
Siemka zwykle rozumiałem ze standardowym zarobkiem dla kantoru jest spread + ewentualne oplaty/prowizje, które są pobierane przy wymianie.
Jednak u mnie w okolicy jest kantor stacjonary w galerii który ma spready na poziomie 0.002 na najpopularniejszych walutach i nie ma żadnych dodatkowych oplat.
Lokal nie jest za darmo pracownik nie jest za darmo. A kurs kupna lepszy niz w niejednym kantorze online. Sprzedazowy tez nie jest jakis najgorszy.
Przecież taki kantor musiałby wykręcać jakiś niepojęty wolumen aby się to wszystko spinało?
by Technical_Editor_197
31 comments
Dziwne, też nie wiem
Jeśli to tylko kantor, to albo jest bardzo popularny, albo jest to pralnia pieniędzy
Korporacyjny/miedzybankowy kurs wymian walut jest dużo korzystniejszy niż to co widzisz w kantorach online. Juz w private banking jest dużo lepiej
’+ kupują „na zapas” w odpowiednich momentach
Wygląda na to, że cos tam zarabiają na rublach.
Kupują waluty taniej od banków, a sprzedają i wymieniają drożej.
kupują taniej a sprzedają drożej, najstarszy sposob swiata
Mnie bardziej zastanawia jak zarabiają sexshopy. Zwłaszcza, że najczęściej jest 10 obok siebie xD
Posłużmy się przykładem lombardu.
Idziesz sprzedajesz pilot od telewizora za 50 PLN.
Sprzedają pilot za 60PLN
W tej transakcji spisali Twoje dane.
Przez następne 5 lat w dokumentach lombardu będziesz “przychodził co miesiąc” i zastawiał MacBooka M4 za 100
Którego oni sprzedadzą za 20k 🙂
Oczywiście żadnego maca nie ma.
A proces ma na celu wprowadzenie pieniędzy do legalnego obrotu.
Kantor ma obowiązek rejestracji od transakcji 15k euro.
Mogę nie mieć racji ale taki niski spread może sugerować że szukają takiej “rejestrowanej” transakcji żeby móc ją później kopiować 🙂
Tam nie ma gwiazdy z małymi literami “kurs obowiązuje przy sprzedaży hurtowej od X000 złotych”?
“Na najpopularniejszych walutach” – o to to. Zarabiają na tych mniej popularnych. Teraz np. sporo ludzi lata do Japonii czy innych azjatyckich krajów.
A lokalizacja? Może jest to jakaś galeria przy lotnisku/stacji kolejowej gdzie przychodzi sporo obcokrajowców? Bo albo nadrabiają ilością transakcji, albo są elementem przyciągania tych ludzi do galerii handlowej – możesz wymienić walutwe i iść na zakupy.
Kiedyś kantory dobrze wychodziły przy okazji kredytów walutowych, gdzie masa ludzi wymieniała kasę w stacjonarnych kantorach aby płacić raty, lub ludzie którzy dostawali kasę od bliskich zza granicy.
Upowszechniły się jednak kantory internetowe, spready spadły, no i samych kantorów zrobiło się mniej. Były czasy gdy to naprawdę był dobry biznes, ale teraz pewnie dużo zależy od lokalizacji, bo muszą mieć niskie spready aby konkurować z internetem.
Gdzie jest ten kantor?
Kiedy zrobiłeś to zdjęcie? Dziś?
Jeśli to są kursy z dziś, to np. kurs kupna euro byłby bardzo korzystny a kurs sprzedaży taki sobie. Podobnie w przypadku JPY. Może oni głównie sprzedają waluty a jak byś chciał sprzedać dużą ilość EUR lub JPY to by nie kupili tego.
Zarabiają na szeklach 😉
Na praniu brudnych pieniędzy.
Kiedyś widziałem materiał o kantorach w Sopocie. Nie dość, że było ich dużo obok siebie i ostatecznie były ze sobą powiązane, to jeszcze niektóre z nich były w takich zakamarkach, że trudno tam trafić nawet znając drogę. Zresztą tak to działa na całym świecie i takich rzeczy jest więcej. W USA popularne są salony sprzedające materace. Solaria też imo nie mają racji bytu w takiej liczbie, zwłaszcza że moda na palenie się na skwarkę już dawno minęło.
Wow, niespotykane kursy
Dorzucę swoje 2 grosze.
Najlepsze kursy dostaniemy przez internet w różnego rodzaju aplikacjach typu Revolut, Zen, InternetowyKantor (chyba trzeba mieć konto walutowe w banku?), Walutomat (tu nie trzeba). Dwie pierwsze oferują karty wielowalutowe, więc możesz wypłacić waluty już będąc za granicą (chyba że mówimy o naprawdę egzotycznych walutach – wtedy fizyczne kantory mogą mieć sens).
Co do rentowności kantorów stacjonarnych z niskimi spreadami to prawdopodobnie zarabiają na bardzo dużym wolumenie plus marży jak banki. (które wcześniej sporo zarabiały na różnicy kursów). Dodatkowo są łatwo fizycznie dostępne i nie trzeba się umawiać jak w banku.
