
Co się stało z branżą IT? Kiedy i co poszło nie tak?
W każdej innej branży zdobywasz na początku doświadczenie, rozwijasz swoje kompetencje a potem mając zawód w ręku czerpiesz korzyści, inkasujesz wypłaty i spokojnie sobie pracujesz. W IT za to musisz cały czas zapieprzać, uczyć się po godzinach, konkurować w kilkunastoetapowych rekrutacjach z miliardem innych ludzi z 10x większymi kompetencjami niż na to stanowisko jeszcze 5 lat temu. Wieczny stres, widmo masowych zwolnień, pracodawcy rozdający karty, zero spokoju, wyścig szczurów. Czemu tak się stało i dlaczego tylko w IT?
by cadocad
38 comments
Jeden z tych zawodow to ciezka praca
Nie tylko w IT, pozdrawiam
Nie tak poszło, bo mówił żeby iść na it bo będzie hajs, wszyscy poszli, i “hajsu” brakło
Wysokie stopy procentowe. Biznesy redukują zatrudnienie.
No ale nie zapominajmy, że IT płaci jednak bardzo dobrze w Polsce, więc jest duża konkurencja wśród pracowników.
W porównaniu do budowlanki – można spokojnie zarobić na stanowisku mid/senior w 40h na hybrydzie tyle co kierownik budowy pracujący w delegacji po 50+h tygodniowo.
AI “All Indians”
A to nie jest tak ze przez hype przez ostatnie ponad dziesiec lat jest teraz przesyt pracownikow it na rynku?
Z rekrutacjami to łączę się w bólu. Już bawię się w to IT od 12 lat. Pracowałem w 5-6 firmach i dla wielu klientów z całego świata. Są referencje i całkiem fajny LinkedIn .
Mimo tego i tak szukając czegoś nowego to na rozmowach trzeba takie cyrki odrabiac że głowa mała. Mam wrażenie że cały bagaż doświadczeń z przeszłości jest i będzie zawsze o dupę rozbić.
Bylo eldorado i niskie stopy, dużo projektów było odpalanych toteż dużo ludzi się przebranżowało albo zdecydowali się na te ścieżkę, nagle po pandemii siadło, projekty sie pozamykaly i nagle za duzo geb do wykarmienia
Słyszałeś o popycie i podaży?
Pracuje w IT i nie jest tak źle. Właśnie szukamy kogoś na juniorka. Jeden etap, rozmowa online lub w biurze. Jak pokażesz, że coś umiesz aka. Pythona I framework co używamy na poziomie junior i masz łeb na karku to Cię zatrudniamy.
Zresztą już kogoś mamy. 0 doświadczenia, ale pokazał, że jest zmotywowany I chce się uczyć.
Sam startuje od czasu do czasu w rekrutacji na mid/senior, żeby nie wyjść z wprawy i nigdy nie miałem wievej niż 3 etapów. Zwykle jest to rozmowa z HR, rozmowa techniczna, rozmowa z zespołem i koniec.
Moim zdaniem rynek się nie pogorszył tylko znormalizowal. Firmy zatrudniały wszystkich o ile mieli puls, ludzie uczyli się programować I teraz jest przesyt
Nie wiem czy taka ocena rzeczywiście jest trafna, bo nie mam doświadczenia, ale na logikę:
IT to sektor, który od samego początku swojego powstania bez przerwy dynamicznie się rozwija razem z technologią, więc nic dziwnego, że trudno o stabilność. Teraz, w dobie rozwoju AI, prawdopodobnie będzie to wszystko jeszcze bardziej szalało. Cała tajemnica (tak zgaduję).
Popyt / podaż. Mamy ogrom osób uczących się na uczelniach wyższych. Brakuje więc ludzi do prac fizycznych. Już wiele lat temu były tego symptomy w innych branżach, teraz “normalność” zawitała też do IT 🙂
Pamiętam jak w jednej z firm osoba po studiach na stanowisko za biurkiem zarabiała mniej niż pracownik przy maszynie. Powodem tego było właśnie to, że trudniej było znaleźć pracownika fizycznego, więc firma musiała zapłacić więcej. Magistrów mieli na pęczki.
Natomiast IT bardzo szybko się zdegraduje bo nie ma tam kompletnie ochrony rzemiosła. Porównaj to sobie na przykład z innymi branżami gdzie jednak trzeba mieć jakiś papier. Jaki papier trzeba mieć żeby pracować w IT? no właśnie 🙂
Siedzę w tej branży 10 lat, trafiłem do IT bezpośrednio po studiach matematycznych. Odpowiedź jest prosta, przesycenie rynku. 5 lat temu można było zarobić te legendarne 15k mając podstawową znajomość SQLa i Javy, a bootcampy naprodukowały ogrom ludzi w odpowiedzi na ówczesne potrzeby rynkowe, nierzadko z gwarancją pracy po ukończeniu. Ci wszyscy ludzie mają dziś 5 lat doświadczenia i aplikują na stanowiska seniorskie, a rynek nieco zwolnił, co zresztą jest widoczne na całym świecie.
