TL:DR Polacy chcą żeby “rzond dał” bo im na kredyty brakuje. Politycy prześcigają się w obiecankach. Eksperci zalecają ostrożność.
1. Inflacja
2. Podnosimy stopy bo inflacja
3. NBP & RPP stronk, wiemy co robimy
4. Raty kredytów w górę, mniej pieniądza w obiegu
5. Inflacja nie maleje, ale i tak by w kwartał nie zmalała
6. Kredytobiorcy mówią dej na rate
7. Enter PiS
8. Dadzą na ratę
9. Znowu więcej pieniądza w obiegu
10. Ad. 1
Polskie banki kiepsko inwestują, a w końcu z tego powinny czerpać dużą cześć zysków. Marża netto polskich banków plasuje się w czołówce EU. Z czego to wynika? Powodów na pewno jest wiele, ale widzę tu znaczący udzial zarobków z odsetek na pożyczkach i opłatach, przy jednocześnie żałośnie niskim oprocentowaniu na produktach oszczędnościowych. W takiej sytuacji banki tylko będą przyklaskiwać każda podwyżkę stóp bo im się to opłaca.
Współczuje wszystkim którym rata kredytu hipotecznego skoczyła i teraz spędza sen z powiek. Mój przyjaciel jest wśród osob, które zamiast 1400 płaca teraz 2300+
Banki rozdawały kredyty na lewo i prawo w czasach najniższych stóp od dekad czy w czasach kredytów frankowskich i wtedy rząd powinien działać, nie teraz.
Ogólnie irytuje mnie roszczeniowe podejście kredytobiorców. Jeśli brałeś kredyt i nie jesteś go w stanie spłacić kiedy rata podniosła się o 1000 zł to jest wyłącznie twoja odpowiedzialność. Wydaje mi się, że niektórzy podejmują decyzje wiążące ich na resztę życia bez nawet pobieżnego zapoznania się z podstawowym ryzykiem dotyczącym zmiany stóp czy kursu waluty w której wzięli kredyt.
Naprawdę mamy bardziej potrzebujące grupy społeczne niż biedni kredytobiorcy.
Ok nie jestem ekspertem od gospodarki ale czy w podnoszeniu stóp procentowych nie chodzi o to żeby ludzie płacili więcej za kredyty, tym samym żeby ściągnąć pieniądz z rynku, zmniejszyć popyt i obniżyć inflację? Jeżeli rząd będzie dopłacał do kredytów to w sumie jaki jest sens podnoszenia stóp i „walki z inflacją”?
Pytam serio, bo chuja się znam
Te nazwy na “Tarcza” “Coś tam +” to są tak wnerwiające, populistyczne hasła, gdzie 99% kiełbasy wyborczej to tłusty tłuszcz.
Gdyby w szkole poświęcono jeden przedmiot stricte ekonomii, to może ludzie by nie brali kredytów „na styk” przy stopach procentowych bliskich zeru. Z jednej strony żal patrzeć jak zamiast 1400zl ktoś musi płacić 2300+, ale z drugiej nie przygotowanie się na stopy 6-7% biorąc kredyt na 15+ lat to proszenie się o problemy. Pierwszy lepszy podręcznik do ekonomii, komiksowe opracowania dla dzieci czy nawet kilkudziesięciominutowe wprowadzenia na YT tłumaczą czym są cykle koniunkturalne, jaki to ma wpływ na gospodarkę i dlaczego bank centralny musi podnosić stopy procentowe przy rosnącej inflacji. Poziom świadomości finansowej jest słaby w kraju (badania świadomości i wiedzy ekonomicznej NBP 2020), a 1/4 ludzi niema żadnych oszczędności (barometr oszczędności 2021). Wszyscy korzystamy z pieniędzy na codzień, wszyscy musimy potrafić nimi zarządzać, a ciągle mało kto poświęca na swoje finanse chociaż tyle czasu w miesiącu co na jeden film na Netflixie. Branie kredytu „pod korek” przy niskich stopach jest porównywalne z budowaniem domu na terenach zalewowych.
Kiedy tarcza antytarczowa?
Pora przyjąć formację żółw
Przydałaby się tarcza antyrządowa.
Czekaj, czyli ja odpowiedzialnie nie biorę kredytu “pod korek”, wiedząc, że stopy procentowe są zmienne, a w Polsce nie ma kredytów o stałym oprocentowaniu, ale mam płacić w podatkach i inflacji za ryzykantów? OK, to ja poproszę o tarczę antyforeksową albo antykryptowalutową bo powiedzmy kiedyś straciłem na tym kasę – niech mi rząd zwróci
Chyba niektórzy zapominają, że jesteśmy świeżo po pandemii (w trakcie? Ciężko stwierdzić). Biznesy, które ledwo przetrwały lub musiały się zamknąć i dopiero teraz się otwierają, potrzebują pieniędzy, żeby wyjść z długów i w miarę możliwości wyjść na prostą.
Pieniędzy, których co 3 miesiące wydać mogę coraz mniej, bo raty rosną. Ja i masa innych ludzi.
Pamiętajmy, że skutki tego nie odczuwają tylko kredytobiorcy, którzy zaciągnęli kredyt w trakcie pandemii.
Ale ten sub generalnie ma jakiś hate boner jeśli chodzi o osoby, które wzięły kredyt. Więc nie spodziewam się niczego, poza “nIeCh PłAcĄ!!!11”.
czekam na tarcze antylikwidacyjna przelewarowanych pozycji na krypto bo to ten sam poziom tarczowania xD
Dojechać kredyciarzy, zmienić zasady liczenia wibor albo dać stałą stopę na cały okres. Wszystko tylko nie podnoszenie inflacji dodatkiem do raty.