Kiedyś będąc na poczcie i w Żabce w okolicach “dziesiątego” (gdy dużo firm robi wypłaty) zobaczyłem na własne oczy, jak wielu ludzi wciąż korzysta z tej formy płacenia za rachunki zamiast przez internet.
Dlatego też sądze, że wiele ludzi wciąż wybiera fizyczny kantor aniżeli coś online.
Takie miejsca często należą do jakichś funduszy inwestycyjnych albo emerytalnych. Mogą mieć np. tani czynsz w galerii albo jakiś układ, bo np. dołożyli się do jej budowy. W praktyce uwaga garniturów skupia się na bardziej dochodowych biznesach, a takie kantory czy sklepy z biżuterią, które zatrudniają po kilka osób i mają po trzech klientów dziennie, to raczej zapchajdziury. Nie muszą super zarabiać czasem wystarczy, że nie tracą kasy zbyt szybko, a w Excelu wygląda to tak, jakby pieniądze były w obrocie.
Na pewno nie mają jakiejś dodatkowej prowizji od transakcji? Czasami kantory dają korzystny kurs a przy okienku okazuje się że jest np. 2% prowizji od każdej transakcji.
W hurcie zazwyczaj spread wynosi 1.5 grosza różnicy. Jak kupujesz/sprzedajesz 10000 EUR/USD to zostawiasz 150 zł w kantorze.
Jedyne wytłumaczenie tych kursów widzę takie że sam Wola Park prowadzi ten kantor, bo może liczą na to że osoby z zagranicy rozmienią walutę i od razu pójdą na zakupy. Coś jak super tanie stacje benzynowe przy super marketach.
Na wymianie walut, dziękuję dobranoc
Sprzedają drożej, niż skupują. Cała magia handlu.
Na spreadzie zarabiają – ludzie się przyzwyczają a spread się minimalnie zwiększy
Ostatnio wymieniałem gotówkę na wakacje. Złotówki zamieniłem na euro – ok 1400 euro miałem po transakcji. Znajoma kasjerka powiedziała, że kantor zarobił na tej transakcji całe 27 zł
Сeny ktore widzisz sa hurtowe, od 3000pln. Ponizej tego spread jest wiekszy.
Kursy między bankami/instytucjami finansowymi a kursy na Google i w kantorach to dwie różne bajki. Kantor kupuje walutę od banku dużo taniej, tobie sprzedaje drożej. Albo po prostu kupi od jednego jelenia który się nie zna walutę za psi chuj, a tobie sprzeda jak za złoto.
A z tego co słyszałem, to najlepszy biznes jest na bilonie. Bo ten skupują często za 50% albo nawet 30% ceny, idą do banku, wymieniają na papierki i mają zajebistą marżę.
To jest przecież w nazwie – na kantowaniu!
Taniej kupić drożej sprzedać – mówi to panu coś panie ferdku?
Patrząc na te kursy i na obecną sytuację obstawiam, że jest to kantor nastawiony głównie na sprzedaż, przy jakimś trakcie wakacyjno – wypadowym. Mają bardzo dobre kursy kupna, ale mogą nie przyjąć większej floty.
Imo wszystko legitne, tylko wymierzone w konkretną klientelę.
U mnie jest bardzo podobnie; mieszkam przy czeskiej granicy i onegdaj kantorom się opłacało dorzucać ruskiego szampana klientowi, który był górnikiem, pracował w Czechach i przychodził wymienić cała wypłatę na złotówki.
Teraz już czasu trochę inne, ale jak po wypłacie 200-300 osób wymieniało kilkanaście tysięcy to się działo. Pod budą firma ochroniarska stała od wczesnego rana.
Nie jest ten Twój punkt gdzieś na lotnisku albo coś?
No debil… 🙂
Na lotniskach, pamiętam z kwietnia coś w stylu, sprzedaj euro za 3 złote, kup za 4,50
Ważny jest szerszy kontekst – w Wola parku znajduje się inny kantor, który posiada identyfikację wizualną i nazwę firmy. Ten kantor o którym mówisz nie posiada żadnej identyfikacji wizualnej, nie ma strony internetowej, brakuje informacji kto go prowadzi.
Na 100% jest to własność samego Wola Parku jako narzędzie do zapewnienia suplementarnych usług dla klientów [tak jak postawienie bankomatów może napędzać nieznacznie sprzedaż].
Najlepiej iść tam odebrać paragon i sprawdzić KRS. Po rejestrach trudno dojść do czegokolwiek ale ze wszystkich spółek jeśli miałoby to być prowadzone przez zarządcę to powinieneś zobaczyć INGKA BUSINESS SERVICE CENTER na paragonie bo ich PKD jest najbliżej tej działalności (na sprawozdaniach finansowych nic nie ma bo są za mało szczegółowe i ciężko mi to sprawdzić bez większej wiedzy)
Daj znać bo jestem ciekaw kto to prowadzi
Comments are closed.