Weźcie mi wytłumaczcie, to ta zasada powinna w końcu działać czy nie działać? Bo ja już się gubię w tych zawiłościach kapitalizmu 🙁
Pytanie tylko, co mistrz kapitalizmu chciałby zrobić z ludźmi, którzy pracować faktycznie nie mogą. No, ale przecież to ich wina, mogli się urodzić w bogatej rodzinie i nie pasożytować, nie?
A tak całkowicie poważnie, to “bogaty z domu” Oskarek, który tylko wydaje pieniądze taty, jest takim samym pasożytem jak, hmmm, degustator napojów wyskokowych i specjalista od recyklingu Mietek. Różnica jest tylko w źródle waluty.
A to tylko jedna z jego zalet
Każda osoba używająca w internetowych dyskusjach słowa “socjalizm” powinna zacząć od zdefiniowania tego, co rozumie przez to pojęcie, tak na 500+ słów minimum, i odpowiedzieć na kilka pytań brzegowych, zaczynając od: czy socjalistyczna jest Norwegia, czy socjalistyczna jest Wenezuela, czy socjalistyczna jest Dania i czy socjalistyczne są Chiny.
Bardzo często w dyskusjach wychodzi że słowo “socjalizm” oznacza “to co mi się nie podoba”. Jest ono w związku z tym zupełnie nieprzydatne w dyskusjach.
Z jednej strony państwo nie powinno karać ludzi za przejawy przedsiębiorczości i chęci do pracy a wręcz ją wspierać a niestety przy obecnej władzy jest na odwrót.
Z drugiej są ludzie którym nie starcza na życie lub mają trudną sytuacje (niepełnosprawność, choroby, zaburzenia psychiczne, itd.) i powinni mieć wsparcie ze strony państwa ale rozdawnictwo na zasadzie “damy Ci pieniądze” nie koniecznie zmieni ich życie – jedynie pozwoli przetrwać i trwać w trudnej sytuacji zamiast pozbyć się jej przyczyn więc ostatecznie nie wiele się zmieni.
Mam wrażenie, że spora część osób ma problem z socjalizmem właśnie z tego powodu. Takim ludziom powinno się pomagać poprzez danie możliwości wyjścia z trudnej sytuacji (w ramach ich możliwości) dla przykładu poprzez poszerzenie ich umiejętności. Np.: osoba niepełnosprawna ruchowo może dokształcić się z zakresu który nie wymaga dużego ruchu i zacząć pracę co ostatecznie doda pieniądze do puli z której będzie można dokształcić kolejne tego typu osoby. Tymczasem osoba która ma zaburzenia lękowe mogłaby je leczyć na koszt państwa i co za tym idzie zacząć normalnie funkcjonować w obrębie społeczeństwa. Osoba chora za to miałaby zapewniony łatwiejszy dostęp do leków/opieki medycznej by (jeśli to możliwe) wrócić do normalnego funkcjonowania lub chociaż zminimalizować wpływ choroby na swoje życie. Ostatecznie przez ten rodzaj wsparcia każdy z tych ludzi mógłby jakoś powrócić do życia społecznego i (jakkolwiek źle to nie zabrzmi) “być nadal przydatnym”.
Zamiast tego mamy rozdawnictwo jako kiełbasę przedwyborczą…
Wkurwia mnie, że państwo traktuje małego przedsiębiorcę jak jebanego oszusta i goli ile się da. Wkurwiają mnie regularne, bezsensowne zmiany w przepisach przede wszystkim prawa podatkowego, które na celu mają chyba tylko ogłupienie przedsiębiorcy i wpierdolenie mu potem kary. Wkurwia mnie, że ludzie, którzy tak ewidentnie nie powinni mieć dzieci, dostają 500+. Przeszkadzają mi trzynastki, czternastki, rewaloryzacje emerytur, które same w sobie nie są złe, ale mydlą naiwnym i mniej wykształconym ludziom oczy i odwracają uwagę od konsekwencji tego sypiącego się systemu.
Problem z kapitalizmem/korporacjonizmem jest taki że rośnie w nim grupa osób które pracują i nie mają.
Na prawdę tacy ludzie z Facebooka mnie na skraj doprowadzają :/
Zniesienie dziedziczenia jest totalnie bezsensowne. Na jakiej zasadzie wtedy traktowane byłoby dawanie pieniędzy na wychowanie dzieciaka? Niejeden rodzic haruje całe życie żeby jego potomek mógł się uczyć i właśnie nie musieć harować tak jak on.. A mówienie że dziedziczenie to nie to samo co dawanie – a co jeśli rodzice zginą w wypadku gdy dzieciak jest młody? Wtedy mówimy takiemu młodemu człowiekowi ‘no sorry ale chuj ci w dupe, nie harujesz nie ma kasy. A to co rodzice mieli na koncie odłożone to zabiera państwo i nara’.
Nie wspominając że jeśli ktoś przekaże całą swoją fortunę tuż przed śmiercią to czy jest to już dziedziczenie czy już nie?
Tak samo pozbywanie się ludzi z lucky spawnem, niejeden rodzic pracuje ciężko żeby dziecko nie musiało, albo rozwija majątek rodzinny żeby ten majątek w rodzinie został czy to dla przyszłych pokoleń czy to dla prestiżu rodziny z którego między innymi przyszłe pokolenia będą korzystały
10 comments
Weźcie mi wytłumaczcie, to ta zasada powinna w końcu działać czy nie działać? Bo ja już się gubię w tych zawiłościach kapitalizmu 🙁
Pytanie tylko, co mistrz kapitalizmu chciałby zrobić z ludźmi, którzy pracować faktycznie nie mogą. No, ale przecież to ich wina, mogli się urodzić w bogatej rodzinie i nie pasożytować, nie?
