
Oto jak dołączyłem najlepszej partii.
Podczas pierwszej kadencji PiS’u spotkałem Pana [Cymańskiego](https://pl.wikipedia.org/wiki/Tadeusz_Cyma%C5%84ski) w Empiku przy Nowym Świecie (Warszawa). Flirtował z młodziutką ekspedientką, w podobnym do mego wieku (tj. studencki) i opowiadał jej o tym, jak wspaniałym trębaczem Miles Davis był. Stałem za nim w kolejce, a ten ugniatał młódkę zagadnieniami jej nieznanymi, z pokroju jazz i jazz fusion oraz bebop’a, gdy ja nie mogłem kupić płyty potrzebnej mi na prezentację na studiach UW, które wymagały posiadania oryginalnych nagrań, by móc wykorzystać je w owej prezentacji, więc, psiakrew, czas było przejść do czynów.
“MILES DAVIS DZIADEM BYŁ” – wyryczałem głosem godnym niedożywionego studenta pierwszego roku – “LEWIS ARMSTRONG KRÓLEM!” – skuliłem się, niczym chłop pragnący użyźnić pole srogim balastem, po czym wykrzyczałem niczym Songo levelu sajażyna trzeciego -“KRÓLEM JEEEEEEEST!!!”
Poseł Cymański zerwał kontakt wzrokowy z młódką, niczym Messerschmitt namierzający plugawy myśliwiec lewackich Aliantów. Ów poseł na sejm RP, arcymistrz szachowy, rzekł tak, pełnią swego głosu:
“O TY ANCYMONIE, TY HERETYKU, TY!”
Wobec nadchodzącej, przesiąkniętej najczystszym toksycznym maskulinizmem, alterkacją, piękna, kasztanoocza i blondwłosa ekspedientka, opadła z mokrym plaskiem na posadzkę, niedawno wypolerowaną przez nisko opłacanego, zatrudnionego na śmieciówce (zła, które przyjść miało za PO), przyszłego wyborcy nieistniejącej wówczas Konfederacji.
Uniosłem wysoko w górę trzymaną w dłoniach płytę, z wizerunkiem pulchnego Ludwiczka Armstronga, kupioną na potrzeby prezentacji.
“TAK SIĘ DZIEJE, GDY PRZYNOSISZ WĄTPLIWY WAKAT W KRUSZEJĄCEJ SIĘ KOALICJI PIS-SAMOOBRONA DO WALKI NA MIECZE!” – pojąłem głosem pełnym pasji.
Na ciele posła Cymańskiego, na jego napędzanych nieznanym źródłem mocy muskułach, pękły w tej kolejności: koszula, krawat, znaczek przynależności partyjnej, oraz garnitur za piętnaście tysięcy złotych. Rzucił się na mnie, niczym bestia pragnąca prawa i sprawiedliwości. Jego silna dłoń wgniotła mnie w regały pełne książek o coachingu i tym samym, empickiej walki w Empiku rozpoczęła się.
“POWINIENEŚ WALCZYĆ O TO, W CO WIERZY PREZES, CHŁOPCZE!” – wybełtał poseł Cymański. Żyły na jego ramionach nabrzmiały, tak silny był w swej wierze w partię.
“ŚNIĘ CZASEM” – głos jego, gdy dusił me dwudziestoletnie, wątłe gardło, brzmiał niczym echo dzwonu na Wawelu, w ramach nieznanej nikomu jeszcze miesięcznicy – “IŻ KAŻDY OBYWATEL TEGO WSPANIAŁEGO NARODU BĘDZIE KONTROLOWANY WOLĄ PREZESA! LĄD PRAWDZIWIE WOLNYCH LUDZI, KRUCA FUKS! NARÓD LUDZI CZYNU, NIE PROPAGANDY PROKREMLOWSKIEJ! RZĄDZONY SIŁĄ TYCH CO UKRADLI KSIĘŻYC, A NIE TRYBUNAŁEM KONSTYTUCYJNYM!”
