Mfw

28 comments
  1. Co jak za 15-20 lat zostawi ją dla młodszej a ona zostanie bez niczego bo jedyne co robiła to była panią domu i nie ma żadnego doświadczenia zawodowego?

    Czy to będzie wolny rynek? xD

  2. Zacznijmy od tego: “tradwife” a nie “tradewife”

    Tradewife – to była by żona wyuczona w fachu – znaczy co, kafelki sama robi?

    Normalnie, nie czepiałbym się pisowni, ale to profesjonalna stacja i powinno im się chcieć przetłumaczyć i zapisać jakoś poprawnie.

  3. Oglądałem kiedyś jej jeden filmik. Odziana w szaty kręciła się po chacie jak gówno w przeręblu markując że coś robi. Potem probowała zrobić zupę z półproduktów, ale coś nie wyszło. Misio wrócił z pracy i poszli do baru mlecznego

  4. POV: Polska “tradewife” w latach 50. Stary pracuje na kolei na 12-godzinne zmiany, raz nockę, raz dzień. Ty siedzisz w domu i ogarniasz czwórkę dzieci. Byłoby 6, ale jedno zmarło na zapalenie płuc w wieku 6 miesięcy, a drugą ciążę poronilas po tym, jak wywrocilas się na lodzie, wracając ze wsi, w jednej ręce trzymając walizkę ze zdobycznym mięsem, a w drugiej rączkę najstarszej córki. Wszystkie dzieci urodziłaś w domu, dwie godziny przed porodem gotowalas jeszcze bieliznę w kotle w piwnicy kamienicy. Dobrze, że przynajmniej po wodę nie trzeba chodzić do studni. Gdy dzieciaki trochę podrosły, musiałaś iść do pracy, mimo że skończyłaś tylko 4 klasy podstawówki, bo jedna pensja na 6 osób to za mało.

    Uwielbiam, jak ludzie fapią do czegoś, co istniało tylko w jednym kraju przez może 2 dekady i nawet tam dotyczyło tylko ułamka społeczeństwa. U nas najbliżej do tradwife miały chyba żony górników xD

    P. S. Oboje z moim facetem pracujemy na pełen etat, nie mamy bombelków, a i tak robimy w domu ze 3 razy więcej niż ona 😀

  5. Żona Korwina to też była taka tradycjonalistka, co uwielbiała domem zarządzać i rozstawiać służbę po kątach. Mimo że dwie dekady młodsza, to na stare lata oczywiście zostawił ją dla cztery dekady młodszej miss Konfederacji.

    Ciekawa jestem czy dziad teraz łoży na utrzymanie eks małżonki, co by mogła się służbie wypłacić.

  6. Ktoś w komentarzach pod jej filmem dzień z życia na youtubie ją dobrze podsumował – typiara wstała o której chciała, poranek upłynął jej na smarowaniu się kremami, ugotowała jakaś pseudo zupę z pomidora, posprzątała czysta kuchnie, poszła do baru i oglądała seriale. Trochę czytałam na temat tego ruchu i stwierdzam, ze życie tradycyjnej zony od życia każdej innej żony różni się tym, ze ta pierwsza oczekuje oklasków za robienie bare minimum. Ja wychowałam się w rodzinie kobiet które zawsze ciężko pracowały, zarówno w pracy zarobkowej jak i w domu. Umiem gotować, sprzątać, piec, robić weki, ale zostało mi to wpojone jako mój zasrany obowiązek jako samodzielnego człowieka a nie jako powód do chwalenia się.

  7. Jak można powrócić do tradycji małżeńskich z lat 50tych skoro w Polsce wyglądało to zupełnie inaczej niż w USA?
    Po pierwsze w Polsce wciąż odbudowywalismy kraj po wojnie i każdy musiał pracować. Po drugie był komunizm, więc tym bardziej każdy musiał pracować xd
    To wyobrażenia tradwife to zwykły stereotyp z amerykańskich reklam, a nie coś co miało miejsce w Polsce.

  8. “Powrót do relacji małżeńskich z lat 50.” Ehh… Ale Tradwife to reakcjonistyczny ruch kultywujący elementy modelu tzw. rodziny nuklearnej z amerykańskiego podwórka właśnie 50s i 60s. Ah, ten sztuczny tradycjonalizm który wraca do czegoś czego nie było i wymyśla sobie nowe modele na przekór nowym bardziej dynamicznym potrzebom zwłaszcza młodych ludzi. Trochę przykro, że ta dziewczyna w kadrze to licealistka a koleś ma coś ponad 30 lat. Nieco niepokojące.

    Hmm… w sumie czy to nie już neo-tradycjonalizm, takie rzeczy jak tradwife?

  9. – Tato, jesetem tradwife!

    – A twój mąż pełni rolę kierowniczą w przedsiębiorstwie fortune 500 albo w przemyśle zbrojeniowym?

    – Nie.

    – A masz dom na przedmieściu?

    – Nie.

    – masz trójkę dzieci, które do szkoły Chevroletem Bel Air wozisz?

    – Nie.

    – To ty zwykły pedał jesteś a nie żaden Tradewife.

  10. Niech zrobią bombelka i niech bez niańki pokaże jaki z niej tradwife. Bo pokręcić się po kuchni ch wie po co to byle debil umie.

  11. Mój były raz powiedział, że on jest feministą bo chce dobrze zarabiającą żoneczkę z karierą, a on może być dokładnie tradewife i siedzieć w domu, posprzątać, ugotować, pograć w gry. Nie będę kryła – zaraz potem zaczęłam myśleć, że też tak chce.

  12. Nic mi do tego ale:

    1) Co ona mogła wiedzieć o życiu i świecie kiedy prawie 2x starszy typ o korwinistycznych poglądach miał nad nią pieczę od 16 roku życia?

    2) Czy tradwife w latach 50 nie były tymi samymi kobietami które w latach 40 pracowały we wszystkich możliwych zawodach(łącznie ze zbrojeniówką), bo mężczyźni byli na wojnie a w latach 50 mogły sobie pozwolić na zostanie w domu bo boom gospodarczy sprawiał że faktycznie jedna pensja pozwalała na utrzymanie rodziny? Nie mniej umiały/mogły dużo więcej od niej.

    3) Co będzie jak jej cycki przestaną być trad i p. Wilkosz znajdzie sobie nową trad(która pewnie dopiero się urodziła, albo urodzi). Jej pozycja jest budowana tylko przez pozycję i możliwości męża. Bez niego jest nikim o ile się nie ogarnie i nie zadba o to. A przykładów nie brakuje – patrz Kor*in.

    4) Filmik z komentarzy pokazuje że ona nie robi w domu nic. Serio sam więcej ogarniam do śniadania.

    5) Moja konkubina jest kompletnie nie trad, ogarnia 6 msc. smyka, mnie, gotuje, sprząta, rozwija się i jeszcze z nudów wystawia rzeczy na olx/vinted 😀

    Wszystkie kobiety w moim życiu pokazały jak wiele mogą. Moja matka, babcie, ciotki wreszcie moja ukochana – wszystkie są prawdziwymi bohaterkami i żadna nie ma i nie miała czasu bawić się w takie gówna jak tradwife. Wszystkie śmiało poradziłby sobie bez męża.

    ​

    Trzymajcie się babeczki, jesteście najlepsze!

Leave a Reply