Przecież to przez złego Putina działającego w zmowie z Tuskiem, a rząd – wiadomo – wobec takiej mrocznej potęgi bezsilny.
Spokojnie, oszczędności wytrzymają /s
5 maja odbędzie się posiedzenie rady polityki pieniężnej, także spodziewajcie się kolejnej podwyżki stóp… ah, piękne to żyćko!
Cel inflacyjny: 21.37%. Prove me wrong.
Hurr durr, wina Tuska i Putina. Kłamstwo powtarzane milion razy staje się prawdą. U mnie w firmie CTO powtarza pisowskie kłamstwa niczym mantrę. Na pytanie o podanie szczegółów pada odpowiedź “nie interesuję się polityką”.
Nie widzę powodu, dla którego miałaby spać. Jak słucham polityków i to zarówno rządzących, jak i z opozycji – jedyne co proponują, to drukowanie i dosypywanie do gospodarki kolejnych pustych pieniędzy. I niestety, ale to podejście prawdopodobnie się nie zmieni, bo każdy miesiąc będzie nas przybliżał do wyborów. A Polacy nie chcą słuchać, jak długofalowo zwalczyć inflację, tylko żeby rząd im dorzucił do bieżących wydatków tu i teraz.
Co tu dużo mówić, mamy za przeproszeniem przejebane i tyle w temacie.
Na szczęście nad naszymi pieniędzmi czuwa jaszczomb z NBP 🤣
Polacy lepiej niech nasmarują dupska, bo to dopiero początek zabawy. 20 – 25 procent jest realne przy tych miernotach pisowskich
Czekamy na fanbojów Keynesianizmu i Modern Monetary Theory wyjaśniających jak to tak wysokie wzrosty cen są dobre dla gospodarki i najbiedniejszych i należy nawet zwiększyć dodruki pustego pieniadza. Bez /s bo oni serio potrafią w takie rzeczy wierzyć nieironicznie.
To the moon?
Kredyty to nie są rzeczy dla ludzi niezamożnych ale dla bogatych się opłacają zwłaszcza inwestycyjne bo realna stopa zwykle jest ujemna
Paradoksy kapitalizmu, ktoś kto kupuje mieszkanie na własność na kredyt ma kiepsko bo może go być nie stać na ratę nagle a kto kupuje na inwestycje + wynajem double dipping ma dobrze i będzie miał dobrze
Teraz już trochę czaje dlaczego się mówi że pierwszy milion jest najtrudniejszy, bogaci łatwo robią się bardziej bogaci
Uwielbiam tą glapę na fotce 😉
Nie znam się na ekonomii. O własne finanse dbam tak, jak uważam za stosowne: jak się zadłużam na zmiennym oprocentowaniu, to celuję tak, żeby podwojenie raty mnie nie zamordowało. Odkładam na tzw. poduszkę finansową, dzięki której w dobie jakiegoś nagłego załamania w życiu wytrzymam z pół roku bez pracy.
Ale przy tym wszystkim mam pytanie:
Może to tylko głupie myślenie takiego ignoranta, jak ja, ale czy nasz rząd nie powinien robić absolutnie nic w kwestiach podatkowych oraz wynagrodzeniowych, żeby faktycznie pozwolić wyższym stopom procentowym działać? Czy to nie powinno być wspólne działanie RPP i MF, żeby faktycznie spróbować zatrzymać wzrost inflacji?
Bo jak do tej pory, na każdy wzrost stóp procentowych podnoszono kolejne pomysły pomocy Polakom: a to zmniejszymy VAT, a to wprowadzimy wakacje kredytowe, a to uwalimy WIBOR. I każdy z tych pomysłów powodował to samo: panika na rynkach, spadki na giełdach, spadki na kursie złotego…
Jasne, inflacja nie wzięła się z powietrza i nie tylko niskie stopy procentowe ją napędziły. Covidowe lockdowny zrobiły swoje, teraz ta barbarzyńska inwazja na Ukrainę również nie pomaga, za moment kolejne podwyżki cen, bo przecież gaz droższy, z Ukrainy nie bardzo jest jak importować zboża i inne takie…
Czy jednak ja, jako ignorant ekonomiczny, się mylę?
Nowa wersja gry Limbo, tylko zamiast śpiewać “How low can you go” będziemy śpiewać “How high can you go”.
ziobro zdziwienia
Pytanie do erPolaków mających jakieś większe oszczędności (100k+): Macie jakiś pomysł na ich ochronę? Co z nimi robicie?
Nie wszyscy, bo ja spodziewałem się nawet wyższej i jestem zawiedziony – Mateusz M.
Ktoś jest jeszcze zaskoczony?! Ten nieudolny komediant nadaje sie co najwyżej do cyrku, a nie NBP. Jeśli podwyższamy stopy, to nie dokładamy ludziom do kredytów (sorry).