Wypowiadając z nienawiścią ostatnie dwa słowa, cisnął mną o posadzkę. Ból przeszył wszystkie me studenckie synapsy. Ale to nie ból zadziwił mnie najbardziej. To był zapach bez. Smród tych plugawych, salonowych smakołyków z układów nam jeszcze nieodkrytych. Kiedyś lubiłem bezy, ale teraz…
… ~~senator~~ poseł Cymański poderwał mnie z ziemi.
“PRAWO ZMIENIAJĄCE SIĘ ZGODNIE Z WOLĄ MINISTRA ZIOBRY, A NIE INACZEJ!” – sprzedał mi kuksańca wystarczającego, bym przypomniał sobie treść Inwokacji z Pana Tadeusza – “GDZIE PRAWO I SPRAWIEDLIWOŚĆ WRÓCĄ NA ŁONO TYCH, KTÓRYM SIĘ OWE ARCYPOLSKIE ATRYBUTY PO PROSTU NALEŻĄ!”
Leniwy, wydawałoby się laikom, kopniak posła posłał mnie na drugi koniec Empiku i pozbawił kilku żeber, prawdopodobnie dołączając mnie od fembojów, którzy celowo je sobie wycinają.
“PIEPRZYĆ TYCH SUCHOCHUJICH SĘDZIÓW, TYCH KURCZAKOGÓWNIANYCH SAMORZĄDOWCÓW! JEBAĆ TE FEJK NIUSY, WINA TUSKA! SRAĆ NA POLSKĄ DUMĘ! TVP NASZE! WALIĆ KUPĄ NA WSZYSTKO!” – nieuzbrojonemu oku wydałoby się, iż poseł Cymański jedynie masował moje plecy błyszczącymi mokasynami zrobionymi ze zwierząt futerkowych, ale tak naprawdę oddał mi równowartość 70 milionów sasinokopów. Ciężka kombinacja na kręgosłup narodu, a co dopiero na mój własny – “POLSKĘ TOCZY RAK, PRZEŻARTA JEST DO CNA, NIE DA SIĘ JEJ URATOWAĆ, TRZA JĄ WYRWAĆ Z KORZENIAMI. WYTRZEĆ KONSTYTUCJĘ DO CNA! SPALIĆ PRZY–znaczy-JĄ DO CNA! A Z PROCHÓW NARODZI SIĘ NOWA POLSZA! BEZ ABORCJI I LGBT! SŁABI ZCZEZNĄ, SUWEREN PRZETRWA – BY ŻYĆ WOLĄ PREZESA! ONI UCZYNIĄ POLSZĘ WIELKĄ ZNÓW! W PREZESOWSKIEJ AMERYCE LUDZIE BĘDĄ UMIERAĆ I ZABIJAĆ ZA MISKĘ RYŻU! NIE ZA ZŁOTÓWKĘ! NIE ZA RUSKI GAZ! NIE ZA LEWACKIE, LGBT WYMYSŁY! KAŻDY BĘDZIE WOLNY BY WALCZYĆ ZA PIS!”
Mój wzrok zamglił się pod uciskiem aksamitnego mokasyna posła Cymańskiego.
Obudziwszy się, zostałem wyborcą, a potem posłem PiS’u. Młódkę z Empiku oddelegowano do liczenia głosów. Kuc sprzątający wymaz z młódki, chowając niechcianą (acz jak najbardziej usprawiedliwioną)erekcję, dołączył do Konfederacji.
4 comments
Jest flow, ale też dużo błędów i niekonsekwencji zaburzających percepcję tej uroczej miniatury literackiej, która mogłaby być perełką.
Nanomaszyny, synu!
A gdy Cymański skończył monolog, [w głośnikach zaczęło lecieć to](https://www.youtube.com/watch?v=N72U-NFu44k).
No cóż, czy to nie jest sosowy Jacek?
STOJĄC TU, UŚWIADAMIAM SOBIE,
ŻE JESTEŚ TAKI JAK JA,
PRÓBUJESZ ZMIENIĆ POLSKĘ,
LECZ KTO MA OCENIĆ,
CO JEST DOBRE A CO ZŁE,
GDY ZAKOŃCZĄ SIĘ WYBORY OBOJE SIĘ ZGODZIMY,
ŻE STOŁKI TO STOŁKI,
A TEATRZYK MUSI NADAL TRWAĆ