Nawet nie będe próbował opisywać jak gigantyczną nostalgię mam widząc to intro.
Byłem wtedy w zerówce. Szał na pokemony był natychmiastowy – chyba jeszcze w tym samym roku wjechały tazosy w chipsach. Zaraz potem naklejki w rogalikach Chipikao i cośtam jeszcze pamiętam w lizakach było. To byli czasy. Pamietam jak biegłem na nogach ze szkoły żeby zdażyć na Pokemony i jak babci kazałem nagrywać na VHS odcinki jak wyjeżdzałem na jakieś wakacje.
I jeszcze pamiętam taką historie, jak rozkwit handlu żetonami z jakiegos powodu bardzo nie spodobał się wychowawczyni. Taka jędza była, zawsze od niej szlugami śmierdziało. To były takie czasy w Polsce, że każda nowość witana była z podejrzliwością. No i ona wymyśliła, że będzie nam te żetony konfiskować.
Wszyscy mieli od chuja tych żetonów bo jedli tych chipsów na potege, a taki jeden kolega Kuba miał jedynego żetona – Cubone. I pech chciał, że wszyscy wtedy zdążyliśmy skitrać żetony przed babą, a ona mu biedaczkowi zabrała tego jedynego Cubone xD
I wtedy solidarnie całą grupą chłopaków zaprotestowaliśmy i wymusiliśmy zwrot Cubone. Ale to było wtedy.
Gdy pojawiły się w telewizji pokemony, chodziłem do przedszkola. Zbierałem kapsle z czipsów, czasami trafiały się na bazarku lub na chodniku, heh. Miałem książeczki z pokemonami, rysowałem je i dla innych dzieciaków też. To była pierwsza generacja pokemonów. Ostatni odcinek, jaki obejrzałem, był o Mewtwo, a potem ukończyłem przedszkole i o pokemonach zapomniałem. Dopiero od 2020 roku zacząłem grać w Pokemon Go i do tej pory gram 🙂
Ah, tazosy… nieironicznie oficjalna waluta w podstawówce w latach 2000/2001 xD Potem były jeszcze spinnery na bazie serii Beyblade, która leciała też na polsacie gdzieś w okolicach 2002
Nostalgiczne czasy. O 15 na Polsacie Pokemony, a potem przełączało się na RTL7 i oglądało animce i inne kreskówki, w tym Dragon Balla. Rutyna, która umilała codzienne popołudnie po szkole.
Tak! Oglądałam. Moim ulubionym był Squirtle, a w drugim sezonie Chikorita. Zbierałam karty i tazosy. Dużo później w liceum korzystaliśmy z kalkulatorów TI Nspire i tak odkryłam gry z pokemonami. Grałam na kalkulatorze w SoulSilver, do tej pory moja ulubiona generacja. Mój core team: Chikorita (nigdy jej nie ewoluowałam), Togekiss, Starmie, Sudowoodo, Dragonite i Ninetails.
Ojejku wszystko oglądałem i kupowałem co się dało, w sumie do tej pory jako tako interesuję się pokemonami ale wtedy to był ogólny szał wśród dzieciaków jak pamiętam. Tazosy i karty do tej pory leżą u moich rodziców. Wydaje mi się że osłabło to tak jak przestali puszczać nowe odcinki (chyba seria Advanced), jednak potem sam przesiadłem się na japońskie i angielskie odcinki żeby być na bieżąco oraz z gier na emulatorach na konsolkę (DSa).
Obecnie w sumie głównie gry mobilne (GO i TCG Pocket) oraz może po długiej przerwie wrócę do gier konsolowych wraz z Z-A na Switcha 2. Akurat moim ulubionym pokemonem jest Arcanine 🙂
Ooo cholera, miałem jakoś 8/10 lat jak Ash uzbierał te 8 odznak i zakwalifikował sie do turnieju. Leżałem w szpitalu jak premierowaly te odcinki. Cały oddział pediatryczny siedział wtedy w świetlicy, pielęgniarki przywoziły też dzieciaki które nie mogły chodzić i te które były przykute do łóżka bo każdy chciał zobaczyć.
