Jestem dumnym przewodnikiem Owczarka Staroniemieckiego. To mój piąty pies. Spędziłem dziesiątki godzin na szkoleniach, spacerach socjalizacyjnych i pomagałem ludziom radzić sobie z ich problematycznymi pupilami.
Korzystając z fali krytyki i hejtu, jaka wylała się w Internecie na psiarzy, postanowiłem napisać zwięzły poradnik, jak lepiej funkcjonować z naszymi psami w przestrzeni publicznej.

  1. Smycz/Linka
    Temat rzeka, ale krótko: weź kuźwa kup psu porządną linkę – 5, 10, 15, 20 metrów. Dzięki temu masz nad psem kontrolę, pies ma zaspokojoną potrzebę eksploracji, a żaden nawiedzony człowiek nie skrzywdzi Twojego psa za to, że miał czelność przejść obok bez smyczy.
    Ważna kwestia: nie gap się w ekran, gdy prowadzisz psa. Musisz być świadomy otoczenia i szybko zareagować w razie potrzeby. Sam mam psa całkowicie odwoływalnego, ale w miejscach, gdzie mogą pojawić się ludzie, zawsze jest zapięty.

  2. Kaganiec
    Temat kontrowersyjny, zwłaszcza wśród niezaznajomionych miłośników „pieseczków”. Jeśli masz psa, co do którego nie jesteś w pełni pewien, czy nie zaatakuje człowieka lub innego psa, i wiesz, że nie jesteś w stanie go opanować – kup kaganiec. Powinien być fizjologiczny – taki, w którym pies może spokojnie dyszeć, a nawet napić się wody.
    Dodatkową zaletą takiego kagańca jest to, że pies nie zje kiełbasy nadziewanej gwoździami czy trutki na szczury, pozostawionej przez nawiedzonego zj*ba. W komunikacji miejskiej kaganiec jest obowiązkowy, nawet jeśli masz stuprocentową pewność, że pies nic nie zrobi (tak stanowią przepisy).
    P.S. Psa trzeba nauczyć chodzić w kagańcu. Jeśli planujesz jakiś wyjazd, kup kaganiec odpowiednio wcześnie, by nie było zdziwienia, że piesek go zdejmuje i nie potrafi w nim chodzić.

  3. Woreczki na Odchody
    Kupy zbieraj do woreczka i wyrzucaj do kosza – zawsze. Zwróć uwagę, jak ktoś tego nie robi. Wspólnie pracujemy na to, jak jesteśmy postrzegani, bo potem jesteśmy przez społeczeństwo wrzucani, nomen omen, do jednego worka.

  4. Szczekanie podczas Nieobecności
    Pies szczekający w domu pod Twoją nieobecność to klasyczny przykład lęku separacyjnego. Trzeba psa nauczyć zostawać samemu – stopniowo. Jeśli masz szczeniaka, pójdzie szybciej. Jeśli wziąłeś psa z problemami ze schroniska, będzie to trwało dłużej. Da się to wypracować. Psa trzeba zmęczyć, zająć i nauczyć zostawać samemu. Jest masa filmów i poradników, jak to zrobić. Jeśli sam nie dajesz rady, poproś specjalistę o pomoc.

  5. Pies „Stróżujący”
    Ostatni i chyba najgorętszy punkt: pies stróżujący, przy budzie itp. Nie chcę się wypowiadać w kwestii moralnej, ale moim zdaniem, jeśli nie spełniasz bardzo wąskich warunków (np. pies pilnujący stada owiec), a chcesz mieć stróża na działce, w firmie czy ogródku – to kup se kur*a alarm. Wyjdzie taniej i na pewno bardziej moralnie. Pies, który spędza 100% czasu w jednym miejscu, nawet jeśli jest to duża działka, frustruje się.
    Pies musi poznawać nowe zapachy i eksplorować – spacer mu to zapewnia, pilnowanie ogrodu 24/7 – nie. Oczywiście, można wypuścić psa na swój ogród przed domem, może tam nawet spędzać większość czasu, jeśli ma ku temu warunki, ale nic nie zastąpi dobrego spaceru.

Słowem kończącym: Pies to jedna z najlepszych rzeczy, jaka może spotkać człowieka, ale jest to też cholerna odpowiedzialność. Zadbajcie więc o dobrostan swoich piesków, aby ustrzec się od fali hejtu, niepotrzebnych zaczepek czy brutalnych zachowań.
Na zdjęciu moja wychowana gadzina.

by Nice-Street-1990

15 comments
  1. >żaden nawiedzony człowiek nie skrzywdzi Twojego psa za to, że miał czelność przejść obok bez smyczy

    ale wiesz że to działa w drugą stronę?

  2. Powieś ten poradnik w każdej klatce, na każdym osiedlu 😉 Sama mam psa razy ozdobnej, ale wychowywałam ją tak, jakbym miała wychować psa rasy pracującej. 

  3. Mnie tam najbardziej denerwuje jak ludzie puszczają luzem psa w lesie, który nie słucha się właściciela, tylko biega jak chce, skacze po ludziach. Ostatnio miałem kilka przypadków z tą samą osobą, która puszcza luzem owczarka belgijskiego i ten na mnie wyskoczył dosłownie z krzaków, zaczął szczekać i podbiegać do mnie. W każdej z tych sytuacji właściciel twierdzi, że przecież ich pies nigdy tak się nie zachowuje, jest grzeczny itd, a na zwrócenie uwagi reakcja agresją. 

  4. ogólnie się zgadzam ale ton w

    > a żaden nawiedzony człowiek nie skrzywdzi Twojego psa za to, że miał czelność przejść obok bez smyczy

    jest dość walnięty. Nie mam magicznego wykrywania czy pies zaatakuje czy nie, nie będę czekał z działaniem aż zostanę pogryziony (albo dziecko!).

