Ach, Polska, taki piękny kraj, nie to, co zachodnia cywilizacja śmierci.
Plus ten odczłowieczający nagłówek – przepraszają (sic!) rodzinę, bo pacjenta nie trzeba.
Pacjenci szczególnie tacy jak ten opisany w artykule – po incydentach mózgowych, z deficytami neurologicznymi, po zatrzymaniu krążenia i zespołami małego rzutu (mam wrażenie, że w tym wypadku jest wszystko) bardzo często są agresywni, splątani i zagrażają sobie i innym. Najczęściej uaktywniają się w nocy. Zaczynaja się bać, chodzą po oddziale, starają się uciekać, czasem atakują personel i innych pacjentów. Bardzo ciężko u nich dobrać odpowiednia sedację farmakologiczną – zbyt mała nie pomoże, zbyt duża doprowadzi do zatrzymania oddechu.
Naprawdę trudno jest opanować takiego pacjenta jak już wstanie i zacznie buszować. Czasem potrzeba do tego 4-5 ludzi. Jest to o 2 personelu osoby więcej niż pozostaje na noc w takim oddziale (zakładam 2 pielęgniarki + lekarz czyli najczęstsza konfiguracja). Stąd istnieją protokoły przymusu bezpośredniego które się wykorzystuje.
Zdaje sobie sprawę, że osobom nie związanym z ochroną zdrowia wydaje się to barbarzyńskie i bezduszne, ale zadajcie sobie pytanie czy lepiej żeby ten pacjent przeleżał przywiązany przegubami do łóżka czy żeby wyskoczył z okna, udusił pacjenta obok albo dźgnął nożem pielęgniarkę? Ci chorzy w nocy w obcym miejscu to zupełnie inni ludzie niż rodzina widzi na codzień!
2 comments
Ach, Polska, taki piękny kraj, nie to, co zachodnia cywilizacja śmierci.
Plus ten odczłowieczający nagłówek – przepraszają (sic!) rodzinę, bo pacjenta nie trzeba.
Pacjenci szczególnie tacy jak ten opisany w artykule – po incydentach mózgowych, z deficytami neurologicznymi, po zatrzymaniu krążenia i zespołami małego rzutu (mam wrażenie, że w tym wypadku jest wszystko) bardzo często są agresywni, splątani i zagrażają sobie i innym. Najczęściej uaktywniają się w nocy. Zaczynaja się bać, chodzą po oddziale, starają się uciekać, czasem atakują personel i innych pacjentów. Bardzo ciężko u nich dobrać odpowiednia sedację farmakologiczną – zbyt mała nie pomoże, zbyt duża doprowadzi do zatrzymania oddechu.
Naprawdę trudno jest opanować takiego pacjenta jak już wstanie i zacznie buszować. Czasem potrzeba do tego 4-5 ludzi. Jest to o 2 personelu osoby więcej niż pozostaje na noc w takim oddziale (zakładam 2 pielęgniarki + lekarz czyli najczęstsza konfiguracja). Stąd istnieją protokoły przymusu bezpośredniego które się wykorzystuje.
Zdaje sobie sprawę, że osobom nie związanym z ochroną zdrowia wydaje się to barbarzyńskie i bezduszne, ale zadajcie sobie pytanie czy lepiej żeby ten pacjent przeleżał przywiązany przegubami do łóżka czy żeby wyskoczył z okna, udusił pacjenta obok albo dźgnął nożem pielęgniarkę? Ci chorzy w nocy w obcym miejscu to zupełnie inni ludzie niż rodzina widzi na codzień!