Wszystko się trochę wyrównuje, jeśli założysz również, że to jest podejście:
Jeśli należysz do mojej klasy, to o ile celowo nie napierdolisz błędnych odpowiedzi, bo próbujesz być złośliwy, to zdałeś, nawet jak oddasz pustą kartkę. A nawet jak napierdolisz błędnych odpowiedzi i na koniec testu przy oddawaniu powiesz: “Kurwa no… teraz trochę żałuję, że nie pozaznaczałem dobrych” to też zdałeś. I uwaga! Nawet jak w analogicznej sytuacji powiesz “żałuję, że nie żałuję, że nie pozaznaczałem dobrze” to też zapewne zdałeś.
Jeśli za realną, ważną część rozpatrywać to, co jest po teście, to przecież w sumie im szybciej się go zda, tym lepiej. Właśnie wydłużanie czasu działa na niekorzyść zdającego, bo masz więcej czasu, żeby nasadzić baboli.
Btw jestem ateistą, ale ta analogia to jest poziom 12-latka na demotywatorach.
Gdyby to było złe, to bóg by inaczej swiat stworzyła.
Wiara generalnie zabiera duży chunk refleksji, którą mógłby sobie taki wierzący zrobić samodzielnie, no ale jest łatwiej.
Dla mnie taka wiara to samookaleczenie.
Gimbo ateizm strajk again XD
Nie doszukuj się logiki tam, gdzie jej nie ma, nie było i nie będzie.
boomer facebook meme
Wszystkowiedzący, wszechobecny i wszechpotężny bóg wyklucza swoje istnienie tym, co się dzieje na świecie.
W bibli jest taki fajny kawałek który pokazuje logikę “całej bibli”. Kiedy to bóg zsyła plagi na lud egipski jeśli ten nie uwolni Żydów z niewoli.
Tylko teraz pomyślcie. Jeśli ten bóg jest tak potężny, wszechwiedzący oraz wchechobecny. To dlaczego od samego początku nie uśpił wszystkich Egipcjan by Żydzi mogli po prostu sobie pójść w pizdu? Nie, co tam. Zabije wszystkie dzieci które nie mają żadnego związku z tym co robią dorośli i nie rozumieją co się w okół nich dzieje. Wspaniały ten wszechpotężny bóg który zabija dzieci. Nie no tylko pogratulować jego mocy.
Tą logikę da się łatwo obronić. Proszę sobie wyobrazić, że ten co miał kartkę zabraną na starcie zdał. A ten co miał 100 lat na poprawianie błędów oblał. Może tak być? Czemu nie – wiara wierzących zakłada, że tak właśnie jest.
Nie dyskutujmy w ogóle na temat wiary, bo cóż, wiara i logika to dwie różne rzeczy. Możesz wierzyć w osiągnięcie sukcesu w jakiejś dziedzinie i nie musi to być ani sprzeczne, ani zgodne z logiką.
Dyskutujemy na temat pewnego systemu związanego z wiarą katolicką. Otóż wierzą oni, że istnieje Bóg Stwórca, który jest sędzią sprawiedliwym, dodatkowo – nagroda czy kara nie ogranicza się do czasu naszego fizycznego życia na Ziemi.
Błędem logicznym jest dopatrywanie się tu sprzeczności. Gdyby założyć, że nagrodą jest po prostu długi czas osobniczego życia na Ziemi – wtedy faktycznie, niektóre osoby byłyby karane całkowicie losowo i bez sensu. Podobnie z wynagradzaniem. Ale to nie ten system. System wiary katolickiej, jak nawet pierwsze zdanie tego tekstu przedstawia – wygląda zupełnie inaczej. Nagroda jest poza tym życiem, więc nie jest powiedziane, że ten co umarł to nie zostanie nagrodzony czy oblał test.
