Co byście woleli: czterodniowy tydzień pracy czy nielimitowane urlopy? Pracodawcy bardziej chętni do wspierania przemęczonych [20.04.2022]

38 comments
  1. Już od dzisiaj w każdym januszexie nielimitowany urlop, bezpłatny, bez świadczeń, “na twoje miejsce mam 100 Ukrainek”….. W mojej firmie tego nie widzę, nawet z domu pracować nie pozwalają no bo przecież “jak będziemy poza kontrolą to nic nie będziemy robić” (facepalm, kurtyna). A jak w waszych?

  2. Mi by najbardziej pasowały tygodnie które mają 10 dni, tj 7 dni pracujących i 3 dni weekendu. Proporcja wolnego do pracy jest podobna do siedmiodniowych tygodni (jest 5% więcej wolnego), ale moim zdaniem lepiej się wypoczywa jak jest dzień wolny otoczony dniami wolnymi. Teraz sobota jest po dniu pracującym więc jeszcze myślisz o pracy a w niedziele już myślisz o powrocie do pracy.

  3. Cztery dni. Mam w pracy taką specyfikę, że losowe urlopy strasznie by rozwaliły terminarz. Przy czterech dniach rozplanowanie wszystkiego byłoby o wiele łatwiejsze.

  4. 4×8. Nie rozumiem zachwytu wśród zachodnich redditorów nad 4×10. Osobiście już po 7h pracy mózg i produktywność mi wysiada

  5. 4×8. W obecnym świecie sobota jest na ogarnianie spraw (zakupy, sprzątanie jakieś mniejsze prywatne sprawy) i najzwyczajniej zostaje niedziela na odpoczynek, przy czym masz ciągle świadomość, że jutro poniedziałek. Jak ktoś ma w zwyczaju jeden dzień poświęcić na opierdaling, to nawet nie ma czasu na samorozwój.

  6. Czterodniowy tydzień pracy.

    Z prostego powodu – czterodniowego tygodnia pracy narzuconego ustawą nikt mi nie odbierze. Urlop – choćby nawet nielimitowany – leży zawsze w gestii przełożonego, który może mi go dać lub nie.

    Poza tym – trzydniowy weekend to już bardzo optymalny czas, by coś konkretnego zaplanować. 😉

  7. Nawiasem mówiąc, strasznie mnie bawi czytanie takich artykułów żyjąc w polsce. Tutaj janusze ściągają ludzi z home office żeby popatrzeć sobie czy na pewno pracują (xD), jakby ktoś na poważnie zaproponował im 4 dniowy system pracy to ciężarówka bigosu by nie wystarczyła na uspokojenie. Gwoli ścisłości nie mówię o branży IT i okolicach, tam wiadomo ze jest trochę inaczej.

  8. A może 5x6h na start? Były jakieś badania, że po 6h to i tak wydajność spada tak, że dupogodziny się zaczynają.

  9. Jak zwykle to zależy, od branży i formy zatrudnienia. Np dla mnie to jest totalnie nieopłacalne. Jak jest więcej roboty to trzeba ja zrobić a jak mniej to wole iść na zakupy czy robić cokolwiek innego niż udawać ze pracuje.

  10. Wszyscy marzą o czterodniowym tygodniu pracy i to by było spoko, ale pod warunkiem że cały świat dogadałby się o których czterech dniach rozmawiamy.

    Współpracuję z firmą z zachodniej Europy i tam potrafi być straszny rozpierdol. Wiele osób pracuje na 80% (tzn właśnie cztery dni w tygodniu), z tym że ktoś tam ma wolne w środę, ktoś w poniedziałek, a ktoś inny pół dnia we wtorek i pół w czwartek. Życzę powodzenia z ustaleniem grafiku czy umowieniem spotkania gdzie będą wszyscy.

  11. 4 dni w tygodniu, chociaż równie dobrze wystarczyłoby zrobić z tego “piątego” nadgodziny. już widzę, jak chętnie ludzie idą na wolne np. na nocnej zmianie w środę

  12. Z podanych opcji 4-dniowy tydzień pracy, ale do szczęścia wystarczyłaby mi nielimitowana praca skąd chcę. Lubię swoją pracę i ludzi z którymi pracuję, ale obowiązkowe dwa dni w biurze w tygodniu są okropnie irytujące. Chętnie się tam pojawiam jak jestem na miejscu (ze względu na atmosferę), ale niemożność pojechania w jakieś przyjemne miejsce na 2-3 tyg kilka razy do roku i praca stamtąd powoduje, ze powoli dojrzewam do decyzji o zmianie.

  13. Więcej dni urlopowych, bo to daje większą elastyczność. Np. ja zamiast 4-dniowego tygodnia wolałbym móc sobie zrobić co miesiąc, półtora jeden cały tydzień wolny.

    Żeby się pracodawcom terminarz nie zawalił, to można by dni urlopowe podzielić na pule, z obowiązkiem zgłoszenia na n czasu wcześniej dla części.

    Do tego dałbym więcej dni urlopowych przy pracy stacjonarnej, a mniej przy hybrydowej lub zdalnej – tak aby promować te drugie (z punktu widzenia pracodawców).

