Czesi znaleźli przepis na “demograficzny cud”. “Tutaj nie ma eldorado, ale jest normalnie”

8 comments
  1. “Przyczyn tego zjawiska jest wiele i żadna z nich prawdopodobnie nie byłaby skuteczna w oderwaniu od innych. Rozwiązania polityki społecznej idą tu w parze z liberalnym podejściem do in vitro i aborcji, z dystansem do instytucji małżeństwa i typowym czeskim pragmatyzmem”

    Tymczasem PiS robi minę zdziwionego pikachu, że 500+, zaprzestanie finansowania in vitro i zakaz aborcji nie zwiększyły dzietności.

  2. Wniosek z artykułu jest prosty – odpowiedzią jest świeckie, pragmatyczne państwo. A nam za to szykują zaostrzenie przepisów o obrazie uczuć religijnych…

  3. Sprawdziłem statystyki i widzę, że Japonia, Taiwan, Singapur, Korea Południowa i HK mają najgorszy współczynnik urodzeń na świecie. Śmieszne to jest, bo jak robiono lockdowny to słyszałem, że ich społeczeństwa są kolektywistyczne i dbają o wszystkich. A to poziom Polski.

  4. Innymi słowy, żeby villagerowie chcieli się rozmnażać to muszą mieć wolne łóżko, jakieś ilości jedzenia (każdego rodzaju) i oczywiście wolne “miejsca pracy”

  5. Podobnie jest w Francji i Szwecji, które mają współczynnik dzietności bliski 2. Państwa świeckie, rozwinięte tradycje lewicowe (np. dofinansowanie mieszkań dla studentów), liberalny stosunek do związków, świetna jakość opieki zdrowotnej, a jednocześnie polityka wysoce prorodzinna. I nie, nie wśród imigrantów z Afryki, a etnicznych mieszkańców tych krajów. Prawda jest taka, że mamy XXI wiek i każda, nawet najmniejsza niedogodność będzie miała negatywny wpływ na dzietność kobiet. Wystarczy choćby spojrzeć jak bardzo upadły nowe narodziny w czasie pandemii. Niech PiS dalej uderza w prawa kobiet a już niedługo nie będzie komu nawet zgasić w tym kraju światła.

  6. Ciekawe spostrzeżenia. Pocieszające, że w sumie nawet w tych czasach da się zwiększyć dzietność w nowoczesnych warunkach (np. bez zakazywania aborcji, z istnieniem antykoncepcji, czy bez podejścia *”kobiety do garów i jako kury domowe”*).

Leave a Reply