Węgry się wyłamały. Zapłacą za rosyjski gaz w rublach. “Dostawy gazu nie są zagrożone”

12 comments
  1. Ziobro zdziwienia. Przeciez Orban to piesek Putina.

    I nie zapomnijmy, ze Orban zawsze byl wspierany przez zjednoczona prawice.

  2. O ile orbana nie lubię to w tym przypadku nie będę go atakował, bo Gazprom przyjmuje teraz chyba tylko ruble, a jednak bardziej odpowiedzialnym wyjściem jest zapłacić i mieć niż być jak nasi politycy, czyli „nie mamy dostawy gazu, czyli jesteśmy niezależni od Rosji. Hurrra, Tuskowi się nie udało, jemu nie odcięli gazu lol, wyobraź sobie mieć gaz w 2022”.

    Edit: Żeby nie było nieporozumień – nie chodzi mi o to, że poddawanie się jest dobrym wyjściem, po prostu chciałem wskazać, że chciałbym usłyszeć jakieś konkrety od naszego rzadu, typu „kupimy gaz z tego i tego miejsca, zapłacimy tyle i tyle, jest to o tyle drożej/taniej, zapewni nam to x% naszego zapotrzebowania”, a nie tylko „od lat pracujemy nad dywersyfikacją źródeł gazu”.

  3. Tymczasem PiS woli głośno krytykować takie Niemcy, a nie Węgry, pomimo znacznie większej przychylności Orbana do Putina.

  4. jak to się wyłamały, tytuł powinien być “Węgry dalej liżą dupę putinowi”

    szybki google mówi że Węgry importują z rosji 4,5 mld m^3 gazu rocznie, cała UE 155 mld m^3

  5. Z tym jak Węgry się zachowują, można założyć, że przy udanym zajęciu Ukrainy byłby możliwy korytarz Adriatycki dla Rosji. Będzie trzeba jeszcze tylko znaleźć jakiś pretekst na Bośnię i jest.

Leave a Reply