Powiem więcej, potrafię sobie wyobrazić scenariusz, w którym jakiś zabójca z kartelu zostaje po śmierci nagrodzony, bo biorąc pod uwagę warunki którym był tutaj poddany – dokonał najlepszych możliwych wyborów w życiu, jakie tylko mógł technicznie dokonać. Inny uczciwy obywatel z dobrej rodziny, który nikomu nie zrobił większej krzywdy zostaje ukarany – bo mając takie możliwości, taką rodzinę, takie środki, takie zdrowie, taką inteligencję – mógł zrobić wszystko dużo, dużo lepiej, a praktycznie dokonał najgorszych możliwych wyborów ze wszystkich, no wiecie, mógł być świętym, a był dupkiem, mógł komuś pomóc, ale nie pomógł. Oczywiście proszę to brać z przymrużeniem oka, tak sobie tylko fantazjuję na temat teoretycznych systemów moralnych. Taki system miał by sens. Tak osobiście to ja za bardzo nie rozumiem koncepcji “życia wiecznego”. Życie dla mnie jest jak najbardziej powiązane z tymczasowością i ograniczonością. Coś co jest wieczne i nieograniczone nie jest życiem, przynajmniej nie w sensie zrozumiałym dla człowieka. Zanurzając się jeszcze głębiej w otchłań granic rozumowania – może przykładamy po prostu zbyt wielką wagę do elektrochemicznych procesów przebiegających w naszych mózgach. Życie można rozumieć w szerszym kontekście. Podobno Jezus powiedział “moje królestwo jest nie z tego świata”. Pewnie przez moment nie rozmijałby się z prawdą, gdyby śmierć oznaczała dokładnie to, co wielu z nas instynktownie czuje – KONIEC JEDNOSTKI. Całkowity. Z drugiej strony – po człowieku mogą pozostać konsekwencje jego wyborów. To jest ten trochę szerszy kontekst. Trochę “nie ten świat”. Może “nie ten świat” jest jedynym co naprawdę istnieje, a wszystko inne (a już nasze indywidualne życie w szczególności) jest tylko iluzją, wirtualną rzeczywistością generowaną przez nasze tkanki nerwowe.
A, jeszcze jedno, nie za bardzo też rozumiem koncepcję kary i nagrody w moralności. Jest ona dla mnie sprzeczna z wolną wolą. Naturalnie również z koncepcją boga wszechmogącego – bo jeśli nie życzy on sobie jakiś zachowań, nie potrzebuje systemu kar i nagród – może od razu zrobić tak, żeby były tylko zachowania pożądane. Sama koncepcja kary i nagrody natomiast nie jest bez sensu. Ogólnie nagroda to po prostu pozytywne sprzężenie zwrotne. Jeśli uzyskuje się korzyść z czegoś, a niekorzyść z czegoś innego – to działa z automatu, nie potrzebny jest osąd. Bardziej potrzebna jest wiedza na temat tego, jakie decyzje przyniosą korzyść, a jakie stratę.
Nie mowiac o tym ze niektorym na sali pomagaja przez ramie rodzice a inni nie musza na nic odpowiadac bo maja przejscie wykupione
A potem się okazuje, że cały ten test nie ma znaczenia, wszyscy zdali, a za drzwiami wyjściowymi jest niezła impreza 🙂
Psze Pani bo ja się nie przygotowałem do sprawdzianu
Czemu ostatnio r/atheism przecieka bardziej na r/polska ?
To trochę tak jak ze świętym Mikołajem. Niby ma nieść radość dzieciom na całym świecie, ale im bogatsi rodzice i w im wyżej rozwiniętym kraju żyją tym lepsze prezenty.
Tak samo z tym testem. Prawdopodobieństwo popełniania “grzechów” jest większe u biedniejszych społeczności. Bóg najpierw umieścił cię w społeczności która sprawi że staniesz się przestępca, a potem “sorry, mogłeś nie kraść, jak syn tego milionera”.
Ja w ogóle nie rozumiem
Skoro życie po śmierci jest takie zajebiste, wieczne, w obecności boga… dlaczego TO życie w ogóle jest ważne? Jaki ma sens uzależnianie wieczności w doskonałym kosmosie od 10 lat życia jako worek wody i kości?
