Najbardziej w tym tekście przygnębiają fragmenty w których autor zwraca uwagę że to nie zaczęło się w 2015. Przez PiSem była chujnia z grzybnią, za PiSu jest chujnia z grzybnią, po PiSie najprawdopodobniej również będzie chujnia z grzybnią.
cała polska eksperckość w sprawach wschodu zamka się w dwóch słowach: _russia bad_
Polska to w ogóle udaje w wielu sprawach.
Ale mnie chuj strzela jak to czytam. Lubię słuchać co u nas w wojsku się dzieje, mimo iż jestem cywilem-amatorem, ale ciągle miałem podobne wrażenie co ten artykuł spostrzeżenia.
Zaryzykuję tezę, że w relacji polityka-wojsko (tak wiem, tutaj nie chodzi tylko o wojsko, ale na tym przykładzie doskonale to widać) nie chodzi o to by utrzymywać bezpieczeństwo kraju, a o to, żeby było gdzie upychać pociotków w spółkach, które realizują jakąś gównianą papierologię za gruby hajs.
A my jako społeczeństwo jesteśmy już tak zesztywnieni, że zwyczajnie mamy na to wyjebane. Pogratulujmy sobie.
Najsmutniejsze jest to, ze to wszystko dzieje się od 2005 roku i wychodzi na to, ze postkomunisci mieli najwiekszy ogar.
Z drugiej strony – nie powinno dziwic – w koncu skads te „elity” musielismy miec. Wiadomo, ze nie z klasy robotniczej.
Prawda jest taka że w tym momencie to wszystkie państwa które kiedyś należały do bloku wschodniego mówią “a nie mówiliśmy!”, to nie tylko Polska, bo i Czechy czy Rumunia. Litwa, Łotwa i Estonia od zawsze grzmiały że Rosja jest niebezpieczna, bo te państwa czują się bezpośrednio zagrożone.
Zachód nie chciał tego słuchać bo nie było podstaw, dostawali tani gaz i ropę, Putin się uśmiechał i przyjeżdżał na wizyty i wydawało by się że wszystko jest cacy. Jeśli aneksja Krymu w 2014 nikogo na zachodzie nie obudziła, to nie ma się co łudzić że Polska czy jakiś inny kraj z byłego bloku wschodniego by tego dokonał. Zachód obudził się dopiero w momencie jawnej agresji.
10 comments
Trafnie.
Smutna prawda o naszej polityce zagranicznej.
Polska udaje eksperta od wszystkiego
Najbardziej w tym tekście przygnębiają fragmenty w których autor zwraca uwagę że to nie zaczęło się w 2015. Przez PiSem była chujnia z grzybnią, za PiSu jest chujnia z grzybnią, po PiSie najprawdopodobniej również będzie chujnia z grzybnią.
Witold Jurasz prowadzi interesującego podcasta o Ukrainie ale również szerzej o wschodnich sąsiadach Polski: https://open.spotify.com/show/4BWPsjrEntqsOUbZ3nMBKH
cała polska eksperckość w sprawach wschodu zamka się w dwóch słowach: _russia bad_
Polska to w ogóle udaje w wielu sprawach.
Ale mnie chuj strzela jak to czytam. Lubię słuchać co u nas w wojsku się dzieje, mimo iż jestem cywilem-amatorem, ale ciągle miałem podobne wrażenie co ten artykuł spostrzeżenia.
Zaryzykuję tezę, że w relacji polityka-wojsko (tak wiem, tutaj nie chodzi tylko o wojsko, ale na tym przykładzie doskonale to widać) nie chodzi o to by utrzymywać bezpieczeństwo kraju, a o to, żeby było gdzie upychać pociotków w spółkach, które realizują jakąś gównianą papierologię za gruby hajs.
A my jako społeczeństwo jesteśmy już tak zesztywnieni, że zwyczajnie mamy na to wyjebane. Pogratulujmy sobie.
Najsmutniejsze jest to, ze to wszystko dzieje się od 2005 roku i wychodzi na to, ze postkomunisci mieli najwiekszy ogar.
Z drugiej strony – nie powinno dziwic – w koncu skads te „elity” musielismy miec. Wiadomo, ze nie z klasy robotniczej.
Prawda jest taka że w tym momencie to wszystkie państwa które kiedyś należały do bloku wschodniego mówią “a nie mówiliśmy!”, to nie tylko Polska, bo i Czechy czy Rumunia. Litwa, Łotwa i Estonia od zawsze grzmiały że Rosja jest niebezpieczna, bo te państwa czują się bezpośrednio zagrożone.
Zachód nie chciał tego słuchać bo nie było podstaw, dostawali tani gaz i ropę, Putin się uśmiechał i przyjeżdżał na wizyty i wydawało by się że wszystko jest cacy. Jeśli aneksja Krymu w 2014 nikogo na zachodzie nie obudziła, to nie ma się co łudzić że Polska czy jakiś inny kraj z byłego bloku wschodniego by tego dokonał. Zachód obudził się dopiero w momencie jawnej agresji.