Nie wiem czy trafna analiza, ale na pewno “pozytywna” i warta uwagi. Poniżej dla preferujących czytanie.
Mykola Susuiev, „Ukraina już wygrała”, analiza. Good Times Bad Times
Ukraina już dzisiaj wygrała, a Rosja przegrała, chociaż walka na froncie ciągle trwa. Giną żołnierze i cywile, często bestialsko mordowani przez rosyjskich żołnierzy. Nie wolno o tym zapominać. Ale warto zrobić krok do tyłu i przyjrzeć się szerszemu obrazowi wydarzeń.
Wewnątrz Ukrainy zachodzą nieodwracalne zmiany, które zachodzą też w Rosji. Pewne koncepcje upadają bezpowrotnie, a rodzą się nowe. W Europie Centralnej i Wschodniej następuje wielkie poruszenie społeczeństw, natomiast Ukraina jako państwo rodzi się na naszych oczach.
Przed wojną można było mieć wiele wątpliwości co do jedności narodu ukraińskiego. Kraj był podzielony. Tymczasem Ukraina jak nigdy wcześniej w swojej historii się zjednoczyła i postawiła przed Rosją ścianę. Jak to się stało?
Kluczem była postawa ukraińskiego wojska. Wybuch wojny był szokiem dla ukraińskiego społeczeństwa, ale nie dla wojska, które stanęło twardo i okazało się lepiej przygotowane niż ktokolwiek przypuszczał: rosyjskie dowództwo, zachodni eksperci czy nawet ukraińscy cywile.
Wojsko nie drgnęło i od początku zaczęło zadawać Rosji potężne straty. Do tego doszła wojna informacyjna – nie mniej ważny element, co miało elektryzujący wpływ na społeczeństwo. Wszyscy mówią zgodnie: wierzymy w armię.
To, że dzisiaj myślimy o zwycięstwie Ukrainy nie jest to efekt propagandy czy naiwnej wiary w szybkie zwycięstwo. Wszyscy przyznają, że będzie to ciężka i może długa walka, w której Ukraińcy poniosą bardzo bolesne straty.
Jednak postawa ukraińskiego wojska nakręca wojowniczego ducha społeczeństwa. A od tego społeczeństwa wojsko dostaje bezprecedensowe wsparcie, czuje, że wykonuje misję najważniejszą z możliwych. To buduje morale obrońców Ukrainy. I tak w kółko.
Czy to morale nie spadnie? Nie, nikt w Ukrainie nie ukrywa, że sytuacja jest ciężka, straty są wielkie, okrucieństwo ogromne, świadczą o tym odkryte przykłady ludobójstwa na ludności cywilnej, które nie powodują u Ukraińców chęci aby mieć pretensje do własnego wojska czy władz, nie chcą oskarżać swoich o straty.
Ukraińcami kieruje tylko poczucie, że dzieje się niesamowita niesprawiedliwość i chęć przeciwstawienia się temu. To jedna z kluczowych cech Ukraińców, której Rosjanie nie są w stanie rozpoznać, dlatego też nawet zajęcie kilku miast nie doprowadzi do ustania sprzeciwu w Ukrainie. Ci, którzy myślą, że Mariupol będzie punktem zwrotnym całej wojny, jeżeli Rosjanie go wezmą, zwyczajnie się mylą, bo dalej tych Mariupolów będzie jeszcze wiele i każdy będzie trzeba brać siłą, tak jak ten.
Oprócz wielu innych wymiarów ta wojna jest też dobrą ilustracją tego, dlaczego mocno scentralizowana struktura przegrywa ze strukturą zdecentralizowaną. Dyktatura rosyjska demonstruje wszystkie wady tego systemu, ustępując nawet młodej i jeszcze nie w pełni ukształtowanej demokracji, takiej jak Ukraina.
Z ukraińskiej strony przywódcy robią po prostu to, co powinni robić: prezydent i władze polityczne zajmują się polityką, nie wtrącają się w sprawy wojenne, zostawiając dowództwu armii pełną swobodę działań. Dają zrealizować w praktyce całe swoje wieloletnie doświadczenie zdobyte w trakcie wojny w Donbasie. Ten podział podczas wojny powoduje synergię, gdzie każdy ma swoje miejsce. I wykonuje swoją pracę.
Tymczasem Rosja to całkowite przeciwieństwo. Łatwo dostrzec silny wpływ władz politycznych, naciskających na dowództwo, co czyni z rosyjskich generałów odtwórców decyzji podejmowanych na Kremlu, a te zwykle nie mają wiele wspólnego z sytuacją na froncie. To też jeden z powodów dla których rosyjscy generałowie i pułkownicy tak masowo giną na tej wojnie. Muszą realizować rozkazy Kremla bezpośrednio na linii frontu, by zadowolić dowództwo polityczne.