Zresztą, jak napisał Lem, dlaczego zawsze jest nam smutno myśląc że nas kiedyś nie będzie, ale nie jest nam smutno, że kiedyś nas nie było?
Ostatni raz jak sprawdzałem to był subreddit r/Polska a nie r/atheism jakby to jeszcze była jakaś ciekawa krytyka wiary albo coś a ten post to jest po prostu A cO jEżEli BuG sTwOrZy KaMiEń KtÓrEgO nIe MoŻe PoDnIeŚć jak kurwa dwunastolatki co sie dowiedziały od starszych kolegów że pani na religii kłamie
To jest r/Polska czy r/atheism? Super, fajnie, poznaliście prawdę, w tym momencie jesteście w stanie euforii nie z powodu łaski jakiegoś bożka, ale dlatego, że jesteście oświeceni swoją inteligencją itd. Ale co to wnosi do czegokolwiek?
Ja tam toleruje osoby religijne tylko żeby z tym się tak nie obnosili…
1. Bóg dał każdemu wolną wolę
2. Czeka cię wieczność potwornych męk w piekle jeśli nie będziesz się go słuchać
Odp B = ∅
Nie wspominając o tym, że bóg nas (rzekomo) stworzył. Stworzył nas w taki a nie inny sposób i dlatego jesteśmy tacy jacy jesteśmy, więc jakikolwiek jest wynik testu, to wina boga, nie ludzi.
Ani o tym, że wszechmogący stwórca wszystkiego nie musi testować swojego dzieła, bo już wie (i zawsze wiedział) do czego jest zdolne, a do czego nie.
Nie potnij się na edgu, stary
KAŻDA wiara powstała przez strach (przed nieznanym).
To taki nasz mechanizm obronny przed nieustannym stresem/strachem, który działa negatywnie na organizm.
I tyle. Cała reszta to doczepianie różnych pomysłów, teorii i własnej wyobraźni pod ten mechanizm.
Mam wrażenie że każdy “bardzo bardzo głęboko pod spodem” wie, że to wszystko bujdy, ale życie jest przyjemniejsze gdy masz cel, jasne zasady i podane na tacy “wytłumaczenie sensu życia”. Dzięki temu ludzie są troszkę szczęśliwsi i spokojniejsi.
Jak udowodnić, że w Polsce ludzie wcale nie wierzą w swoją religie. Kościół zawsze mówi, że to co się dzieje w naszym życiu, to z góry ustalony plan przez Boga. Kiedy coś stanie się Tobie albo komuś bliskiemu, wypadek albo jakaś tragedia. To ksiądz mówi :
“Bóg wystawia naszą wiarę na próbę”
Taa ? Plan Boga? Zapytajmy Kaczyńskiego, tych księży co klaszczą pisowi z ambony o zamachu, i jego elektorat co sądzą o planie Boga w sprawie smoleńska.
Śmieszne jak szybko można mieć “plan Boga” w dupie, kiedy ten “plan” nie idzie po naszej myśli”
Taki prosty test dla tych “wierzący, bo kamera z TV ich pokazuje”.
Moje drugie ulubione to to, jak kościół mówi, że “Jezus się poświęcił dla nas na krzyżu.”
Rozłóżmy na czynniki pierwsze co się stało, koleś który jest synem Boga, ginie na krzyżu za nasze grzechy, żeby później zmartwychwstać i udać się do “domu ojca”, ogólnie trafił do nieba, tam gdzie niby wszyscy chcemy iść.
Czyli przestał żyć na ziemi, gdzie są wojny, śmierć, choroby, ból, cierpienie, bieda, głód i poszedł sobie do domu, do nieba gdzie nie ma wojen, śmierci, chorób, bólu, cierpienia, biedy, głodu, jest raj i wieczne szczęście!
