Postawa Polaków wobec płacenia podatków – Raport

28 comments
  1. Pochopnym wydaje się stwierdzenie, że niższe podatki i nie zmniejszanie wydatków są sprzecznymi postawami. Jakby np. przestali kraść, to już proporcje by się polepszyły. Plus pewnie dałoby się usprawnić niektóre systemy, żeby za te same pieniądze zrobić lepiej lub więcej. A koniec końców chodzi nie o wydatki per se, tylko o jakość usług świadczonych przez państwo.

    Ale to tylko takie moje gdybanie, i pewnie gadam głupoty z braku snu

  2. Wyobraźmy sobie piękny świat w którym budżet państwa jest widoczny dla wszystkich obywateli. Taki przejrzysty blockchain budżetowy, nie da się nic ukraść bo będzie widać transakcje, 5 mln z budżetu na rondo zbudowane przez firmę szwagra założoną tydzień temu? Wszystko widoczne przez każdego, czyste, ładne, przejrzyste. Najlepsze, że technologicznie da się to zrobić, ale który rząd by chciał żeby obywatele mogli patrzeć mu na ręce w sprawach wydatków?

  3. Wyglada na to, ze propaganda liberalow i korwinistow dziala jesli ludzie uznaja administracje za najwiekszy problem.

  4. Bo w praktyce, dla tych co uczciwie płacą podatek dochodowy, te podatki są za wysokie. Inna kwestia, że duża część społeczeństwa go nie płaci albo ich źrodło dochodów nie jest efektywnie opodatkowane.

    Do tego te podatki są wydawane na kiełbasę wyborczą, sekty czy na kolesiów.

  5. Stwierdzenie, że “Tymczasem łączna wysokość obciążeń nakładanych
    przez polskie państwo jest umiarkowana na tle innych
    krajów” to jest manipulacja, bo podatki mogą być wysokie w stosunku do zarobków będąc jednocześnie umiarkowane na tle innych krajów. Przy czym głównym problemem ze świadomością nt podatków w Polsce jest to, że sporo osób wie co to pensja brutto i netto ale nie wie o istnieniu kosztów pracodawcy. Polecam pobawić się trochę [kalkulatorem wynagrodzeń ](https://www.money.pl/podatki/kalkulatory/kosztow-pracodawcy/). Przy pensji brutto 2000 zł, netto to 1570, a koszt pracodawcy 2361. Dla 3000 brutto mamy 2356 netto i 3541 kosztów. 5000 brutto to 3660 netto i 6002 po po stronie pracodawcy. Dla 7000 brutto mamy 4938 netto i 8402 kosztów pracodawcy. Państwo zabiera od 33% do 41% tego co wydaje na nas pracodawca. Potem zabiera kolejne kilkanaście procent od wszystkiego co kupimy w ramach vatu. I tak oto okazuje się, że na koniec rozporządzamy zaledwie połową pieniędzy, które kosztowaliśmy pracodawcę. Ale są ludzie, którzy myślą, że to ciągle za dużo i państwo powinno zabierać więcej.

    Edit:poprawa autokorekty

  6. Tak sobie myślę, że to badanie pokazuje dwie rzeczy. Po pierwsze totalny brak edukacji (a co za tym idzie wiedzy) o funkcjonowaniu państwa, podatkach, administracji publicznej wśród obywateli. Po drugie brak transparentności i marnotrastwo publicznych pieniędzy pieli grunt pod propagandę.

    To, że rząd obecnie i politycy to zło w tym momencie już wiemy. System podatkowy też potrzebuje reformy, ale mądrze przeprowadzonej i przeanalizowanej (np. student na umowie zlecenie płaci składkę zdrowotną dwa razy – z uczelni i od pracodawcy – WHY?) pod każdym kątem, a nie jakaś pierdolona fuszera.

  7. Osoby zależne od panstwa nie powinny móc wybierać rządu. Nie oczekuje, że wszyscy się zgodzą – to bardziej moje rozgoryczenie niż postawa do której doszedlem myśleniem politycznym.