Po ukraińskiej stronie nawet śmierć Zełeńskiego nic by nie zmieniła w gotowości do walki, oprócz chęci zemsty. Rosyjski scentralizowany system władzy i dowodzenia okazuje się o wiele mniej efektywny w momencie wojny ze zdecentralizowanym przeciwnikiem. Dla Rosji nie ma dobrego zakończenia tej wojny.
Siła władzy Putina w narodzie trzymała się na dwóch filarach. Pierwszy to układ między ludem a władzą: władze dają minimalną stabilność i dobrobyt narodowi a ten nie miesza się w sprawy kierowania państwem.
Druga: W Rosji wszyscy uznawali, że mimo stagnacji gospodarczej Putin stale zwiększa siłę Rosji w polityce zagranicznej i potęgę wojskową kraju. „Co z tego, że jesteśmy biedni, za to jesteśmy silni i wszyscy się nas boją”.
Propaganda nakręciła oczekiwania Rosjan wobec Putina i armii rosyjskiej na tyle wysoko i na tyle jednoznacznie wyznaczyła cele Rosji wobec Ukrainy, że żaden korytarz do Krymu ani neutralność Ukrainy nie mogą być przedstawiane w Rosji jako zwycięstwo.
Rosjanie już od dziesięciu lat byli karmieni przepowiedniami o nowym świecie i układzie sił, o nowym miejscu Rosji. O tym jak Rosja odbuduje swoje byłe imperium. Natomiast od 2004 roku Rosjanie byli karmieni opowieściami o nazistach ukraińskich na służbie USA. I że trzeba przeciwstawić się temu za wszelką cenę. Propaganda przekonała Rosjan, że to dla nich kwestia życia i śmierci. Istnienia lub upadku, i to dlatego atak Rosji na Ukrainę jest tak jednoznacznie akceptowany przez rosyjskie społeczeństwo.
Putin postawił jednoznaczny cel: zniszczenie ukraińskiego państwa w jego obecnym kształcie i przeformatowanie go w coś na kształt nowej republiki sowieckiej. Bez tego wojna nie zostanie przez Rosję wygrana.
Materiał bardzo podnosi na duchu. Bardzo bym chciał aby prognoza sprawdziła się w jak największej mierze.
2 comments
Nie wiem czy trafna analiza, ale na pewno “pozytywna” i warta uwagi. Poniżej dla preferujących czytanie.
Mykola Susuiev, „Ukraina już wygrała”, analiza. Good Times Bad Times
Ukraina już dzisiaj wygrała, a Rosja przegrała, chociaż walka na froncie ciągle trwa. Giną żołnierze i cywile, często bestialsko mordowani przez rosyjskich żołnierzy. Nie wolno o tym zapominać. Ale warto zrobić krok do tyłu i przyjrzeć się szerszemu obrazowi wydarzeń.
Wewnątrz Ukrainy zachodzą nieodwracalne zmiany, które zachodzą też w Rosji. Pewne koncepcje upadają bezpowrotnie, a rodzą się nowe. W Europie Centralnej i Wschodniej następuje wielkie poruszenie społeczeństw, natomiast Ukraina jako państwo rodzi się na naszych oczach.
Przed wojną można było mieć wiele wątpliwości co do jedności narodu ukraińskiego. Kraj był podzielony. Tymczasem Ukraina jak nigdy wcześniej w swojej historii się zjednoczyła i postawiła przed Rosją ścianę. Jak to się stało?
Kluczem była postawa ukraińskiego wojska. Wybuch wojny był szokiem dla ukraińskiego społeczeństwa, ale nie dla wojska, które stanęło twardo i okazało się lepiej przygotowane niż ktokolwiek przypuszczał: rosyjskie dowództwo, zachodni eksperci czy nawet ukraińscy cywile.
Wojsko nie drgnęło i od początku zaczęło zadawać Rosji potężne straty. Do tego doszła wojna informacyjna – nie mniej ważny element, co miało elektryzujący wpływ na społeczeństwo. Wszyscy mówią zgodnie: wierzymy w armię.
To, że dzisiaj myślimy o zwycięstwie Ukrainy nie jest to efekt propagandy czy naiwnej wiary w szybkie zwycięstwo. Wszyscy przyznają, że będzie to ciężka i może długa walka, w której Ukraińcy poniosą bardzo bolesne straty.
Jednak postawa ukraińskiego wojska nakręca wojowniczego ducha społeczeństwa. A od tego społeczeństwa wojsko dostaje bezprecedensowe wsparcie, czuje, że wykonuje misję najważniejszą z możliwych. To buduje morale obrońców Ukrainy. I tak w kółko.
