No ale co z tego? Oni mają 20 000 czołgów i dużo ludzi. Te czołgi tak wybuchają od zawsze czyli od lat 50tych.
Czy tą wadą konstukcyjna jest brak flar przeciwko Javelinom? XD
Te pociski ktore sa automacie nawet sa calkiem dobrze chronione ale oczywiscie chcieli wiecej wiec dopakowali wszedzie gdzie sie da wiec trudno w nie
nie trafic.
It is not a bug, it is a feature…
To jest zagranie taktyczne, taka pułapka na Ukraińca gdy już im podprowadzi maszynę.
Artykuł *prawie* brzmi jakby te czołgi wybuchaly same z siebie bo są wadliwie zrobione, i jest to coś do naprawienia. Gdzie to jest stara i przemyślana decyzja Sowiecka.
Czołgi sowieckie z auto-ładowaniem mają mechanizm który ładuje pociski do działa automatycznie. Ten mechanizm jest tak skostruowany, że pociski są przechowywane dookoła dołu wieży. Nie da się ich składować inaczej bez kompletnej zmiany systemu, co by wymagało obszernej modernizacji, która kosztuje.
Ten efekt wylatywania wieży na kilka pięter to nie jest jakaś unikatowa i decydująca wada taktyczna. Przy trafieniu z przodu nie grozi, chyba że to jakieś 1 na million. Każdy współczesny czołg jest mission killed przy trafieniu w bok czołgu. Tak samo martwy by był Leclerc, Abrams, Leo2 etc. Przy czołgach sowieckich jest po prostu więcej fajerwerek.
Każdy czołg spektakularnie wybucha przy trafieniu w amunicje.
A to nie przez auto-loader?
To nie wada to design
Od kiedy wprowadzili ten system auto-ładowarek w T-64 kacapy dalej się nic nie nauczyły.
W sumie i dobrze, przynajmniej łatwiej ich rozsadzić
Mogliby posłużyć się silnym 19-latkiem który w Ameryce sam ładuje działo ale za to jest bezpieczniejszy w wypadku trafienia magazyn amunicji.
To niekoniecznie wada. Tak po prostu zaprojektowali – żeby był dzięki autoloaderowi mniejszy. Mniejszego trudniej trafić. Nachylony pancerz też trochę pomaga. Nie wspominając, że mniejszych można mieć więcej. Tak doktryna – zarzucić wroga liczbami.
Oczywiście Abrams lepszy pod każdym względem – ale znacznie droższy w zakupie i przede wszystkim w utrzymaniu.
Ruskie to głupie huje, i złe. Ale to nie jest błąd tylko świadomy wybór.
Oczywiście tu ruskie źle używają czołgów – bez piechoty i często w warunkach miejskich. Albo w miejscach idealnych do zasadzki. Do tego żaden czołg nie ma szans z uderzeniem od góry jak w przypadku Świętego Javelina. A w sumie współczesne NLAWy, Stugny, Gromy i Pioruny itd. mają na tyle siły, że i z boku przepalają b dużo. Czy tam jest autoloader czy nie, to załoga jest kaput po dobrym trafieniu. Czy wieżyczka wyleci, czy nie, to czołg jest kaput. Do tego Ukraińcy maja b celną arytelerię, a będzie jeszcze lepiej, bo pociski z GPSami i laserami już są na froncie. A tu żaden pancerz nie Pomerania.
Co do liczb, to według różnych serwisów, mniej / bardziej oficjalnych, ruskom nie zostało już wiele czołgów, że o BWP nie wspomnę. To, co stoi w magazynach to puste skorupy, rozkradzione i niemożliwe do uruchomienia bo sankcje. [Minusrus](https://www.minusrus.com/en) chociażby. Jedyne czego mają sporo, niestety to artyleria i amunicja. Ale dostawy nowej artylerii NATO, o większym zasięgu, powinnu tu też pomóc.
Ciekawostka – ponieważ w warunkach bojowych czołg ma średnio ma przetrwać kilkaset chyba kilometrów, to ruskie wsadzają tam bardzo słabe i mało wytrzymałe skrzynie biegów i silniki. Na początku wsadzali porządne, ale potem stwierdzili że po kija im napęd wytrzymujący 50.000 km skoro czołg średnio przejedzie 500 czy tam 1000 km.
Dysklejma – jestem kanapowy generał śledzący 100x mądrzejszych ode mnie.
To nie jest wada konstrukcyjna, tylko decyzja konstrukcyjna, która ma ograniczyć rozmiar czołgu i ilość załogi.
15 comments
I bardzo kurwa dobrze
No ale co z tego? Oni mają 20 000 czołgów i dużo ludzi. Te czołgi tak wybuchają od zawsze czyli od lat 50tych.
