Rosyjskie myśliwce nad Bałtykiem. “Powiadomione zostały Siły Zbrojne RP”

by EnergyBlackz

13 comments
  1. Ukraina wysłała rosyjskie myśliwce żeby nas wciągnąć do wojny

  2. Nie pozostaje nic innego jak popatrzeć w gwiazdy i pokrzyczeć przez chwilę. Koszmarnie denerwujące, że tyle starań i nie da się zatrzymać Rosji.

  3. Wstrzymam się z opinią na wydarcie pizdy przez dzikiego trenera.

  4. Wiadomo że drony to bedzie tylko pierwsza prowokacja. Nie trzeba bylo czekac dlugo na kolejną i zapewne, nie ostatnią.

    Bardziej niż takie oczywiste manewry martwią mnie te mniej oczywiste (agentura).

  5. Niech ktoś w końcu takiego rusaka – chojraka w swoim samolociku weźmie i j3bnie rakietą bez ostrzeżenia. Może sie małpy czegoś nauczą.

  6. Bardziej niż rosyjskie myśliwce martwi mnie skala operacji dezinformacyjnej prowadzona przez Rosję, i to ilu Polaków łyknęło ich narrację. Chciałbym wierzyć, że to boty, niestety rzeczywistość pokazuje co innego.

  7. Turcja rozwiązała problem z rosyjskimi myśliwcami dziesięć lat temu w kilka sekund – zestrzeliła samolot, który naruszył jej przestrzeń powietrzną na zaledwie 10 sekund.

  8. Tak jak Turcy. Należy zestrzelić i się nie pierdzelic. Wojny nie ma między Turcją a Rosją.

  9. Jakieś helikoptry przeleciały mi nad głową, znaczy coś się dzieje.

  10. w 2015 dwa ruzzkie bombowce wlecialy do turcji

    Jeden odrazu zestrzelili Turcy. Ile bombowców rosysjskich sie zagupiło w turcji po 2015? Zero, da sie

  11. Jeśli faktycznie naruszyły strefę zakazu lotów platformy to jak najbardziej powinny zostać co najmniej odeskortowane

  12. Fajnie jest pomarzyć o tym, żeby te myśliwce od razu zestrzeliwywali, ale w świecie “poważnej” polityki do tego szybko nie dojdzie, a jeśli już, to Rosja będzie strzelać pierwsza.

    TL;DR Przy obecnej polityce appeasementu i poprzestawaniu na potępieniu działań Rosji w mocnych słowach, nie ma szans, że ktokolwiek coś zrobi z wycieczkami rosyjskich myśliwców

    Zanim ktoś się powoła na Turków: Myśliwiec, który zestrzelili nie był pierwszym, który naruszył ich przestrzeń powietrzną. Wcześniej zdarzało się, że całe eskadry rosyjskich myśliwców wlatywały w ich strefę powietrzną na kilka minut.

    To, i wycieczki syryjskich helikopterów sprowokowały Erdogana do zmiany ROE (rules of engagement) i każdy myśliwiec lub helikopter syryjski/rosyjski miał być od tego momentu zestrzeliwywany przez turecką obronę powietrzną po przekroczeniu granicy.

    Turcja zrobiła to na własną rękę, bo dyktator nie lubi pytać o zdanie innych, a po 20 latach rządów Erdogana innym mieniem trudno go określić. Gdyby skonsultowali to z NATO, pewnie by im odradzono zestrzeliwywanie.

    Tym samym, w momencie w którym Turcja zestrzeliła ten myśliwiec, zaczęło się stąpanie po cienkim lodzie, bo pomimo przekroczenia granicy powietrznej przez rzeczony myśliwiec, Turcja była agresorem i zestrzeliła rosyjską jednostkę bojową.

    To prawie równoznaczne z pozbawieniem się prawa do Artykułu 5 NATO, gdyby Rosja zaatakowała wtedy Turcję (czysto hipotetyczny scenariusz, prawie niemożliwy) NATO może kiwnęłoby palcem lub dwoma, pełniło funkcje mediatora, wysłałoby więcej swoich żołnierzy do Turcji w formie straszaka, ale nie posunęłoby się do rozpoczęcia wojny z Rosją poprzez jej zaatakowanie.

    Tak więc dopóki całe NATO nie zmieni swojego nastawienia, rules of engagement i nie zrobi czegos więcej niż tylko potępianie czynów Rosji, doputy nasi sąsiedzi ze wschodu będą dalej latali swoimi myśliwcami i dronami gdzie im się żywnie podoba. Do zbrojnych czynów potrzebny by był consensus większości jak nie wszystkich członków NATO. Szybko to się jednak nie stanie.

Comments are closed.