Sami sobie zgotowaliśmy ten los, trzeba było tworzyć iluzję elitarności (i żeby nie było – praca w IT do elitarnych moim zdaniem nie należy) i ograniczać rynek, a zamiast tego na własnej piersi wyhodowaliśmy rzeszę ludzi którzy teraz z nami konkurują.
Z wewnątrz widzę to jednak tak, że ludzie z większym expem i mający wykształcenie kierunkowe nie muszą się aż tak bać. Największe problemy wciąż będą mieli absolwenci bootcampów. HR to bezduszna maszyna, zanim w ogóle trafisz na rozmowę techniczną przysłowiowa Julka z HR wyrzuci Twoje CV do kosza, bo kończyłeś przykładowo budownictwo – i nie jest wcale istotne, co potrafisz.
Nic takiego się nie stało. Ludzie siedzący na linkedinie przekonali samych siebie że idzie kryzys i trzeba wstrzymać zatrudnianie juniorów. Praca nadal jest.
Co jest śmieszne bo w tym samym czasie jedziemy na fali obietnicy że studenci z LLM-ami zastąpią wyjadaczy.
Troche gorzej jest w gamedevie bo tutaj jak w kilku innych branżach ludzie siedzący w domu w covidzie i czeki zapomogowe nadmuchały branże i teraz troche projektow jest zamykanych.
Nie wiem, skonczylem branzowke na byle czym, popracowalem 2 lata w maku i dostalem robote na help desku.
Moze nie placa duzo, ale za to firma traci klientow.
Bo glazurnikowi nikt nagle nie wyskoczy, że od jutra musi umieć obsługiwać glAIzure.
Podziękuj innym w IT, że wymyślają C++ czy Pythony czy Rusty, zamiast wszystko w COBOLu robić, albo jeszcze lepiej w FORTRANie.
Nic niezwykłego, to samo co z każdą branżą jak się przesyci. Tak było z ekonomią, potem ekonomią i zarządzaniem, teraz IT, a później będzie nowa branża, nic niezwykłego.
A gdzie to tak robią kilkunastoetapowe rekrutacje? Ostatnio jak sobie poszedłem dla sportu na rekrutację, to miałem tylko szybki skan przez telefon i jedną rozmowę rekrutacyjną.
Jak w firmie, w której pracuję rekrutujemy seniorów, też się nie bawimy w takie coś.
Ogólnie to we wszystkich branżach jest teraz ciężko, nie tylko IT.
Tzw. bańka pękła.
Nic się nie stało. Po prostu rynek weryfikuje. Masa ludzi w IT to zwykli “klepacze kodu”, którzy naprawdę nic innowacyjnego nie wnoszą. Jak ktoś faktycznie ma skilla i potrafi myśleć samodzielnie i kreatywnie, to o robotę nie musi się obawiać.
Poza tym, w IT – jak chcesz być naprawdę dobry, to ZAWSZE trzeba było sporo zapierdzielać samemu, dokształcać się, czytać. Nigdy nie było tak, że przychodzisz, 8h coś “poklikasz w kąkuter” i idziesz do domu. Może właśnie to jest problem wielu ludzi obecnie, że uwierzyli w tą ściemę, że zrobią “butkamp” i nagle będą “seniorami 30k” – to tak nie działa…
Do tego mamy teraz banieczkę AI, która skutecznie odsiewa takich właśnie “klepaczy”.
Jak ta banieczka pęknie (a to się stanie szybciej niż później), to sytuacja trochę się unormuje.
Jesli ktos szedł w IT bez świadomości ze trzeba sie ciągle uczyć to zostal oszukany lub zle rozpoznał zawod. Sam jestem z tych przebranzowionych ale miałem tego pelna świadomość odchodząc z innego stanowiska gdzie wiecznie siedziałbym w specyfikacji wyrobu/procesu a z narzędzi to Excel i sap do końca życia.
Przelew pracowników, dobrze płatna praca, każdy poleciał za tym i teraz może co 8 ma pracę i do tego za psie pieniądze.
Debile chwalili się, że pracują 1-2h dziennie na 5 etatach, to się firmy pokapowały i zaczęły bardziej pilnować, okazuje się że nie ma aż takiego zapotrzebowania w rzeczywistości. Skończył się darmowy pieniądz z różnych programów covidowych, stopy procentowe poszły w górę, nadwyżka ludzi zatrudnionych w czasach prosperity musi sobie znaleźć zajęcie. No i gdzie byś nie pracował, to konkurujesz z masą Hindusów robiących za psie pieniądze.
