Dobra nie dowiem się, trudno. Raczej nic nie straciłem.
Kiedy Ameryka Łacińska się w tym specjalizowała.
Ale tureckie seriale ty szanuj.
Turturtur
matka się znowu wzieła za wspaniałe stulecie
Ta starych. Moja zona przed trzydziestka a namietnie to gowno oglada. Zeby chociaz efekty specjalne jak w bolywoodzie ale gdzie tam, nudne gowno
łalter biały 💀
579 upvotów i nikt z tych upvotowiczów nie siedział po nocy oglądając “jeszcze jeden odcinek” dowolnego serialu? 😀
Tu się nie ma co śmiać, tu się trzeba mieć na baczności. Jedna chwila nieuwagi i sam jesteś w to gówno wciągnięty jakby jutra nie było.
Yes.
Kto obejrzał kiedyś całego Więźnia Miłości (podczas regularnych odwiedzin u babci, która jest fanką) ten się w cyrku nie śmieje, wciągnęło mnie to na tyle, że nawet potrafiłam później przeprowadzać z ludźmi w miarę merytoryczne dyskusje o powolnym spadku jakości tego serialu
Fake, wszyscy wiemy że istnieją tylko Amerykańscy naukowcy.
A ja nie ogarniam
Tureckie Problemy tur tur tur
Yes. Its a true. My mom and dad captured in this trap. 🙂
Autor chyba zakłada że wszyscy żyją w tej samej bańce informacyjnej. Ale jest nadzieja. Istnieją ludzie którzy nie wiedza o co chodzi 🙂
Tak naprawdę czym różni się to od oglądania dowolnego serialu?
Brazylijscy naukowcy opracowali to pierwsi
Nie wiem jakie są w tv bo nie posiadam ale na VOD parę tureckich seriali z wątkiem kryminalnym oglądałem i były całkiem ok.
Przypomniało mi się jak babka która wyła gdy wchodziliśmy w butach do domu wbiegła i nawet się nie obejrzała na swoje nogi
Czy ktoś może zatrudnić takich naukowców w celu zrobienia jakiegoś Sci-fi dobrego? Jest ostra pożoga (Ekspanse widziałem).
Moja matula (60+) jest zagorzałą fanką, ale nieco wyższego poziomu – należy do grup na FB, gdzie towarzystwo pozyskuje najnowsze odcinki z tureckich telewizji, tłumaczy je na polski i udostępnia innym miłośnikom. Mam więc w związku z tym kilka zupełnie nieironicznych spostrzeżeń:
* Przede wszystkim to co leci w TV to efekt pewnego szwindlu. Te seriale – jak wszystkie -dzielą się na odcinki i sezony, przy czym w oryginale wygląda to w ten sposób, że powiedzmy na dwa sezony przypada po 10-15 dwugodzinnych odcinków, a w tureckiej telewizji taki odcinek pojawia się co tydzień. Tymczasem polskie telewizje tną taki dwugodzinny odcinek na “mikroodcinki” trwające po 30-45 minut. To może powodować wrażenie, że mamy do czynienia z jakimś typowym tasiemcem składającym się z miliarda epizodów.