    (niektórzy psiarze na zapytanie czyj to pies, jakiekolwiek odganiania psa lub wyciągnięcie gazu reagują tak jakby ktoś tego psa przejechał lub wypatroszył – nie mówiąc już o fochach które są przy zwróceniu uwagi lub użyciu gazu pieprzowego na agresywnego psa)

  5. jeśli psiecko jest w miejscu publicznym, to ma być przy nodze, ma mieć kaganiec zawsze. Przechodzień nie ma się zastanawiać, czy przeżyje wieczorne bieganie, spacer z dzieckiem, czy powrót z pracy, to psiarz ma brać odpowiedzialność za swoje wybory, czyli posiadanie psa i wprowadzanie go w miejscach publicznych

  6. Dodam punkt 6 – Miejcie trochę empatii do innych psiarzy i nie krytykujcie czegoś, czego nie rozumiecie.

    Kaganiec to temat rzeka – Ludzie patrzą spod byka i komentują kaganiec u mojego psa. Nosi kaganiec (oczywiście fizjologiczny), bo jest reaktywny i zjada śmieci, a na moim osiedlu ludzie lubią wyrzucać resztki obiadu przez okno. Ile ja się nasłuchałam, że męczę psa, że jest biedny, że ma klatkę na głowie, że po co ja mu to zakładam i tak dalej. A psu to kompletnie nie przeszkadza, może w kagańcu dalej węszyć, może dosięgnąć smaczka w mojej ręce, może ziajać i pić wodę, a ja mam pewność, że nie zadławi się kością z kurczaka znalezioną w trawie.

    Uczę też psa chodzenia przy nodze. No i słyszę jaki on biedny, że nie może sobie luzem biegać, że wojskowa musztra, że go męczę… Pies codziennie jest na bardzo długim spacerze na którym biega, węszy i się bawimy, więc to, że koło bloku idzie przy nodze to nie jest dla niego tortura. Alternatywą byłoby szarpanie się do innych psów i podejrzanych ludzi, więc chyba lepiej, żeby szedł przy nodze? 

    A no i dodatkowo: Jak widzisz psa w kagańcu i na krótkiej smyczy, którego ewidentnie ktoś próbuje szkolić, to nie podchodź ze swoim pimpkiem, żeby się przywitał/pobawił. Mój pies w tym momencie pracuje a w kagańcu i na krótkiej smyczy nie jest w stanie się bawić i spokojnie witać z obcym psem, więc tylko doprowadzisz do psiej awantury i rozwalisz nam trening.

  7. Powinien być mandat za puszczenie psa bez smyczy minimum 1000zł, + mandat za brak kagańca drugie 1000zł. Każdy pies powinien mieć widoczny numer na obroży, ”jak samochód”, w razie czego można takiego pchlarza nagrać, a później zgłosić na policję, dzięki temu szybko znajdzie się właściciel, który jest przypisany do psa. Do tego opodatkować posiadaczy psów.

  8. Ja nie mogę pojąć czemu moje miasto jest wciąż obsrane psami właścicieli. I to wszędzie – chodniki, trawniki, parki. To mi obrzydza całą grupę społeczną

  9. Dodam punkt od siebie: nie oceniaj właściciela po tym czy prowadzi psa w szelkach czy kolczatce. Sama mam wielkiego i silnego psa, który nie rzuca się na ludzi ani inne psy, ale nie może chodzić w szelkach. Niestety zjada/liże śmieci i różne brudy w rowach, więc chodzenie w kolczatce jest jedyną opcją. Jak chodzi w szelkach, to zapiera się łapami przy śmieciach i wołami go nie ruszę. Niestety już wielokrotnie widziałam to oceniające spojrzenie, że jak ja mogę psa tak prowadzić, przecież chodzi się w szelkach. Może jak ktoś ma świetnie wytrenowanego psa, który nie rzuca się na jedzenie, to tak jest, ale to nie mój przypadek.

  10. Gdyby każdy wykazałby się używaniem mózgu tak jak OP to nie byłby problemów ani tragedii. Tymczasem jakiś zjeb totalny będzie puszczał psa luzem w lesie albo parku żeby sobie pobiegał i oczywiście ten sam zjeb po swoim psie nie posprząta.

  11. Dobry post. Od siebie bym dodał:
    – Nauczcie się podstaw psiej komunikacji. Dosłownie parę rozdziałów książki albo kilka filmów na yt o tym jakie sygnały wysyłają psy pozwoli o niebo lepiej zrozumieć swojego i obce psy.

    – obce psy się nie muszą witać. Nawet zwykle lepiej będzie jeśli nie będą.

    – nauczcie się podstaw treningu. Bo pochylanie się nad nakręconym psem i tłumaczenie „pysiuniu to nie wolno” to nie trening. Bicie to tez nie trening.

    – pilnujcie psów by nie zaczepiały innych – nawet najłagodniejszy pies może kogoś przestraszyć. Albo popsuć komuś wysiłek w pracy z reaktywnym psem.

  12. Ja się tylko nie do konca zgodze z pktem 4. Odnośnie lęku- my mieliśmy psa ze schroniska, który siedział cicho kiedy był sam. Sprawiliśmy sobie potem szczeniaka i po czasie, pomimo szkoleń z behawiorystą i prób stopniowego przywyczajania do naszej nieobecności, wyrobił sobie lęk separacyjny. Najgorsze, że nakręca też tego drugiego i oba wyją. Kiedy ten ze schroniska jest sam bez (już 5-letniego) młodego, nie ma żadnego problemu.

  13. Kaganiec musi być nawet jeśli “wiesz” że nie zaatakuje, bo inni o tym nie wiedzą

Comments are closed.