[TL:DR] Wysłałem 150CV, miałem ponad 30 interakcji z pracodawcami, wiele rozmów, i tylko dwie oferty. (Jestem bardzo zadowolony)

Cześć,

Piszę ten post, ponieważ chciałbym pokazać, jak istotne jest wysyłanie wielu CV. Mój przypadek dotyczy głównie Warszawy i dużych korporacji, ale dobrze obrazuje, jak wygląda ten proces w praktyce i w innych miastach będzie podobnie. W ciągu ostatniego miesiąca wysłałem 150 aplikacji na stanowiska Business Analyst (W którym mam kilka lat doświadczenia, myślę że 5 lat to konserwatywne określenie. Zaliczyłem tylko duże korporacje). To dość szeroki profil, który w różnych firmach oznacza coś zupełnie innego – czasem analityka technicznego od IT, czasem osobę od procesów i raportów, a czasem kogoś od analizy sprzedaży, do funduszu inwestycyjnego też się zdarzyło. Dzięki temu mogłem aplikować na wiele różnych ogłoszeń w dużych organizacjach jak i kontraktorniach.
Jeśli w ogłoszeniu widzę że pasuję choć trochę umiejętnościami to się nie zastanawiam i wysyłam (zazwyczaj i tak jest to ponad 60%).

Mimo takiej liczby wysłanych CV, realne interakcje z pracodawcami miałem tylko w około 20% przypadków. Przygotowany przeze mnie wykres nie jest idealnie dokładny, ale liczby są bardzo zbliżone do faktycznych i dobrze oddają proporcje całego procesu.

Prowadziłem sobie Excela, w którym miałem linki prac do których aplikowałem, wraz z datami i jeśli można było to widełkami, które podałem.

Krótkie objaśnienie grafu:
Rejections – Albo po prostu maile które dostałem z odmową, albo brak jakiejkolwiek odpowiedzi.
Interaction – Jakakolwiek forma wejścia w kontakt z pracodawcą, czy to zapytanie przez mail o moją dostępność, oczekiwania finansowe, czy krótka rozmowa telefoniczna z rekruterką, po to by umówić się na dłuższą.
Ghosted – Po prostu brak kontaktu po tym jak odbiłem piłeczkę, te ghostowanie zdarzało się i po kolejnych etapach rekrutacji, ale umieściłem je w tamtym miejscu by nie siedzieć wieczności nad grafem.
Recruiter conversation – Traktowałem to jako wstępną rozmowę / pierwszą rundę rozmów, by sprawdzić czy pasuje do firmy lub projektu, i czy to też jest to czego ja chcę.
Second round – Po prostu druga runda, najczęściej z kimś z zespołu z kim bym miał współpracować lub z managerem zespołu. Czasem jakieś zadanie do zrobienia. Czasem dopiero tam się okazywało, że z rekruterem się w ogóle nie zrozumieliśmy.
Third round – No to już takie finałowe rozmowy, najczęściej z potencjalnym szefostwem i ewentualnie współpracownikami, czasem z szefostwem naszego potencjalnego szefostwa.
Final offer – Oferta która już leży na stole i decyzja należy do mnie czy akceptuję czy nie.

Krótkie przemyślenie:
Jestem bardzo zadowolony z ilości odpowiedzi jakie otrzymałem. Uważam że to dobry wynik, w ostatnie 30 dni odbyłem ponad 20 rozmów rekrutacyjnych. Mimo że te 20% wydaje się mało, uważam że jest to dużo, dodatkowo moje oczekiwania finansowe to często mocno górne widełki finansowe na pozycję, więc i dlatego responsywność mogła być mniejsza. Dodatkowo zdarzają mi się nadal sporadycznie telefony ale już ich nie biorę do statystyk bo niewiele by je zmieniły. Finalnie przyjąłem ofertę pracy która mi się najbardziej podobała z tych wszystkich, więc jestem zadowolony z rezultatu.

Uwaga: Posiłkuje się GPT do opisania mojego stylu aplikowania itp., bo tak to by mi wyszedł zbyt duży bełkot, ale nadal trochę będzie, sorki.