To w którym momencie on cokolwiek poświęcił ? Koleś po prostu uciekł do domu ! Co poświęcił “życie na ziemi” ? No nie wiem, jak dla mnie wyszedł na tym lepiej.
Tu oczywiście kłania się fakt, że biblia jest pełna takich dziur logicznych, między innymi dlatego kościół ogłosił, że samobójstwo to grzech, bo musieli ratować sytuację przed tym, że ludzie mogli zrobić jak Jezus, “zabić się i iść do nieba”. Szybsze rozwiązanie.
Więc kościół musiał szybko załatać “lukę prawną” 😉 I wystarczyło powiedzieć “1, 2, 3 pobite gary, samobójstwo się nie liczy” lol
korygowałbym tytuł z “logika wierzących” na “logika religii”. Wiara sama w sobie nie ma szczególnych zasad, albo wierzysz w nadnaturalne zjawiska albo nie. Natomiast religia to już jest cała instytucja, mitologia i inne bajery, których logika nie trzyma się kupy…
Logika niewierzących:
Wymagać logiki od osób wierzących.
Sorry, ale jak ktoś żyje w świecie magii, to żadna logika do nich nie trafi. Jak ktoś wierzy w św. Mikołaja to żadne wyliczenia tego, z jaką prędkością musiały by się poruszać jego sanie, i jak duży musiałby być jego worek z prezentami, by w jedną nic obdarować wszystkie dzieci, nie mają sensu.
Do tej pory nie przestaję się dziwić ludziom, którzy za wszelką cenę próbują logicznie argumentować nieprawdziwość zmyślonej historyjki o bogu. To trochę tak jakby upośledzonemu dziecku pokazać na obrazek namalowany kredkami i mówić, że to nie jest fotografia bo widzisz fotografia to odbicie rzeczywistości, a to jest tylko bazgroł kredką. Przecież to dziecko i tak ma to co mówisz w dupie bo jest upośledzone i podoba mu się obrazek.
27 comments
Wszechwiedzący bóg nie musiałby nikogo testować
Wszystko się trochę wyrównuje, jeśli założysz również, że to jest podejście:
Jeśli należysz do mojej klasy, to o ile celowo nie napierdolisz błędnych odpowiedzi, bo próbujesz być złośliwy, to zdałeś, nawet jak oddasz pustą kartkę. A nawet jak napierdolisz błędnych odpowiedzi i na koniec testu przy oddawaniu powiesz: “Kurwa no… teraz trochę żałuję, że nie pozaznaczałem dobrych” to też zdałeś. I uwaga! Nawet jak w analogicznej sytuacji powiesz “żałuję, że nie żałuję, że nie pozaznaczałem dobrze” to też zapewne zdałeś.
Jeśli za realną, ważną część rozpatrywać to, co jest po teście, to przecież w sumie im szybciej się go zda, tym lepiej. Właśnie wydłużanie czasu działa na niekorzyść zdającego, bo masz więcej czasu, żeby nasadzić baboli.
Btw jestem ateistą, ale ta analogia to jest poziom 12-latka na demotywatorach.
Gdyby to było złe, to bóg by inaczej swiat stworzyła.
Wiara generalnie zabiera duży chunk refleksji, którą mógłby sobie taki wierzący zrobić samodzielnie, no ale jest łatwiej.
Dla mnie taka wiara to samookaleczenie.
Gimbo ateizm strajk again XD
Nie doszukuj się logiki tam, gdzie jej nie ma, nie było i nie będzie.
boomer facebook meme
Wszystkowiedzący, wszechobecny i wszechpotężny bóg wyklucza swoje istnienie tym, co się dzieje na świecie.
W bibli jest taki fajny kawałek który pokazuje logikę “całej bibli”. Kiedy to bóg zsyła plagi na lud egipski jeśli ten nie uwolni Żydów z niewoli.