* Mamuśka zauważyła, że TVP ingeruje też… w treść. Wycinane są niektóre sceny, pocięte części epizodu łączone są ze sobą mocno zgrubnie – np. przedostatni odcinek pierwszego sezonu sklejany jest z drugim odcinkiem drugiego sezonu, w efekcie całość pozbawiona jest logiki, bo totalnie z dupy pojawiają się np. jacyś nowi bohaterowie, ale nie jest wyjaśnione, skąd się wzięli. Czemu tak się dzieje? Otóż te seriale – mówię zupełnie poważnie – często są oparte na wyrazistych zwrotach akcji. Nierzadko pokazuje się tam grubsze sprawy w postaci np. bijatyk, strzelanin, zabójstw, brutalnych uprowadzeń czy nawet tortur. Według matuli TVP wycina te fragmenty, żeby elektorat się nie oburzał, że “no ale jak to? Takie rzeczy? W świętej, narodowej telewizji?!” Ona oczywiście takie motywy lubi i uważa, że ich usuwanie czyni serial totalnie bezpłciowym i bezsensownym. No bo jak np. wyjaśnić, że nagle jakiś Emir leży z połamaną szczęką i nożem w plecach, kiedy wczoraj jeszcze hasał po Stambule? No hasał, ale fiknął do ludzi, do których nie powinien był fikać i smutni panowie z miasta mu to wyjaśnili. Ale tego telewizja nie pokazała…
* Wiele z tych seriali jest na swój sposób… życiowych. W tych sensacyjnych bardzo rzadko zdarza się np. happy end – główny bohater niby osiąga w końcu swój cel, ale czasem jest to pyrrusowe zwycięstwo, bo po drodze do tego celu więcej stracił niż zyskał. Bywa też, że główny bohater po prostu ginie, bo okazuje się, że jego sprzymierzeniec tak naprawdę spiskował przeciwko niemu i w kluczowym momencie postanowił ujawnić swoje plany. Giną również bohaterowie drugoplanowi, często tacy, których widz zdążył obdarzyć jakąś sympatią. Przyjaciele okazują się zdrajcami, zdrajcy przyjaciółmi, a motyw “co się polepszy to się popieprzy” jest tam bardzo popularny. W tle występuje też czasem zły system (np. pod postacią skorumpowanego wymiaru sprawiedliwości czy dziwnych powiązań pomiędzy urzędnikami i korporacjami) oraz walka z nim. Myślę, że sporo uwagi poświęca się też walce z “tradycją” przejawiającą się np. w przedmiotowym traktowaniu kobiet. “Tradycja” praktycznie nigdy nie jest przedstawiana jako coś dobrego – albo jest to jakieś krzywe zwierciadło, zastosowane w celu ośmieszenia starych sposobów myślenia, albo wręcz otwarte krytykowanie dawnego podejścia do pewnych spraw. Na przykład kojarzę pewien serial, gdzie fabuła zawiązana była wokół zbiorowego gwałtu na dziewczynie, a serial opowiadał tym, jak ta dziewczyna walczyła o sprawiedliwość.
* Oni tam naprawdę emocjonalnie grają. Polscy aktorzy serialowi nie mają nawet do nich startu. Tam jeśli jest złość, to widać że chłop zaraz rozpieprzy pół chałupy, jeśli jest żal, to czuć w tym ciężkie emocje, ciężki klimat, a jeśli jest radość, to ona może się udzielić.
* To czasem naprawdę dobrze opowiedziane historie. Oczywiście zdarzają się gnioty, ale są też i takie serie, które mogą wciągnąć. Tytułów nie kojarzę, ale w pamięć zapadły mi przynajmniej trzy fabuły. Pierwszą wymieniłem wcześniej – dziewczyna zostaje zbiorowo zgwałcona przez “bananowych chłopaczków” i postanawia wszystkich ich posłać do pierdla. Druga opowiadała historię niepełnosprawnego chłopaka, który miał odziedziczyć fortunę swojej rodziny. Chłopak cierpiał na poważne problemy neurologiczne – widział, słyszał, ale nie mógł się poruszać ani wyraźnie mówić. Przez dłuższy czas obserwował cały ten bajzel i skakanie sobie do gardeł z perspektywy cichego widza, przeżył kilka zamachów na swoje życie. W końcu postanowił włożyć całą swoją energię w rehabilitację, którą odbywał potajemnie, a która przynosiła coraz lepsze skutki, jednak działał w tajemnicy, aby nie wychodzić z roli tego biednego, chorego chłopaka, który nic nie kuma. Dzięki temu trzymać rękę na pulsie i wiedzieć, kto jakie lody kręci przeciwko niemu oraz zbierać na towarzycho haki. Trzeci serial opowiadał o odsuniętym od służby policjancie, totalnym freaku, któremu ukazuje się duch dziadka. Policjant próbuje wyjaśnić, kto wrobił go w temat, który doprowadził do wywalenia go z policji i oskarżeń o przestępstwa, których nie popełnił. Bywa śmiesznie, bywa też bardzo smutno, bo bohater ponosi porażki, traci bliskich, pada ofiarą zdrad. Jednak najbardziej zaskakujący jest koniec: okazuje się bowiem, że cała ta opowieść, którą był serial to treść pamiętnika tego policjanta, spisywanego przez niego w… szpitalu psychiatrycznym. I widz pozostawiony jest z pytaniem, co było tu prawdziwe, a co było urojeniami i halucynacjami.
24 comments
Czyli co ?
Edit:
Dobra nie dowiem się, trudno. Raczej nic nie straciłem.