  8. > obywatele przeszacowują skalę wydatków państwa na administrację

    Bo pewnie obywatele co innego rozumieją przez wydatki na administrację. Do tego wora wrzucają wszelkie objawy biurokracji, nieefektywności i bezsensu w działania państwa. Przykładowo pewnie oficjalnie ochrona willi Naczelnika to wydatek “na policję”, a weekendowe loty Marszałka to wydatek wojska. A wielu powiedziałoby, że to w rzeczywistości przykłady kosztownej “administracji”.

  9. Wskażcie mi różnicę pomiędzy

    > w grupie, w której pokazaliśmy na jakie cele państwo przeznacza wydatki, ocena była lepsza

    a

    > w grupie której powiedzieliśmy jak ma głosować, więcej osób zagłosowało tak jak chcieliśmy

  10. Nie zachęcają do płacenia podatków sytuację gdy Sasin lekką ręką trwoni miliony na wybory kopertowe albo budowa elektrowni którą później zrównują z ziemią, miliardy na cpk który nie istnieje itd. itp

  11. *Około 1/3 wydatków państwa stanowią emerytury i renty.*

    I wtedy wchodzi Kaczyński i “daje” 13. i 14. emeryturę. Dla uproszczenia przyjmijmy, że 33% budżetu to emerytury i renty, więc jeden miesiąc dodatkowy, to 2.75% budżetu. Dwa – 5.5%. A w raporcie.. badum tss.. wydatki na administrację to około 5%.

    Kurtyna!

  12. Bardzo chętnie będę wrzucać do budżetu większe kwoty jak Państwo zapewni mi lepszy dostęp do medycyny, bo ona jest moim zdaniem olbrzymia bolączka. Jeszcze wiadome, tanie mieszkania z odroczona własnością byłyby całkiem w pytke.

  13. Jak na to co dostajemy to podatki akurat są u nas wysokie. W Szwecji czy Finlandii czy Niderlandach widać że państwo inwestuje te pieniądze, a u nas ? Remonty ciągną się miesiącami dla małych odcinków dróg (jedna ulica u mnie, jakieś 200m jest robiona pół roku), edukacja niedofinansowana, to samo szpitale. Przy zblizonych podatkach do większości mamy znacznie gorszą jakość ich wydatku. Już pomijając korupcję i kolesiostwo, rzeczy pokroju darmowej komunikacji miejskiej, nowoczesnego szkolnictwa czy pospolitych i porządnych dróg rowerowych są naprawdę podstawą, w szczególności w miastach.

  14. W Polsce problemem jest absolutny brak zaufania ludzi do państwa. To nie wzięło się znikąd. Państwo i polityka kojarzy się głównie z oszustwami, kłamstwami, marnowaniem publicznych pieniędzy, aferami, kolesiostwem, nieefektywnymi usługami publicznymi, kolejkami w urzędach i tak dalej, można wymieniać długo.
    Panuje przekonanie, że z urzędnicy (zwłaszcza z US) to ludzie, których trzeba unikać za wszelką cenę, a państwo o obywatelu powinno wiedzieć jak najmniej, bo im mniej wie, tym mniejsza szansa że się do czegoś przyczepi.

    Jeśli płacę na służbę zdrowia, a potem i tak muszę iść prywatnie bo termin jest za pół roku to od razu w głowie powstaje pytanie – po co mam płacić za coś, co nie działa prawidłowo? Podobnie z ZUS – na co mam to płacić, skoro nie wiem czy w ogóle dostanę jakąkolwiek emeryturę? Inna sprawa jest taka, że jeśli ktoś zamierza emigrować z kraju (a takich osób będzie coraz więcej) to po co w ogóle ma opłacać ZUS, skoro takiej osobie się to w ogóle nie opłaca?

    Żeby w ogóle coś się zmieniło, trzeba w tym państwie przeprowadzić bardzo duże reformy – głównie w obszarze służby zdrowia, szkolnictwa i systemu emerytalnego. Niestety, jest kilka czynników które sprawiają, że żadna partia nie podejmie się tak radykalnych kroków – co oznacza, że będziemy krajem emerytów z marną i przeciążoną służbą zdrowia, bo spora częśc ogarniętych młodych ludzi stąd wyjedzie i nie wróci.

