Podnieść podatek od ziemi (nie katastralny / od wartości nieruchomości, tylko od gruntu). Z dochodów z tego podatku dać każdemu obywatelowi po 200zł dodatku mieszkaniowego. Każdemu: dziecku, matce, dziadkowi i pijakowi.
Zachęca to do sprzedaży / najmu podwójnie.
Puste mieszkania przestają być świetną inwestycją. A tym co wynajmują daje pieniądze które mogą przekazać wynajmującym.
Jednocześnie rodziny z jednym domem / mieszkaniem nie tracą. I w przeciwieństwie do podatków katastralnych nie powoduje to że nie opłaca się inwestować w nieruchomość. Wręcz odwrotnie, im większy budynek (a przez to więcej mieszkań) postawisz na działce – tym mniej podatku każdy z mieszkańców płaci.
Ta, jasne – pożyjemy zobaczymy. Ten rynek już jest “blisko przesilenia” od kiedy pamiętam i co? Jajco.
Wszystkie newsy na temat mieszkań, to nic innego jak reklama tychże. Nic się nie dzieje a co jakiś czas news wskakuje.
To teraz podatek od pustostanu
Rynek mieszkaniowy w Polsce upada tak samo jak Szwecja w głowach zatwardziałych prawaków. Żaden deweloper nie sprzeda mieszkania za cenę poniżej jego wybudowania…
Rynek pierwotny może i jest “bliski przesilenia”, ale to nie znaczy, że możemy spodziewać się drastycznych obniżek. Plus ja bym raczej wysunął tezę, że problem jest jakościowy – mieszkania dostępne na sprzedaż bardzo często są gorsze niż oferta rynku wtórnego. To raczej wynika z błędnych założeń deweloperów, którzy przyjęli, że rynek przyjmie wszystko nawet największy chłam na przedmieściach (bo przy zerowych stopach przyjmował) bez infrastruktury i bez planów tejże na najbliższą dekadę.
Plus oczywiście kwestia wykończenia. Różnica między mieszkaniem w stanie deweloperskim a takim do zamieszkania obecnie robi się gigantyczna, i tutaj (przynajmniej empirycznie) nastąpił największy skok. Ludzi kupujących dla siebie nie stać, a ci kupujący inwestycyjnie wolą nieruchomość pracującą od samego początku bo nawet jeśli założymy przyrost wartości w skali 10-20 lat będzie mniejszy, to i tak koszt doprowadzenia do stanu najmowalnego plus oczywiście sam przychód z najmu go spokojnie zrekompensuje.
Kochani, bańka pęknie już za miesiąc. Zobaczycie. Może za dwa… Lada chwila…
To nie przesilenie rynku tylko rezultat wysokiego oprocentowania kredytów hipotecznych i trudności w ich uzyskaniu. Nieruchomości jest i będzie mniej niż chętnych do kupna.
Don’t do that, don’t give me hope.
Zauważyłem taką prawidłowość. Mieszkania wykupione zanim powstał blok. Po oddaniu w połowie okien wisi sprzedam mieszkanie. Przy tym tempie wzrostu ceny za metr kwadratowy są kupowane po prostu dla zysku
Przy takich cenach nie ma co sie dziwić.
no tak. 5 late temu płaciłem 3500 za metr… teraz mogę sprzedać 9tys za metr. Co się proobiło
Mawi Luba to
Dziwna sprawa. Znajomy w bankowości mówi, że nigdy tak wysoko mieszkania nie szły jak od początku wojny. Widzi po skali kredytów mieszkaniowych.
cośtam cośtam popyt i podaż, wolny rynek…
Niech dalej tworzą budynki wypełnione klatkami dla kur, które nie mogą być nawet nazwane mieszkaniem zgodnie z prawem, wiec nazywają je “mikroapartamentami” bo mają średnio 16m2, a kosztują 15 tysięcy za metr. Liczbowo będzie więcej pustych stało… Chociaż wiele z tych “lokali mieszkalnych” kupują inwestorzy pod wynajem krótkoterminowy typu airbnb.
Mnie osobiście może byłoby stać na kredyt, ale nie na wpłatę własną bo wynajmuje mieszkanie i to co mógłbym odłożyć idzie na najem i rachunki. Ale jest wiele osób, które odłożyło jakąś tam kwotę, ale jednak teraz nie ma zdolności kredytowej. Myślę, że deweloperzy obniżą w końcu swoje marże, ale musi im bieda do d*** zajrzeć. Wiec niech stoją. A inflacja jest faktem i jest ogromna.
18 comments
I bardzo kurwa dobrze
To moze jakis podatek od nieuzytkow?