Tylko teraz pomyślcie. Jeśli ten bóg jest tak potężny, wszechwiedzący oraz wchechobecny. To dlaczego od samego początku nie uśpił wszystkich Egipcjan by Żydzi mogli po prostu sobie pójść w pizdu? Nie, co tam. Zabije wszystkie dzieci które nie mają żadnego związku z tym co robią dorośli i nie rozumieją co się w okół nich dzieje. Wspaniały ten wszechpotężny bóg który zabija dzieci. Nie no tylko pogratulować jego mocy.
Tą logikę da się łatwo obronić. Proszę sobie wyobrazić, że ten co miał kartkę zabraną na starcie zdał. A ten co miał 100 lat na poprawianie błędów oblał. Może tak być? Czemu nie – wiara wierzących zakłada, że tak właśnie jest.
Nie dyskutujmy w ogóle na temat wiary, bo cóż, wiara i logika to dwie różne rzeczy. Możesz wierzyć w osiągnięcie sukcesu w jakiejś dziedzinie i nie musi to być ani sprzeczne, ani zgodne z logiką.
Dyskutujemy na temat pewnego systemu związanego z wiarą katolicką. Otóż wierzą oni, że istnieje Bóg Stwórca, który jest sędzią sprawiedliwym, dodatkowo – nagroda czy kara nie ogranicza się do czasu naszego fizycznego życia na Ziemi.
Błędem logicznym jest dopatrywanie się tu sprzeczności. Gdyby założyć, że nagrodą jest po prostu długi czas osobniczego życia na Ziemi – wtedy faktycznie, niektóre osoby byłyby karane całkowicie losowo i bez sensu. Podobnie z wynagradzaniem. Ale to nie ten system. System wiary katolickiej, jak nawet pierwsze zdanie tego tekstu przedstawia – wygląda zupełnie inaczej. Nagroda jest poza tym życiem, więc nie jest powiedziane, że ten co umarł to nie zostanie nagrodzony czy oblał test.
Powiem więcej, potrafię sobie wyobrazić scenariusz, w którym jakiś zabójca z kartelu zostaje po śmierci nagrodzony, bo biorąc pod uwagę warunki którym był tutaj poddany – dokonał najlepszych możliwych wyborów w życiu, jakie tylko mógł technicznie dokonać. Inny uczciwy obywatel z dobrej rodziny, który nikomu nie zrobił większej krzywdy zostaje ukarany – bo mając takie możliwości, taką rodzinę, takie środki, takie zdrowie, taką inteligencję – mógł zrobić wszystko dużo, dużo lepiej, a praktycznie dokonał najgorszych możliwych wyborów ze wszystkich, no wiecie, mógł być świętym, a był dupkiem, mógł komuś pomóc, ale nie pomógł. Oczywiście proszę to brać z przymrużeniem oka, tak sobie tylko fantazjuję na temat teoretycznych systemów moralnych. Taki system miał by sens. Tak osobiście to ja za bardzo nie rozumiem koncepcji “życia wiecznego”. Życie dla mnie jest jak najbardziej powiązane z tymczasowością i ograniczonością. Coś co jest wieczne i nieograniczone nie jest życiem, przynajmniej nie w sensie zrozumiałym dla człowieka. Zanurzając się jeszcze głębiej w otchłań granic rozumowania – może przykładamy po prostu zbyt wielką wagę do elektrochemicznych procesów przebiegających w naszych mózgach. Życie można rozumieć w szerszym kontekście. Podobno Jezus powiedział “moje królestwo jest nie z tego świata”. Pewnie przez moment nie rozmijałby się z prawdą, gdyby śmierć oznaczała dokładnie to, co wielu z nas instynktownie czuje – KONIEC JEDNOSTKI. Całkowity. Z drugiej strony – po człowieku mogą pozostać konsekwencje jego wyborów. To jest ten trochę szerszy kontekst. Trochę “nie ten świat”. Może “nie ten świat” jest jedynym co naprawdę istnieje, a wszystko inne (a już nasze indywidualne życie w szczególności) jest tylko iluzją, wirtualną rzeczywistością generowaną przez nasze tkanki nerwowe.