Czy to morale nie spadnie? Nie, nikt w Ukrainie nie ukrywa, że sytuacja jest ciężka, straty są wielkie, okrucieństwo ogromne, świadczą o tym odkryte przykłady ludobójstwa na ludności cywilnej, które nie powodują u Ukraińców chęci aby mieć pretensje do własnego wojska czy władz, nie chcą oskarżać swoich o straty.
Ukraińcami kieruje tylko poczucie, że dzieje się niesamowita niesprawiedliwość i chęć przeciwstawienia się temu. To jedna z kluczowych cech Ukraińców, której Rosjanie nie są w stanie rozpoznać, dlatego też nawet zajęcie kilku miast nie doprowadzi do ustania sprzeciwu w Ukrainie. Ci, którzy myślą, że Mariupol będzie punktem zwrotnym całej wojny, jeżeli Rosjanie go wezmą, zwyczajnie się mylą, bo dalej tych Mariupolów będzie jeszcze wiele i każdy będzie trzeba brać siłą, tak jak ten.
Oprócz wielu innych wymiarów ta wojna jest też dobrą ilustracją tego, dlaczego mocno scentralizowana struktura przegrywa ze strukturą zdecentralizowaną. Dyktatura rosyjska demonstruje wszystkie wady tego systemu, ustępując nawet młodej i jeszcze nie w pełni ukształtowanej demokracji, takiej jak Ukraina.
Z ukraińskiej strony przywódcy robią po prostu to, co powinni robić: prezydent i władze polityczne zajmują się polityką, nie wtrącają się w sprawy wojenne, zostawiając dowództwu armii pełną swobodę działań. Dają zrealizować w praktyce całe swoje wieloletnie doświadczenie zdobyte w trakcie wojny w Donbasie. Ten podział podczas wojny powoduje synergię, gdzie każdy ma swoje miejsce. I wykonuje swoją pracę.
Tymczasem Rosja to całkowite przeciwieństwo. Łatwo dostrzec silny wpływ władz politycznych, naciskających na dowództwo, co czyni z rosyjskich generałów odtwórców decyzji podejmowanych na Kremlu, a te zwykle nie mają wiele wspólnego z sytuacją na froncie. To też jeden z powodów dla których rosyjscy generałowie i pułkownicy tak masowo giną na tej wojnie. Muszą realizować rozkazy Kremla bezpośrednio na linii frontu, by zadowolić dowództwo polityczne.
Po ukraińskiej stronie nawet śmierć Zełeńskiego nic by nie zmieniła w gotowości do walki, oprócz chęci zemsty. Rosyjski scentralizowany system władzy i dowodzenia okazuje się o wiele mniej efektywny w momencie wojny ze zdecentralizowanym przeciwnikiem. Dla Rosji nie ma dobrego zakończenia tej wojny.
Siła władzy Putina w narodzie trzymała się na dwóch filarach. Pierwszy to układ między ludem a władzą: władze dają minimalną stabilność i dobrobyt narodowi a ten nie miesza się w sprawy kierowania państwem.
Druga: W Rosji wszyscy uznawali, że mimo stagnacji gospodarczej Putin stale zwiększa siłę Rosji w polityce zagranicznej i potęgę wojskową kraju. „Co z tego, że jesteśmy biedni, za to jesteśmy silni i wszyscy się nas boją”.
Propaganda nakręciła oczekiwania Rosjan wobec Putina i armii rosyjskiej na tyle wysoko i na tyle jednoznacznie wyznaczyła cele Rosji wobec Ukrainy, że żaden korytarz do Krymu ani neutralność Ukrainy nie mogą być przedstawiane w Rosji jako zwycięstwo.
Rosjanie już od dziesięciu lat byli karmieni przepowiedniami o nowym świecie i układzie sił, o nowym miejscu Rosji. O tym jak Rosja odbuduje swoje byłe imperium. Natomiast od 2004 roku Rosjanie byli karmieni opowieściami o nazistach ukraińskich na służbie USA. I że trzeba przeciwstawić się temu za wszelką cenę. Propaganda przekonała Rosjan, że to dla nich kwestia życia i śmierci. Istnienia lub upadku, i to dlatego atak Rosji na Ukrainę jest tak jednoznacznie akceptowany przez rosyjskie społeczeństwo.
Putin postawił jednoznaczny cel: zniszczenie ukraińskiego państwa w jego obecnym kształcie i przeformatowanie go w coś na kształt nowej republiki sowieckiej. Bez tego wojna nie zostanie przez Rosję wygrana.
Materiał bardzo podnosi na duchu. Bardzo bym chciał aby prognoza sprawdziła się w jak największej mierze.