  15. Najbardziej w podatkach boli, że płacę ich kilkadziesiąt tysięcy rocznie, a do dentysty, okulisty czy innego lekarza muszę iść prywatnie. Nie mówiąc już o tragicznym stanie infrastruktury czy edukacji.

  16. A gdzie rozwój? Mój jedyny problem z podatkami jest taki, że zbyt mała część publicznych pieniędzy trafia na rozwój.

    Cięcia na rentach i emeryturach? I co – obowiązkowa eutanazja po 65 roku? Ludzie są jednak prymitywni do bólu.

    W bogatych, zachodnich kapitalistycznych krajach emeryci nie głodują, ludzie pracujący również. I wcale nie muszą robić na 3 etatach żeby związać koniec z końcem.

    To jest przedstawione tak, że albo pracujący albo emeryci muszą głodować. Nikt nie musi.

    Dodatkowo – ktoś tu nieźle ukrył skalę złodziejstwa rządu. Oficjalne dane na temat wydawania publicznych pieniędzy mają się nijak do rzeczywistości, z resztą tak samo jak rzekoma stopa inflacji. Gdzieś w TV ostatnio słyszałem, że jest jakaś “bazowa stopa inflacji” do której nie wlicza się cen paliw, energii i żywności. Czyli prawie 100% wydatków przeciętnego Kowalskiego. Ale to by chociaż trochę tłumaczyło zdumiewające zjawisko, że moje wydatki “na życie” wzrosły ponad dwukrotnie, kiedy rząd przyznaje się do kilkunastu procent.

    Z resztą, można powiedzieć, że powiedzmy n% budżetu przeznaczyło się dajmy na to na służbę zdrowia, co ma się kompletnie nijak do realnego, efektywnego wykorzystania tych pieniędzy. I tak jest z każdym sektorem.

    Tragiczne jest jak zniszczona została edukacja. Tragiczne jest nasze zacofanie w technologii pozyskiwania energii. A kasa na modernizację została przytulona już.

    Ale oczywiście winny jest podatnik, którego kroją w opór, do tego jeszcze zrzucają na niego winę za wszystko.

  17. Ja bym jeszcze skończył z ukrywaniem rzeczywistych kosztów zatrudnienia pracownika po stronie pracodawcy. Niech każdemu w oczy kole że 10 000 kosztów pracodawcy przekłada się na 5700 zł do ręki.

  18. Ja nie mam problemu z płaceniem podatków ale niech państwo wydaje nasze pieniądze na prawdziwe potrzeby a nie 2 miliardy na TVP czy inne podobne pierdoły.

    Wkurwia mnie to że nie mogę bezpośrednio przekazać moich podatków na jakiś cel tylko muszę patrzeć jak państwo marnotrawi prawie cały budżet.

  19. na etacie: z pensji na starcie potrącają 17% na “skŁadKi” (pracodawca dokłada “od siebie” dodatkowe 20%). do tego dochodowy 17 lub 17+32 od nadwyżki powyżej limitu dla progu. do tego doszedł składek zdrowotny 8% nieodliczalny od dochodu od którego płaci się jeszcze podatek bo jest inaczej zdefiniowany legislacyjnie niż reszta ścierwa na publiczne. vat uśredniając wagowo wszystkie stawki wynosi ok. 20% i płaci go każdy od wszystkiego. do tego akcyza na dobra luksusowe typu **prąd, ciepłownictwo i samochody**. że na czysto z każdej złotówki zapierdalane każdy ma przynajmniej 17+8+20% (+17 którego się nie widzi) to chyba lekka przesada. dzień wolności podatkowej obchodzimy jako jedno z ostatnich państw w europie.

    nie znoszę takiego pierdolenia mędrków pasionych na publicznym. ludzie pokroju modzelewskiego po prostu muszą zacząć być wydalani z sektora państwowego i parapaństwowego.

Leave a Reply