Kiedy Ameryka Łacińska się w tym specjalizowała.
Ale tureckie seriale ty szanuj.
Turturtur
matka się znowu wzieła za wspaniałe stulecie
Ta starych. Moja zona przed trzydziestka a namietnie to gowno oglada. Zeby chociaz efekty specjalne jak w bolywoodzie ale gdzie tam, nudne gowno
łalter biały 💀
579 upvotów i nikt z tych upvotowiczów nie siedział po nocy oglądając “jeszcze jeden odcinek” dowolnego serialu? 😀
Tu się nie ma co śmiać, tu się trzeba mieć na baczności. Jedna chwila nieuwagi i sam jesteś w to gówno wciągnięty jakby jutra nie było.
Yes.
Kto obejrzał kiedyś całego Więźnia Miłości (podczas regularnych odwiedzin u babci, która jest fanką) ten się w cyrku nie śmieje, wciągnęło mnie to na tyle, że nawet potrafiłam później przeprowadzać z ludźmi w miarę merytoryczne dyskusje o powolnym spadku jakości tego serialu
Fake, wszyscy wiemy że istnieją tylko Amerykańscy naukowcy.
A ja nie ogarniam
Tureckie Problemy tur tur tur
Yes. Its a true. My mom and dad captured in this trap. 🙂
Autor chyba zakłada że wszyscy żyją w tej samej bańce informacyjnej. Ale jest nadzieja. Istnieją ludzie którzy nie wiedza o co chodzi 🙂
Tak naprawdę czym różni się to od oglądania dowolnego serialu?
Brazylijscy naukowcy opracowali to pierwsi
Nie wiem jakie są w tv bo nie posiadam ale na VOD parę tureckich seriali z wątkiem kryminalnym oglądałem i były całkiem ok.
Przypomniało mi się jak babka która wyła gdy wchodziliśmy w butach do domu wbiegła i nawet się nie obejrzała na swoje nogi
Czy ktoś może zatrudnić takich naukowców w celu zrobienia jakiegoś Sci-fi dobrego? Jest ostra pożoga (Ekspanse widziałem).
bruh
[https://imgur.com/a/UWa0Q50](https://imgur.com/a/UWa0Q50) przypadek?
Moja matula (60+) jest zagorzałą fanką, ale nieco wyższego poziomu – należy do grup na FB, gdzie towarzystwo pozyskuje najnowsze odcinki z tureckich telewizji, tłumaczy je na polski i udostępnia innym miłośnikom. Mam więc w związku z tym kilka zupełnie nieironicznych spostrzeżeń:
* Przede wszystkim to co leci w TV to efekt pewnego szwindlu. Te seriale – jak wszystkie -dzielą się na odcinki i sezony, przy czym w oryginale wygląda to w ten sposób, że powiedzmy na dwa sezony przypada po 10-15 dwugodzinnych odcinków, a w tureckiej telewizji taki odcinek pojawia się co tydzień. Tymczasem polskie telewizje tną taki dwugodzinny odcinek na “mikroodcinki” trwające po 30-45 minut. To może powodować wrażenie, że mamy do czynienia z jakimś typowym tasiemcem składającym się z miliarda epizodów.