Nie dawno się dowiedziałem po latach, że nazwy miast były z niemieckiej wersji. Ale tak, była fala, tazosy, karty itp. Ale szybko przeminęło w moim mieście.
Najciekawsze jest to, jaki sukces w Polsce osiągnęło Anime na podstawie gry na konsolę przenośną, która nie była dostępna w Polsce. Mieszkałem na zadupiu. Internet był wtedy tylko w bibliotece. O czymś takim jak Gameboy nikt nie słyszał, zresztą tak samo o Nintendo. Mario to była ta stara gra na Pegazusa a nie jakieś Nintendo.
Pamiętam, jak kolega przyniósł do szkoły Pokemon Red, z emulatorem, na dwóch dyskietkach. Nikt nie rozumiał, o co chodzi. Że emulator? Jakaś konsola przenośna lepsza niż Brick Game z Tetrisem?. Gra odpala się w małym okienku, cała czarno biała. Sterowanie jakieś dziwne, nikt nie wiedział, że można zmienić domyślne klawisze w emulatorze. Kto robi takie dziwne gry? Graliśmy w to na ślepo. Angielskiego nikt nie znał, o ile to był angielski, wtedy wiele gier docierało do nas po niemiecku, francusku, a nawet po hiszpańsku (Znalazłem przynajmniej jedną płytę, Aliens vs Predator, po hiszpańsku :P).
Zespół R znów błysnął!
Mam 45 poziom w Pokemon GO 😀
Ale nostalgia! Pamiętam, że na wszelkich obozach ktoś, kto miał GameBoya był najważniejszym dzieciakiem i były zapisy by można było sobie chociaż chwilę pograć. I oczywiście “pamiętaj, tylko nie zapisuj!!”, więc grało się do upadłego byleby jak najwięcej zobaczyć.
11 comments
Nawet nie będe próbował opisywać jak gigantyczną nostalgię mam widząc to intro.
Byłem wtedy w zerówce. Szał na pokemony był natychmiastowy – chyba jeszcze w tym samym roku wjechały tazosy w chipsach. Zaraz potem naklejki w rogalikach Chipikao i cośtam jeszcze pamiętam w lizakach było. To byli czasy. Pamietam jak biegłem na nogach ze szkoły żeby zdażyć na Pokemony i jak babci kazałem nagrywać na VHS odcinki jak wyjeżdzałem na jakieś wakacje.
I jeszcze pamiętam taką historie, jak rozkwit handlu żetonami z jakiegos powodu bardzo nie spodobał się wychowawczyni. Taka jędza była, zawsze od niej szlugami śmierdziało. To były takie czasy w Polsce, że każda nowość witana była z podejrzliwością. No i ona wymyśliła, że będzie nam te żetony konfiskować.
Wszyscy mieli od chuja tych żetonów bo jedli tych chipsów na potege, a taki jeden kolega Kuba miał jedynego żetona – Cubone. I pech chciał, że wszyscy wtedy zdążyliśmy skitrać żetony przed babą, a ona mu biedaczkowi zabrała tego jedynego Cubone xD
I wtedy solidarnie całą grupą chłopaków zaprotestowaliśmy i wymusiliśmy zwrot Cubone. Ale to było wtedy.
Gdy pojawiły się w telewizji pokemony, chodziłem do przedszkola. Zbierałem kapsle z czipsów, czasami trafiały się na bazarku lub na chodniku, heh. Miałem książeczki z pokemonami, rysowałem je i dla innych dzieciaków też. To była pierwsza generacja pokemonów. Ostatni odcinek, jaki obejrzałem, był o Mewtwo, a potem ukończyłem przedszkole i o pokemonach zapomniałem. Dopiero od 2020 roku zacząłem grać w Pokemon Go i do tej pory gram 🙂
Ah, tazosy… nieironicznie oficjalna waluta w podstawówce w latach 2000/2001 xD Potem były jeszcze spinnery na bazie serii Beyblade, która leciała też na polsacie gdzieś w okolicach 2002
Nostalgiczne czasy. O 15 na Polsacie Pokemony, a potem przełączało się na RTL7 i oglądało animce i inne kreskówki, w tym Dragon Balla. Rutyna, która umilała codzienne popołudnie po szkole.
