Najzabawniejsze że praktycznie wszystkie alternatywne tłumaczenia są poprawne, ale jak widać moment kiedy komputery przejmą władzę nad ludzkością jest jeszcze daleko 😉
Ps. Użycie cudzysłowu nic nie zmienia
A bo to taka nasza polska captcha.
Sprawdz jak przetlumaczy slowo ‘media’ z angielskiego na polski, to dopiero odjazd.
Podobnie z lądowanie / ładowanie
Generalnie używanie czegokolwiek od google coraz bardziej mija się z celem… Tak bardzo poszli w “ej-aj” że niektóre ich poprawki (w tym w wyszukiwarce jak przez przypadek na nią trafię) są cokolwiek debilne.
O dziwo ten “pokraczny” DDG na którego kiedyś i ja kiedyś narzekałem daje lepsze wyniki o_O
Skoro my tu o ogonkach męża, to dodam swoje znalezisko. Kiedyś na jakimś serwisie widziałem fajnego babola automatycznego tłumaczenia. Była tam zakładka “video”, a w polskiej wersji było “magnetowid”. (dla młodszych erPolaków: [Wikipedia](https://pl.wikipedia.org/wiki/Magnetowid))
Spoko, kiedy moja mama, która nie mówi po angielsku zapoznawała się z moim mężem Amerykaninem (wtedy nie kumał ani słowa po polsku) kiedy dopiero sobą zamieszkaliśmy, to Google Translate powiedziało mu, że moja mama żyje w morzu. Kiedy byliśmy we dwoje w Polsce na ostatnie Boże Narodzenie, mąż miał cały czas włączony Translate w czasie rzeczywistym. Google rzucił “powiedz co mam zrobić z tymi dziwkami, które mi ostatnio zostawiłaś”, kiedy przyjaciółka zapytała jak używać kosmetyków które jej dałam w prezencie.
Mogę coś źle pamiętać, bo rabbit hole tłumacza google, to coś o czym czytałem dawno, ale:
To że tak to tłumaczy, to nasza wina. Znaczy Polaków szukających tłumaczeń w tym tłumaczu, bez poszanowania swojego języka. Ludzie wpisują “maz” tłumaczy na “husband”, szukający sobie przypomina, że, a faktycznie, tak było i zamyka tłumacza. Sygnał dla tłumacza, brak dalszych wyszukiwań, brak kliknięcia w “zaproponuj inne tłumaczenie”, czyli wszystko git. No i to wszystko leci w sieć uczenia maszynowego, i potem mamy takie kwiatki.
11 comments
Można sprawdzić że to fakt: [https://translate.google.com/?sl=pl&tl=en&text=ma%C5%BA&op=translate](https://translate.google.com/?sl=pl&tl=en&text=ma%C5%BA&op=translate)
Najzabawniejsze że praktycznie wszystkie alternatywne tłumaczenia są poprawne, ale jak widać moment kiedy komputery przejmą władzę nad ludzkością jest jeszcze daleko 😉
Ps. Użycie cudzysłowu nic nie zmienia
A bo to taka nasza polska captcha.
Sprawdz jak przetlumaczy slowo ‘media’ z angielskiego na polski, to dopiero odjazd.
Podobnie z lądowanie / ładowanie
Generalnie używanie czegokolwiek od google coraz bardziej mija się z celem… Tak bardzo poszli w “ej-aj” że niektóre ich poprawki (w tym w wyszukiwarce jak przez przypadek na nią trafię) są cokolwiek debilne.
O dziwo ten “pokraczny” DDG na którego kiedyś i ja kiedyś narzekałem daje lepsze wyniki o_O
Skoro my tu o ogonkach męża, to dodam swoje znalezisko. Kiedyś na jakimś serwisie widziałem fajnego babola automatycznego tłumaczenia. Była tam zakładka “video”, a w polskiej wersji było “magnetowid”. (dla młodszych erPolaków: [Wikipedia](https://pl.wikipedia.org/wiki/Magnetowid))
[deepl ogarnia](https://www.deepl.com/translator#pl/en/ma%C5%BA)
Zamiast “ogonki” przeczytałem “ogórki”…
Chyba najwyższy czas iść spać.
Tak BTW: do czegokolwiek dłuższego niż pojedyncze słowo [DeepL](https://www.deepl.com/translator) jest dużo lepszy.
Spoko, kiedy moja mama, która nie mówi po angielsku zapoznawała się z moim mężem Amerykaninem (wtedy nie kumał ani słowa po polsku) kiedy dopiero sobą zamieszkaliśmy, to Google Translate powiedziało mu, że moja mama żyje w morzu. Kiedy byliśmy we dwoje w Polsce na ostatnie Boże Narodzenie, mąż miał cały czas włączony Translate w czasie rzeczywistym. Google rzucił “powiedz co mam zrobić z tymi dziwkami, które mi ostatnio zostawiłaś”, kiedy przyjaciółka zapytała jak używać kosmetyków które jej dałam w prezencie.
Mogę coś źle pamiętać, bo rabbit hole tłumacza google, to coś o czym czytałem dawno, ale:
To że tak to tłumaczy, to nasza wina. Znaczy Polaków szukających tłumaczeń w tym tłumaczu, bez poszanowania swojego języka. Ludzie wpisują “maz” tłumaczy na “husband”, szukający sobie przypomina, że, a faktycznie, tak było i zamyka tłumacza. Sygnał dla tłumacza, brak dalszych wyszukiwań, brak kliknięcia w “zaproponuj inne tłumaczenie”, czyli wszystko git. No i to wszystko leci w sieć uczenia maszynowego, i potem mamy takie kwiatki.