* Mamuśka zauważyła, że TVP ingeruje też… w treść. Wycinane są niektóre sceny, pocięte części epizodu łączone są ze sobą mocno zgrubnie – np. przedostatni odcinek pierwszego sezonu sklejany jest z drugim odcinkiem drugiego sezonu, w efekcie całość pozbawiona jest logiki, bo totalnie z dupy pojawiają się np. jacyś nowi bohaterowie, ale nie jest wyjaśnione, skąd się wzięli. Czemu tak się dzieje? Otóż te seriale – mówię zupełnie poważnie – często są oparte na wyrazistych zwrotach akcji. Nierzadko pokazuje się tam grubsze sprawy w postaci np. bijatyk, strzelanin, zabójstw, brutalnych uprowadzeń czy nawet tortur. Według matuli TVP wycina te fragmenty, żeby elektorat się nie oburzał, że “no ale jak to? Takie rzeczy? W świętej, narodowej telewizji?!” Ona oczywiście takie motywy lubi i uważa, że ich usuwanie czyni serial totalnie bezpłciowym i bezsensownym. No bo jak np. wyjaśnić, że nagle jakiś Emir leży z połamaną szczęką i nożem w plecach, kiedy wczoraj jeszcze hasał po Stambule? No hasał, ale fiknął do ludzi, do których nie powinien był fikać i smutni panowie z miasta mu to wyjaśnili. Ale tego telewizja nie pokazała…
* Wiele z tych seriali jest na swój sposób… życiowych. W tych sensacyjnych bardzo rzadko zdarza się np. happy end – główny bohater niby osiąga w końcu swój cel, ale czasem jest to pyrrusowe zwycięstwo, bo po drodze do tego celu więcej stracił niż zyskał. Bywa też, że główny bohater po prostu ginie, bo okazuje się, że jego sprzymierzeniec tak naprawdę spiskował przeciwko niemu i w kluczowym momencie postanowił ujawnić swoje plany. Giną również bohaterowie drugoplanowi, często tacy, których widz zdążył obdarzyć jakąś sympatią. Przyjaciele okazują się zdrajcami, zdrajcy przyjaciółmi, a motyw “co się polepszy to się popieprzy” jest tam bardzo popularny. W tle występuje też czasem zły system (np. pod postacią skorumpowanego wymiaru sprawiedliwości czy dziwnych powiązań pomiędzy urzędnikami i korporacjami) oraz walka z nim. Myślę, że sporo uwagi poświęca się też walce z “tradycją” przejawiającą się np. w przedmiotowym traktowaniu kobiet. “Tradycja” praktycznie nigdy nie jest przedstawiana jako coś dobrego – albo jest to jakieś krzywe zwierciadło, zastosowane w celu ośmieszenia starych sposobów myślenia, albo wręcz otwarte krytykowanie dawnego podejścia do pewnych spraw. Na przykład kojarzę pewien serial, gdzie fabuła zawiązana była wokół zbiorowego gwałtu na dziewczynie, a serial opowiadał tym, jak ta dziewczyna walczyła o sprawiedliwość.
* Oni tam naprawdę emocjonalnie grają. Polscy aktorzy serialowi nie mają nawet do nich startu. Tam jeśli jest złość, to widać że chłop zaraz rozpieprzy pół chałupy, jeśli jest żal, to czuć w tym ciężkie emocje, ciężki klimat, a jeśli jest radość, to ona może się udzielić.
* To czasem naprawdę dobrze opowiedziane historie. Oczywiście zdarzają się gnioty, ale są też i takie serie, które mogą wciągnąć. Tytułów nie kojarzę, ale w pamięć zapadły mi przynajmniej trzy fabuły. Pierwszą wymieniłem wcześniej – dziewczyna zostaje zbiorowo zgwałcona przez “bananowych chłopaczków” i postanawia wszystkich ich posłać do pierdla. Druga opowiadała historię niepełnosprawnego chłopaka, który miał odziedziczyć fortunę swojej rodziny. Chłopak cierpiał na poważne problemy neurologiczne – widział, słyszał, ale nie mógł się poruszać ani wyraźnie mówić. Przez dłuższy czas obserwował cały ten bajzel i skakanie sobie do gardeł z perspektywy cichego widza, przeżył kilka zamachów na swoje życie. W końcu postanowił włożyć całą swoją energię w rehabilitację, którą odbywał potajemnie, a która przynosiła coraz lepsze skutki, jednak działał w tajemnicy, aby nie wychodzić z roli tego biednego, chorego chłopaka, który nic nie kuma. Dzięki temu trzymać rękę na pulsie i wiedzieć, kto jakie lody kręci przeciwko niemu oraz zbierać na towarzycho haki. Trzeci serial opowiadał o odsuniętym od służby policjancie, totalnym freaku, któremu ukazuje się duch dziadka. Policjant próbuje wyjaśnić, kto wrobił go w temat, który doprowadził do wywalenia go z policji i oskarżeń o przestępstwa, których nie popełnił. Bywa śmiesznie, bywa też bardzo smutno, bo bohater ponosi porażki, traci bliskich, pada ofiarą zdrad. Jednak najbardziej zaskakujący jest koniec: okazuje się bowiem, że cała ta opowieść, którą był serial to treść pamiętnika tego policjanta, spisywanego przez niego w… szpitalu psychiatrycznym. I widz pozostawiony jest z pytaniem, co było tu prawdziwe, a co było urojeniami i halucynacjami.