
[Z jedną z tych śrub jest co nie tak..](https://i.imgur.com/WBbfJHq.jpeg). o tym dalej.
Przez lata nauczyłem się, że łatwo poznać obszar działania mechaniora-papracza po 2 rzeczach:
* czerwony silikon wszędzie, nawet na gumowych uszczelkach i oringach,
* poprzeciągane, pozrywane gwinty, żaden M6 lub mniejszy w aluminium nie przetrwa starcia z mechaniorem-papraczem.
Zauważyłem niewielki wyciek oleju z motocykla przy mechanizmie wyciskania sprzęgła (siłownik w silniku). Trzy śruby M6, odkręcają się ciężko, już wiem co się święci. Tak! Zdjąłem siłownik, a tam czerwony silikon, choć nie powinno być żadnej masy uszczelniającej. I oczywiście na gumowym oringu również!
Patrzę na te 3 śruby… Fabryka zrobiła każdą o innej długości? Co to? iPhone?
Nieee… ktoś dorobił śruby bliskie M6x20 przez docięcie dłuższych. Co gorsza nie użył śrub z gwintem na całej długości a takie z częścią niegwintowaną. Oczywiście taka śruba nie mogła się wkręcić, bo część niegwintowana ma prawie średnicę nominalną (czyli 6mm tutaj) a otwór gwintowany średnicę wewnętrzną 5mm. To co zrobił mechanior-papracz? Oszlifował część niegwintowaną i tak powstała śruba ze zdjęcia (po lewej stronie). I to nie są jakieś nietypowe śruby, a zwykłe M6 ze “zwykłego sklepu ż śrubami”.
Oczywiście taka (zbyt mało) oszlifowana śruba zniszczyła część gwintu. Gwint w jednym z otworów został całkowicie zerwany, naprawiłem “sprężynką” helicoli.
Siłownik dalej wciska pręt przechodzący przez cały silnik, który rozłącza sprzęgło. Na pręcie są dwa oringi. Producent motocykla przewidział, że z czasem mogą ulec zużyciu i olej będzie przedostawał się do siłownika. Dlatego jest w nim malutki otworek, który pozwala uciec temu olejowi. Albo płynowi hamulcowemu (sprzęgłowemu), gdyby to sam siłownik się rozszczelnił. W moim motocyklu otwór ten był zatkany czerwonym silikonem. Czyli w najgorszym wypadku mogło dość do mieszania się oleju silnikowego i płynu hamulcowego. Ale pewnie papracza zadowolony “bo mniej kapało”.
Wróćmy do oringów, mechanior-papracz, zamiast je wymienić, napchał pod nie cienkiego drutu miedzianego, prawdopodobnie z przewodów elektrycznych. Ten drut (cienki jak włos) powoli się ścierał i kruszył i musiał znaleźć się w misce olejowej.
I tutaj mnie coś zastanowiło… przed laty zaciął mi się zawór w pompie oleju. Przyczyny nie znalazłem. Sytuacja nigdy się nie powtórzyła. Musiało wpaść coś bardzo małego i ostrego. Przedostać się przez smok, przebić przez filtr oleju. Może taka drobinka miedzi miała szansę…
4 comments
Zawsze mnie zastanawiało, po co takie kombinacje? Dorabianie śrub, jakieś gówno podkładki etc. na prawdę ciężko iść do sklepu kupić zamiennik i wymienić uszkodzoną część? Przecież tak będzie taniej, pewniej, szybciej.
Teściowa kiedyś kupiła kosiarkę z sąsiadami na spółkę, każdy kosił sobie trawnik i było git, do czasu zerwania linki, no i zaczęło się, sznurki, druty, gołe fiuty. Patrzyłem na to i nie mogłem uwierzyć, że cała trójka nie potrafiła zebrać się i pójść do jebanego sklepu i wymienić te głupią linkę za 10 złotych.
No a ten “fachowiec” od sznurków to miał ksywkę Partacz.
Silikon czy klej anaerobowy do gwintów? Pytam, bo właśnie czerwony jest najmocniejszy i jest do takich zastosowań jak silniki zalecany (np. Loctite 262).
Nie ufam mechanikom. Sam naprawiam wszystko co mam w domu. (Obecnie pracue jako elektro-mechanik) A co do oringow. Jest ich masa. Sa metryczne i calowe. Do tego dochodza tez rozne grubosci. Normalnie, warsztat/fabryka bedzie czesto miec standardowy zestaw oringow. Znajdzie sie tam cos na wiekszosc przypadkow, ale niestety nie na wszystkie. I tu jest problem. Czesto nikt nie bedzie czekal tydzien lub dwa albo i wiecej na orginalny oring i niestety trzeba uzyc to co jest pod reka.
Ale dobór długości śruby do oryginału jest cudny. Kto mądry bierze “przydasie” śrubę z wpustem kiedy oryginał nie ma wpustu i nawet nie wysili się żeby to podgwintować i wyrównać do 20mm