Jest proste rozwiązanie problemu.
Podnieść podatek od ziemi (nie katastralny / od wartości nieruchomości, tylko od gruntu). Z dochodów z tego podatku dać każdemu obywatelowi po 200zł dodatku mieszkaniowego. Każdemu: dziecku, matce, dziadkowi i pijakowi.
Zachęca to do sprzedaży / najmu podwójnie.
Puste mieszkania przestają być świetną inwestycją. A tym co wynajmują daje pieniądze które mogą przekazać wynajmującym.
Jednocześnie rodziny z jednym domem / mieszkaniem nie tracą. I w przeciwieństwie do podatków katastralnych nie powoduje to że nie opłaca się inwestować w nieruchomość. Wręcz odwrotnie, im większy budynek (a przez to więcej mieszkań) postawisz na działce – tym mniej podatku każdy z mieszkańców płaci.
Ta, jasne – pożyjemy zobaczymy. Ten rynek już jest “blisko przesilenia” od kiedy pamiętam i co? Jajco.
Wszystkie newsy na temat mieszkań, to nic innego jak reklama tychże. Nic się nie dzieje a co jakiś czas news wskakuje.
To teraz podatek od pustostanu
Rynek mieszkaniowy w Polsce upada tak samo jak Szwecja w głowach zatwardziałych prawaków. Żaden deweloper nie sprzeda mieszkania za cenę poniżej jego wybudowania…
Rynek pierwotny może i jest “bliski przesilenia”, ale to nie znaczy, że możemy spodziewać się drastycznych obniżek. Plus ja bym raczej wysunął tezę, że problem jest jakościowy – mieszkania dostępne na sprzedaż bardzo często są gorsze niż oferta rynku wtórnego. To raczej wynika z błędnych założeń deweloperów, którzy przyjęli, że rynek przyjmie wszystko nawet największy chłam na przedmieściach (bo przy zerowych stopach przyjmował) bez infrastruktury i bez planów tejże na najbliższą dekadę.
Plus oczywiście kwestia wykończenia. Różnica między mieszkaniem w stanie deweloperskim a takim do zamieszkania obecnie robi się gigantyczna, i tutaj (przynajmniej empirycznie) nastąpił największy skok. Ludzi kupujących dla siebie nie stać, a ci kupujący inwestycyjnie wolą nieruchomość pracującą od samego początku bo nawet jeśli założymy przyrost wartości w skali 10-20 lat będzie mniejszy, to i tak koszt doprowadzenia do stanu najmowalnego plus oczywiście sam przychód z najmu go spokojnie zrekompensuje.
Kochani, bańka pęknie już za miesiąc. Zobaczycie. Może za dwa… Lada chwila…
To nie przesilenie rynku tylko rezultat wysokiego oprocentowania kredytów hipotecznych i trudności w ich uzyskaniu. Nieruchomości jest i będzie mniej niż chętnych do kupna.
Don’t do that, don’t give me hope.
Zauważyłem taką prawidłowość. Mieszkania wykupione zanim powstał blok. Po oddaniu w połowie okien wisi sprzedam mieszkanie. Przy tym tempie wzrostu ceny za metr kwadratowy są kupowane po prostu dla zysku
Przy takich cenach nie ma co sie dziwić.
no tak. 5 late temu płaciłem 3500 za metr… teraz mogę sprzedać 9tys za metr. Co się proobiło
Mawi Luba to
Dziwna sprawa. Znajomy w bankowości mówi, że nigdy tak wysoko mieszkania nie szły jak od początku wojny. Widzi po skali kredytów mieszkaniowych.
cośtam cośtam popyt i podaż, wolny rynek…
Niech dalej tworzą budynki wypełnione klatkami dla kur, które nie mogą być nawet nazwane mieszkaniem zgodnie z prawem, wiec nazywają je “mikroapartamentami” bo mają średnio 16m2, a kosztują 15 tysięcy za metr. Liczbowo będzie więcej pustych stało… Chociaż wiele z tych “lokali mieszkalnych” kupują inwestorzy pod wynajem krótkoterminowy typu airbnb.
Mnie osobiście może byłoby stać na kredyt, ale nie na wpłatę własną bo wynajmuje mieszkanie i to co mógłbym odłożyć idzie na najem i rachunki. Ale jest wiele osób, które odłożyło jakąś tam kwotę, ale jednak teraz nie ma zdolności kredytowej. Myślę, że deweloperzy obniżą w końcu swoje marże, ale musi im bieda do d*** zajrzeć. Wiec niech stoją. A inflacja jest faktem i jest ogromna.