Nie czas otwierać szampana. Proputinowska prawica nadal u bram [FELIETON]

1 comment
  1. NaTemat wyjątkowo bazowane.

    >Można się zżymać, że odpowiedzi, które przynoszą populiści są fałszywe, prostackie i niewykonalne, ale przynajmniej są. (…) Wspólnym mianownikiem większości kwestii, które powodują wściekłość wyborców, są nierówności społeczne. (…) W ostatnim czasie przez polskiego Twittera przetacza się dyskusja o prawie do mieszkania. Złośliwi już sprowadzili ją do absurdu: stworzyli chochoła w postaci “luksusowy apartament na Manhattanie dla wszystkich” i energicznie w niego biją. Tymczasem żadna cięta riposta nie wywróci piramidy potrzeb Maslowa. Osoby, którzy nie mogą zaspokoić podstawowych potrzeb, nie troszczą się o potrzeby wyższego rzędu, bo mają na głowie kryzys wymagający natychmiastowego rozwiązania. Odnosząc to do twitterowej debaty: ludzie, którzy uczciwie pracując nie mogą opłacić dachu nad głową, będą ciągle myśleć właśnie o tym, a nie o Monteskiuszu, jego trójpodziale władzy i dobrodziejstwie, jakim jest demokracja. W interesie szeroko rozumianych sił demokratycznych jest przyswojenie sobie tej prawdy. To kwestia instynktu samozachowawczego. (…) Demokratyczne siły w Europie mają w gruncie rzeczy dwie możliwości. Pierwsza: tkwić w samozadowoleniu opartym na przekonaniu, że mają rację i wpadać w euforię z powodu wygranych bitew, co będzie się zdarzać coraz rzadziej. Druga: zamiast otwierać szampana otworzyć nowe pola debaty i opracować własne odpowiedzi na palące problemy współczesności. I przyłożyć się do tego, by swoje pomysły atrakcyjnie sprzedać, z emocją, przytupem i brokatem, bo w innym wypadku wyborcy kupią populistyczne brednie proputinowskiej prawicy.

    Ja postrzegam naTemat jako taką bardziej lekkostrawną tubę partyjną okolic związanych z KO, a nawet bardziej celującą w coś, co kiedyś reprezentowała Nowoczesna. Widzieć na niej takie treści, to już może coś znaczyć. Zwłaszcza, że od pewnego czasu widać także bardziej zdecydowany skręt samej partii w tę stronę – głównie ustami Tuska.

    Tzn. ja to już dawno mówiłem, że tak być musi. Potęga PiS wynika z tego, że kiedyś coś zauważyli, odważyli się choć trochę to zaadresować i dalej na tym jadą, tak było to potężne. A teraz już cała narracja polega na – “musisz wybrać nas, bo jak przyjdzie Tusk to ci wszystko zabierze i każe zaciskać pasa jak Balcerowicz kiedyś. Chesz powrotu do lat 90tych? Nie? To zapierdalaj do urn i głosuj na PiS”.

    Przełamanie tej narracji i pokazanie, że “zły Tusk” wcale nie zabierze, może jeszcze da ale przy tym nie będzie odpierdalał autorytarnego katotalibanu, to jest największa i jedyna siła, która może PiS pogrążyć. To jest zły znak dla ludzi, którzy wiążą z PO nadzieję, że przede wszyskim utną wszelki socjal, 500+, 13 emerytury, wszelkie fundusze, dopłaty itp. i w końcu nie będziemy “przeznaczać moich ciężko zarobionych pieniędzy na patusów dzieciorobów”. Ale dobry znak dla ludzi, którzy chcą zaadresowania właśnie tych rozbieżności społecznych, sytuacji mieszkaniowej itp. I szansa, żeby urwać głosy Lewicy, jeśli PO skutecznie zerwie ze swoim wizerunkiem jako “przebrzydłych libków”.

Leave a Reply