A tak całkowicie poważnie, to “bogaty z domu” Oskarek, który tylko wydaje pieniądze taty, jest takim samym pasożytem jak, hmmm, degustator napojów wyskokowych i specjalista od recyklingu Mietek. Różnica jest tylko w źródle waluty.
A to tylko jedna z jego zalet
Każda osoba używająca w internetowych dyskusjach słowa “socjalizm” powinna zacząć od zdefiniowania tego, co rozumie przez to pojęcie, tak na 500+ słów minimum, i odpowiedzieć na kilka pytań brzegowych, zaczynając od: czy socjalistyczna jest Norwegia, czy socjalistyczna jest Wenezuela, czy socjalistyczna jest Dania i czy socjalistyczne są Chiny.
Bardzo często w dyskusjach wychodzi że słowo “socjalizm” oznacza “to co mi się nie podoba”. Jest ono w związku z tym zupełnie nieprzydatne w dyskusjach.
Z jednej strony państwo nie powinno karać ludzi za przejawy przedsiębiorczości i chęci do pracy a wręcz ją wspierać a niestety przy obecnej władzy jest na odwrót.
Z drugiej są ludzie którym nie starcza na życie lub mają trudną sytuacje (niepełnosprawność, choroby, zaburzenia psychiczne, itd.) i powinni mieć wsparcie ze strony państwa ale rozdawnictwo na zasadzie “damy Ci pieniądze” nie koniecznie zmieni ich życie – jedynie pozwoli przetrwać i trwać w trudnej sytuacji zamiast pozbyć się jej przyczyn więc ostatecznie nie wiele się zmieni.
Mam wrażenie, że spora część osób ma problem z socjalizmem właśnie z tego powodu. Takim ludziom powinno się pomagać poprzez danie możliwości wyjścia z trudnej sytuacji (w ramach ich możliwości) dla przykładu poprzez poszerzenie ich umiejętności. Np.: osoba niepełnosprawna ruchowo może dokształcić się z zakresu który nie wymaga dużego ruchu i zacząć pracę co ostatecznie doda pieniądze do puli z której będzie można dokształcić kolejne tego typu osoby. Tymczasem osoba która ma zaburzenia lękowe mogłaby je leczyć na koszt państwa i co za tym idzie zacząć normalnie funkcjonować w obrębie społeczeństwa. Osoba chora za to miałaby zapewniony łatwiejszy dostęp do leków/opieki medycznej by (jeśli to możliwe) wrócić do normalnego funkcjonowania lub chociaż zminimalizować wpływ choroby na swoje życie. Ostatecznie przez ten rodzaj wsparcia każdy z tych ludzi mógłby jakoś powrócić do życia społecznego i (jakkolwiek źle to nie zabrzmi) “być nadal przydatnym”.
Zamiast tego mamy rozdawnictwo jako kiełbasę przedwyborczą…
Czyli domagają się po prostu wprowadzenia jednej z [podstawowych zasad wczesnego Związku Radzieckiego](https://en.wikipedia.org/wiki/He_who_does_not_work,_neither_shall_he_eat#Soviet_Union).
Dostanę łapy w dół, ale ja się częściowo zgadzam.
Wkurwia mnie, że państwo traktuje małego przedsiębiorcę jak jebanego oszusta i goli ile się da. Wkurwiają mnie regularne, bezsensowne zmiany w przepisach przede wszystkim prawa podatkowego, które na celu mają chyba tylko ogłupienie przedsiębiorcy i wpierdolenie mu potem kary. Wkurwia mnie, że ludzie, którzy tak ewidentnie nie powinni mieć dzieci, dostają 500+. Przeszkadzają mi trzynastki, czternastki, rewaloryzacje emerytur, które same w sobie nie są złe, ale mydlą naiwnym i mniej wykształconym ludziom oczy i odwracają uwagę od konsekwencji tego sypiącego się systemu.
Problem z kapitalizmem/korporacjonizmem jest taki że rośnie w nim grupa osób które pracują i nie mają.
Na prawdę tacy ludzie z Facebooka mnie na skraj doprowadzają :/
Zniesienie dziedziczenia jest totalnie bezsensowne. Na jakiej zasadzie wtedy traktowane byłoby dawanie pieniędzy na wychowanie dzieciaka? Niejeden rodzic haruje całe życie żeby jego potomek mógł się uczyć i właśnie nie musieć harować tak jak on.. A mówienie że dziedziczenie to nie to samo co dawanie – a co jeśli rodzice zginą w wypadku gdy dzieciak jest młody? Wtedy mówimy takiemu młodemu człowiekowi ‘no sorry ale chuj ci w dupe, nie harujesz nie ma kasy. A to co rodzice mieli na koncie odłożone to zabiera państwo i nara’.
Nie wspominając że jeśli ktoś przekaże całą swoją fortunę tuż przed śmiercią to czy jest to już dziedziczenie czy już nie?
Tak samo pozbywanie się ludzi z lucky spawnem, niejeden rodzic pracuje ciężko żeby dziecko nie musiało, albo rozwija majątek rodzinny żeby ten majątek w rodzinie został czy to dla przyszłych pokoleń czy to dla prestiżu rodziny z którego między innymi przyszłe pokolenia będą korzystały