pełen etat, gdy faktycznie gościu ma podpisaną umowę np. na 1 dzień w tygodniu (i za tyle ma płacone), żeby wyłudzić z NFZ pieniądze. Dodatkowo najczęściej w poradniach płaci się % od procedury.

  19. Jest jeszcze jedna rzecz. Żeby przychodnię specjalistyczną prowadzić jednostki muszą podawać, że mają tylu takich to a takich specjalistów, tu też by wyszły cyrki pewnie gdyby połączyć kropki.

Comments are closed.