Rynek mieszkaniowy blisko przesilenia. Już dawno tyle lokali nie stało niesprzedanych

18 comments
  1. Jest proste rozwiązanie problemu.

    Podnieść podatek od ziemi (nie katastralny / od wartości nieruchomości, tylko od gruntu). Z dochodów z tego podatku dać każdemu obywatelowi po 200zł dodatku mieszkaniowego. Każdemu: dziecku, matce, dziadkowi i pijakowi.

    Zachęca to do sprzedaży / najmu podwójnie.

    Puste mieszkania przestają być świetną inwestycją. A tym co wynajmują daje pieniądze które mogą przekazać wynajmującym.

    Jednocześnie rodziny z jednym domem / mieszkaniem nie tracą. I w przeciwieństwie do podatków katastralnych nie powoduje to że nie opłaca się inwestować w nieruchomość. Wręcz odwrotnie, im większy budynek (a przez to więcej mieszkań) postawisz na działce – tym mniej podatku każdy z mieszkańców płaci.

  2. Ta, jasne – pożyjemy zobaczymy. Ten rynek już jest “blisko przesilenia” od kiedy pamiętam i co? Jajco.

  3. Wszystkie newsy na temat mieszkań, to nic innego jak reklama tychże. Nic się nie dzieje a co jakiś czas news wskakuje.

  4. Rynek mieszkaniowy w Polsce upada tak samo jak Szwecja w głowach zatwardziałych prawaków. Żaden deweloper nie sprzeda mieszkania za cenę poniżej jego wybudowania…

  5. Rynek pierwotny może i jest “bliski przesilenia”, ale to nie znaczy, że możemy spodziewać się drastycznych obniżek. Plus ja bym raczej wysunął tezę, że problem jest jakościowy – mieszkania dostępne na sprzedaż bardzo często są gorsze niż oferta rynku wtórnego. To raczej wynika z błędnych założeń deweloperów, którzy przyjęli, że rynek przyjmie wszystko nawet największy chłam na przedmieściach (bo przy zerowych stopach przyjmował) bez infrastruktury i bez planów tejże na najbliższą dekadę.

    Plus oczywiście kwestia wykończenia. Różnica między mieszkaniem w stanie deweloperskim a takim do zamieszkania obecnie robi się gigantyczna, i tutaj (przynajmniej empirycznie) nastąpił największy skok. Ludzi kupujących dla siebie nie stać, a ci kupujący inwestycyjnie wolą nieruchomość pracującą od samego początku bo nawet jeśli założymy przyrost wartości w skali 10-20 lat będzie mniejszy, to i tak koszt doprowadzenia do stanu najmowalnego plus oczywiście sam przychód z najmu go spokojnie zrekompensuje.

  6. To nie przesilenie rynku tylko rezultat wysokiego oprocentowania kredytów hipotecznych i trudności w ich uzyskaniu. Nieruchomości jest i będzie mniej niż chętnych do kupna.

  7. Zauważyłem taką prawidłowość. Mieszkania wykupione zanim powstał blok. Po oddaniu w połowie okien wisi sprzedam mieszkanie. Przy tym tempie wzrostu ceny za metr kwadratowy są kupowane po prostu dla zysku

  8. no tak. 5 late temu płaciłem 3500 za metr… teraz mogę sprzedać 9tys za metr. Co się proobiło

  9. Dziwna sprawa. Znajomy w bankowości mówi, że nigdy tak wysoko mieszkania nie szły jak od początku wojny. Widzi po skali kredytów mieszkaniowych.

  10. Niech dalej tworzą budynki wypełnione klatkami dla kur, które nie mogą być nawet nazwane mieszkaniem zgodnie z prawem, wiec nazywają je “mikroapartamentami” bo mają średnio 16m2, a kosztują 15 tysięcy za metr. Liczbowo będzie więcej pustych stało… Chociaż wiele z tych “lokali mieszkalnych” kupują inwestorzy pod wynajem krótkoterminowy typu airbnb.

    Mnie osobiście może byłoby stać na kredyt, ale nie na wpłatę własną bo wynajmuje mieszkanie i to co mógłbym odłożyć idzie na najem i rachunki. Ale jest wiele osób, które odłożyło jakąś tam kwotę, ale jednak teraz nie ma zdolności kredytowej. Myślę, że deweloperzy obniżą w końcu swoje marże, ale musi im bieda do d*** zajrzeć. Wiec niech stoją. A inflacja jest faktem i jest ogromna.

Leave a Reply