1. Weź kredyt
2. Zmień pracę
3. Jak nie wyjdzie wróć do punktu 1.
Tak to jest z tymi radami na życie :v
Pracuję w IT już z 10 lat. Prawda jest taka że dla specjalistów praca jest i można ją dostać bez 8 etapów rekrutacji, ale trzeba znać się na robocie. Dokładnie tak, jak w każdej innej branży.
Różnica polega na tym, że był okres, kiedy do IT naprawdę brali prawie każdego, bo było ogromne ssanie na rynku, co stworzyło iluzję, że ta branża działa jakoś inaczej niż inne. Teraz po prostu sytuacja się unormowała.
Ja rozwijam się w pracy, zamykam lapka po 8h i ani mi się śni kodzić w wolnym czasie, bo za bardzo go sobie cenię.
Jeśli chodzi o AI to na razie się nie boję, bo wiem, że o ile w “projekcie” który ma poniżej 5k LOC LLMy jakoś sobie radzą, to w prawdziwych korpo kombajnach (gdzie ilość linii kodu znacznie przekracza okno kontekstowe modelu) pełnych zależności i zawiłości AI jeszcze długo pozostanie w tyle i nie zastąpi prawdziwych umiejętności doświadczonego inżyniera. Czekam aż bańka pęknie i firmy zaczną zatrudniać ludzi do sprzątania długu technicznego zrobionego przez “juniorow” w postaci AI.
Tymczasem pracownicy szpitali…
https://preview.redd.it/1nlw27z7mwrf1.jpeg?width=640&format=pjpg&auto=webp&s=3e404620bbb816f5c04f6e5c0f263e68b50a1994
Matko bosko, co za wysyp ekspertów w komentarzach. AI zastąpiło juniorów, bańka pękła, firmy zatrudniały na zapas, bootcampy naprodukowały. Tymczasem liczba ofert na portalach branżowych:[(źródło)](https://www.linkedin.com/posts/mateusz-jarzebowski-bownik_ponownie-policzy%C5%82em-liczb%C4%99-ofert-pracy-w-activity-7376140839502209024-1JIo?)
https://preview.redd.it/9ekygxq8mwrf1.jpeg?width=1078&format=pjpg&auto=webp&s=dcb289667c56196c4897d8d6859bfdc2cb998a2e
Dobrzy specjaliści radzą sobie tak samo dobrze teraz, jak 3 lata temu.
Jedni niech przestaną papugować pierdolenie z Onetu i Wyborczej, drudzy niech przestaną ich słuchać. Wyjdzie wam na zdrowie.
Nic, wróciła do tego co było przed pandemią. Jak ktoś rzeczywiście potrafi programować to nie ma problemu. Po prostu firmy nie zatrudniają już każdego kto ma puls.
Na początku było mało osób w tym zawodzie, dobrze się zarabiało i praca była dobra. Ludzie to zauważyli, więc też tak chcieli. No i mamy to co mamy. Przesyt. A glazurnik? No cóż, ludzie nie chcieli iść pracować w takiej ”prostej” fizycznej pracy. Część wybrała np. tą informatykę.
Ja mam nadzieję, że tak samo (jak z informatyką) nie stanie się z medycyną i kierunkami technicznymi. Chociaż tyle lat nic się z nimi nie stało, może przetrwają…
Nic. Jak z każdym “modnym” zawodem sytuacja się ustabilizowała(np kiedyś dziennikarze), a pracownicy po prostu stali się typowymi korposzczurami.
Po pierwsze, trzeba pamiętać, że IT to nie tylko programowanie. Jest wiele ról dookoła infrastruktury, bezpieczeństwa, biznesowych aspektów gdzie tych wszystkich problemów o których wspominasz po prostu nie ma.
Cały rynek IT wrócił na normalne tory zrównoważonego rozwoju. Podczas pandemii był potężny wzrost zapotrzebowania na ludzi, którzy umieli pisać proste rzeczy w skończonym czasie. Ze względu na ogromne potrzeby organizacji takie osoby mogły, często pomimo słabych umiejętności, żądać bardzo dużych pieniędzy. Projekty się pokończyły, a na nowe nie ma na razie perspektyw, więc kontraktownie pozbyły się ludzi z ławeczki.
Ludzie piszący o AI zabierającym pracę w IT nie mają pojęcia o czym mówią. Jeśli firmy chwalą się, że pozwalniali ludzi ze względu na wdrożenia AI to najzwyczajniej w świecie kłamią żeby zadowolić akcjonariuszy. U nas w firmie też były potężne zwolnienia i nikt nie stracił pracy przez AI a raczej przez wcześniejsze, bezsensowne pompowanie zatrudnienia zgodnie z panującymi wtedy trendami.