Tak! Oglądałam. Moim ulubionym był Squirtle, a w drugim sezonie Chikorita. Zbierałam karty i tazosy. Dużo później w liceum korzystaliśmy z kalkulatorów TI Nspire i tak odkryłam gry z pokemonami. Grałam na kalkulatorze w SoulSilver, do tej pory moja ulubiona generacja. Mój core team: Chikorita (nigdy jej nie ewoluowałam), Togekiss, Starmie, Sudowoodo, Dragonite i Ninetails.
Ojejku wszystko oglądałem i kupowałem co się dało, w sumie do tej pory jako tako interesuję się pokemonami ale wtedy to był ogólny szał wśród dzieciaków jak pamiętam. Tazosy i karty do tej pory leżą u moich rodziców. Wydaje mi się że osłabło to tak jak przestali puszczać nowe odcinki (chyba seria Advanced), jednak potem sam przesiadłem się na japońskie i angielskie odcinki żeby być na bieżąco oraz z gier na emulatorach na konsolkę (DSa).
Obecnie w sumie głównie gry mobilne (GO i TCG Pocket) oraz może po długiej przerwie wrócę do gier konsolowych wraz z Z-A na Switcha 2. Akurat moim ulubionym pokemonem jest Arcanine 🙂
Ooo cholera, miałem jakoś 8/10 lat jak Ash uzbierał te 8 odznak i zakwalifikował sie do turnieju. Leżałem w szpitalu jak premierowaly te odcinki. Cały oddział pediatryczny siedział wtedy w świetlicy, pielęgniarki przywoziły też dzieciaki które nie mogły chodzić i te które były przykute do łóżka bo każdy chciał zobaczyć.
Nie dawno się dowiedziałem po latach, że nazwy miast były z niemieckiej wersji. Ale tak, była fala, tazosy, karty itp. Ale szybko przeminęło w moim mieście.
Najciekawsze jest to, jaki sukces w Polsce osiągnęło Anime na podstawie gry na konsolę przenośną, która nie była dostępna w Polsce. Mieszkałem na zadupiu. Internet był wtedy tylko w bibliotece. O czymś takim jak Gameboy nikt nie słyszał, zresztą tak samo o Nintendo. Mario to była ta stara gra na Pegazusa a nie jakieś Nintendo.
Pamiętam, jak kolega przyniósł do szkoły Pokemon Red, z emulatorem, na dwóch dyskietkach. Nikt nie rozumiał, o co chodzi. Że emulator? Jakaś konsola przenośna lepsza niż Brick Game z Tetrisem?. Gra odpala się w małym okienku, cała czarno biała. Sterowanie jakieś dziwne, nikt nie wiedział, że można zmienić domyślne klawisze w emulatorze. Kto robi takie dziwne gry? Graliśmy w to na ślepo. Angielskiego nikt nie znał, o ile to był angielski, wtedy wiele gier docierało do nas po niemiecku, francusku, a nawet po hiszpańsku (Znalazłem przynajmniej jedną płytę, Aliens vs Predator, po hiszpańsku :P).
Zespół R znów błysnął!
Mam 45 poziom w Pokemon GO 😀
Ale nostalgia! Pamiętam, że na wszelkich obozach ktoś, kto miał GameBoya był najważniejszym dzieciakiem i były zapisy by można było sobie chociaż chwilę pograć. I oczywiście “pamiętaj, tylko nie zapisuj!!”, więc grało się do upadłego byleby jak najwięcej zobaczyć.
Comments are closed.