19 comments
Przecież to przez złego Putina działającego w zmowie z Tuskiem, a rząd – wiadomo – wobec takiej mrocznej potęgi bezsilny.
Spokojnie, oszczędności wytrzymają /s
5 maja odbędzie się posiedzenie rady polityki pieniężnej, także spodziewajcie się kolejnej podwyżki stóp… ah, piękne to żyćko!
Cel inflacyjny: 21.37%. Prove me wrong.
Hurr durr, wina Tuska i Putina. Kłamstwo powtarzane milion razy staje się prawdą. U mnie w firmie CTO powtarza pisowskie kłamstwa niczym mantrę. Na pytanie o podanie szczegółów pada odpowiedź “nie interesuję się polityką”.
Nie widzę powodu, dla którego miałaby spać. Jak słucham polityków i to zarówno rządzących, jak i z opozycji – jedyne co proponują, to drukowanie i dosypywanie do gospodarki kolejnych pustych pieniędzy. I niestety, ale to podejście prawdopodobnie się nie zmieni, bo każdy miesiąc będzie nas przybliżał do wyborów. A Polacy nie chcą słuchać, jak długofalowo zwalczyć inflację, tylko żeby rząd im dorzucił do bieżących wydatków tu i teraz.
Co tu dużo mówić, mamy za przeproszeniem przejebane i tyle w temacie.
Na szczęście nad naszymi pieniędzmi czuwa jaszczomb z NBP 🤣
Polacy lepiej niech nasmarują dupska, bo to dopiero początek zabawy. 20 – 25 procent jest realne przy tych miernotach pisowskich
Czekamy na fanbojów Keynesianizmu i Modern Monetary Theory wyjaśniających jak to tak wysokie wzrosty cen są dobre dla gospodarki i najbiedniejszych i należy nawet zwiększyć dodruki pustego pieniadza. Bez /s bo oni serio potrafią w takie rzeczy wierzyć nieironicznie.
To the moon?
Kredyty to nie są rzeczy dla ludzi niezamożnych ale dla bogatych się opłacają zwłaszcza inwestycyjne bo realna stopa zwykle jest ujemna
Paradoksy kapitalizmu, ktoś kto kupuje mieszkanie na własność na kredyt ma kiepsko bo może go być nie stać na ratę nagle a kto kupuje na inwestycje + wynajem double dipping ma dobrze i będzie miał dobrze
Teraz już trochę czaje dlaczego się mówi że pierwszy milion jest najtrudniejszy, bogaci łatwo robią się bardziej bogaci
Uwielbiam tą glapę na fotce 😉
Nie znam się na ekonomii. O własne finanse dbam tak, jak uważam za stosowne: jak się zadłużam na zmiennym oprocentowaniu, to celuję tak, żeby podwojenie raty mnie nie zamordowało. Odkładam na tzw. poduszkę finansową, dzięki której w dobie jakiegoś nagłego załamania w życiu wytrzymam z pół roku bez pracy.
Ale przy tym wszystkim mam pytanie:
Może to tylko głupie myślenie takiego ignoranta, jak ja, ale czy nasz rząd nie powinien robić absolutnie nic w kwestiach podatkowych oraz wynagrodzeniowych, żeby faktycznie pozwolić wyższym stopom procentowym działać? Czy to nie powinno być wspólne działanie RPP i MF, żeby faktycznie spróbować zatrzymać wzrost inflacji?
Bo jak do tej pory, na każdy wzrost stóp procentowych podnoszono kolejne pomysły pomocy Polakom: a to zmniejszymy VAT, a to wprowadzimy wakacje kredytowe, a to uwalimy WIBOR. I każdy z tych pomysłów powodował to samo: panika na rynkach, spadki na giełdach, spadki na kursie złotego…
Jasne, inflacja nie wzięła się z powietrza i nie tylko niskie stopy procentowe ją napędziły. Covidowe lockdowny zrobiły swoje, teraz ta barbarzyńska inwazja na Ukrainę również nie pomaga, za moment kolejne podwyżki cen, bo przecież gaz droższy, z Ukrainy nie bardzo jest jak importować zboża i inne takie…
Czy jednak ja, jako ignorant ekonomiczny, się mylę?
Nowa wersja gry Limbo, tylko zamiast śpiewać “How low can you go” będziemy śpiewać “How high can you go”.
ziobro zdziwienia
Pytanie do erPolaków mających jakieś większe oszczędności (100k+): Macie jakiś pomysł na ich ochronę? Co z nimi robicie?
Nie wszyscy, bo ja spodziewałem się nawet wyższej i jestem zawiedziony – Mateusz M.
Ktoś jest jeszcze zaskoczony?! Ten nieudolny komediant nadaje sie co najwyżej do cyrku, a nie NBP. Jeśli podwyższamy stopy, to nie dokładamy ludziom do kredytów (sorry).