Podejście do aplikowania:
Mój sposób aplikowania o pracę wyglądał bardzo systematycznie i masowo. W ciągu jednego miesiąca wysłałem około 150 aplikacji.
Miałem jedno CV, które nie brzmiało zbyt ogólnikowo, ale też było w miarę uniwersalne. Starałem się by zawierało słowa klucze z mojej pracy które są hot w tej chwili, na przykład "PowerBI" Najczęściej korzystałem z LinkedIn, ale od czasu do czasu zaglądałem też na pracuj.pl, gdzie szukałem ogłoszeń po konkretnych słowach kluczowych, bo nie miałbym nic przeciwko zmianie kariery. Sporadycznie korzystałem z portali branżowych dla IT, takich jak theprotocol, a czasami po prostu wchodziłem bezpośrednio na strony dużych korporacji, które miałem w głowie i sprawdzałem ich zakładki z ofertami pracy.

Miałem też swoje filtry – odrzucałem ogłoszenia wystawiane przez agencje rekrutacyjne albo rekruterów z Indii, bo z doświadczenia wiedziałem, że to strata czasu i nigdy nic z tego nie wychodziło. Jeżeli ogłoszenie wyglądało w miarę pasująco, nie zastanawiałem się zbyt długo, tylko od razu wysyłałem aplikację. Nie chciałem tracić godzin na analizowanie, czy pasuję idealnie – wolumen miał dla mnie większe znaczenie, a selekcja i tak odbywała się później, na rozmowach.

W przypadku formularzy w systemach typu Workday, gdzie trzeba było ręcznie przepisywać całą historię pracy czy edukacji, po prostu przeklikiwałem to, co konieczne, i wrzucałem CV. Nie miałem zamiaru powielać informacji, które już są w załączniku. Co ciekawe, właśnie przez taki „przeklikany” formularz dostałem finalną ofertę – co pokazuje, że liczy się głównie samo CV.

Do całego procesu podchodziłem bez emocjonalnego zaangażowania. Wysyłanie aplikacji traktowałem trochę jak puszczanie kuponu lotto – zaznaczasz liczby, wysyłasz i idziesz dalej. Nie wyobrażałem sobie, jak zmieni się moje życie, jeśli akurat ta firma się odezwie. Takie rozważania i wybory zaczynają się dopiero wtedy, gdy faktycznie pojawia się rozmowa albo oferta na stole.

Krótko mówiąc: masowe i szybkie aplikowanie, odrzucanie bezsensownych ogłoszeń od hindusów bo nigdy nic z tego nie wychodzi, minimum wysiłku przy bezużytecznych formularzach i pełen dystans emocjonalny.

Nie chce się tu za dużo opowiadać by nie zanudzić a i tak wszystkiego nie ujmę w poście i o czymś zapomnę dlatego łatwiej mi będzie odpowiadać na pytania.

Opowiem tylko o moim CV, co na nim jest, bo w sumie to jest najważniejsze by dostać szansę porozmawiania z człowiekiem czyli kolejnego etapu.

Moje CV jest w formacie "old schoolowym" oraz w pełni po angielsku. Z angielskim uważam że jeśli pracodawca wymaga by CV było po polsku bo inaczej go nie przejrzy, to po prostu nie chciałbym tam pracować. Na CV nie mam również zdjęcia (ani statusu kawalerskiego, jak to sporadycznie jeszcze potrafię zobaczyć xd), oraz CV jest dwustronnicowe – na pierwszej wszystkie informacje, jak stanowiska, obowiązki, szkoły i umiejętności, a na drugiej stronie opisy projektów przy których pracowałem i co w nich robiłem. CV oryginalnie to templatka w wordzie, którą zapisuje w PDFie, w żadne Canvy się nie bawie, bo wiem że czasem systemy ATS ich nie lubią.

Nie na każdy profil kandydata, moja templatka jest dobra i trzeba znaleźć swoją. Tak samo jak dwie strony nie są wskazane gdy nie ma zbyt dużego doświadczenia. Albo gdy istotne jest by CV wygladało wizualnie atrakcyjnie, do takich rzeczy kiedyś używałem stron typu resume.io .

Jednak jakiś czas temu moją ulbioną się stała właśnie ta old schoolowa templatka do których wcześniej byłem sceptyczzny i którą podesłałą mi jedna z osób z reddita mi podesłała swoją templatkę, która właśnie mi bardzo podeszła i pasowała by była dwustronnicowa – Dziekuje bardzo Tomek!