A, jeszcze jedno, nie za bardzo też rozumiem koncepcję kary i nagrody w moralności. Jest ona dla mnie sprzeczna z wolną wolą. Naturalnie również z koncepcją boga wszechmogącego – bo jeśli nie życzy on sobie jakiś zachowań, nie potrzebuje systemu kar i nagród – może od razu zrobić tak, żeby były tylko zachowania pożądane. Sama koncepcja kary i nagrody natomiast nie jest bez sensu. Ogólnie nagroda to po prostu pozytywne sprzężenie zwrotne. Jeśli uzyskuje się korzyść z czegoś, a niekorzyść z czegoś innego – to działa z automatu, nie potrzebny jest osąd. Bardziej potrzebna jest wiedza na temat tego, jakie decyzje przyniosą korzyść, a jakie stratę.
Nie mowiac o tym ze niektorym na sali pomagaja przez ramie rodzice a inni nie musza na nic odpowiadac bo maja przejscie wykupione
A potem się okazuje, że cały ten test nie ma znaczenia, wszyscy zdali, a za drzwiami wyjściowymi jest niezła impreza 🙂
Psze Pani bo ja się nie przygotowałem do sprawdzianu
Czemu ostatnio r/atheism przecieka bardziej na r/polska ?
To trochę tak jak ze świętym Mikołajem. Niby ma nieść radość dzieciom na całym świecie, ale im bogatsi rodzice i w im wyżej rozwiniętym kraju żyją tym lepsze prezenty.
Tak samo z tym testem. Prawdopodobieństwo popełniania “grzechów” jest większe u biedniejszych społeczności. Bóg najpierw umieścił cię w społeczności która sprawi że staniesz się przestępca, a potem “sorry, mogłeś nie kraść, jak syn tego milionera”.
Ja w ogóle nie rozumiem
Skoro życie po śmierci jest takie zajebiste, wieczne, w obecności boga… dlaczego TO życie w ogóle jest ważne? Jaki ma sens uzależnianie wieczności w doskonałym kosmosie od 10 lat życia jako worek wody i kości?
Zresztą, jak napisał Lem, dlaczego zawsze jest nam smutno myśląc że nas kiedyś nie będzie, ale nie jest nam smutno, że kiedyś nas nie było?
Ostatni raz jak sprawdzałem to był subreddit r/Polska a nie r/atheism jakby to jeszcze była jakaś ciekawa krytyka wiary albo coś a ten post to jest po prostu A cO jEżEli BuG sTwOrZy KaMiEń KtÓrEgO nIe MoŻe PoDnIeŚć jak kurwa dwunastolatki co sie dowiedziały od starszych kolegów że pani na religii kłamie
To jest r/Polska czy r/atheism? Super, fajnie, poznaliście prawdę, w tym momencie jesteście w stanie euforii nie z powodu łaski jakiegoś bożka, ale dlatego, że jesteście oświeceni swoją inteligencją itd. Ale co to wnosi do czegokolwiek?
Ja tam toleruje osoby religijne tylko żeby z tym się tak nie obnosili…
1. Bóg dał każdemu wolną wolę
2. Czeka cię wieczność potwornych męk w piekle jeśli nie będziesz się go słuchać
Odp B = ∅
Nie wspominając o tym, że bóg nas (rzekomo) stworzył. Stworzył nas w taki a nie inny sposób i dlatego jesteśmy tacy jacy jesteśmy, więc jakikolwiek jest wynik testu, to wina boga, nie ludzi.
Ani o tym, że wszechmogący stwórca wszystkiego nie musi testować swojego dzieła, bo już wie (i zawsze wiedział) do czego jest zdolne, a do czego nie.
Nie potnij się na edgu, stary
KAŻDA wiara powstała przez strach (przed nieznanym).
To taki nasz mechanizm obronny przed nieustannym stresem/strachem, który działa negatywnie na organizm.
