Wprowadźmy również dziedziczenie stanowisk po rodzinie, szkoda marnować okazji.
Dlaczego to dobrze?
Psucie państwa. To ta liberalna partia niby…
Jestem całkiem pewny, że wybuchnie to nam prosto w mordę za jakiś czas, 10+ lat, kiedy się okaże, że już nie tylko partyjność ale polityczne klany oplotły całą strukturę państwa – od centralnych, do samorządowych.
Jakby już samorządy nie były betonowane przez znajomych i członków rodziny najważniejszy osób to jeszcze dorzućmy dożywotnie okupowanie stanowiska.
Brak ograniczeń w kadencyjności to była patologia – wójtowie czy prezydenci siedzieli po kilkanaście lat na swoich stołkach bez planu i wizji rozwoju podległych im samorządów.
A po wyborach w 2027 roku będzie obwinianie symetrystów o powrót PiS do władzy, bo nie raczyli zagłosować za antypisowską PeŁo i zostali w domu
Nie mam silnego zdania w tym temacie. Z jednej strony myślę sobie, niech sobie ludzie wybierają jak chcą używając swojego (braku) rozumu. Myślę też, że może jak masz perspektywę 2 kadencji, a potem niewiadomo co, to może będziesz mnie skłonny wały robić (a zarobki prezydentów są żałosne). Często również kontrkandydaci to jest takie nieporozumienie że strach się bać.
Z drugiej strony czasem warto żeby było jakieś przewietrzenie, żeby się patologia nie rozwijała.
Nie wiem..
Wolność i demokracja polega na tym żeby można było pierdzieć w stołek do końca życia a nawet jeden dzień dłużej.
Co NL wynegocjowała w zamian za poparcie szkodliwego projektu PSL? Czy to może związki partnerskie? Albo podwyżka minimalnej? Albo legalna aborcja? Nic? Ach ta sprawczość.
Dlaczego oni chcą to wprowadzić? Nie znam się na temacie
Nie rozumiem tego zachwytu nad dwukadencyjnością. Jasne, ma to swoje wady, ale wynikają one tylko i wyłącznie z lenistwa i głupoty osób głosujący po raz setny na słabych polityków. Forsowanie dwukadencyjności to leniwe obejście problemu przez wylanie dziecka z kąpielą. Przecież to nas też pozbawia w ogóle jakiejkolwiek szansy na doświadczonych polityków z tak bardzo potrzebnymi w polityce koneksjami.
Jeśli już chcemy to jakoś ograniczać, to zacząłbym od większej ilości kadencji, albo najlepiej podniesieniu w jakiś sposób poprzeczki przy reelekcji.
A ja zarzucę kontrowersyjną opinię i napiszę, że nie powinno być żadnego limitu, zresztą, w jaki sposób takie ograniczanie biernego prawa wyborczego jest zgodne z konstytucją?
Po drugie, to jest tylko ograniczenie kadencyjności wójta, prezydenta i burmistrza, do Rady można startować bez limitu, jak pozbycie się tylko ich ma rozbić tę “klikę”?
Po trzecie, pierwsze słyszę, żeby z tytułu stanowiska, urzędujący prezydent miał jakieś dodatkowe głosy, jeśli ludzie 6 raz z rzędu wybierają tę osobę na stanowisko, to znaczy, hmm, że może jednak chcą tę osobę na tym stanowisku? Dziwne, wiem.
Po czwarte, ludzie w internecie popierają dwukadencyjność, bo wygrywają kandydaci, których nie lubią i myślą, że jak będzie miał limit, to nagle ich kandydaci będą mieć większe szanse, lol. Zasmucę was, ale będą dalej rządzić ci sami ludzie, w takim Krakowie odszedł Majchrowski, w jego miejsce przyszedł Miszalski z ekipy Majchrowskiego, u mnie w rodzinnej gminie kończy się właśnie 2 kadencja obecnemu wójtwi i już wiadomo, że kolejnym będzie jego “prawa ręka”, Sekretarz gminy. W warszawie jak Czaskoskiemu skończy się kadencja, to też będzie rządziła ta sama ekipa, bo on był tylko twarzą tego “projektu”, co zresztą było widać podczas głosowania nad “prohibicją”.
Jak wymyślić ustawę, tak by stracić jeszcze więcej poparcia i zagwarantować sobie weto prezydenta. Brawo, autodestrukcja na pełnej xD
Z tym, że prezydent może nawet nie zabrać głosu w tej sprawie, bo niemal pewne, że Sejm to odrzuci.
Prezydent mojego miasta, a także wójt jednej z gmin w tym powiecie siedzieli na stanowiskach po 30 lat i byli, ale uważam, że akurat dużo robili. Za to gdy przyszły wybory, w których miała nastąpić zmiana włodarzy, chyba nikogo nie zaskoczy, że w obu przypadkach wygrali namaszczeni przez nich ich zastępcy? Więc ten wymóg dwukadencyjny i tak uważam za jedną wielką ściemę. Samorządy są tak zabetonowane, że tylko nazwiska się zmieniają, ale poza tym nic więcej.
Panie Prezydencie, proszę zawetować
> Jak się okazuje przegrana Trzaska może okazać się błogosławieństwem.
Zobaczymy za dwa lata.
Czyli mam się cieszyć, że Trzaskowski nie wygrał, bo Nawrocki może zawetować kontrowersyjną ustawę, która ma cofnąć inną kontrowersyjną ustawę? Serio?
Jeśli Nawrocki to zawetuje, to w sumie może dobrze że wygrał.
Bo jak się zmieni władza co 2 kadencję to może jeszcze odkryć jakie tam wały były. A to nie dobrze, lepiej o tym nie mowic
21 comments
Wprowadźmy również dziedziczenie stanowisk po rodzinie, szkoda marnować okazji.