Co mam w CV:
Pierwsza strona: Dane kontaktowe, adres mailowy, miasto w którym mieszka.
Historia zatrudnienia, wraz z obowiązkami jakie pełniłem. Na ostatnią pozycję mam bodajże 5 bulletpointów, pozostałe są krócej opisane troszkę. Bulletpointy są pełnymi zdaniami, a nie krótkim "Dowożenie projektów". Już w tych bulletpointach mam zawarte czasami słowa klucze które mogą się spodobać systemom ATS.
Mam również na tym CV swoje studia które ukończyłem, jak również MBA weekendowe które dopiero zacznę za 3 miesiące o ile mnie nie odrzucą (mam podane daty przy nim z przyszłości). Ważne dla mnie było by wskazać, że będę również robił MBA (i mam napisane że zaocznie), i był tego pozytywny odbiór podczas rozmów.

Mam też sekcję skille:
W skillach mam po prostu słowa klucze typu "PowerBI", "English (C2)", "Excel", "Agile methodologies" etc.

Na drugiej stronie mam opisane projekty w których uczestniczyłem, co przy nich robiłem i jakie były moje zadania. Pozwalają one sobie łątwiej wyobrazić z czym pracowałem, i jak różnorodne mam doświadczenie.

Przede wszystkim w tym poście zależy mi by uświadomić ludzi, jak bardzo istotne jest wysyłanie CV i że wysyłanie 3 tygodniowo może nie przynieść żadnych efektów. I również by zdawali sobie sprawę, że niska ilość odpowiedzi nie jest spowodowana tym że są do dupy, a tym że po prostu to tak wygląda. Nie tyczy to się tylko korpo, ale i różnych miejsc i różnych dziedzin.

Mimo że jest to post na przykładzie Warszawy, uważam że może pójść na r/Polska bo nie tylko w Warszawie są korporacje, a idąc dalej, nie tylko w Warszawie ludzie szukają pracy.
Bardzo bym też chciał aby inni się tutaj włączyli do dyskusji swoimi doświadczeniami. By zadawać pytania i na nie odpowiadać, dlatego zachęcam.

by AngryBecauseHungry

11 comments
  1. Ile zarabia buisness analyst w Wawie i czy lepiej iść w to, czy wedlug ciebie lepiej isc w data analytics/science?

  2. Czemu raz dajesz negatywny wynik na dole, a raz na górze?

  3. Czyli ten proces nie był jakoś specjalnie zautomatyzowany, jeśli szukałeś w różnych miejscach tej pracy i podpinałeś CV? Dobrze byłoby wrzucić jeszcze na jakiej platformie miałeś największy sukces.

  4. Świetny wpis, nie zmieniam pracy, ale zapisałem sobie na kiedyś gdybym był w potrzebie.

  5. Kiedyś się nad tym zastanawiałam i jednak mam wątpliwości. Napisałeś że odpowiedzi miałes tylko od 20%, a wysyłałeś CV-ki jak twoje umiejętności pokrywały się w 60% z minimalnymi wymaganiami potencjalnego pracodawcy. Twój wykres raczej dał mi do myślenia że nie ma sensu wysyłać CV-ki jak leci, z minimalnym przesiewem, bo odzew jest za mały. Nie uważasz OP że właśnie nie tyle ci się to opłaciło, ale zmarnowałeś kupę energii na kontakt z ludźmi którzy nie potrzebowali kogoś z twoim doświadczeniem?

  6. Ja mam pytania-

    1. jakie studia przygotowują do tego zawodu
    2. Jak studia MBA miałyby Ci pomóc w karierze?
    3. Od zawsze chciałeś byś jakimś analitykiem? Skąd w ogóle ten pomysł się wziął?
    4. Dlaczego to, a nie zostanie fryzjerem?
    5. Tyle nauki, tyle skili – jak płacowo to wygląda? Jaką kasę zarabiałeś i teraz zarabiasz

    edit Sam szukam pracy od baaardzo długiegoczasu i nic nie mogę znaleźc. Pensje w ofertach i tak są niezadawalające i już z desperacji szukam byle czego a i tak nei mogę znaleźć (11 lat w grafice, ale szuykam też obsługa klienta, praca biurowa, cokolwiek)

  7. Jaką ostatecznie ofertę przyjąłeś – UoP czy B2B, no i jaką stawkę, jeśli możesz się podzielić?

Comments are closed.