AI w IT tworzy za to zupełnie inne problemy. Znika standardowy podział junior-mid-senior-[…]. Słabi inżynierowie zaczęli używać różnych LLMów do wszystkich zadań, nie myśląc przy tym samodzielnie. Nie są w stanie oddzielić halucynacji modelu od prawdziwych informacji. Z drugiej strony mamy inżynierów z dużą wiedzą którzy wykorzystują LLMy wzorcowo i których wydajność się zwielokrotniła przy jednoczesnym wzroście jakości pracy. Jest to o tyle problem, że poprzedni model stanowisk staje się obecnie bezużyteczny. Mamy albo bardzo słabych ludzi wierzących we wszystko i kopiujących wszystko co im taki model wypluje, albo topke inżynierów którzy świetnie korzystają z nowych technologii przy jednoczesnym zachowaniu zdrowego rozsądku i wykorzystaniu własnej wiedzy i doświadczenia.
Nic się nie stało z IT. IT jest zależne od całej gospodarki. Jak cała gospodarka cienko przędzie to drogie IT to odczuwa. Plus to że jak była kasa to się ładowało pierdyliard pieniędzy w gówno projekty i startupy. IT jest od wspomagania przemysłu i handlu, same w sobie ma niską wartość, więc jest zależne od inwestycji w innych obszarach.
W Polsce dodatkowo odczuwalne bo Polska kontraktorniami stoi, a te można uciąć i trzymać minimum pracowników in-house do utrzymania.
Wszyscy wpadli na pomysł, żeby pójść w informatykę, bo ta branża oferuje wysokie zarobki oraz pracę zdalną. Przez co zabrakło miejsc pracy i jest problem. Naturalna rzecz.
Polskie it zbudowało się na byciu tańszym niż zachodnie
Wielkie zaskoczenie że pojawiły się jeszcze tańsze rynki
Mamy teraz okres AI (Another Indian) także, w końcu mam nadzieję firmy strzelą fochem i przerzucą się z powrotem na europejskich ITowców. Oby jeszcze wystarczyło seniorów, żeby było komu szkolić juniorów ;d
Popyt i podaż.
10-15 lat temu nastąpił spory rozwój IT na rynkach europejskich, a dodatkowo korporacje przeniosły swoje siedziby tutaj z USA i Skandynawii. No i wtedy był niedobór. Duży. Nawet z testerów, po kierunkach humanistycznych, próbowano robić programistów.
Z seniorami było jeszcze gorzej, bo nie było aż tak dużo ludzi z kilkuletnim doświadczeniem. Tym bardziej, że wielu z nich miało bezużyteczne doświadczenie z perspektywy pracodawcy, bo siedzieli w projektach utrzymaniowych, opartych na przestarzałych technologiach.
Ludzie zwęszyli pieniądz, więc była nagonka na IT. Z wielu stron. Płatne kursy (z dopłatami od państwa), prywatne uczelnie, a nawet kursy tworzone przez firmy IT próbujące wychować sobie programistów niewielkim kosztem.
Lata mijały, ogrom juniorów po latach stał się grupką seniorów, na których nie ma aż tak dużego zapotrzebowania. To jednak większe pieniądze, a w wielu przypadkach wystarczy tańszy mid mający 3-4 lata doświadczenia.
Największy błąd, to nadprodukcja programistów. Z tego co mówią znajomi, to na jedno stanowisko w ciągu doby przychodzi po 100 CV. Ale tak to już jest. Mamy za dużo socjologów, pedagogów, filologów itp. Było wiadome że tak to się skończy. Zresztą kto choć trochę ogarnia, to wie, że IT nie będzie trwało wiecznie i trzeba myśleć o jakimś planie B.
Ha, ha… branża się sama zaorała… najpierw wyszkatalcila tysiące nieudaczników liczących na willi hajs po studiach/kursach, później wyhodowała modele AI. Dziś każdego młodego a nawet średnio juz zaawansowanego programistę można zastąpić modelem. Ja zazwyczaj zajmowałem się prowadzeniem całości prac koncepcja + kodowanie, część trudnych o żmudnych elementów delegowałem do konkretnych ludzi i czekałem na zwrotki ( trzeba ich było zawsze pilnować/prosic/grozić). Dziś deleguje je do AI za durne 29 euro mc. Robota jest wykonana kompetentnie, znacznie szybciej a koszty to ukamek poprzednich. Jedyny mammkaent że trzeba pilnować, żeby zawsze wszytkie założenia trafilay dobkonktetnego promta- to i tak łatwiej niż dopilnować młodego co nieogrania. That’s all folks…
Comments are closed.