Czy tą wadą konstukcyjna jest brak flar przeciwko Javelinom? XD
Te pociski ktore sa automacie nawet sa calkiem dobrze chronione ale oczywiscie chcieli wiecej wiec dopakowali wszedzie gdzie sie da wiec trudno w nie
nie trafic.
It is not a bug, it is a feature…
To jest zagranie taktyczne, taka pułapka na Ukraińca gdy już im podprowadzi maszynę.
E tam drugiego. [Ten rekordzista](https://mobile.twitter.com/UAWeapons/status/1517235061657157634) wystrzelił wieżę na piąte (!) piętro.
Czy nasze “twarde” też tak mają?
Chaos magic
Trochę clickbaitowo.
Artykuł *prawie* brzmi jakby te czołgi wybuchaly same z siebie bo są wadliwie zrobione, i jest to coś do naprawienia. Gdzie to jest stara i przemyślana decyzja Sowiecka.
Czołgi sowieckie z auto-ładowaniem mają mechanizm który ładuje pociski do działa automatycznie. Ten mechanizm jest tak skostruowany, że pociski są przechowywane dookoła dołu wieży. Nie da się ich składować inaczej bez kompletnej zmiany systemu, co by wymagało obszernej modernizacji, która kosztuje.
Ten efekt wylatywania wieży na kilka pięter to nie jest jakaś unikatowa i decydująca wada taktyczna. Przy trafieniu z przodu nie grozi, chyba że to jakieś 1 na million. Każdy współczesny czołg jest mission killed przy trafieniu w bok czołgu. Tak samo martwy by był Leclerc, Abrams, Leo2 etc. Przy czołgach sowieckich jest po prostu więcej fajerwerek.
Każdy czołg spektakularnie wybucha przy trafieniu w amunicje.
A to nie przez auto-loader?
To nie wada to design
Od kiedy wprowadzili ten system auto-ładowarek w T-64 kacapy dalej się nic nie nauczyły.
W sumie i dobrze, przynajmniej łatwiej ich rozsadzić
Mogliby posłużyć się silnym 19-latkiem który w Ameryce sam ładuje działo ale za to jest bezpieczniejszy w wypadku trafienia magazyn amunicji.
To niekoniecznie wada. Tak po prostu zaprojektowali – żeby był dzięki autoloaderowi mniejszy. Mniejszego trudniej trafić. Nachylony pancerz też trochę pomaga. Nie wspominając, że mniejszych można mieć więcej. Tak doktryna – zarzucić wroga liczbami.
[Abrams i T72](https://i.redd.it/mtwtamct1t821.jpg)
Oczywiście Abrams lepszy pod każdym względem – ale znacznie droższy w zakupie i przede wszystkim w utrzymaniu.
Ruskie to głupie huje, i złe. Ale to nie jest błąd tylko świadomy wybór.
Oczywiście tu ruskie źle używają czołgów – bez piechoty i często w warunkach miejskich. Albo w miejscach idealnych do zasadzki. Do tego żaden czołg nie ma szans z uderzeniem od góry jak w przypadku Świętego Javelina. A w sumie współczesne NLAWy, Stugny, Gromy i Pioruny itd. mają na tyle siły, że i z boku przepalają b dużo. Czy tam jest autoloader czy nie, to załoga jest kaput po dobrym trafieniu. Czy wieżyczka wyleci, czy nie, to czołg jest kaput. Do tego Ukraińcy maja b celną arytelerię, a będzie jeszcze lepiej, bo pociski z GPSami i laserami już są na froncie. A tu żaden pancerz nie Pomerania.
Co do liczb, to według różnych serwisów, mniej / bardziej oficjalnych, ruskom nie zostało już wiele czołgów, że o BWP nie wspomnę. To, co stoi w magazynach to puste skorupy, rozkradzione i niemożliwe do uruchomienia bo sankcje. [Minusrus](https://www.minusrus.com/en) chociażby. Jedyne czego mają sporo, niestety to artyleria i amunicja. Ale dostawy nowej artylerii NATO, o większym zasięgu, powinnu tu też pomóc.
Ciekawostka – ponieważ w warunkach bojowych czołg ma średnio ma przetrwać kilkaset chyba kilometrów, to ruskie wsadzają tam bardzo słabe i mało wytrzymałe skrzynie biegów i silniki. Na początku wsadzali porządne, ale potem stwierdzili że po kija im napęd wytrzymujący 50.000 km skoro czołg średnio przejedzie 500 czy tam 1000 km.
Dysklejma – jestem kanapowy generał śledzący 100x mądrzejszych ode mnie.
To nie jest wada konstrukcyjna, tylko decyzja konstrukcyjna, która ma ograniczyć rozmiar czołgu i ilość załogi.