  14. Mamy w firmie nielimitowany urlop i jak jest to zrobione z głową, to jest to fajny benefit. Nie ma dylematów w stylu „jak teraz pojade odwiedzić rodziców to w sierpniu mi nie starczy dni na wakacje” albo „popracuje w dzień i polecę w nocy żeby nie musieć brać kolejnego dnia”. Biorę urlop wtedy kiedy potrzebuje odpocząć i tyle ile potrzebuję, a jak wracam wypoczęta to chce mi się pracować.

    Co do zarzutów, że ostatecznie pracownik bierze mniej, bo się boi: pracodawca nadal respektuje minimalny urlop określony prawem np. 20 dni. Nasz do tego co roku publikuje ile średnio bierzemy urlopu np. średnio 30 dni w roku, wiec jest jakiś punkt odniesienia ile to jest okej w stosunku do mojego zespołu.

  15. 5×6 (ew. 5×7), po 7h pracy często (nie zawsze) produktywność leci na łeb na szyję.

    Jeżeli praca zdalna, to 6×5 by było nawet fajniejszą opcją (jak stacjonarna to raczej nie chciałoby mi się dojeżdżać tyle dni w tygodniu – chyba że “dojazd” typu 15 minut spacerkiem)

  16. Zawsze się przyda wolne na dodatkową pracę:P Najlepiej by było kasa za godz i każdy pracuje ile chce, super sprawa, wolnego ile się zechce a jak ktoś chce dorobić na nadgodzinach droga wolna.

  17. POD-KURWA-WYŻKI !!!!1111oneone

    wybaczcie ton, ale serio. Wymyśla się 4 tygodniowe dni pracy, owocoe środy, piątki suszi buszi czwartki, carszering, chuje muje dzikie węże, gdy i tak 80% chce pracować jak pracowała i mieć lepszą kasę.
    Dobra, oprócz lepszej kasy, co nie jest normą, elastyczne godziny.

  18. 4 dni, w stanach są firmy oferujące nielimitowany PTO, na każdą 1 gdzie to faktycznie działa jest 99 gdzie to wymówka do dopier… roboty i regularnych nadgodzin. A tak będzie 1 dzień na porządki i zakupy, 1 dzień na aktywny wypoczynek i 1 dzień na przed-poniedziałkową depresję.

  19. Nielimitowany urlop to dosłownie scam. Limit zawsze gdzieś jest, po prostu nie jest wiadomo gdzie i jakie będą konsekwencje jego przekroczenia.

    Dane jednoznacznie wskazują że w firmach z nielimitowanym urlopem pracownicy biorą go mniej niż w firmach gdzie jest twardy limit.

  20. Najpierw obniżyć czynsz, podatki i opłaty, żeby 4 “dniówki” wystarczyły na życie a dopiero potem będziemy gadać ile dni powinno się pracować.

    Co z tego jeśli ogłosimy wszem i wobec że przechodzimy na 4-dniowy tydzień pracy skoro każdy będzie brał 1 dzień “nadgodzin” żeby móc wiązać koniec z końcem.

  21. 4×8 albo 5×6 byłoby marzeniem, ale januszexy i inni pieniacze pracujący na godziny będą darli dupe że “zabierajo uczciwym ludzio pieniodze”.

  22. Też bym poszedł w stronę 5×6 zamiast 4×8, ze względu na wielokrotnie wspomniana produktywność w ostatnich godzinach pracy

  23. 4 dni pracy. Bo dwa dni weekendu na ogarnięcie spraw, wyjście ze znajomymi i poświęcenie jakiego kolejek czasu swoje pasji to po prostu za mało czasu. A urlopu jest wystarczająco dużo, mogłoby tylko skończyć z tym gównem że jak nie masz 10 lat stażu pracy to dostajesz tylko 20 dni.

  24. Nielimitowane urlopy w praktyce wyglądałyby tak, że po wykorzystaniu np. 40 dni pracodawca zacząłby podejrzliwie patrzeć.

    4 dni pracy zaś to dodatkowe ~50 dni wolnego, co razem z urlopami daje ponad 70 dni wolnego w roku gwarantowanego prawnie.

  25. 4×8. Obecnie robie 6×8 i potem jakieś dziwne rzeczy. Losowe wolne w tygodniu, żeby się godziny spinały. Jeden dzień wolny to totalna porażka.

  26. 4×8 a jak się nie da to 4×10

    U mnie w korpo i tak wszyscy robią 5×10 (z czego te 2h za darmo hobby -.-) więc przynajmniej oficjalnie jeden dzień mniej by był

    Nielimitowany urlop to byłby koszmar.
    Teraz wiadomo że masz 26 i pracodawca wręcz zachęca do używania.
    Przy nielimitowanym każdy dzień urlopu były bardzo mocno wypominany…

  27. 4×8 byłoby super. W pracy mam możliwość robienia sobie nadgodzin kiedy chce i ile chcę, przez co pewnie w piątek siadałbym sobie na kilka godzin popracować <3

Leave a Reply