I tyle. Cała reszta to doczepianie różnych pomysłów, teorii i własnej wyobraźni pod ten mechanizm.
Mam wrażenie że każdy “bardzo bardzo głęboko pod spodem” wie, że to wszystko bujdy, ale życie jest przyjemniejsze gdy masz cel, jasne zasady i podane na tacy “wytłumaczenie sensu życia”. Dzięki temu ludzie są troszkę szczęśliwsi i spokojniejsi.
Jak udowodnić, że w Polsce ludzie wcale nie wierzą w swoją religie. Kościół zawsze mówi, że to co się dzieje w naszym życiu, to z góry ustalony plan przez Boga. Kiedy coś stanie się Tobie albo komuś bliskiemu, wypadek albo jakaś tragedia. To ksiądz mówi :
“Bóg wystawia naszą wiarę na próbę”
Taa ? Plan Boga? Zapytajmy Kaczyńskiego, tych księży co klaszczą pisowi z ambony o zamachu, i jego elektorat co sądzą o planie Boga w sprawie smoleńska.
Śmieszne jak szybko można mieć “plan Boga” w dupie, kiedy ten “plan” nie idzie po naszej myśli”
Taki prosty test dla tych “wierzący, bo kamera z TV ich pokazuje”.
Moje drugie ulubione to to, jak kościół mówi, że “Jezus się poświęcił dla nas na krzyżu.”
Rozłóżmy na czynniki pierwsze co się stało, koleś który jest synem Boga, ginie na krzyżu za nasze grzechy, żeby później zmartwychwstać i udać się do “domu ojca”, ogólnie trafił do nieba, tam gdzie niby wszyscy chcemy iść.
Czyli przestał żyć na ziemi, gdzie są wojny, śmierć, choroby, ból, cierpienie, bieda, głód i poszedł sobie do domu, do nieba gdzie nie ma wojen, śmierci, chorób, bólu, cierpienia, biedy, głodu, jest raj i wieczne szczęście!
To w którym momencie on cokolwiek poświęcił ? Koleś po prostu uciekł do domu ! Co poświęcił “życie na ziemi” ? No nie wiem, jak dla mnie wyszedł na tym lepiej.
Tu oczywiście kłania się fakt, że biblia jest pełna takich dziur logicznych, między innymi dlatego kościół ogłosił, że samobójstwo to grzech, bo musieli ratować sytuację przed tym, że ludzie mogli zrobić jak Jezus, “zabić się i iść do nieba”. Szybsze rozwiązanie.
Więc kościół musiał szybko załatać “lukę prawną” 😉 I wystarczyło powiedzieć “1, 2, 3 pobite gary, samobójstwo się nie liczy” lol
korygowałbym tytuł z “logika wierzących” na “logika religii”. Wiara sama w sobie nie ma szczególnych zasad, albo wierzysz w nadnaturalne zjawiska albo nie. Natomiast religia to już jest cała instytucja, mitologia i inne bajery, których logika nie trzyma się kupy…
Logika niewierzących:
Wymagać logiki od osób wierzących.
Sorry, ale jak ktoś żyje w świecie magii, to żadna logika do nich nie trafi. Jak ktoś wierzy w św. Mikołaja to żadne wyliczenia tego, z jaką prędkością musiały by się poruszać jego sanie, i jak duży musiałby być jego worek z prezentami, by w jedną nic obdarować wszystkie dzieci, nie mają sensu.
Do tej pory nie przestaję się dziwić ludziom, którzy za wszelką cenę próbują logicznie argumentować nieprawdziwość zmyślonej historyjki o bogu. To trochę tak jakby upośledzonemu dziecku pokazać na obrazek namalowany kredkami i mówić, że to nie jest fotografia bo widzisz fotografia to odbicie rzeczywistości, a to jest tylko bazgroł kredką. Przecież to dziecko i tak ma to co mówisz w dupie bo jest upośledzone i podoba mu się obrazek.