14 comments
TL:DR Polacy chcą żeby “rzond dał” bo im na kredyty brakuje. Politycy prześcigają się w obiecankach. Eksperci zalecają ostrożność.
1. Inflacja
2. Podnosimy stopy bo inflacja
3. NBP & RPP stronk, wiemy co robimy
4. Raty kredytów w górę, mniej pieniądza w obiegu
5. Inflacja nie maleje, ale i tak by w kwartał nie zmalała
6. Kredytobiorcy mówią dej na rate
7. Enter PiS
8. Dadzą na ratę
9. Znowu więcej pieniądza w obiegu
10. Ad. 1
Polskie banki kiepsko inwestują, a w końcu z tego powinny czerpać dużą cześć zysków. Marża netto polskich banków plasuje się w czołówce EU. Z czego to wynika? Powodów na pewno jest wiele, ale widzę tu znaczący udzial zarobków z odsetek na pożyczkach i opłatach, przy jednocześnie żałośnie niskim oprocentowaniu na produktach oszczędnościowych. W takiej sytuacji banki tylko będą przyklaskiwać każda podwyżkę stóp bo im się to opłaca.
Współczuje wszystkim którym rata kredytu hipotecznego skoczyła i teraz spędza sen z powiek. Mój przyjaciel jest wśród osob, które zamiast 1400 płaca teraz 2300+
Banki rozdawały kredyty na lewo i prawo w czasach najniższych stóp od dekad czy w czasach kredytów frankowskich i wtedy rząd powinien działać, nie teraz.
Ogólnie irytuje mnie roszczeniowe podejście kredytobiorców. Jeśli brałeś kredyt i nie jesteś go w stanie spłacić kiedy rata podniosła się o 1000 zł to jest wyłącznie twoja odpowiedzialność. Wydaje mi się, że niektórzy podejmują decyzje wiążące ich na resztę życia bez nawet pobieżnego zapoznania się z podstawowym ryzykiem dotyczącym zmiany stóp czy kursu waluty w której wzięli kredyt.
Naprawdę mamy bardziej potrzebujące grupy społeczne niż biedni kredytobiorcy.
Ok nie jestem ekspertem od gospodarki ale czy w podnoszeniu stóp procentowych nie chodzi o to żeby ludzie płacili więcej za kredyty, tym samym żeby ściągnąć pieniądz z rynku, zmniejszyć popyt i obniżyć inflację? Jeżeli rząd będzie dopłacał do kredytów to w sumie jaki jest sens podnoszenia stóp i „walki z inflacją”?
Pytam serio, bo chuja się znam
Te nazwy na “Tarcza” “Coś tam +” to są tak wnerwiające, populistyczne hasła, gdzie 99% kiełbasy wyborczej to tłusty tłuszcz.
Gdyby w szkole poświęcono jeden przedmiot stricte ekonomii, to może ludzie by nie brali kredytów „na styk” przy stopach procentowych bliskich zeru. Z jednej strony żal patrzeć jak zamiast 1400zl ktoś musi płacić 2300+, ale z drugiej nie przygotowanie się na stopy 6-7% biorąc kredyt na 15+ lat to proszenie się o problemy. Pierwszy lepszy podręcznik do ekonomii, komiksowe opracowania dla dzieci czy nawet kilkudziesięciominutowe wprowadzenia na YT tłumaczą czym są cykle koniunkturalne, jaki to ma wpływ na gospodarkę i dlaczego bank centralny musi podnosić stopy procentowe przy rosnącej inflacji. Poziom świadomości finansowej jest słaby w kraju (badania świadomości i wiedzy ekonomicznej NBP 2020), a 1/4 ludzi niema żadnych oszczędności (barometr oszczędności 2021). Wszyscy korzystamy z pieniędzy na codzień, wszyscy musimy potrafić nimi zarządzać, a ciągle mało kto poświęca na swoje finanse chociaż tyle czasu w miesiącu co na jeden film na Netflixie. Branie kredytu „pod korek” przy niskich stopach jest porównywalne z budowaniem domu na terenach zalewowych.
Kiedy tarcza antytarczowa?
Pora przyjąć formację żółw
Przydałaby się tarcza antyrządowa.
Czekaj, czyli ja odpowiedzialnie nie biorę kredytu “pod korek”, wiedząc, że stopy procentowe są zmienne, a w Polsce nie ma kredytów o stałym oprocentowaniu, ale mam płacić w podatkach i inflacji za ryzykantów? OK, to ja poproszę o tarczę antyforeksową albo antykryptowalutową bo powiedzmy kiedyś straciłem na tym kasę – niech mi rząd zwróci
Chyba niektórzy zapominają, że jesteśmy świeżo po pandemii (w trakcie? Ciężko stwierdzić). Biznesy, które ledwo przetrwały lub musiały się zamknąć i dopiero teraz się otwierają, potrzebują pieniędzy, żeby wyjść z długów i w miarę możliwości wyjść na prostą.
Pieniędzy, których co 3 miesiące wydać mogę coraz mniej, bo raty rosną. Ja i masa innych ludzi.
Pamiętajmy, że skutki tego nie odczuwają tylko kredytobiorcy, którzy zaciągnęli kredyt w trakcie pandemii.
Ale ten sub generalnie ma jakiś hate boner jeśli chodzi o osoby, które wzięły kredyt. Więc nie spodziewam się niczego, poza “nIeCh PłAcĄ!!!11”.
czekam na tarcze antylikwidacyjna przelewarowanych pozycji na krypto bo to ten sam poziom tarczowania xD
Dojechać kredyciarzy, zmienić zasady liczenia wibor albo dać stałą stopę na cały okres. Wszystko tylko nie podnoszenie inflacji dodatkiem do raty.