Dlaczego to dobrze?
Psucie państwa. To ta liberalna partia niby…
Jestem całkiem pewny, że wybuchnie to nam prosto w mordę za jakiś czas, 10+ lat, kiedy się okaże, że już nie tylko partyjność ale polityczne klany oplotły całą strukturę państwa – od centralnych, do samorządowych.
Jakby już samorządy nie były betonowane przez znajomych i członków rodziny najważniejszy osób to jeszcze dorzućmy dożywotnie okupowanie stanowiska.
Brak ograniczeń w kadencyjności to była patologia – wójtowie czy prezydenci siedzieli po kilkanaście lat na swoich stołkach bez planu i wizji rozwoju podległych im samorządów.
A po wyborach w 2027 roku będzie obwinianie symetrystów o powrót PiS do władzy, bo nie raczyli zagłosować za antypisowską PeŁo i zostali w domu
Nie mam silnego zdania w tym temacie. Z jednej strony myślę sobie, niech sobie ludzie wybierają jak chcą używając swojego (braku) rozumu. Myślę też, że może jak masz perspektywę 2 kadencji, a potem niewiadomo co, to może będziesz mnie skłonny wały robić (a zarobki prezydentów są żałosne). Często również kontrkandydaci to jest takie nieporozumienie że strach się bać.
Z drugiej strony czasem warto żeby było jakieś przewietrzenie, żeby się patologia nie rozwijała.
Nie wiem..
Wolność i demokracja polega na tym żeby można było pierdzieć w stołek do końca życia a nawet jeden dzień dłużej.
Co NL wynegocjowała w zamian za poparcie szkodliwego projektu PSL? Czy to może związki partnerskie? Albo podwyżka minimalnej? Albo legalna aborcja? Nic? Ach ta sprawczość.
Dlaczego oni chcą to wprowadzić? Nie znam się na temacie
Nie rozumiem tego zachwytu nad dwukadencyjnością. Jasne, ma to swoje wady, ale wynikają one tylko i wyłącznie z lenistwa i głupoty osób głosujący po raz setny na słabych polityków. Forsowanie dwukadencyjności to leniwe obejście problemu przez wylanie dziecka z kąpielą. Przecież to nas też pozbawia w ogóle jakiejkolwiek szansy na doświadczonych polityków z tak bardzo potrzebnymi w polityce koneksjami.
Jeśli już chcemy to jakoś ograniczać, to zacząłbym od większej ilości kadencji, albo najlepiej podniesieniu w jakiś sposób poprzeczki przy reelekcji.
A ja zarzucę kontrowersyjną opinię i napiszę, że nie powinno być żadnego limitu, zresztą, w jaki sposób takie ograniczanie biernego prawa wyborczego jest zgodne z konstytucją?
Po drugie, to jest tylko ograniczenie kadencyjności wójta, prezydenta i burmistrza, do Rady można startować bez limitu, jak pozbycie się tylko ich ma rozbić tę “klikę”?
Po trzecie, pierwsze słyszę, żeby z tytułu stanowiska, urzędujący prezydent miał jakieś dodatkowe głosy, jeśli ludzie 6 raz z rzędu wybierają tę osobę na stanowisko, to znaczy, hmm, że może jednak chcą tę osobę na tym stanowisku? Dziwne, wiem.
Po czwarte, ludzie w internecie popierają dwukadencyjność, bo wygrywają kandydaci, których nie lubią i myślą, że jak będzie miał limit, to nagle ich kandydaci będą mieć większe szanse, lol. Zasmucę was, ale będą dalej rządzić ci sami ludzie, w takim Krakowie odszedł Majchrowski, w jego miejsce przyszedł Miszalski z ekipy Majchrowskiego, u mnie w rodzinnej gminie kończy się właśnie 2 kadencja obecnemu wójtwi i już wiadomo, że kolejnym będzie jego “prawa ręka”, Sekretarz gminy. W warszawie jak Czaskoskiemu skończy się kadencja, to też będzie rządziła ta sama ekipa, bo on był tylko twarzą tego “projektu”, co zresztą było widać podczas głosowania nad “prohibicją”.
Jak wymyślić ustawę, tak by stracić jeszcze więcej poparcia i zagwarantować sobie weto prezydenta. Brawo, autodestrukcja na pełnej xD
Z tym, że prezydent może nawet nie zabrać głosu w tej sprawie, bo niemal pewne, że Sejm to odrzuci.
Prezydent mojego miasta, a także wójt jednej z gmin w tym powiecie siedzieli na stanowiskach po 30 lat i byli, ale uważam, że akurat dużo robili. Za to gdy przyszły wybory, w których miała nastąpić zmiana włodarzy, chyba nikogo nie zaskoczy, że w obu przypadkach wygrali namaszczeni przez nich ich zastępcy? Więc ten wymóg dwukadencyjny i tak uważam za jedną wielką ściemę. Samorządy są tak zabetonowane, że tylko nazwiska się zmieniają, ale poza tym nic więcej.
Panie Prezydencie, proszę zawetować
> Jak się okazuje przegrana Trzaska może okazać się błogosławieństwem.
Zobaczymy za dwa lata.
Czyli mam się cieszyć, że Trzaskowski nie wygrał, bo Nawrocki może zawetować kontrowersyjną ustawę, która ma cofnąć inną kontrowersyjną ustawę? Serio?
Jeśli Nawrocki to zawetuje, to w sumie może dobrze że wygrał.
Bo jak się zmieni władza co 2 kadencję to może jeszcze odkryć jakie tam wały były. A to nie dobrze, lepiej o tym nie mowic
Comments are closed.